24 godziny temu

ARTEFAKT.

1.
Jak niezliczone s± ziarna piasku na pustyni tak nieskoñczony jest spokój mêdrca, który pozna³ przesz³o¶æ i przysz³o¶æ i zrozumia³ marno¶æ spraw doczesnych. Z tak± w³a¶nie pogod± ducha siedzia³ pod baldachimem na skraju pustyni Ibrahim Ibn-Tarak , pij±c kawê, ch³on±c woñ pieczonej baraniny i podziwiaj±c niezwyk³e piêkno dzie³ Allacha. I tak siê sta³o, ¿e jego rozmy¶lania przerwa³ mu przybysz, którego pojazd z gwizdem rozklekotanego silnika zatrzyma³ siê opodal. Nowo przyby³y, jako cz³ek bywa³y i dobrze wychowany sk³oni³ siê nisko i rzek³ w te s³owa:
- Ja Hassan Ibn-Arszak pozdrawiam ciê Ibrahimie i ¿yczê ci tylu lat ¿ycia w zdrowiu i pomy¶lno¶ci ile jest gwiazd jest na niebieskim firmamencie. Niech Allach pomno¿y twoje bogactwa i twoje ¿ony …
- Có¿ ci z³ego uczyni³em Hassanie, ¿e tak mi ¼le ¿yczysz? – odezwa³ siê roze¼lony Ibrahim.
- Hê ?
- Mam tylko piêæ ¿on a i tak uciekam od nich przy ka¿dej okazji. Wiêkszej ich ilo¶ci móg³by mi ¿yczyæ jedynie cz³ek z³y i okrutny. Czego chcesz Hassanie , którego Allach uczyni³ oszustem i kupcem na dodatek?
- Przyby³em aby sprzedaæ ci niezwyk³y artefakt , który uczyni ciê cz³owiekiem bogatym i szczê¶liwym. Jak zapewne wiesz w m±dro¶ci swojej po bitwie pod Koom wiele urz±dzeñ nieznanych cywilizacji pozosta³o w przestrzeni i m±drzy ludzie ….
- I namno¿y³o siê oszustów , którzy sprzedaj± naiwnym nic nie warty z³om. Poka¿ to urz±dzenie.
Na te s³owa Hassan wypakowa³ przyrz±d wielko¶ci ludzkiej g³owy z którego wystawa³y rozmaite rurki i przewody. Na powierzchni widnia³y nieznane im obu symbole.
- Sam wygl±d tego artefaktu ¶wiadczy….
- A do czego to s³u¿y?
Stropi³ siê na te s³owa Hassan i zamy¶li³ g³êboko.
- Nie wiem – odpar³ w koñcu z bezradno¶ci± w g³osie.
- Co tedy chcesz mi sprzedaæ? – roze¶mia³ siê Ibrahim.
- Sam wygl±d….
- Ju¿ to mówi³e¶. Nie potrafiê oceniæ warto¶ci nie znaj±c przeznaczenia. Udajmy siê zatem do biura kalifa, gdzie maj± wiele przyrz±dów i co¶ nam o tym powiedz±.
I tak te¿ uczynili. Atoli kalif przyj±³ ich gniewnie i rzek³:
- O nieszczê¶ni! Czy nie wiecie, ¿e marnuj±c po pró¿nicy czas kalifa mo¿ecie zostaæ ukarani? Czas kalifa jest po¶wiêcony sprawom pañstwa a wasze ….
- Nasze oczy przysz³y podziwiaæ m±dro¶æ su³tana , który mianowa³ kalifem cz³eka tak roztropnego jak ty – rzek³ sprytny Ibrahim – Wiemy ¿e sprawy pañstwa odbieraj± ci apetyt i sen i czyni± cz³owiekiem roztargnionym, czego dowodem jest ta z³ota moneta , która ci wypad³a i z pewno¶ci± nale¿y do ciebie.
To rzek³szy poda³ kalifowi z³oty pieni±dz.
- Rzeczywi¶cie moja – odpar³ kalif ju¿ nieco ³agodniej – ale sprawy pañstwa….
- Twoje roztargnienie , czego dowodem jest le¿±ca tu druga z³ota moneta , sprawi³o i¿ zapomnia³e¶ i¿ su³tan przykaza³ ci pomagaæ wiernym.
- Rzeczywi¶cie – westchn±³ kalif przyjmuj±c drug± z³ot± monetê– tedy wejd¼cie i poka¿cie z czym przybyli¶cie.
Biuro kalifa pe³ne by³o urz±dzeñ rozmaitych i s³ug roztropnych, którzy je obs³ugiwali. Kalif szybko wyda³ stosowne rozkazy poczym rozsiedli siê wygodnie pij±c kawê i zagryzaj±c daktylami. Milczeli przy tym albowiem sam kalif milcza³ a nie wypada³o odzywaæ siê przed nim. Tak zesz³o im ca³e popo³udnie i pe³n± m±dro¶ci kontemplacjê przerywali im tylko s³udzy kalifa donosz±cy im kawê, daktyle i ró¿ne bakalie. Za ich plecami krz±tali siê ludzie, którzy pod³±czali artefakt Hassana do rozmaitych urz±dzeñ i tylko dobiegaj±ce od czasu do czasu westchnienia ¶wiadczy³y o daremno¶ci ich wysi³ków. Wtem ciszê przerwa³ przera¼liwy skrzek – kalif a¿ podskoczy³ na swoich poduszkach a Hassan a¿ pozielenia³. Tylko Ibrahim zachowa³ niezm±cony spokój. Chwilê potem skrzek przeszed³ w ¶wiergot a nastêpnie rozleg³ siê melodyjny g³os:
- Co za idiota pod³±czy³ odwrotnie interfejs? O , tak lepiej. Gdzie jestem?
- Jeste¶ przed obliczem dostojnego kalifa – powiedzia³ jeden ze s³ug,
- Kalifa ? To pojêcie historyczne. Mam je te¿ w bazie danych literackich.
- Co to znaczy ? – zapyta³ kalif podniesionym g³osem.
I pocz±³ patrzeæ uwa¿ne na Hassana i Ibrahima ciê¿ko dysz±c i odruchowo ³api±c za jatagan. Tymczasem artefakt ponownie zapyta³:
- Jak siê tu znalaz³em?
- Kupi³em ciê od wêdrowca, który znalaz³ ciê w kosmosie, po bitwie pod Koom… - wyrwa³ siê Hassan g³osem zdradzaj±cym coraz wiêkszy niepokój.
- Teraz rozumiem , a wy jeste¶cie barbarzyñcy ….
- Milcz – krzykn±³ kalif – szejtan ciê przys³a³ przed nasze oblicze. Azali wierzysz w Allacha i znasz nauki proroków?
- Nie, te pojêcia s± mi nieznane – odpar³ artefakt – ale umiem liczyæ i zapamiêtywaæ informacje.
- Rachowaæ? … – powiedzia³ kalif zamy¶liwszy siê g³êboko – i my mamy maszyny , co potrafi± rachowaæ….
- I poznaæ po g³osie kto mówi prawdê a kto k³amie? – zapyta³ artefakt.
- Tylko Allach potrafi … co rzek³e¶? – zapyta³ kalif g³osem pe³nym zdumienia g³osem.
- Potrafiê po tonie g³osu rozpoznaæ czy kto¶ mówi prawdê czy k³amie – rzek³ artefakt.
- Ile chcesz za to urz±dzenie Hassanie – zapyta³ po chwili kalif podnieconym g³osem cz³owieka, który podj±³ stanowcz± decyzjê.
Twarz Hassana rozja¶ni³ radosny u¶miech cz³eka szczê¶liwego i ufnego w si³ê swojego rozumu. Podpar³ siê pod boki i odezwa³ w te s³owa :
- Zap³aci³em za to cudowne urz±dzenie dwie¶cie sztuk z³ota i ……
- K³amie ! – przerwa³ mu artefakt.
Zapad³a cisza.
- Co? ¦miesz ok³amywaæ kalifa ? – zachichota³ kalif po d³u¿szej chwili.
Twarz Hassana sta³a siê blada a potem ¿ó³ta z wyra¼nym jednak odcieniem zieleni.
- Chcia³em powiedzieæ , ¿e to cudowne urz±dzenie warte jest dwie¶cie sztuk z³ota ale zap³aci³em za nie czterdzie¶ci….
- Znowu k³amie.
- Zap³aci³em pojazdem wartym czterdzie¶ci – Hassan zacz±³ obficie oblewaæ siê potem – ale to urz±dzenie warte jest dwie¶cie sztuk z³ota i pragnê ci go podarowaæ kalifie. Za darmo.
- W po³owie k³ama³ a w po³owie mówi³ prawdê – rzek³ artefakt.
- Sam to wiem – stwierdzi³ kalif z dum± w g³osie – a tobie darujê k³amstwo tylko szybko st±d odejd¼.
Kiedy wyszli na zewn±trz stali przez chwilê w milczeniu jako ludzie którzy w musz± w rozumie swoim przetrawiæ ca³± przygodê. W koñcu Hassan odezwa³ siê pe³nym rozpaczy g³osem w te s³owa:
- Z³y duch chyba skierowa³ moje kroki do ciebie Ibrahimie. Taki zarobek straci³em.
- Ale zachowa³e¶ g³owê. Ja straci³em czas i dwie sztuki z³ota ale nie narzekam. Ale nie frasuj siê Hassanie. Mój rozum mi mówi, ¿e to kalif zrobi³ z³y interes.
I tak rozstali siê.


2.
I up³yn±³ jaki¶ czas a kalif uzyska³ s³awê cz³owieka sprawiedliwego i umiej±cego szybko odró¿niæ prawdê od fa³szu. Jako cz³ek sprytny i obrotny przyjmowa³ interesantów sam a rozeznanie ich zostawia³ artefaktowi , który mówi³ do niego przez ma³± s³uchawkê. Jak ka¿dy roztropny postêpek tak i ten nie pozosta³ bez nagrody. Kiedy s³awa jego m±drych os±dów roznios³a siê i podatki zaczê³y sp³ywaæ w niezwyk³ej wysoko¶ci zwróci³ na niego swoj± sw± ³askaw± uwagê sam su³tan. Su³tan za¶ niezwyk³ego bêd±c rozumu nie bardzo w duchu swoim móg³ uwierzyæ , ¿e nagle ludzie z czystej mi³o¶ci do niego zaczêli uczciwie p³aciæ podatki. Jako jednak ¿e zna³ nauki Al-Raszida postanowi³ sprawdziæ to sam. I tak siê sta³o , ¿e w domu kalifa najpierw pojawili siê stra¿nicy i potem kalif ujrza³ oblicze samego su³tana. Pad³ wraz ze s³ugami na twarz przed dostojn± osob± i strach ogarn±³ jego duszê. A przez g³owê jego zaczê³y przebiegaæ wszystkie z³e uczynki jakie pope³ni³, gdy¿ samo dostojeñstwo osoby su³tana sk³ania ludzi do rachunków sumienia.
- Wstañ kalifie – rzek³ su³tan – a ja przyby³em aby osob± swoj± do¶wiadczyæ twojej m±dro¶ci. Rzeknij mi tedy, sk±d tak nagle podatki takiej uleg³y poprawie.
S³owa te choæ ³askawe w niczym nie umniejszy³y strachu kalifa. Miarkuj±c jednak , ¿e mówi±c prawdê mo¿e wzbudziæ ku sobie wiêksze ³aski su³tana powiedzia³:
- Dostojny su³tanie, wierni mi³uj± ciê bez granic tak jak i ja ciê mi³ujê. Prêdzej odjêli by sobie rêkê ni¿ oszukali ciê na podatkach. A na nikczemników mam urz±dzenie które ³atwo odró¿nia prawdê od fa³szu.
- Zatem poka¿ mi to urz±dzenie kalifie – zaciekawienie su³tana wzros³o niepomiernie.
Kalif wyda³ stosowne rozkazy i s³udzy szybko wnie¶li podest na którym spoczywa³ artefakt.
- Jak to urz±dzenie mo¿e przenikn±æ ludzk± duszê ? – zapyta³ su³tan.
- Ton g³osu zdradza czy cz³owiek mówi prawdê – rzek³ artefakt.
- Ach tak – rzek³ su³tan – tedy ³atwo ci bêdzie odró¿niæ s³owa prawdy w mowie kalifa.
S³owa te nape³ni³y duszê kalifa jeszcze wiêkszym strachem.
- Wszak wiesz panie , ¿e mi³ujê ciê bez granic i nigdy nie wzi±³em dla siebie nic z twoich pieniêdzy….
- K³amie – rzek³ artefakt.
- A to dopiero niespodzianka – roze¶mia³ siê su³tan.
- Dostojny su³tanie , jestem ci wierny bez ….
- I znowu k³amie –przerwa³ mu artefakt.
Na te s³owa zapad³a cisza. Su³tan zamy¶li³ siê g³êboko a kalif próbowa³ okazaæ pokorê padaj±c na brzuch swój przed dostojn± osob±. Stra¿nicy szybko poprawili broñ i zaczêli siê czujnie rozgl±daæ.
- Z³odziejstwo , byle umiarkowane , mogê tolerowaæ u kalifa , który jest rozumny. Bo lepiej mieæ jako kalifa rozumnego z³odzieja ni¼li uczciwego g³upca gdy¿ g³upiec wiêksze uczyni szkody – rzek³ powa¿nym g³osem su³tan – ale brak wierno¶ci…. Co masz na my¶li?
- Rejestrowa³em wszystkie rozmowy kalifa, Tak¿e rozmowê z jednym z naczelników twojej stra¿y, takim o grubym, gburowatym g³osie i z blizn± na policzku. Planowali ciê u¶mierciæ za pomoc± szalonego derwisza , którego kalif mia³ wypu¶ciæ z lochu a dowódca stra¿y dopu¶ciæ do ciebie – rzek³ artefakt.
- A wierni uznaliby to za czyn szaleñca – dokoñczy³ bystry su³tan – co powiesz na to oskar¿enie kalifie.
- To .. to .. to k³amie !
- Mam zapamiêtane pe³ne nagranie tej rozmowy. Odtworzyæ? – zapyta³ artefakt.
- £aski – zawy³ kalif.
M±dry su³tan szybko zmiarkowa³ prawdê i odezwa³ siê w te s³owa:
- Nie, nie chcê tego s³uchaæ. Zdradê wystarczy prze¿yæ raz i tylko g³upiec ¶ci±ga³ by na siebie tak± troskê dwa razy. Je¶li Allach zechce znowu mnie do¶wiadczyæ niech stanie siê jego wola, ja za¶ nie bêdê go wyrêcza³.
I tak kalif i naczelnik stra¿y stracili g³owy i maj±tki a urz±dzenie trafi³o do pa³acu su³tana.

3.
Su³tan nieczêsto korzysta³ z pomocy artefaktu , gdy¿ wola³ sprawy rozstrzygaæ w rozumie swoim i mi³osiernie wyrokowaæ. I zdarzy³o siê tak , ze s³udzy pochwycili m³odzieñca w haremie su³tana jak chy³kiem próbowa³ dostaæ siê do zastrze¿onych komnat niewiast. M³odzian ten silny by³ i zuchwa³y i nie pad³ na twarz przed dostojnym obliczem su³tana.
- Ka¿e ciê ¶ci±æ – rzek³ su³tan .
Ale m³odzian za¶mia³ siê tylko a su³tan pomiarkowa³, ¿e zuchwalec ten z góry wiedzia³ co go czeka i obrachowa³ stratê sw± jako koszt swojego postêpku.
- Tedy po¶lê ciê na mêki.
M³odzian tyko skrzywi³ siê pogardliwie.
Zamy¶li³ siê g³êboko su³tan i ceni±c u innych odwagê ulitowa³ siê nad m³odzianem w sercu swoim. Chc±c jednak zmusiæ go do mówienia rzek³:
- Szanujê twoj± odwagê. Potrzebujê s³ug odwa¿nych dlatego darujê ci ¿ycie ale ka¿ê ciê uczyniæ rzezañcem.
Na te s³owa m³odzian zblad³ na podobieñstwo turbanu su³tana, który bia³ym jest niezwykle, upad³ na brzuch swój i krzykn±³ :
- £aski !
Za¶mia³ siê tedy su³tan zadowolony ze swego pomy¶lunku i efektu który osi±gn±³ i rzek³:
- Je¶li chcesz tedy zachowaæ mêsko¶æ swoj± i g³owê mów prawdê. Ile razy odwiedza³e¶ mój harem?
- Nie wiem panie, wiele razy to by³o i nie pomy¶la³em aby policzyæ.
- A u której z moich niewiast bywa³e¶?
- Panie wszak wiesz , ¿e po ciemku wszystkie one s± jednakie. Najpierw wyrywa³y mnie sobie a potem, jak zupe³nie z si³ opad³em, wyrzuca³y mnie precz niewdziêczne i nawet odpocz±æ nie da³y…
Zmiarkowa³ m±dry su³tan ¿e m³odzian prawdê powiedzia³ i zamy¶li³ siê g³êboko. Zna³ nauki proroków i wiedzia³, ¿e niewiasta grzeszn± jest i s³ab± , m³odzian za¶ lekkomy¶lny i skory do grzechu. Wezwaæ tedy kaza³ nadwornego uczonego Al-Haruna , który oderwawszy siê od ksi±g przyby³ czym prêdzej.Po drodze s³udzy opowiedzieli mu o wyznaniach schwytanego grzesznika a ¿e bystrym by³ niezwykle od razu zmiarkowa³ jakie to troski gniêbi± su³tana.
- Czym siê teraz zajmujesz Harunie? – zapyta³ su³tan ³askawie albowiem ceni³ jego rozum nade wszystko.
- Dziêki twej szczodro¶ci panie badam nowo odkryty tekst Kawalosa. I zmiarkowaæ nie potrafiê czy kto¶ mnie oszuka³ i sprzeda³ tekst fa³szywy czy Kawalos tak zg³upia³ w kwiecie lat swoich bo jednej oryginalnej my¶li znale¼æ nie potrafiê.
- Wiêc dalej szukasz m±dro¶ci w starych tekstach?
- Wszystkie naprawdê wielkie i oryginalne idee powsta³y przed wiekami , my czêsto o tym nie wiedz±c , na¶ladujemy je jedynie.
- Widzisz tego m³odzieñca Harunie?
- Tak a twoi s³udzy po drodze opowiedzieli mi wszystko.
- Rozumiesz tedy moj± troskê?
- S³yszê j± w twoim g³osie su³tanie ale powodów do niej zmiarkowaæ nie potrafiê. We wszystkim bowiem trzeba szukaæ stron dobrych. Tedy nie rogami trzeba siê martwiæ lecz cieszyæ tym, ¿e ma siê je na czym nosiæ bo niejedna choroba czy zawirowanie historii mo¿e nam tê mo¿liwo¶æ odebraæ. Ten m³odzian wiedzia³ , ¿e ryzykuje ¿ycie ale i tak uparcie odwiedza³ twój harem. Oznacza to , ¿e kobiety twoje ogniste s± i nadobne i przynosz± chwa³ê twojemu poczuciu piêkna. A ¿e g³upie s± i p³oche a do grzechu skore wiadomo od dawna. Nie dociekaj tedy panie, które ciê zdradzi³y bo miêdzy nimi a reszt± ró¿nicy ¿adnej nie masz poza mo¿e tylko brakiem okazji. Je¶li chcesz kogo¶ ukaraæ to raczej nieuwa¿nych stra¿ników, bo je¶li lis wydusi kury to nie on jest winny, bo taka jego natura, lecz pasterz nieuwa¿ny, co odrzwi dok³adnie nie zamkn±³.
Milczeli potem d³ug± chwilê albowiem su³tan w duchu swoim pogodziæ siê musia³ z m±dro¶ci± Al-Haruna. W koñcu odezwa³ siê w te s³owa:
- M³odzieñcze, ca³e ¿ycie przed tob±. Ale bez kary pu¶ciæ ciê nie mogê, bo znowu pob³±dzisz. Tedy nakazujê daæ ci dwadzie¶cia batów aby¶ wiedzia³, ¿e cudzych niewiast tykaæ ci nie wolno.
A kiedy s³udzy odeszli wymierzyæ karê rzek³ do Haruna:
- Prawda wcale nie czyni wolnym Harunie. Mia³em pokusê aby u¿yæ na moich kobietach tego urz±dzenia, z którym niegdy¶ przez dwa dni prowadzi³e¶ dysputy.
- I niczego oryginalnego siê nie dowiedzia³em. Rozum najwiêkszym jest darem Allacha i ¿aden sztuczny twór na¶ladowaæ go nie potrafi. Chwa³a tobie su³tanie, ¿e pokusê swoj± zwalczyæ umia³e¶ bo tylko trosk wiêkszych by¶ dozna³ po¿ytku za¶ ¿adnego.
- D³ugom my¶la³ o tym urz±dzeniu Harunie. I wiesz co odkry³em? ¯e od kiedy jest w moim pa³acu po¶wiêcam mu wiêcej my¶li ni¿ sprawom moich poddanych. A po¿ytków ¿adnych z niego nie znalaz³em. To ¿e ludzie k³ami± wiem i bez niego a wyrokowaæ wolê wed³ug swego mi³osierdzia a nie podpowiedzi sztucznego tworu. A ¿e pokus± jest wielk± tedy bardziej przekleñstwem jest ni¿ darem.
Po czym nakaza³ m±dry su³tan aby artefakt wyrzucono z pa³acu co te¿ natychmiast uczyniono.

4.
I zdarzy³o siê tak , ¿e Ibrahim Imb-Tarak ze s³ugami swoimi szed³ jak co dzieñ od wielu lat na swoje sta³e miejsce na skraju pustyni. Wtem w stosie ¶mieci na poboczu drogi ujrza³ dziwnie b³yszcz±cy przedmiot. Kiedy s³udzy go mu przynie¶li rozpozna³ artefakt oferowany mu niegdy¶ przez Hassana. D³ugo siedzia³ potem Ibrahim pod baldachimem rozwa¿aj±c w rozumie swoim co te¿ powinien z tym uczyniæ. W koñcu wezwa³ jednego ze swych s³ug i rozkaza³:
- We¼mij ten przyrz±d i dostarcz Hassanowi. Rzeknij mu, ¿e to dar ode mnie – zachichota³. Ten oszust sprzeda³ mi onegdaj spikle jako akwamaryny, niech ma za swoje. M±dry cz³owiek najpierw dobrze pomy¶li zanim przyjmie taki dar , a chciwy g³upiec sam wpadnie we w³asne sid³a. Tak Allach wystawia na próbê charakter wiernych.
S³uga odszed³ a Ibrahim pogr±¿y³ siê w rozmy¶laniach ze spokojem cz³owieka, który podj±³ w³a¶ciw± decyzjê.

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

ARTEFAKT. /> />1. />Jak Ibrahim Ibn-Tarak Allacha. ¿e Nowo />- Hassan Ibn-Arszak Ibrahimie ¿yczê ¿ycia Niech Allach ¿ony />- Có¿ Hassanie, ¿e ¼le ¿yczysz? Ibrahim. />- />- Mam ¿on Wiêkszej ¿yczyæ Czego Hassanie Allach />- Przyby³em Jak Koom …. />- Poka¿ />Na Hassan />- Sam ¶wiadczy…. />- />Stropi³ Hassan />- Nie />- Ibrahim. />- Sam />- Ju¿ Nie Udajmy />I Atoli />- Czy ¿e Czas …. />- Nasze Ibrahim Wiemy ¿e />To />- Rzeczywi¶cie ³agodniej />- Twoje />- Rzeczywi¶cie />Biuro Kalif Milczeli Tak Hassana ¶wiadczy³y Wtem Hassan Tylko Ibrahim Chwilê ¶wiergot />- Gdzie />- Jeste¶ />- Kalifa Mam />- />I Hassana Ibrahima ³api±c Tymczasem />- Jak />- Kupi³em Koom… Hassan />- Teraz …. />- Milcz Azali Allacha />- Nie, />- Rachowaæ? />- />- Tylko Allach />- Potrafiê />- Ile Hassanie />Twarz Hassana Podpar³ />- Zap³aci³em …… />- K³amie />Zapad³a />- Co? ¦miesz />Twarz Hassana ¿ó³ta />- Chcia³em ¿e />- Znowu />- Zap³aci³em Hassan />- />- Sam />Kiedy Hassan />- Z³y Ibrahimie. Taki />- Ale Ale Hassanie. Mój ¿e />I /> /> />2. />I Jako Jak Kiedy ³askaw± Su³tan ¿e Jako ¿e Al-Raszida ¿e Pad³ />- Wstañ Rzeknij />S³owa ³askawe Miarkuj±c ¿e ³aski />- Dostojny Prêdzej ³atwo />- Zatem />Kalif />- Jak />- Ton />- Ach ³atwo />S³owa />- Wszak ¿e />- K³amie />- />- Dostojny …. />- –przerwa³ />Na Su³tan Stra¿nicy />- Z³odziejstwo />- Rejestrowa³em Tak¿e Planowali />- />- />- Mam Odtworzyæ? />- £aski />M±dry />- Nie, Zdradê ¶ci±ga³ Je¶li Allach />I /> />3. />Su³tan M³odzian />- Ka¿e ¶ci±æ />Ale ¿e />- Tedy />M³odzian />Zamy¶li³ Chc±c />- Szanujê Potrzebujê ¿ycie />Na />- £aski />Za¶mia³ />- Je¶li Ile />- Nie />- />- Panie ¿e Najpierw />Zmiarkowa³ ¿e Zna³ ¿e Wezwaæ Al-Haruna ¿e />- Czym Harunie? ³askawie />- Dziêki Kawalosa. Kawalos />- Wiêc />- Wszystkie />- Widzisz Harunie? />- Tak />- Rozumiesz />- S³yszê Tedy ¿e Ten ¿e ¿ycie Oznacza ¿e ¿e Nie ¿adnej Je¶li />Milczeli Al-Haruna. />- M³odzieñcze, ¿ycie Ale Tedy ¿e />A Haruna: />- Prawda Harunie. Mia³em />- Rozum Allacha ¿aden Chwa³a ¿e ¿adnego. />- D³ugom Harunie. ¯e ¿adnych ¿e ¿e />Po /> />4. />I ¿e Ibrahim Imb-Tarak Wtem ¶mieci Kiedy Hassana. D³ugo Ibrahim />- We¼mij Hassanowi. Rzeknij ¿e Ten M±dry Tak Allach />S³uga Ibrahim />

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci