24 godziny temu

Dawno temu, w krainie tysi±ca jezior, mieszka³a w skromnej chatce rodzina pracowitego rybaka, który mia³ piêkn±, kochaj±c±, ale smutn± ¿onê Klarê i trzech doros³ych synów Walerego, Adama i Cyryla.  Razem dobrze im siê wiod³o, a czas up³ywa³ w spokoju a¿ do chwili, gdy rybak zapragn±³ mieæ jeszcze jedno dziecko. Bardzo chcia³ aby tym razem urodzi³a siê ma³a córeczka. ¯ona rybaka, choæ by³a jeszcze m³oda, po urodzeniu ostatniego z synów nie mog³a mieæ wiêcej dzieci. Pragnienie mê¿a wielce zasmuci³o kobietê, bo choæ rodzinê swoj± kocha³a nad ¿ycie i kolejne dziecko ucieszy³o by j± bez miary, wiedzia³a ¿e to niemo¿liwe. Zna³a pewna mroczn± tajemnicê, któr± skrywa³a przed mê¿em i dot±d nikomu o tym nie powiedzia³a.
W czasie gdy by³a jeszcze dzieckiem i mieszka³a z rodzicami oraz pi±tk± braci w maleñkim domku pod lasem, zapuka³a do ich drzwi z³a czarownica. Zapyta³a rodziców czy oddadz± jej jedyn± córkê na s³u¿bê do zamku, a gdy stanowczo odmówili rzuci³a na ni± z³y urok. Zaklêcie mówi³o, ¿e gdy Klara doro¶nie i za³o¿y rodzinê urodzi trzech synów, ale nigdy nie bêdzie prawdziwie szczê¶liwa. Nigdy nie bêdzie te¿ mia³a córki.
¯ona Rybaka ukry³a ten fakt przed mê¿em z nadziej±, ¿e z³y czar nie zadzia³a, ale teraz po wielu latach od ostatniego poczêcia wiedzia³a ju¿, ¿e kl±twa siê spe³ni³a. Rybak wys³ucha³ spokojnie tej opowie¶ci i   przytuli³ p³acz±c± niewiastê. W koñcu poj±³ czemu jego ukochana tak rzadko siê u¶miecha. Zapyta³ czy jest gotowa spróbowaæ mimo wszystko odmieniæ ich los. S³ysza³ bowiem jak kiedy¶ ludzie opowiadali sobie niezwyk³± historiê o czarodziejskiej studni pe³nej s³odkiej wody, g³êboko na dnie s³onego morza. Kto siê ze studni wody napije tego z³e czary przestaj± mieæ w mocy.
Rodzina Rybaka wspólnie postanowi³a, ¿e podejmie ka¿dy trud, aby odwróciæ moc zaklêcia. Rybak rozpocz±³ przygotowania do podró¿y, ale Walery najstarszy syn  poprosi³ ojca o pierwszeñstwo. Uzna³, ¿e lepiej by ojciec pozosta³ w domu. Z ciê¿kim sercem Rybak przysta³ na propozycjê syna, wyszykowa³ mu podró¿ny tobo³ek i wskaza³ kierunek podró¿y. Walery po¿egna³ najbli¿szych i wyruszy³ niezw³ocznie na poszukiwanie zaczarowanej studni.
Rodzina Rybaka nie wiedzia³a, ¿e ich ¿yciu przygl±da³a siê wci±¿ para czarnych kruków, posêpnych s³ug z³ej czarownicy, która nigdy nie zapomnia³a o rzuconej kl±twie. Kruki widz±c co siê dzieje  polecia³y prosto do zamku swej Pani i zanios³y jej naj¶wie¿sze nowiny. Czarownica wpad³a w furiê.
- Jak oni ¶miej± sprzeciwiaæ siê mej woli! Nie pozwolê z siebie drwiæ! O wy malutcy ludkowie, biada Wam! Nigdy nie znajdziecie tej studni, ja wam na to nie pozwolê! Kruki moje, odt±d bêdziecie moimi oczami, uszami i narzêdziem czarów! Leæcie szybciej ni¿ wiatr! – krzyknê³a w uniesieniu i wys³a³a wierne ptaszyska w pogoñ za Walerym.
Biedny ch³opiec, by³ ju¿ daleko od domu, gdy zmêczony drog± spocz±³ w cieniu wierzby. Ptaki odnalaz³y go bez trudu, a ich czarne oczy pokaza³y wied¼mie jego u¶pion± twarz. Czarownica zamieni³a kruki w dwa ogromne, ob¶lizg³e trole i poleci³a im zg³adziæ ¶mia³ka, ale Walery obudzi³ siê na czas i stan±³ z nimi do walki. Broni³ siê dzielnie i po nie d³ugim czasie pokona³ pierwszego stwora. Wied¼ma w¶ciek³a widz±c to kaza³a trolowi uk³uæ ch³opca zatrutym ostrzem. Gdy tak siê sta³o, w jednej chwili z cz³owieka przeistoczy³ siê w drzewo. Cia³o pokry³o siê tward± kor±, z r±k wyros³y ga³êzie pe³ne li¶ci a nogi wros³y korzeniami g³êboko w ziemiê. Ch³opiec nie zd±¿y³ nawet zawo³aæ o pomoc. Czarownica dopiê³a swego, a jej zwyciêski chichot niós³ siê jeszcze d³ugo po le¶nych ostêpach i skalnych rozpadlinach.
W tym samym czasie w domu Rybaka Klara poczu³a ostre uk³ucie w sercu. Jako matka wiedzia³a, ¿e sta³o siê co¶ z³ego. Nie zwlekaj±c ani chwili z odsiecz± bratu wyruszy³ Adam. Ze ³zami w oczach ¿egnali  go oboje a on obiecywa³, ¿e wróci lada dzieñ z Walerym i dzbanem uzdrowicielskiej wody w d³oniach.
Szed³ dzielnie przed siebie wypytuj±c ludzi po drodze o brata i zaczarowan± studniê. Kto¶ go podobno widzia³, kto¶ s³ysza³, ¿e têdy przechodzi³ ale o studni nikt nic nie wiedzia³. Adam szed³ dalej zasmucony w stronê zachodz±cego s³oñca bo tam wed³ug s³ów ojca powinien znale¼æ morze, a w nim cudown± studniê.
Pewnego wieczoru Adam znu¿ony drog± postanowi³ poszukaæ noclegu i nabraæ si³ przed dalsz± podró¿±. Traf chcia³, ¿e w pobli¿u nie by³o ¿adnej karczmy czy stodo³y w której móg³by bezpiecznie spêdziæ noc. Postanowi³ wiêc przespaæ siê pod drzewem, którego roz³o¿yste ga³êzie siêga³y ziemi tworz±c zaciszne miejsce. Gdy tylko u³o¿y³ siê wygodnie, drzewo poruszy³o siê, zaszumia³o, choæ wiatru nie by³o a noc wydawa³a siê spokojna. W tym szumie by³o co¶ niezwyk³ego. Adam by³ pewien, ¿e s³yszy s³owa przestrogi.
- Adasiu, musisz wej¶æ na drzewo, natychmiast! – wo³a³y li¶cie - Adasiu, schowaj siê wysoko w¶ród ga³êzi. Grozi Ci wielkie niebezpieczeñstwo!
Adam nie czeka³ d³u¿ej. Raz, dwa i ju¿ by³ wysoko ponad ziemi±. W ostatnim momencie, gdy¿ chwilê potem pod drzewem stan±³ nas³any przez czarownicê trol. Wied¼ma podejrzewa³a, ¿e Rybak wy¶le drugiego syna na odsiecz pierwszemu i planowa³a pozbyæ siê go jak poprzednio. Potwór jednak nie móg³ znale¼æ ch³opca. Szuka³ i wêszy³, ale niczego nie znalaz³. Czarownica wpad³a we w¶ciek³o¶æ. Strzela³a b³yskawicami po ca³ym zamczysku p³osz±c stada nietoperzy, a¿ wpad³a na inny przebieg³y plan.
Tymczasem siedz±cy na drzewie Adam próbowa³ uspokoiæ swoje bij±ce serce.
- Kto to by³ i czemu mnie szuka³? – pyta³ sam siebie, a drzewo mu odpowiedzia³o smutnym g³osem.
-Adasiu to ja, Walery, twój starszy brat! Z³a czarownica przemieni³ mnie w drzewo, abym nie doszed³ do celu i nie znalaz³ czarodziejskiej studni.
-Walery, bracie mój! –ucieszy³ siê Adam – ju¿ my¶la³em, ¿e Ciê nie odszukam. Nic siê nie martw, teraz gdy ju¿ znam prawdê, bêdê uwa¿a³. Zobaczysz wszystko siê u³o¿y. Znajdê studniê i odczarujê ciebie a potem razem wrócimy do domu. Jestem tego pewien.
-Adasiu, musisz byæ bardzo ostro¿ny! Czarownica zrobi wszystko, aby Ci przeszkodziæ.
-Dziêkujê Ci mój drogi, ruszam od razu. Nie warto traciæ czasu. Do zobaczenia ju¿ wkrótce! – Ada¶ zeskoczy³ na ziemiê, u¶cisn±³ mocno pieñ drzewa i pomaszerowa³ szybkim krokiem w dalsz± drogê. Samotnie stoj±ce drzewo jeszcze d³ugo patrzy³o za nim pe³ne troski i nadziei .
Razem z pierwszymi promieniami poranka Adam wszed³ na rozleg³e równiny zwane przez okolicznych mieszkañców Dolin± Têczowych Strumieni. Gdzie okiem siêgn±æ tryska³y weso³o kolorowe potoki, liliowe, turkusowe, szmaragdowe. Ka¿dy innej barwy, zapachu i smaku.
S³onko mocno ¶wieci³o, a odg³os kroków na ¶cie¿ce p³oszy³ wygrzewaj±ce siê w cieple jaszczurki. Zapach kwiatów, szum traw i delikatny letni wiatr rozproszy³y uwagê ch³opca. Poczu³ siê pewnie i beztrosko. Nic nie zapowiada³o nadchodz±cej katastrofy, gdy w po³udnie poczu³ ogromne pragnienie. Wtedy u uj¶cia ró¿anego strumienia ujrza³ nieziemskiej urody niewiastê. Dziewczyna u¶miecha³a siê do niego przyja¼nie, jedn± d³oni± odgarniaj±c gêste pukle d³ugich, kruczoczarnych w³osów. W drugiej d³oni trzyma³a dzban czystej ¼ródlanej wody, a jej skóra l¶ni³a wszystkimi kolorami têczy. Adam podchodzi³ do niej jak urzeczony. Zapomnia³ o przestrogach brata, swojej misji i ca³ym otaczaj±cym go ¶wiecie.
- Witaj wêdrowcze – przemówi³a piêknym, czystym g³osem – jestem opiekunk± tego strumienia, w nim p³ynie najlepsza woda z ca³ej doliny, skosztuj a sam siê przekonasz.
To mówi±c wrêczy³a ch³opcu pe³ny dzban i patrzy³a spokojnie jak ten ³apczywie gasi pragnienie. Pierwszy ³yk wody by³ niezwykle koj±cy, drugi rozpali³ gard³o Adama do ¿ywego. Woda mia³a smak siarki. Nieszczêsny próbowa³ siê ratowaæ niestety by³o ju¿ za pó¼no. Trucizna  odebra³ mu moc. Dopiero teraz przejrza³ na oczy. Zamiast cud dziewczyny zobaczy³ przed sob± z³owieszczo wygl±daj±c± wied¼mê. Patrzy³a na niego rubinowymi  oczami i ¶mia³a siê g³o¶no ukazuj±c Adamowi swe prawdziwe oblicze. Czarodziejsk± ró¿d¿k± dotknê³a jego ramienia i zamieni³a ch³opca w strumieñ szemrz±cy w kamieniach.
W chacie Rybaka, Klara jak poprzednio poczu³a z³owrogi dreszcz i bolesny ból w sercu. Gorzko wiêc zap³aka³a.
- Mê¿u, sta³o siê nieszczê¶cie, czujê to, wiem na pewno – powiedzia³a Rybakowi niewiasta i doda³a ze ³zami w oczach – czy mamy wypu¶ciæ z domu nasze ostatnie dziecko? Tak bardzo siê bojê. Nie wiemy nic o losach Naszych synów.
- Wiem ¿ono – powiedzia³ Rybak – obawiam  siê, ¿e to czarownica stoi za ich tajemniczym znikniêciem. Poczekajmy trochê mo¿e jeszcze wróc±.
I tak te¿ zrobili. Minê³o lato i jesieñ, a po nich d³ugie zimowe wieczory. Niestety Walery i Adam przepadli bez wie¶ci. Wied¼ma uzna³a, ¿e rodzina podda³a siê i ju¿ ¶wiêtowa³a swoje zwyciêstwo, gdy niespodziewanie czarny kruk przyniós³ jej do zamku wie¶æ, ¿e wraz z wiosn± najm³odszy syn Rybaka zacz±³ przygotowania do podró¿y. Rodzice prosili go aby pozosta³ w domu, ale ten nie da³ siê przekonaæ.
-Matko, ojcze – powiedzia³ stanowczym g³osem Cyryl – nie mo¿emy siê teraz poddaæ. Musimy siê dowiedzieæ co siê sta³o. Jeszcze jest szansa. Pójdê i ja, zobaczycie jeszcze wszystko bêdzie dobrze. Jestem ju¿ doros³y, silny i biega³em zawsze najszybciej z naszej trójki.
Rodzice wiedzieli, ¿e nic go nie przekona do zostania w domu. Cyryl z b³ogos³awieñstwem rodziców opu¶ci³ dom i pe³en nadziei wyruszy³ po ¶ladach braci w poszukiwaniu czarodziejskiej studni. Szed³ szybko, nie ogl±daj±c siê za siebie a¿ doszed³ do ogromnego drzewa. Kiedy przechodzi³ obok niego drzewo zaszumia³o.
- Cyrylu, Cyrylu to ja, Twój brat Walery. Czeka³em na Ciebie bracie. Adam tak d³ugo nie wraca. Czarownica dopiê³a swego. Uwa¿aj na siebie proszê i nie zbaczaj z drogi, bo wied¼ma jest bardzo przebieg³a i mo¿e byæ wszêdzie!
Cyryl u¶cisn±³ pieñ drzewa i zap³aka³ nad losem swego brata. Jeszcze mocniej poczu³, ¿e w nim ostatnia nadzieja rodziny, wiêc nie zwleka³ ju¿ wiêcej i ruszy³ dalej.
W Dolinie Strumieni us³ysza³ ¶piew dziewczyny, która siedz±c przy strumieniu nieopodal ¶cie¿ki by³a najpiêkniejsz± istot± jak± do tej pory widzia³.  Niewiasta przemówi³a:
- Witaj dzielny podró¿niku. Wiem, ¿e¶ bardzo spragniony. Choæ do mnie a przekonasz siê jak± cudown± moc ma woda z mojego strumienia.
Cyryl podszed³ oczarowany i ju¿ w d³oni dzban dzier¿y³ i do ust go przyk³ada³, gdy wtem us³ysza³ jak maleñki strumyczek p³yn±cy tu¿ za nim przemówi³  ludzkim g³osem, a by³ to g³os jego starszego brata Adama.
- Nie pij wody braciszku, jest zatruta! Uciekaj co si³, uciekaj!
To s³ysz±c Cyryl chlusn±³ mikstur± w twarz dziewczyny i wzi±³ nogi za pas. Dziewczê w mgnieniu oka zamieni³o siê w ogromnego wilka, który k³api±c zêbiskami  ruszy³ w pogoñ za uciekaj±cym ch³opcem.
Ale Cyryl bieg³ szybko jak wiatr a¿ pogubi³ buty zostawiaj±c wilka daleko w tyle. Zaczyna³o brakowaæ mu si³ gdy ujrza³ przed sob± skaliste wzgórze. Dopad³ do niego, wspi±³ siê najwy¿ej jak potrafi³ i wcisn±³ siê w ma³± szczelinê miêdzy g³azami licz±c na cud.
Czarownica pod postaci± wilka kr±¿y³a d³ugi czas u podnó¿a ska³y gdzie schowa³ siê ch³opiec, a¿ w koñcu da³a za wygran±. Cyryl odetchn±³ z ulg±, ale tylko do czasu gdy nagle us³ysza³ dochodz±cy z do³u s³aby, kobiecy g³os wo³aj±cy go po imieniu.
- Cyrylu, Cyrylu, wyjd¼ proszê. Czarownica odesz³a i nie wiem kiedy wróci. Musimy siê spieszyæ.
Ch³opiec waha³ siê przez d³u¿sz± chwilê. To mog³a byæ przecie¿ wied¼ma, a on nie chcia³ ponownie wpa¶æ w jej rêce. G³os kobiety mia³ w sobie jednak tyle ciep³a i dobroci, ¿e postanowi³ zaryzykowaæ i wyjrza³ ze swej kryjówki. Na dole pod ska³± sta³a leciwa staruszka z ogromn± wi±zk± suchych ga³êzi w chu¶cie na plecach. Zdecydowanie zbyt wielki ciê¿ar jak na tak± starowinkê. Ch³opiec uwa¿nie obserwowa³ ja schodz±c z góry, ale ta nie poruszy³a siê nawet o krok. W koñcu stanêli naprzeciw siebie i móg³ zobaczyæ, ¿e kobieta jest niewidoma. Babinka przemówi³a jako pierwsza:
- Wiem gdzie pod±¿asz dzielny ch³opcze. Znam historiê twych nieszczêsnych braci. Czarownica nie odpu¶ci zanim i Ciebie nie znajdzie. A znajdzie na pewno, bo jej czary s± wielkie a z³o¶æ jeszcze wiêksza. Wiem, ¿e masz dobre serce i walczysz o szczê¶cie swojej rodziny. Dlatego postanowi³am Ci pomóc. To mówi±c rozwi±za³a chustê i wysypa³a chrust. Cyryl zadziwiony schyli³ siê i pozbiera³ rozsypane drzewo. Staruszka u¶miechnê³a siê tylko i ruszy³a w stronê swojej le¶nej chatki stoj±cej nieopodal. Gdy dotarli na miejse Cyryl rzuci³ na stertê chrust a staruszka stoj±c na progu chaty, wyci±gnê³a d³oñ z chust± ku niemu i wyszepta³a kilka niezrozumia³ych s³ów. Chwilê pó¼niej ch³opiec poczu³ jak w jego d³oni l±duje materia³ niewidzialny i miêkki jak aksamit.
- To czarodziejski p³aszcz – rzek³a - bêdzie chroni³ Ciê przed oczami z³ej czarownicy. – I co najwa¿aniejsze! Pamiêtaj, id¼ prosto przed siebie, nigdzie nie zbaczaj, z nikim nie rozmawiaj, nie jedz i nie pij a za 4 dni ujrzysz morze. Wtedy usi±d¼ na piasku pla¿y i nim doliczysz do 100 przyp³ynie morski w±¿, stra¿nik czarodziejskiej studni. Zada Ci tylko jedno pytanie. Je¶li zgadniesz zabierze Ciê w g³êbiny do studni a tam zaczerpniesz s³odkiej wody. Lecz je¶li siê pomylisz biada Ci. W±¿ przemieni Ciê jak setki innych ¶mia³ków w figurê z morskiej soli.
- Dziêkujê Ci dobra kobieto. Nie zapomnê Ci tej przys³ugi – powiedzia³ z wdziêczno¶ci± Cyryl, ale starowinki ju¿ nigdzie nie by³o.
Natychmiast przywdzia³ zaczarowany p³aszcz i zrobi³ tak jak mówi³a staruszka. Szed³ boso trzy dni i trzy noce przez lasy, ostêpy, góry i doliny. Kamienie i ga³êzie dotkliwie porani³y mu stopy. Nic nie jad³ i nie pi³ choæ wszêdzie czeka³y na niego stosy smako³yków i strumienie pe³ne wody. To z³a wied¼ma nie mog±c znale¼æ ch³opca ustawi³a na jego drodze tysi±ce pu³apek. Jedzenie i woda by³y zatrute. Jeden kês, jeden ³yk i Cyryl natychmiast zamieni³by siê w kamieñ.
Czwartego dnia wyciêczony i obola³y dotar³ nad morze. Spienione fale bi³y o brzeg oblewaj±c wod± z³ocist± pla¿ê. Na piasku w ró¿nych pozach zastygli w morskiej soli ¶mia³kowie, którzy nie dali rady odpowiedzieæ na pytanie stra¿nika. Cyryl spokojnie przeszed³ obok nich i usiad³ na brzegu morza. Nie doliczy³ do 100, gdy z wody wynurzy³ siê ogromny kryszta³owy w±¿. Jego paszcza pe³na by³a ostrych zêbów, a diamentowa korona ¶wieci³a nieziemskim blaskiem.
- Witaj ch³opcze, sssss – sykn±³ w±¿ obserwuj±c uwa¿nie kolejnego ¶mia³ka – pragniesz wody z mej studni, wiêc musisz najpierw wiedzieæ, ¿e tylko nielicznym siê to uda³o. Czy nadal chcesz spróbowaæ swych si³?
-Tak, chcê.
- Dobrze wiêc! - hukn±³ w±¿ – Mêska odpowied¼ ch³opcze! Oto moje pytanie. - Jakie trzy rzeczy s± w ¿yciu najwa¿niejsze?
Cyryl zamkn±³ oczy, odetchn±³ i spojrza³ w g³±b swego serca a potem rzek³ spokojnie – Pierwsza to mi³o¶æ, druga rodzina trzecia to pokój.
W±¿ rozbi³ ogonem taflê wody, burz±c kilkumetrowe fale. Wygi±³ w górê ³eb i przera¼liwie g³o¶no zasycza³. Jego nastroszone p³etwy zatrzepota³y w powietrzu unosz±c w górê tumany piasku. Cyryl by³ pewien, ¿e za chwilê stra¿nik rzuci zaklêcie i zamieni go w wieczny kryszta³ soli. W±¿ tymczasem zbli¿y³ ³eb do jego twarzy i powiedzia³.
- Gratulacje Cyrylu! Twoja odwaga, dobroæ i prawo¶æ zostan± nagrodzone. Z³ap mój ogon, zaczerpnij du¿o powietrza i p³yñ ze mn± w g³±b morza.
Ch³opiec ze szczê¶cia zapomnia³ mocniej zawi±zaæ czarodziejski p³aszcz od staruszki i zgubi³ go wchodz±c do wody. Na tê chwilê czeka³a z³a wied¼ma. Wiedzia³a ju¿, ¿e najm³odszy syn Rybaka odgad³ wê¿ow± zagadkê, nie mog³a go tylko zobaczyæ i wykorzystaæ swojej ostatniej szansy na zemstê. Teraz, gdy by³ zupe³nie bezbronny cisnê³a w niego potê¿nym czarem i trafi³a nim prosto w serce ch³opca, który ostatkiem si³ z³apa³ wê¿a za ogon i pomkn±³ z nim w czarn± czelu¶æ morza. Z³y czar mia³ na zawsze odmieniæ duszê Cyryla. Mia³ zapomnieæ ojca, matkê, rodzinny dom i braci a na pewno zapomnieæ o celu swojej podró¿y.
W tym samym momencie zadr¿a³o serce Klary. Matka Cyryla poczu³a wyra¼nie, ¿e jej ostatni syn odchodzi. Zebra³a wszystkie swe najczulsze my¶li i pos³a³a mu najgorêtsze ze swych uczuæ matczynych, najpiêkniejsze s³owa mi³o¶ci. W sam± porê, gdy¿ Cyryl nie czu³ ju¿ ch³odu morskiej wody, braku tlenu, strachu i ¿adnych innych uczuæ. Jego serce przez chwilê jakby przesta³o biæ. Nie wiedzia³ kim jest i czemu robi to co robi. Patrzy³ beznamiêtnym wzrokiem przed siebie, na wê¿a i podwodne stwory. Wszystko jawi³o mu siê tylko snem niepamiêci z którego nie móg³ siê obudziæ. W tej czelu¶ci bezdennej znalaz³ go maleñki promyczek mi³o¶ci, jego ukochanej matki. Przylgn±³ do cia³a ch³opca wnikn±³ prze skórê i uleczy³ jego kamienne serce. Ziarenko nadziei zakie³kowa³o i Cyryl poczu³ pierwsze objawy ¿ycia. Dotkliwy ch³ód, strach i brak powietrza, ale ponad wszystko blisko¶æ i tê pewno¶æ, ¿e nie jest sam. I to mu pomog³o ponad wszystko.
Ju¿ po chwili przybyli na miejsce. Czarodziejsk± studniê otacza³ jaskrawy kr±g ¶wiat³a. W±¿ wpu¶ci³ tam Cyryla, który g³êboko wci±gn±³ w p³uca ¶wie¿± dawkê powietrza z wnêtrza krêgu. Blask bi³ prosto z wnêtrza studni  i o¶wietla³ jego szczê¶liw± twarz. Uj±³ w d³onie bursztynowy kielich i zaczerpn±³ nim uzdrawiaj±cej wody. Wypi³ ³yk i natychmiast poczu³ jak uzdrowicielska moc cudownej wody leczy ciep³em wszystkie poniesione w podró¿y rany.
- Unie¶ ten puchar ze sob± na powierzchniê – rzek³ mu stra¿nik. – Kogo chcesz ulecz, komu chcesz pomó¿. Moc zaczarowanej wody zaprowadzi Ciê z powrotem bezpiecznie do domu.
-Dziêkujê stra¿niku – szepn±³ wzruszony ch³opiec.- Jak mam siê wydostaæ na powierzchniê?
- Ju¿ za chwilê sam siê przekonasz – tajemniczo odpowiedzia³ morski w±¿.
Tymczasem na pla¿y szala³a ze szczê¶cia z³a czarownica. Wied¼ma zaczarowa³a wiatr i przygna³a do siebie najczarniejsze chmury, na morzu rozpêta³ siê prawdziwy sztorm, a b³yskawice raz za razem rozdziera³y z hukiem po³acie nieba i z ogromn± si³± wali³y w taflê wody wzbijaj±c gigantyczne spienione fale. Wied¼ma by³a pewna wygranej. Widzia³a, jak jej czar trafia Cyryla prosto w serce. Wiedzia³a, ¿e by³ ¶miertelnie ranny, wiêc jakie¿ by³o jej zdziwienie, gdy z wody wynurzy³ siê ca³y i zdrowy najm³odszy syn Rybaka i Klary. Unosi³ siê ca³y i zdrowy w têczowej mydlanej bañce, która w zetkniêciu z powietrzem pêk³a i rozsypa³a siê na miliony kawa³eczków tworz±c z³ocist± mg³ê. W¶ciek³a widz±c bursztynowy kielich, zbli¿y³a siê do ch³opca i ciska³a weñ wszystkie najgorsze, najsilniejsze zaklêcia. Na pró¿no. Szczê¶liwy m³odzian ¶mia³ siê w g³os z zabiegów czarownicy. Ma³y ³yk wody uodporni³ go na wszystkie z³e czary. Zanu¿y³ wiêc d³oñ w kielichu, umoczy³ palce i pstrykn±³ beztrosko cudown± wod± wprost na twarz rozgniewanej wied¼my. Kilka kropli b³yskawicznie zamieni³o paskudn± babê w kupê cuchn±cego b³ota. Jej moc by³a niczym w porównaniu z si³± dobra p³yn±cego z czarodziejskiej studni.  Na pla¿ê znów powróci³o s³oñce.
Ch³opiec radowa³ siê z ca³ego serca z  wygranej. Podskakiwa³, tañczy³ i ¶piewa³ weso³o! Teraz móg³ ju¿ spokojnie wracaæ. Nic z³ego nie powinno go ju¿ po drodze spotkaæ. Ale póki co postanowi³ podzieliæ siê swoim skarbem z tymi, którzy nie mieli tyle szczê¶cia co on. Maczaj±c palce w zaczarowanej wodzie dotyka³ nimi po kolei ka¿dego stoj±cego na pla¿y pos±gu. Skostnia³e figury jedna po drugiej zaczyna³y pêkaæ i spod ich twardych skorup wy³ania³y siê postacie uwiêzionych w przesz³o¶ci ¶mia³ków. Byli tam i królowie, ksi±¿êta, rycerze róznych herbów i narodowo¶ci, ale te¿ pro¶ci ludzie, wie¶niacy, kupcy i ¿eglarze. Jedni konno, drudzy pieszo.
Wszyscy odczarowani i bezgranicznie wdziêczni obsypali swego wybawcê mas± drogocennych podarunków i bogactw wszelakich. Otrzyma³ równiez r±czego konia, którego dosiad³, pozegna³ zebranych i nie zwlekaj±c ju¿ d³u¿ej pogna³ do chatki ¿yczliwej staruszki, która napiwszy siê z kielicha odzyska³a wzrok i zmieni³a siê w oka mgnieniu w piêkn±, m³od± dziewczynê.
- Jestem Marina, dobra wró¿ka. Dziêkujê Ci za, ¿e zdj±³e¶ ze mnie ten z³y czar.
Zaskoczony Cyryl wys³ucha³ z uwag± jej opowie¶ci o tym jak to wied¼ma pozazdro¶ci³a Marinie szecunku w¶ród ludzi i zamieni³a j± w star±, niewidom± kobietê. Cyryl poprosi³ wró¿kê, aby z nim zosta³a, a ta zgodzi³a siê znaj±c jego dobroæ i odwagê.
Nastêpnie odczarowali Adama i Walerego, a wtedy wszyscy razem pod±¿yli w rodzinne strony nios±c na przemian kielich z cudownym eliksirem.
Rybak wygl±da³ synów jak co dzieñ stoj±c na progu chaty i wtedy ich zobaczy³. Krzykn±³ po ¿onê a ta ze ³zami w oczach wybieg³a im naprzeciw. D³ugo tuli³a synów i ca³owa³a ich g³owy. Cyryl przedstawi³ rodzicom Marine a potem nie odpowiadaj±c na ¿adne z padaj±cych pytañ powoli, ostro¿nie poda³ ukochanej matce zaczarowany kielich.
- Proszê, oto uzdrawiaj±ca woda z czarodziejskiej studni na dnie s³onego morza. Pij Matko.
Klara wziê³a puchar w swe rêce i zaledwie po jednym ³yku poczu³a powracaj±ce si³y witalne, ogromne ciep³o i si³ê a ca³a rodzina Rybaka odetchnê³a z ulg±. Z³y czar prys³ jak bañka mydlana. Klara by³a znów piêkn±, u¶miechniêt± kobiet± pe³n± ¿ycia i wigoru. Rybak patrzy³ na ni± wzrokiem pe³nym mi³o¶ci. Nie min±³ rok a na ¶wiat przysz³a ich ¶liczna córeczka o blond w³osach i b³êkitnych oczach. Mia³a w swych maleñkich r±czkach niezwyk³±  si³ê leczenia i przywracania ludziom rado¶ci ¿ycia.
Tak oto kochaj±ca siê rodzina, zwyciê¿y³a z³e si³y i dziêki swej niezmiernej mi³o¶ci i dobroci zyska³a spokojne, dostatnie i szczê¶liwe ¿ycie.


                                       
      KONIEC

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

Dawno ¿onê Klarê Walerego, Adama Cyryla.  Razem Bardzo ¯ona Pragnienie ¿ycie ¿e Zna³a />W Zapyta³a Zaklêcie ¿e Klara Nigdy />¯ona Rybaka ¿e ¿e Rybak   przytuli³ Zapyta³ S³ysza³ Kto />Rodzina Rybaka ¿e Rybak Walery Uzna³, ¿e Rybak Walery />Rodzina Rybaka ¿e ¿yciu Kruki Pani Czarownica />- Jak ¶miej± Nie Wam! Nigdy Kruki Leæcie Walerym. />Biedny Ptaki Czarownica ¶mia³ka, Walery Broni³ Wied¼ma Gdy Cia³o Ch³opiec Czarownica />W Rybaka Klara Jako ¿e Nie Adam. ³zami ¿egnali  ¿e Walerym />Szed³ Kto¶ ¿e Adam />Pewnego Adam Traf ¿e ¿adnej Postanowi³ Gdy Adam ¿e />- Adasiu, Adasiu, Grozi />Adam Raz, Wied¼ma ¿e Rybak Potwór Szuka³ Czarownica Strzela³a />Tymczasem Adam />- Kto />-Adasiu Walery, Z³a />-Walery, –ucieszy³ Adam ¿e Ciê Nic Zobaczysz Znajdê Jestem />-Adasiu, Czarownica />-Dziêkujê Nie Ada¶ Samotnie />Razem Adam Dolin± Têczowych Strumieni. Gdzie Ka¿dy />S³onko ¶wieci³o, ¶cie¿ce Zapach Poczu³ Nic Wtedy Dziewczyna ¼ródlanej Adam Zapomnia³ ¶wiecie. />- Witaj />To ³apczywie Pierwszy ³yk Adama ¿ywego. Woda Nieszczêsny Trucizna  Dopiero Zamiast Patrzy³a ¶mia³a Adamowi Czarodziejsk± />W Rybaka, Klara Gorzko />- Mê¿u, Rybakowi ³zami Tak Nie Naszych />- Wiem ¿ono Rybak ¿e Poczekajmy />I Minê³o Niestety Walery Adam Wied¼ma ¿e ¶wiêtowa³a ¿e Rybaka Rodzice />-Matko, Cyryl Musimy Jeszcze Pójdê Jestem />Rodzice ¿e Cyryl ¶ladach Szed³ Kiedy />- Cyrylu, Cyrylu Twój Walery. Czeka³em Ciebie Adam Czarownica Uwa¿aj />Cyryl Jeszcze ¿e />W Dolinie Strumieni ¶piew ¶cie¿ki Niewiasta />- Witaj Wiem, ¿e¶ Choæ />Cyryl  ludzkim Adama. />- Nie Uciekaj />To Cyryl Dziewczê />Ale Cyryl Zaczyna³o Dopad³ />Czarownica Cyryl />- Cyrylu, Cyrylu, Czarownica Musimy />Ch³opiec G³os ¿e Zdecydowanie Ch³opiec ¿e Babinka />- Wiem Znam Czarownica Ciebie Wiem, ¿e Dlatego Cyryl Staruszka Gdy Cyryl Chwilê />- Ciê Pamiêtaj, Wtedy Zada Je¶li Ciê Lecz Ci. W±¿ Ciê ¶mia³ków />- Dziêkujê Nie Cyryl, />Natychmiast Szed³ Kamienie Nic Jedzenie Jeden ³yk Cyryl />Czwartego Spienione ¶mia³kowie, Cyryl Nie 100, Jego ¶wieci³a />- Witaj ¶mia³ka ¿e Czy />-Tak, />- Dobrze Mêska Oto Jakie ¿yciu />Cyryl Pierwsza />W±¿ Wygi±³ ³eb Jego Cyryl ¿e W±¿ ³eb />- Gratulacje Cyrylu! Twoja Z³ap />Ch³opiec Wiedzia³a ¿e Rybaka Teraz, Z³y Cyryla. Mia³ />W Klary. Matka Cyryla ¿e Zebra³a Cyryl ¿adnych Jego Nie Patrzy³ Wszystko Przylgn±³ Ziarenko Cyryl ¿ycia. Dotkliwy ¿e />Ju¿ Czarodziejsk± ¶wiat³a. W±¿ Cyryla, ¶wie¿± Blask Uj±³ Wypi³ ³yk />- Unie¶ Kogo Moc Ciê />-Dziêkujê Jak />- Ju¿ />Tymczasem Wied¼ma Wied¼ma Widzia³a, Cyryla Wiedzia³a, ¿e ¶miertelnie Rybaka Klary. Unosi³ W¶ciek³a Szczê¶liwy ¶mia³ Ma³y ³yk Zanu¿y³ Kilka Jej />Ch³opiec Podskakiwa³, ¶piewa³ Teraz Nic Ale Maczaj±c Skostnia³e ¶mia³ków. Byli ¿eglarze. Jedni />Wszyscy Otrzyma³ ¿yczliwej />- Jestem Marina, Dziêkujê ¿e />Zaskoczony Cyryl Marinie Cyryl />Nastêpnie Adama Walerego, />Rybak Krzykn±³ ¿onê ³zami D³ugo Cyryl Marine ¿adne />- Proszê, Pij Matko. />Klara ³yku Rybaka Z³y Klara ¿ycia Rybak Nie ¶wiat ¶liczna Mia³a ¿ycia. />Tak ¿ycie. /> />                                       

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci