24 godziny temu

DWA MIESI¡CE I DWA LATA



Czerwcow± noc± u wej¶cia do rodyjskiego portu, tam gdzie, od z gór± stu lat, stercza³y nogi prze³amanego trzêsieniem ziemi kolosa, tonê³y okrêty króla Pontu. P³on±ce machiny oblê¿nicze przewraca³y siê do morza ci±gn±c za sob± grube warkocze ognia. Marynarze i ¿o³nierze wzywali pomocy we wszystkich jêzykach Azji, dominowa³a jednak mowa grecka. Obroñcy miasta wyra¿ali rado¶æ z ich ¶mierci w tym samym jêzyku, tylko ¿e tu koine, dialekt wspólny wszystkim Hellenom, mia³ surowy dorycki za¶piew.

Ko³o ¶wi±tyni Izydy z odparcia ataku cieszy³a siê grupa dostojników dowodz±cych obron±. Prytan, najwy¿szy przez pó³ roku urzêdnik w mie¶cie poklepywa³ kolegê, któremu wkrótce mia³ przekazaæ tê zaszczytn± funkcjê. Nauarcha podskakiwa³ wraz z cz³onkami rady wykrzykuj±c nieprzystojne s³owa pod adresem króla Mitrydatesa[1]. Kupcy, handlarze niewolników i lichwiarze poprzebierani w zbroje fetowali pora¿kê najpotê¿niejszego w³adcy Azji.

- Nie cieszysz siê Posydoniuszu? – Gajusz Kasjusz[2], namiestnik Azji w randze prokonsularnej, który po przegranej bitwie i utracie prowincji schroni³ siê z resztkami oddzia³ów w porcie rodyjskiego sprzymierzeñca, odwróci³ siê do jedynego mê¿czyzny bez pancerza. – Czy twoja filozofia zabrania rado¶ci? Przecie¿ jeste¶ te¿ politykiem, by³e¶ prytanem Rodos.

- Musia³o siê tak skoñczyæ – opowiedzia³ spokojnie Posejdonios[3]. – My byli¶my gotowi, oni nie.

- To¿ miesi±c budowali te machiny!

- I jak ich u¿yli! W chaotycznym nocnym ataku, jakby my¶leli, ¿e ¶pimy zdaj±c siê na ich ³askê i wolê bogów – filozof potrz±sn±³ g³ow±.

W brzasku dnia Mitrydates oceni³ rozmiary pora¿ki: kilkadziesi±t statków i ³odzi oraz kilkuset piechurów poleg³ych w l±dowym szturmie od strony ¶wi±tyni Zeusa, nie by³o problemem. Najgorsza by³a strata, czasoch³onnych do odtworzenia, machin. No i upadek morale. Wypadki kolejnych dni potwierdzi³y obawy króla. Uskrzydleni Rodyjczycy z ³atwo¶ci± odpierali wszystkie ataki, podczas gdy w armii pontyjskiej ros³o zniechêcenie. Król z³o¶ci³ siê, bo przecie¿ tyle jeszcze krain, ³atwiejszych do podbicia, nie uznawa³o jego w³adzy i nudzi³ potwornie bez m³odziutkiej, niedawno po¶lubionej, kolejnej ¿ony.

Wreszcie obóz pod miastem opustosza³ i flota pontyjska po¿eglowa³a do Licji. Po dwóch miesi±cach oblê¿enia Rodos by³o wolne[4]. Zaczêli wracaæ kupcy, którzy odciêci od ojczyzny znale¼li schronienie u swoich syryjskich i egipskich kontrahentów. Ka¿dego ranka w porcie gromadzi³y siê t³umy wypatruj±ce wspólników i przyjació³. Pewnego dnia przy nabrze¿u stanê³y rzymskie piêciorzêdowce z eskadry Gajusza Popiliusza[5] przywo¿±c ¿a³obne wiadomo¶ci o masakrze Italów na terenach zajêtych przez Mitrydatesa.

Urzêdnicy, kupcy, tury¶ci, studenci. Rzymianin, Latyn, ka¿dy Italczyk podlega³ okrutnemu rozkazowi króla rozes³anemu do satrapów i w³adz miejskich. Za lata ucisku fiskalnego, oszustw handlowych i zwyk³ej grabie¿y, tak¿e tam gdzie wojsk pontyjskich nie by³o, mordowali ochoczo krajowcy i Grecy.

- Zabijali dzieci, nawet italskich niewolników! Wyobra¿asz sobie Posydoniuszu – krzycza³ prokonsul Kasjusz. – Wymordowali naszych mo¿e i sto tysiêcy! W Efezie, Pergamonie, w ca³ej Azji! A w Atenach jaki¶ Atenion[6] zosta³ tyranem z pomoc± wodza pontyjskiego Archelaosa. Bogowie! Te zbóje wyl±dowa³y ju¿ w Europie!

- Jak ma na imiê ten tyran? - Zainteresowa³ siê filozof.

Prokonsul potrz±sn±³ trzymanym w rêce listem i roze¶mia³ siê g³o¶no.

- Nie uwierzysz: Atenion, syn Ateniona, tyran Aten, Cha, cha! To podobno filozof! Powiedz mi Posydoniuszu, jak to jest u was, Greków, czy mêdrcy po¿±daj± w³adzy, czy mo¿e politycy wk³adaj± po³atany p³aszcz, by zyskaæ uznanie t³uszczy?

- Atenion, a raczej Aristion – odpar³ Rodyjczyk.

Rzymianin zrobi³ zdumion± minê.

- Chcia³ jakiej¶ odmiany i nowe imiê uzna³ za pomys³ – filozof zawiesi³ g³os – lepszy od innych.

Gajusz Kasjusz znów parskn±³ ¶miechem.

- Lepszy! Doskona³e, przyjacielu, doskona³e! Ka¿demu to powiem: po wyt³umaczenie do Posydoniusza. Ale pozwolisz, ¿e ja tego ³otra bêdê uwa¿a³ za najgorszego w¶ród Ateñczyków.

Grek oszczêdnym u¶miechem skwitowa³ celno¶æ odpowiedzi prokonsula.

- Przy okazji. – Wprawiony w dobry humor namiestnik poklepa³ siê po brzuchu. - Nie wiem, czy wiesz, ale nasze rzymskie nazwiska te¿ wiele znacz±. Na przyk³ad: Werres to Wieprz, Porcjusz – Prosiacki, Serwiliusz - S³u¿alski. I jeszcze: Nochal, £ysy, Ry¿y, G³upi i Zezowaty! –Kasjusz zanosi³ siê ¶miechem ca³kowicie ignoruj±c gapi±cy siê na niego t³um.

- Wracaj±c do wydarzeñ w Atenach – powiedzia³ po chwili Posejdonios.

- No w³a¶nie, ten tyran, jakkolwiek mu na imiê, naprawdê jest filozofem?

- Có¿, jego ojciec by³ wyznawc± Arystotelesa, a syn, pragn±c i w tym siê od niego ró¿niæ, s³ucha³ epikurejczyków. Ponoæ pó¼niej naucza³ w Mesenii i Tesalii.

- Znasz go – stwierdzi³ Rzymianin.

- Zna³em go, dawno temu. W Atenach, gdy byli¶my m³odzi.



- - -



- Witaj Posejdoniosie, uczniu Panajtiosa[7]!

- Jestem nim, nie wstydzê siê Atenionie, przepraszam, Aristionie – Posejdonios uda³ zmieszanie zastanawiaj±c siê, dlaczego, po raz kolejny, bawi go ta gra. Zerkn±³ na twarz przyjaciela, Aristion jak zwykle udawa³ obrazê. Ale za chwilê znów piêknie siê pok³óc±. O co dzisiaj? O cnotê? Sztukê? A mo¿e o bogów?

- Co s³ychaæ przyjacielu? Ogród Epikura kwitnie pod twoj± rêk±? – Posejdonios zdecydowa³ siê na zaczepkê.

- Nie o sadownictwie my¶l Posejdoniosie! S³abnie tyran ciemi꿱cy Helladê i nasta³ nasz czas! Przenie¶my nad hañbi±ce ¿ycie w niewoli zaszczytn± ¶mieræ! Wskrze¶my s³awê starodawnych herosów rozmi³owanych w wolno¶ci.

- Demostenes M³odszy! Otó¿ w koñcu znalaz³em imiê w³a¶ciwe dla ciebie! – Wykrzykn±³ z drwin± Posejdonios. – Ale zdrad¼, proszê, jaki¿ to tyran przerywa twój sen i zak³óca trawienie? Przeciw komu kierujesz filipikê, mój demagogu?

- Wielog³owy tyran znad Tybru, a imiê jego senat rzymski – odpar³ Aristion ignoruj±c szyderstwo. – Od czterdziestu lat cierpimy pod barbarzyñskim jarzmem, ale teraz, gdy Cymbrowie na pó³nocy, a Numidowie w Afryce...

- Aristionie, och Aristionie – jêkn±³ Posejdonios – przestañ! Polybios z Megalopolis i mój mistrz ogl±dali upadek Kartaginy...

- Rzymskie pieski – przerwa³ warkniêciem Aristion.

- Byli go¶æmi u swego przyjaciela, konsula Scypiona[8]. – U¶ci¶li³ Posejdonios. – Punijczycy to z³y przyk³ad? A gdzie jest Macedonia, Zwi±zek Etolski, czy Achajski? Ró¿ni± siê ruiny Koryntu od gruzów Kartaginy? Powiedz, tego chcesz dla Aten?

- Nie! Ja chcê wolno¶ci! Po¿±dam jej ca³± dusz±! – Wykrzycza³ Aristion.

- Dusza nie powinna ulegaæ ¿±dzom, gniew i nienawi¶æ prowadz± do zguby – pouczy³ go oponent.

- Stoickie bredzenie. – Stwierdzi³ krótko Aristion. - Có¿ warte ¿ycie bez namiêtno¶ci? Nie ¶lepa nienawi¶æ, Posejdoniosie, lecz podnieta realizacji szlachetnego zamiaru. A gniew ostrzy mêstwo obroñców ojczyzny.

- Ha! Tu¶ mi Atenionie! – Zakrzykn±³ rado¶nie stoik. – Tak jak twój ojciec jeste¶ perypatetykiem! „Ostrz±ca namiêtno¶æ”, wspania³e. Wasz mistrz, Arystoteles, nie powiedzia³by tego piêkniej.

- Powiedzia³by, nieoczytany¶ – odci±³ siê Aristion.

- Porzuæ ogrody, biegnij do Likejonu przyjm± ciê tam z rado¶ci± – kpi³ dalej Posejdonios.

- Oto wspó³czesny Hellen – powiedzia³ z pogard± Aristion. – Ja³owe spory! Akademia! Likejon! Malowane Wrota! A jedyne marzenie to posada rzymskiego pedagoga! Czy¿ krew bohaterów spod Termopil i Cheronei zosta³a zapomniana?

- Pod Cherone± umarli g³upcy, a ten, kto ich zwiód³, rzuci³ tarczê i uciek³ pierwszy.

- Demostenes chwalebne ¿ycie obroñcy ojczyzny zwieñczy³ odwa¿n± ¶mierci±. – Zaprzeczy³ ¿ywo Aristion.

- Otru³ siê w ¶wi±tyni Posejdona – stoik wykrzywi³ usta w sarkastycznym u¶miechu. – O tym mówisz?

- ¯eby nie wpa¶æ w rêce macedoñskich siepaczy!

- Zbezcze¶ci³ dom bo¿y! ¦wiêtokradca!

- Phi! – Parskn±³ Aristion.

- Oj, chyba znów zmieniê o tobie zdanie. Za nic masz bogów, zupe³nie jak prawdziwy epikurejczyk.

- Ech, Posejdoniosie – stwierdzi³ zniechêconym g³osem Aristion.

- Co, Aristionie? – Spyta³ pogodnie u¶miechniêty Posejdonios.



- - - - - -



- Czyli stara znajomo¶æ. To dobrze! Ju¿ my¶la³em, ¿e to mo¿e jaki¶ twój krewny. No, dam ja temu bydlakowi w senacie...

Dobry humor Kasjusza skoñczy³ siê w tej¿e chwili, gdy u¶wiadomi³ sobie zbli¿aj±c± siê konieczno¶æ zdania relacji z zarz±du prowincji i wyt³umaczenia siê z poniesionych klêsk. Zacz±³ przeklinaæ Mitrydatesa i zdradzieckich Greków. Oczywi¶cie nie, najlepszych sprzymierzeñców ludu rzymskiego, Rodyjczyków! Jedynych uczciwych w tym pod³ym i niewdziêcznym narodzie. Wspania³ych kupców i dzielnych ¿eglarzy, których wierno¶æ obieca³, na trójcê kapitoliñsk± i dwunastkê olimpijsk±, gor±co wychwalaæ przed senatem i ludem. Posejdonios uzna³, ¿e to dogodny moment, by przedstawiæ prokonsulowi powód przybycia do portu o tak wczesnej porze dnia.

- Pose³! – Wykrzykn±³ namiestnik. – Nie mogli Rodyjczycy lepiej wybraæ! B±d¼ spokojny, bezpiecznie dotrzesz do Rzymu. Taki uczony! Polecê ciê najwa¿niejszym politykom, wierz mi, bêd± zachwyceni. Zgotuj± ci królewskie przyjêcie. Bogowie, co ja, stary g³upiec, gadam? Za d³ugo siedzê w tej waszej Grecji, bo wiesz filozofie, królów to my przyjmujemy ko³o forum. W takim ma³ym karcerze – za¶mia³ siê z okrutnym grymasem – kat ich tam wi±¿e do s³upa i zak³ada opaskê królewsk±. Na szyjê, nie na g³owê! Cha, cha, cha! Zostañ u nas tak d³ugo jak zechcesz, Posydoniuszu! Nauczaj, zwiedzaj, pisz!



- - - - - -



- Wie¶ci z Grecji, dostojny Posydoniuszu!

- Mów, mów ch³opcze, uciesz stare uszy.

Pompejusz[9] zawaha³ siê.

- Nie wiem, mistrzu, czy bêdziesz uradowany, gdy wys³uchasz mych s³ów.

Filozof skin±³ g³ow± i wykona³ zachêcaj±cy gest rêk±. M³odzieniec pochyli³ siê nad uchem Rodyjczyka i zni¿y³ g³os.

- Nie ucieszy ta wiadomo¶æ tak¿e obecnych rz±dców Rzymu. Sulla[10] zdoby³ i z³upi³ Ateny![11] Gdy odzyska resztê Grecji i Azjê, a w³a¶nie zdoby³ fundusze wystarczaj±ce do pokonania Mitrydatesa, zobaczymy jego legiony w Italii. I znów rozpali siê wojna domowa.

Posejdonios wspar³ siê na ramieniu Rzymianina, zas³oni³ d³oni± oczy i westchn±³.

- Nie p³aczê nad zdrajcami, Gnejuszu, ale nad wspania³ym miastem, które p³aci za ich zbrodnie.

- Przejd¼my siê, nie wzbudzaj±c niepotrzebnej sensacji – m³odzieniec uj±³ filozofa pod ramiê – i zainteresowania donosicieli Cynny[12]. Tak, masz racjê – kontynuowa³ cichym g³osem - dwa lata krwawej tyranii, oblê¿enie, g³ód i ludo¿erstwo, zniszczenia, teraz grabie¿. Nie poznasz Aten, Posydoniuszu.

- Nie poznam miasta mojej m³odo¶ci – potwierdzi³ smutno Grek. - A wiadomo, co sta³o siê z Archelaosem i Aristionem?

- Wódz Mitrydatesa uciek³ z Pireusu z nielicznymi ¿o³nierzami, a tyran nie ¿yje.

- Jak zgin±³?

- W listach prokonsul krótko pisze, ¿e skaza³ go na ¶mieræ, ale pos³añcy opowiadaj± ró¿ne historie.

- Tak? – Zainteresowa³ siê filozof.

- Mówi±, ¿e broni³ siê jeszcze na Akropolu, a gdy i tam wpadli nasi ¿o³nierze schroni³ siê w ¶wi±tyni Ateny, z której wywleczono go si³±. Nie dziwne, ¿e Sulla siê tym nie chwali – Pompejusz za¶mia³ siê krótko. – By³a te¿ mowa o jakie¶ truci¼nie. Wybacz, ¿e nie mogê zdaæ ci rzetelnej relacji.

Posejdonios zatrzyma³ siê gwa³townie

- Trucizna w ¶wi±tyni? Och, Aristionie, Aristionie!

- Doprawdy, mistrzu, nic pewnego nie wiemy, trzeba czekaæ.









--------------------------------------------------------------------------------

[1] Mitrydates VI (132-63), król Pontu, zaciek³y wróg Rzymu.

[2] Gaius Cassius Longinus, konsul roku 96 p.n.e, namiestnik prowincji Azja od 90 r. p.n.e.

[3] Posejdonios z Rodos (ok. 135-50), filozof, naukowiec, pisarz, polityk, najtê¿szy umys³ swojej epoki.

[4] Mitrydates próbowa³ zdobyæ Rodos w maju i czerwcu 88 r. p.n.e.

[5] Caius Popilius, jeden z dowódców rzymskiej floty w 88 r. p.n.e

[6] Tyran Aten od 88 do 86 r. p.n.e.

[7] Panajtios z Rodos (135-110), stoik, nauczyciel Posejdoniosa.

[8] Publius Cornelius Scipio Aemillianus (185-129 ), zdobywca Kartaginy w 146 r. pn.e.

[9] Gneuis Pompeius Magnus (106-48), zwyciêzca piratów, zdobywca Azji, triumwir, wróg Cezara. Tu u progu swej kariery.

[10] Lucius Cornelius Sulla Felix (138-78), przywódca optymatów, dyktator od 82 r. p.n.e.

[11] Ateny pad³y 1 marca 86 r. p.n.e.

[12] Lucius Cornelius Cinna (ok. 130–84), przywódca popularów, czterokrotny konsul od 87 r. p.n.e. do ¶mierci.












źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

DWA MIESI¡CE DWA LATA /> /> Czerwcow± Pontu. P³on±ce Marynarze ¿o³nierze Azji, Obroñcy ¶mierci ¿e Hellenom, /> Ko³o ¶wi±tyni Izydy Prytan, Nauarcha Mitrydatesa[1]. Kupcy, Azji. /> />- Nie Posydoniuszu? Gajusz Kasjusz[2], Azji Czy Przecie¿ Rodos. /> />- Musia³o Posejdonios[3]. /> />- To¿ /> />- ¿e ¶pimy ³askê /> Mitrydates ³odzi ¶wi±tyni Zeusa, Najgorsza Wypadki Uskrzydleni Rodyjczycy ³atwo¶ci± Król ³atwiejszych ¿ony. /> Wreszcie Licji. Rodos Zaczêli Ka¿dego Pewnego Gajusza Popiliusza[5] ¿a³obne Italów Mitrydatesa. /> Urzêdnicy, Rzymianin, Latyn, Italczyk Grecy. /> />- Zabijali Wyobra¿asz Posydoniuszu Kasjusz. Wymordowali Efezie, Pergamonie, Azji! Atenach Atenion[6] Archelaosa. Bogowie! Europie! /> />- Jak Zainteresowa³ /> />Prokonsul /> />- Nie Atenion, Ateniona, Aten, Cha, Powiedz Posydoniuszu, Greków, /> />- Atenion, Aristion Rodyjczyk. /> />Rzymianin /> />- Chcia³ /> />Gajusz Kasjusz ¶miechem. /> />- Lepszy! Doskona³e, Ka¿demu Posydoniusza. Ale ¿e ³otra Ateñczyków. /> />Grek /> />- Przy Wprawiony Nie Werres Wieprz, Porcjusz Prosiacki, Serwiliusz S³u¿alski. Nochal, £ysy, Ry¿y, G³upi Zezowaty! –Kasjusz ¶miechem /> />- Wracaj±c Atenach Posejdonios. /> />- /> />- Có¿, Arystotelesa, Ponoæ Mesenii Tesalii. /> />- Znasz Rzymianin. /> />- Zna³em Atenach, /> /> />- - /> /> />- Witaj Posejdoniosie, Panajtiosa[7]! /> />- Jestem Atenionie, Aristionie Posejdonios Zerkn±³ Aristion Ale Sztukê? /> />- Ogród Epikura Posejdonios /> />- Nie Posejdoniosie! S³abnie Helladê Przenie¶my ¿ycie ¶mieræ! Wskrze¶my /> />- Demostenes M³odszy! Otó¿ Wykrzykn±³ Posejdonios. Ale Przeciw /> />- Wielog³owy Tybru, Aristion Cymbrowie Numidowie Afryce... /> />- Aristionie, Aristionie Posejdonios Polybios Megalopolis Kartaginy... /> />- Rzymskie Aristion. /> />- Byli Scypiona[8]. U¶ci¶li³ Posejdonios. Punijczycy Macedonia, Zwi±zek Etolski, Achajski? Ró¿ni± Koryntu Kartaginy? Powiedz, Aten? /> />- Nie! Po¿±dam Wykrzycza³ Aristion. /> />- Dusza ¿±dzom, /> />- Stoickie Stwierdzi³ Aristion. Có¿ ¿ycie Nie ¶lepa Posejdoniosie, /> />- Ha! Tu¶ Atenionie! Zakrzykn±³ Tak „Ostrz±ca Wasz Arystoteles, /> />- Powiedzia³by, Aristion. /> />- Porzuæ Likejonu Posejdonios. /> />- Oto Hellen Aristion. Ja³owe Akademia! Likejon! Malowane Wrota! Czy¿ Termopil Cheronei /> />- Pod Cherone± /> />- Demostenes ¿ycie ¶mierci±. Zaprzeczy³ ¿ywo Aristion. /> />- Otru³ ¶wi±tyni Posejdona /> />- ¯eby /> />- Zbezcze¶ci³ ¦wiêtokradca! /> />- Phi! Parskn±³ Aristion. /> />- Oj, /> />- Ech, Posejdoniosie Aristion. /> />- Co, Aristionie? Spyta³ Posejdonios. /> /> />- - /> /> />- Czyli Ju¿ ¿e No, /> Dobry Kasjusza Zacz±³ Mitrydatesa Greków. Oczywi¶cie Rodyjczyków! Jedynych Wspania³ych ¿eglarzy, Posejdonios ¿e /> />- Pose³! Wykrzykn±³ Nie Rodyjczycy B±d¼ Rzymu. Taki Polecê Zgotuj± Bogowie, Grecji, Cha, Zostañ Posydoniuszu! Nauczaj, /> /> />- - /> /> />- Wie¶ci Grecji, Posydoniuszu! /> />- Mów, /> />Pompejusz[9] /> />- Nie /> />Filozof M³odzieniec Rodyjczyka /> />- Nie Rzymu. Sulla[10] Ateny![11] Gdy Grecji Azjê, Mitrydatesa, Italii. /> />Posejdonios Rzymianina, /> />- Nie Gnejuszu, /> />- Przejd¼my Cynny[12]. Tak, Nie Aten, Posydoniuszu. /> />- Nie Grek. Archelaosem Aristionem? /> />- Wódz Mitrydatesa Pireusu ¿o³nierzami, ¿yje. /> />- Jak /> />- ¿e ¶mieræ, /> />- Tak? Zainteresowa³ /> />- Mówi±, ¿e Akropolu, ¿o³nierze ¶wi±tyni Ateny, Nie ¿e Sulla Pompejusz By³a Wybacz, ¿e /> />Posejdonios /> />- Trucizna ¶wi±tyni? Och, Aristionie, Aristionie! /> />- Doprawdy, /> /> /> /> /> /> />-------------------------------------------------------------------------------- /> />[1] Mitrydates (132-63), Pontu, Rzymu. /> />[2] Gaius Cassius Longinus, Azja /> />[3] Posejdonios Rodos (ok. 135-50), /> />[4] Mitrydates Rodos /> />[5] Caius Popilius, /> />[6] Tyran Aten /> />[7] Panajtios Rodos (135-110), Posejdoniosa. /> />[8] Publius Cornelius Scipio Aemillianus (185-129 Kartaginy /> />[9] Gneuis Pompeius Magnus (106-48), Azji, Cezara. /> />[10] Lucius Cornelius Sulla Felix (138-78), /> />[11] Ateny /> />[12] Lucius Cornelius Cinna (ok. 130–84), ¶mierci. /> /> /> /> /> />

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci