24 godziny temu
Jaros³aw Klonowski G³os morza
¦cie¿ki prawdy bywaj± ponure. Pewien dziewiêtnastowieczny pogl±d traktowa³ o pochodzeniu cz³owieka od istot ni¿szych, mniej wiêcej pokrywaj±c siê w tym z nieco pó¼niejsza teori± Darwina. W pierwszym z tych przypadków jednak przekonanie mia³o du¿o bardziej osobliwy charakter, umiejscawiaj±c cz³owieka w¶ród potomków ryb i innych, du¿o mroczniejszych stworzeñ morskich. Pogl±d ten rozpowszechnia³y najprzeró¿niejsze kabalistyczne i ezoteryczne stowarzyszenia, z arystokratycznym Klubem Ognia Piekielnego na czele. Oczywi¶cie kolebk± podobnych bzdur mog³a byæ tylko Nowa Anglia i jej europejska matka.
Wydawaæ by siê mog³o, ¿e by³o to wierutne k³amstwo. Czy jednak na pewno? Nie jest moim celem rozprawa naukowa, wiêc nie zak³ada ze strony czytelnika wiary w s³owa pisz±cego. Zreszt± prawdê mówi±c, sam jestem daleki od wiary w podobne domniemania. Trudno mi jednak pogrzebaæ tak po prostu w pamiêci obraz tego, co zaobserwowa³em jesieni± 1926 roku na wybrze¿u Nowej Kaledonii. Oraz niebywa³ego zababonu, który zgubi³ moj± siostrê, Clarissê.
Przypadek ten jest zwi±zany bezpo¶rednio z pewnym dzikim miejscem na wybrze¿u. Miejscowi Maorysi nazywaj± to miejsce Wzgórzem Kalmara i omijaj± szerokim ³ukiem, tak ¿e stoi opustosza³e i z³owrogie. Ale to tylko po³owa prawdy. Otó¿ dwa wieki wcze¶niej znalaz³ siê kto¶, kto o¶mieli³ siê zak³óciæ ten porz±dek. Stan±³ tam w tym czasie dom pewnego angielskiego arystokraty. Dom ten górowa³ jak latarnia morska, z jednej strony nad urwiskiem, z drugiej nad wilgotnym, zaparowanym lasem w g³êbi l±du, zupe³nie jakby po obu stronach mia³ ocean, z jednej strony jasno, z drugiej ciemnozielony. Czasem mg³y podchodzi³y pod sam próg domostwa i ³atwo by³o s±dziæ, ¿e to rzeczywi¶cie Stary L±d, gdyby nie przedziwna duchota. Wyciska³a ona ostatnie si³y zarówno ze mnie, jak i z mojej siostry, bowiem to do niej faktycznie, za spraw± dokonanego na jej nazwisko zakupu nale¿a³ dom. Zmusi³o mnie to do du¿o szybszego ni¿ zamierza³em powrotu do domu i pozostawienia Clarissy na ³askê si³, o których nie mia³em jeszcze wtedy pojêcia. Czy powodem jej za³amania i zagadkowej ¶mierci by³a krucha psychika mojej siostrzyczki? Tego nie powiem na pewno. W koñcu sam, maj±c siê za twarda sztukê, odczuwa³em pewien dyskomfort, odk±d przybyli¶my na Wzgórze Kalmara. Pró¿no t³umaczyæ to zmian± klimatu. Nie w klimacie tkwi³a sekretna groza, uwita wokó³ tego zaczarowanego zak±tka. By³o co¶ we mgle, a tak¿e natê¿eniu ¶wiat³a, co przywodzi³o z miejsca na my¶l stany, w których znajduje siê u¶piony snem umys³, dryfuj±c w krainach nie dotkniêtych ludzk± stop±.
Dom wydawa³ siê uroczy i oczarowa³ nas od pierwszego wejrzenia. Stanowi³ typowe zabudowanie kolonialne, które prze¿y³o epokê wielkich wypraw i podbojów. Mia³ pobielane ¶ciany, z których co prawda odpryskiwa³a farba, ale jaki¿ dom nie potrzebuje renowacji po tak d³ugim opuszczeniu? Takie miejsca, jak to wymagaj±, aby je przystosowaæ do nowych w³a¶cicieli. Oni sami natomiast musz± przyzwyczaiæ siê do niemal ludzkiego charakteru tych miejsc.
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Jaros³aw Klonowski G³os />/> ¦cie¿ki Pewien Darwina. Pogl±d Klubem Ognia Piekielnego Oczywi¶cie Nowa Anglia
/> Wydawaæ ¿e Czy Nie Zreszt± Trudno Nowej Kaledonii. Oraz Clarissê.
/> Przypadek Miejscowi Maorysi Wzgórzem Kalmara ³ukiem, ¿e Ale Otó¿ Stan±³ Dom Czasem ³atwo ¿e Stary L±d, Wyciska³a Zmusi³o Clarissy ³askê Czy ¶mierci Tego Wzgórze Kalmara. Pró¿no Nie By³o ¶wiat³a,
/> Dom Stanowi³ Mia³ ¶ciany, Takie Oni
Komentarze::
Dodaj komentarz
Powiązane wiadomosci
- Wymienialnia Ksi±¿ek w Galerii Kordegarda
- Jak bardzo (R)
- Ogólnopolski konkurs poetycki pod has³em „Moja Ma³a Polska”
- Wybuch odc.2
- Tajemnica/debiut
- SZCZEP /wiersz/
- wojna pos..lata z zim± (¿eby¶my pamiêtali o tegorocznym globalnym ociepleniu) /satyra i zabawa/
- Sergiusz Bu³hakow patrz±c na góry Kaukazu ¿egna siê z marksizmem
- Pamiêtnik z podstawówki, Nasza pani nauczycielka /opowiadanie/
- lavapies. /opowiadanie/ ~
- Winny jest Polañski /felieton/
- CA£O¦Æ /wiersz/ -> x