24 godziny temu

Hann only

Akcja tego niesamowitego zdarzenia, rozpoczyna siê pó¼nym wieczorem, gdy zrozpaczony Fred Loverston, wyje¿d¿a swym ma³ym sportowym Bugatti z ciemnej alei starego parku, niewielkiego miasta w pó³nocnym Oregonie.

Jest w nieopisanej, g³êbokiej rozpaczy, ogromnej traumie. Niemal dobê temu straci³ sw± ukochan± dziewczynê, jedyn± licz±c± siê w jego ¿yciu kobietê, najukochañsz± Hann.
Za nagrodê zdobyt± w miêdzyuczelnianym konkursie naukowym, zrobi³ jej prezent urodzinowy w postaci niewielkiej repliki kultowego sportowego Maserati model
1938, aby nie zazdro¶ci³a mu jego ma³ego Bugatti. Rado¶æ trwa³a tylko do wieczora. Szczê¶liwa dziewczyna pojecha³a na próbê. Chwila nieuwagi. Mo¿e o jeden kieliszek szampana za du¿o. Kosztowny prezent, dosta³ siê miedzy dwa potê¿ne trans-amy. Masakra.

Po przeciêciu autostrady stanowej A1, Fred skierowa³ siê na po³udnie, w dalekie peryferia miasta. Tam w ponurych silosach, znajdowa³a siê miejska kostnica, gdzie w zamra¿arce le¿a³ worek ze zmasakrowanym cia³em Hann. Fred mia³ przygotowane 500 dolców i dogadanego kolesia z obs³ugi. Pod os³on± nocy podjecha³ ty³em pod rampê przedostatniego boksu. W kilka sekund pó¼niej czarny worek z zamro¿on± Hann, znalaz³ siê w niewielkim baga¿niku sportowego auta.

Fred nie móg³ siê pogodziæ z utrat± najukochañszej istoty. Wci±¿ czu³ w sobie jej ciep³o, zapach ostatnich nocy. W umy¶le, m³odego wybitnego naukowca zrodzi³o siê prze¶wiadczenie, ¿e w dzisiejszych czasach nie ma rzeczy niemo¿liwych. Bierne akceptowanie okrutnych, niesprawiedliwych wyroków losu, jest zwyk³ym kapitulanctwem. Musi byæ jaka¶ metoda przywrócenia Hann do ¿ycia. - Muszê to zrobiæ i k o n i e c - postanowi³ z determinacj± godn± wszechmog±cego.

W drodze powrotnej do domu wyliczy³ znanym tylko sobie sposobem, ¿e ma w tym celu max. 48 godzin czasu. - To ma³o i du¿o jednocze¶nie - pomy¶la³ ba³amutnie.
Wyra¼nie polepszy³ mu siê nastrój. Wjecha³ do gara¿u. Zaniós³ worek do mieszkania. Postawi³ w rogu kuchni za lodówk±. Rozejrza³ siê po najwiêkszym pokoju, gdzie najczê¶ciej pracowa³ naukowo, a w du¿ej staromodnej szafie trzyma³ swoje bogate instrumentarium. Ró¿ne tajemnicze substancje, odczynniki, dziwaczne klucze, narzêdzia, rozmaite sprzêty o nieznanym przeznaczeniu.

Zbêdne meble natychmiast poprzestawia³ na boki. Zrolowa³ dywan, dok³adnie opu¶ci³ ¿aluzje, szczelnie pozasuwa³ ciê¿kie okienne story. Pod³ogê wy³o¿y³ papierem, na którym przy pomocy grubo pisz±cego markera, narysowa³ tajemniczy schemat, przypominaj±cy mapê cia³a ludzkiego. Nastêpnie pokry³ papier do¶æ sztywn±, bezbarwn± foli±. W³±czy³ komputer.
Wyj±³ z szafy du¿± profesjonaln± cyfrówkê. Za³o¿y³ impregnowany fartuch. Przytarga³ z kuchni worek ze zmasakrowanym cia³em Hann. Zawarto¶æ wysypa³ na ¶rodek pokoju.
Makabryczny widok. ¯al i rozpacz, ¶cisnê³y mu gard³o. Naci±gn±³ na d³onie chirurgiczne rêkawice i pe³en nadziei przyst±pi³ do swoistego remanentu, dokumentuj±c aparatem najdrobniejsze szczegó³y. W trakcie tych czynno¶ci wyrazi³ w duchu uznanie dla tutejszej policji za tak pieczo³owite, dok³adne zebranie wszystkich szcz±tków Hann. Szczê¶liwie wbrew obawom, remanent wypad³ pomy¶lnie, a to ju¿ du¿a czê¶æ sukcesu.

No to do roboty! Tylko cierpliwo¶æ, wiedza, wiedza, technologia i narzêdzia, narzêdzia, narzêdzia, procedury, receptury, klucze, instrukcje i wiara w sukces pozosta³y - pomy¶la³.
Potê¿ny komputer Freda mieli³ teraz wytrwale, dane dostarczone z aparatu. Trwa³o to prawie godzinê, nim w koñcu otrzyma³ specyfikacjê. By³o ¶rednio.
Do klonowania: lewe oko, prawe ucho, prawy jajnik, prawe p³uco, pêcherz moczowy, opisane odcinki jelit, oraz ca³a, lub czê¶æ w±troby.
Do sklejenia: podstawa czaszki, ¿uchwa, przegroda nosowa, oznaczone elementy ko¶ci szkieletowych (g³ównie koñczyny).
Do zszycia: trzustka, ¶ledziona, nerki.
Do auto-przeszczepu: ow³osienie, obszerne obszary skórne.
Do zespolenia metod± +0001-1110Ef : lewa noga, prawa d³oñ, system ¿ylny, obwody nerwowe, elementy serca, oraz w fazie koñcowej, podstawowe elementy cia³a (instr.1-12 vers.3 pr. full body)
Poza niewielkimi pêkniêciami miednica, krocze wraz z macic± pozosta³y nie tkniête. To chyba jakich¶ dar bo¿y - pomy¶la³ obiegowo, bo nie wierzy³ w bo¿e dary.
Uwaga! Ukrwienie nie powinno nast±piæ wcze¶niej ni¿ 105 minut od wykonania ostatniej czynno¶ci naprawczej. Pierwsze elektrowstrz±sy, mo¿na stosowaæ nie wcze¶niej ni¿ 180 minut od powtórnego ukrwienia. To bardzo wa¿ny rygor.

- Jest trochê tego - skonstatowa³ nasz bohater. - Ale nic to - pomy¶la³ oblizuj±c usta s³one od p³yn±cych nieustannie ³ez. Minê³y ju¿ prawie cztery godziny, a ja jeszcze w lesie, my¶la³ zaniepokojony. Pociesza³ siê jednak tym, ¿e ma ju¿ koncepcjê, a wiêc resztê czasu wykorzysta optymalnie.

Na wstêpie zestawi³ emulsje do zespoleñ, aby zgodnie z procedur± mia³a czas siê utleniæ. Pod³±czy³ instalacje do szybkiego klonowania. Nastêpnie odplombowa³ bio-kleje, stabilizatory. Wysterylizowa³ drobne narzêdzia i klucze wielokrotnego u¿ytku. Precyzyjnie skalibrowa³ mini ci±g krwiotwórczy, skontrolowa³ sprawno¶æ dawno nie u¿ywanego defibrylatora. Przetestowa³ zasilanie awaryjne, kreator promieni: alfa, beta, gamma. Przy pomocy unikalnych narzêdzi skomponowa³ roztwory naturalizuj±ce i emulsje macierzyste.

Prywatny pokój pracy twórczej Freda Loverstona niepostrze¿enie, przeistoczy³ siê w laboratorium cz³owieka, który postanowi³ przechytrzyæ Boga.
Genialny uczony Loverston, pracowa³ teraz nieprzerwanie niemal czterdzie¶ci godzin.
Fred ¶ciga³ siê z czasem napêdzany jedynie przemo¿nym pragnieniem o¿ywienia Hann.
Posuwa³ siê punkt po punkcie, spogl±daj±c nerwowo na chronometr.

********************

Genialne!!! Po up³ywie tego czasu w pokoju nie by³o ju¿ najmniejszych ¶ladów, przeprowadzonej tu akcji. Pokój by³ starannie uprz±tniêty, wywietrzony. Dywan i meble powróci³y na stare miejsca.
Natomiast na ³ó¿ku w sypialni, le¿a³a piêkna, m³oda kobieta o bujnych, kasztanowo-z³otych w³osach.
By³a ch³odna i blada jakby przed chwil± zmar³a. W têtnicy lewego przedramienia mia³a wkuty wenflon. Po chwili zjawi³ siê Fred z ma³ym wózkiem zaopatrzonym w pojemnik ze ¶wie¿o wyprodukowan± krwi± B rh+. Po zasileniu organizmu Hann, spojrza³ z niepokojem na zegar. Do up³ywu 48 godzin, brakowa³o jedynie 185 minut, czyli zgodnie z nieprzekraczaln± procedur±, po odczekaniu magicznych 180 minut na jonizacje osocza, bêdzie mia³ praktycznie piêæ minut na pod³±czenie defibrylatora i wykonania pierwszego strza³u.
Mimo tabletek pobudzaj±cych, by³ krañcowo wyczerpany, zacz±³ zasypiaæ na stoj±co. Wiedzia³, ¿e jak nie wytrzyma tych ostatnich 185 minut, to ca³y trud na nic. Wpad³ na oryginalny pomys³, aby nie zasn±æ. Maszeruj±c w obie strony wokó³ pokoju, ¶piewa³
nieustannie na ca³y g³os hymn USA. Móg³ co¶ zje¶æ, ale ba³ siê, ¿e za¶nie nad talerzem.
Po trzech d³ugich godzinach, niemal w ostatniej chwili przy³o¿y³ elektrody do piersi Hann.
Paach, paach - krótka przerwa, znowu - paach, paach. No nareszcie. Powieki dziewczyny, otworzy³y siê, jak po przebudzeniu. Cia³o Hann, sta³o siê jêdrne, skóra aksamitna, lekko ¶niada.
- Oj, jak ju¿ pó¼no, chyba znowu zaspa³am, ale zaraz, co¶ mi tu nie gra, pojecha³am przecie¿ przetestowaæ swoje wspania³e, nowe Maserati.
- To prawda kochanie, tylko zaraz wpad³a¶ do rowu, jeszcze na moich oczach. Na szczê¶cie krzaki by³y miêkkie. Zas³ab³a¶ z przera¿enia. Przynios³em ciê do ³ó¿ka, oczy¶ci³em z krzaków i trawy, rozebra³em i wezwa³em lekarza. Pocieszy³ mnie. Da³ ci kroplówkê na wzmocnienie i uspokojenie. No to sobie troszkê pospa³a¶.
- A co z wozem?
- Nie przejmuj siê, kupie ci drugi. Najwa¿niejsze kochanie, ¿e znowu jeste¶my razem.
- Jak to znowu? Spyta³a zdziwiona.
- Bo znowu, odpar³ lekko zirytowany.

¦wie¿a krew - ¶wie¿e zmys³y. Hann zebra³o siê na czu³o¶ci.
- Fred jeste¶ kochany, jakie to szczê¶cie, ¿e ciê mam, ¿e siê tak kochamy.
Zaczê³a siê zmys³owo ³asiæ. Wyra¼nie przysz³a jej ochota na sex.
- Kobieto, ja siê zabijê, ja padam, lito¶ci - pomy¶la³ zak³opotany, lecz po chwili zmieni³ tok my¶lenia. - Jasne! Przecie¿ trzeba sprawdziæ, czy czego¶ nie spartoli³em. Ale mia³bym przechlapane, strach siê baæ!
W tracie trwania ich ars amandi, Hann przysz³a ochota na bardziej konkretne pieszczoty.
Zaczê³a nieco lubie¿nie, powoli rozchylaæ nogi...

****************
Nagle, mimo ¿e by³ prawie ¶rodek lata, sobotni wieczór, zaczê³o siê gwa³townie ¶ciemniaæ. Zerwa³ siê huraganowy wiatr. W¶ród grzmotów, potê¿ne b³yskawice z³owrog± pajêczyn± o¶wietli³y granatowe niebo. Silna ulewa po³±czona z gradem, potêgowa³y niespodziewan± nawa³nicê. Ostatnio podobne anomalie pogodowe, zdarza³y siê dosyæ czêsto. W takich sytuacjach ze wzglêdów bezpieczeñstwa, miejscowy zak³ad energetyczny okresowo wy³±cza³ pr±d. W ca³ym osiedlu zrobi³o siê ciemno, ¿ycie chwilowo zamar³o.

Tylko z jednego okna s³ychaæ by³o podirytowany g³os faceta. który przez komórkê, ¿ali³ siê przyjacielowi:
- Kurde, Zenek! W mordê je¿a ! Jak mi siê w koñcu uda³o wypo¿yczyæ zajebist± grê - wiesz, tê ostatni± czê¶æ " Hann only", to mi te cio³ki z elektrowni w najlepszym momencie pr±d wy³±czy³y. Biednemu to zawsze pod górê. W mordê je¿a!

Koniec

P.s. Firkowi, wielbicielowi gier ró¿nych, dedykujê.

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

Hann /> />Akcja Fred Loverston, Bugatti Oregonie. /> />Jest Niemal ¿yciu Hann. />Za Maserati />1938, Bugatti. Rado¶æ Szczê¶liwa Chwila Mo¿e Kosztowny Masakra. /> />Po A1, Fred Tam Hann. Fred Pod Hann, /> />Fred Wci±¿ ¿e Bierne Musi Hann ¿ycia. Muszê /> />W ¿e />Wyra¼nie Wjecha³ Zaniós³ Postawi³ Rozejrza³ Ró¿ne /> />Zbêdne Zrolowa³ ¿aluzje, Pod³ogê Nastêpnie W³±czy³ />Wyj±³ Za³o¿y³ Przytarga³ Hann. Zawarto¶æ ¶rodek />Makabryczny ¯al ¶cisnê³y Naci±gn±³ Hann. Szczê¶liwie /> />No Tylko />Potê¿ny Freda Trwa³o By³o ¶rednio. />Do />Do ¿uchwa, (g³ównie />Do ¶ledziona, />Do />Do +0001-1110Ef ¿ylny, (instr.1-12 />Poza />Uwaga! Ukrwienie Pierwsze /> />- Jest Ale ³ez. Minê³y Pociesza³ ¿e /> />Na Pod³±czy³ Nastêpnie Wysterylizowa³ Precyzyjnie Przetestowa³ Przy /> />Prywatny Freda Loverstona Boga. />Genialny Loverston, />Fred ¶ciga³ Hann. />Posuwa³ /> />******************** /> />Genialne!!! ¶ladów, Pokój Dywan />Natomiast ³ó¿ku />By³a Fred ¶wie¿o Hann, />Mimo Wiedzia³, ¿e Wpad³ Maszeruj±c ¶piewa³ />nieustannie USA. Móg³ ¿e />Po Hann. />Paach, Powieki Cia³o Hann, ¶niada. />- Oj, Maserati. />- Zas³ab³a¶ Przynios³em ³ó¿ka, Pocieszy³ Da³ />- />- Nie Najwa¿niejsze ¿e />- Jak Spyta³a />- /> />¦wie¿a ¶wie¿e Hann />- Fred ¿e ¿e />Zaczê³a ³asiæ. Wyra¼nie />- Kobieto, Jasne! Przecie¿ Ale />W Hann />Zaczê³a /> />**************** />Nagle, ¿e ¶rodek ¶ciemniaæ. Zerwa³ W¶ród Silna Ostatnio ¿ycie /> />Tylko ¿ali³ />- Kurde, Zenek! Jak " Hann Biednemu /> />Koniec /> />P.s. Firkowi,

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci