24 godziny temu
Przez chwilê têpo wpatrywa³a siê w brocz±c± krwi± ranê. Wi¶niowe strugi p³ynê³y wzd³u¿ ramienia ku ³okciowi. Resztkami si³ nachyli³a siê i koniuszkiem jêzyka dotknê³a kropli zbieraj±cej siê by upa¶æ. Mia³a s³odkawy posmak.
D³onie niemal mimowolnie zacisnê³y siê w piê¶æ, jakby chcia³y powstrzymaæ nag³y nap³yw ekstazy, wywo³uj±cy dr¿enie.
Idealnie skomponowane w swej barwie kanaliki krwi wydawa³y cudowny zapach. Nêc±c± woñ wolno¶ci i metaforycznej mocy id±cej w parze ze s³abn±cymi koñczynami.
Obraz stawa³ siê krystaliczny, by zaraz przypomnieæ taflê wody kryj±c± swe najg³êbsze tajemnice. Zmys³ wzroku odmawia³ pos³uszeñstwa zmuszaj±c rozum, aby ten patrzy³ swymi oczami.
Powieki opada³y, jeszcze momentami podryguj±c. Wreszcie opu¶ci³y siê zabieraj±c ze sob± ¶wiat³o. Ciemno¶æ ogarnê³a wszystko, przys³aniaj±c swym majestatem dzieñ. Ubrana by³a w czarny p³aszcz.
Wtem znów go zobaczy³a. Na wyci±gniêcie rêki by³ rzeczywisty. Piêkny, wyjêty wprost ze snów. Lubie¿ny u¶miech pojawi³ siê na jego twarzy. Rozszerzone k±ciki ust uwidacznia³y do³ki wokó³ nozdrzy. I spojrzenie przenikaj±ce duszê.
Uderzaj±ca o powierzchniê pod³ogi stal no¿a wyda³a g³uchy pod¼wiêk, jakby zrodzony w mêczarniach. D³onie – wilgotne od krwi i potu – powoli zwalnia³y u¶cisk.
Podszed³ o krok bli¿ej. Jawi³ siê niczym anio³. Spogl±da³ na ni± podniesionymi spode opuszczonej g³owy oczami. Wydawa³ siê nieobecny cia³em, swym materialnym ja. Ale czu³a jego oddech na swych piersiach. Gorzki i w³adczy.
Wi¶niowy p³yn opuszcza³ j± z sekundy na sekundê. Serce ³omota³o, jak opêtane. Czu³a to w têtnie uderzaj±cym m³otem w delikatne skronie.
Z³o¿y³ czu³y poca³unek na jej ustach. Obj±³ ramieniem, u¶mierzaj±c ból.
Umys³ jednak nie pozwala³ zapomnieæ o cierpieniu. Ka¿da cz±stka wo³a³a b³agalnym g³osem o ¶mieræ na przekór pragnieniu ¿ycia i tak st³umionego ³zami rozstania.
Chcia³a ¶mierci. Ta chêæ prowadzi³a j± po omacku do celu przera¼liwej podró¿y. Pojedyncze s³owa tl±ce siê w zakamarkach ¶wiadomo¶ci rozbija³y siê o nieprzebrane fale gin±cej krwi.
Szepta³ mi³o¶æ do jej uszu. Wspomina³ czasy dawne, obrazy pokryte kurzem têsknoty. Ka¿d±, bez wyj±tku, chwilê rozprawia³, jakby w swym piêknie by³ wszechwiedz±cym bogiem.
Jak w alkoholowym uniesieniu ze¶liznê³a siê z miêkkiego materia³u materaca. Bezw³adny szkielet op³ywa³ w wi¶niowej konsystencji.
Jej usta wyczuwa³y dotyk aksamitnych palców ksiêcia ¶mierci.
Ars moriendi.
Rozkosz uchodz±cego ducha przeplata³a siê z katuszami umieraj±cego cz³owieczeñstwa. U¶miech przemieniaj±cy siê w kwa¶ny grymas. Krew szukaj±ca uj¶cia. Niepokój ³±cz±cy siê z szalbierczym opanowaniem godnym powagi.
Uniós³ j± na rêkach, prowadz±c przez wieczny las dusz. G³owa jej spoczywa³a beznamiêtnie na boku, ko³ysz±c siê, co krok ksiêcia. Mg³a spowija³a gêstwinê. Pnie drzew milcza³y. Wszystek natury nie wypowiada³ li tylko s³owa, lecz obserwuj±c ruchy tych dwojga. Ch³ód da³ o sobie znaæ pojawiaj±c siê zroszonym na jej poliku. On – nieskazitelnie piêkny, o niezm±conej wra¿eniami twarzy. Ona – blada i krucha w zwierciadle strachu.
Zbita z mahoniowych desek skrzynia przywodzi³a na my¶l trumnê. Spoczywa³a na ¶rodku polany okraszonej La flores de Muerte. Skrzynia wewn±trz wy³o¿ona by³± niczym. U³o¿y³ dziewczynê wzd³u¿ zbitego drewna, inkrustuj±c swój gest cichym westchnieniem.
Le¿a³a ze z³±czonymi d³oñmi, spogl±daj±c zamkniêtymi oczami w szare niebo. K³êbi±ce siê chmury, ociê¿a³e w swej postaci zwiastowa³y deszcz.
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Przez Wi¶niowe ³okciowi. Resztkami Mia³a/>D³onie
/>Idealnie Nêc±c±
/>Obraz Zmys³
/>Powieki Wreszcie ¶wiat³o. Ciemno¶æ Ubrana
/>
/>Wtem Piêkny, Lubie¿ny Rozszerzone
/>
/>Uderzaj±ca D³onie – –
/>
/>Podszed³ Jawi³ Spogl±da³ Wydawa³ Ale Gorzki
/>
/>Wi¶niowy Serce ³omota³o, Czu³a
/>
/>Z³o¿y³ Obj±³
/>
/>Umys³ Ka¿da ¶mieræ ¿ycia ³zami
/>Chcia³a ¶mierci. Pojedyncze ¶wiadomo¶ci
/>
/>Szepta³ Wspomina³ Ka¿d±,
/>
/>Jak Bezw³adny
/>
/>Jej ¶mierci.
/>Ars
/>
/>Rozkosz U¶miech Krew Niepokój ³±cz±cy
/>
/>Uniós³ G³owa Mg³a Pnie Wszystek Ch³ód – Ona –
/>Zbita Spoczywa³a ¶rodku Muerte. Skrzynia U³o¿y³
/>Le¿a³a K³êbi±ce
Komentarze::