24 godziny temu

Kazjuno


Fragment powie¶ci „EX WALDENBURG”


LOSY SKÓRZANEJ KURTKI


Rozdzia³... „Odwiedziny”


Siedemnastoletnia urodziwa dziewczyna, jak± sta³a siê przyrodnia siostra Jarka Menowskiego Alinka, wzbudzi³a zachwyt w¶ród m³odocianych wiê¼niów.
- Patrzcie na t± czarnulê! - Us³ysza³ Jarek g³os rudego osi³ka, skazanego za bestialskie okaleczenie szesnastoletniej matki swego dziecka. - Z tak±, to na chuju lecisz od razu do nieba.
M³odociani wiê¼niowie zgromadzeni w sto³ówce z zaciekawieniem przypatrywali siê grupie odwiedzaj±cych ich rodzin. Kilkadziesi±t osób: - Rodziny i bliscy znajomi pensjonariuszy Szczypiorna zbli¿ali siê, id±c przez dziedziniec do sto³ówki. Nadchodzili od strony wysokiej, ¿elaznej bramy wej¶ciowej.
Zupe³nie inne, od lubie¿nie cmokaj±cych i pomrukuj±cych z uznaniem, na widok m³odej kobiety ch³opaków, by³y odczucia jej brata. Jarek po zobaczeniu rodzica, id±cego obok niej przez dziedziniec w stronê sto³ówki, by³ zaskoczony. W pierwszej chwili nie pozna³ siostry. „ - Jarecki zada³ siê z m³od± dziwk±?!” - Pomy¶la³ przez moment o ojcu. Za chwilê, gdy rozpozna³, ¿e to siostra Alina, uk³u³o go uczucie zawi¶ci. „ - Kurwa! Ta jej skórzana kurtka warta jest fortunê!” - Niemal krzykn±³. Poczu³ w¶ciek³o¶æ. Nagle zda³ sobie sprawê, ¿e nad sob± nie panuje. Twarz p³onê³a mu rumieñcem spowodowanym zazdro¶ci±. Postanowi³ ukryæ siê w ubikacji. „ - No fajnie! Teraz jak maj± mnie z g³owy, inwestuj± w t± debilkê ciê¿k± kasê. Na mnie wydawali nêdzne grosze” - nêka³y go nieprzyjemne my¶li. Nagle u¶wiadomi³ sobie kolejn± prawdê: „ - Tak, to g³ównie z powodu braku pieniêdzy pope³ni³em tyle przestêpstw i siê tutaj znalaz³em.”
Kiedy schylony nad umywalk± przemy³ twarz zimn± wod±, nieco siê opanowa³: „ - Nie mogê daæ im ani krztyny satysfakcji. Nic po mnie nie poznaj±” - postanowi³ wycieraj±c siê w wisz±c± na gwo¼dziu ¶cierkê.
Po ch³odnym powitaniu i wymianie paru wymuszonych uprzejmo¶ci, ojciec uda³ siê na rozmowê do naczelnika wiêzienia. Przywiezione przez Alinê i ojca smako³yki w postaci torebki prawdziwej kawy, tabliczki czekolady, pomarañczy, konserw oraz kilkunastu paczek papierosów, ucieszy³y Jarka. Poprosi³ w kuchni o wrz±tek. Zaparzy³ dwa kubki kawy i usiad³ z siostr± w sto³ówce. Alina rozpiê³a kurtkê, zaciekawiona, zalotnie rozgl±da³a siê po twarzach m³odych wiê¼niów.
- Widzê, ¿e wyros³a¶ na efektown± panienkê - zagadn±³ zaczepnie, nie maj±c pomys³u, o czym rozmawiaæ z siostr±.
- Ty te¿ dobrze wygl±dasz. Jakby¶ zmê¿nia³ - doda³a, kiedy brat zdj±³ wiêzienn± bluzê i powiesi³ j± na oparciu krzes³a. Wpatrywa³a siê w uwidoczniaj±ce siê, na obcis³ej koszuli brata, bicepsy i miê¶nie jego barków.
- Trochê macham ¿elastwem. Mamy tu si³owniê i du¿o sportowych zajêæ - powiedzia³ Jarek od niechcenia.
- Ja bêdê chcia³a zdawaæ do szko³y aktorskiej - zaskoczy³a go Alinka.
- Ty? - Zdziwi³ siê. - Nie przypominam sobie aby¶ robi³a wra¿enie wybitnie utalentowanej. Pamiêtam jak stêka³a¶ ucz±c siê „Ody do m³odo¶ci”.
Na nadmiernie pokrytej pudrami i posiadaj±cej ostry makija¿ oczu, twarzy dziewczyny pojawi³ siê wraz z rumieñcem, grymas oburzenia i z³o¶ci.
- W³a¶nie za recytacjê wiersza dosta³am przedwczoraj pi±tkê - wyrzuci³a z siebie.
- Mo¿e dziêki tytanicznej pracy zrobi³a¶ jakie¶ postêpy - b±kn±³ z ironiczn± intonacj± Jarek. - W takim razie siostrzyczko dzia³amy w tej samej bran¿y. Nie my¶l, ¿e sport to wszystko, co tu robiê. - Gram na gitarze i ¶piewam na próbach w zespole muzycznym. W³a¶nie piszê wiêzienn± balladê.
- Bêdziesz wystêpowa³ na scenie?
- Je¶li przyjedziesz na widzenie w pa¼dzierniku, to zapraszam ciê na nasz koncert. Odbêdzie siê za murami wiêzienia w „Domu Kultury” w Kaliszu. Z okazji rocznicy „Rewolucji Pa¼dziernikowej”.
- Puszczaj± was na zewn±trz? - Zdziwi³a siê Alina.
- Tylko niektórych. Nasza dru¿yna pi³karska gra w „A” klasie ligi powiatowej. Jest szansa awansu do ligi wojewódzkiej. Ostatnio strzeli³em na treningu niez³± bramkê. Nie pogardzi³bym perspektyw± za³apania siê do dru¿yny. Maj± najwiêcej wyjazdów za druty - Podniós³ g³owê patrz±c wymownie w kierunku muru, zabezpieczonego na górze kolczastym drutem.
- To widzê, ¿e siê tu nie nudzisz - ch³odnym tonem odezwa³a siê Alina. Nerwowym ruchem z nowej skórzanej torebki wyjê³a puderniczkê i zaczê³a sobie poprawiaæ makija¿.
- Nie s±dzisz, ¿e taka krzykliwa tapeta twarzy ciê szpeci? - Zapyta³ Jarek.
- Skoñczy³by¶ wreszcie z tymi z³o¶liwo¶ciami - ponownie zdenerwowa³a siê Alina. - Je¶li tak zamierzasz ze mn± rozmawiaæ to zaraz st±d wyjdê i zaczekam na ojca za bram±… To ja wymusi³am na ojcu zrobienie ci paczki z jedzeniem. On nie chcia³ ci nic kupiæ.
- W takim razie przepraszam ciê - wykrztusi³ z siebie speszony wiêzieñ. - Tutaj ch³opaki jak widz± wymalowan±, zgrabn± dziewczynê to robi± od razu pod jej adresem wieloznaczne uwagi. Kiedy podchodzi³a¶ z ojcem do sto³ówki a ja us³ysza³em ich wulgarne komentarze na twój widok, zrobi³o mi siê nieprzyjemnie.
Na chwilê miêdzy Jarkiem i przyrodni± siostr± zapanowa³o milczenie.
- Naprawdê nie chcia³em ciebie uraziæ. Przez przebywanie w tych zwyrodnia³ych warunkach upodobni³em siê tutaj do innych: - Sta³em siê nadmiernie wyczulony na sprawy intymne.
- Nie wiem na ile jeste¶ szczery - powiedzia³a, patrz±ca podejrzliwie na brata, Alina. - Tak siê maluj± teraz dziewczyny. Po prostu jest taka moda.
- To ty pewnie jeste¶ prekursork± tej mody w Wa³brzychu - Jarek wróci³ do cynicznego tonu. Na twarzy siostry znowu pojawi³ siê grymas niezadowolenia. - O key, nie bêdê jak jaki¶ zgred prawi³ ci mora³ów. Poza nadmiarem makija¿u, to fajnie siê prezentujesz - z³agodzi³ swoj± ironiê. - Podobaj± mi siê modnie ubrani ludzie. - Sama na pewno siê domy¶la³a¶, ¿e by³o mi trudno pogodziæ siê z niemo¿liwo¶ci± dorównania braciom Koryckim. To dziêki ciuchom i forsie od starych maj± w Wa³brzychu jak±¶ pozycjê. - A propos, co porabiaj± braciszkowie Koryccy? Co tam w ogóle s³ychaæ?
- Z tego, co wiem, to s± po maturze i obaj zdawali na studia - oznajmi³a oficjalnym tonem Alina. - Ostatnio zrobili prywatkê, po której w Radku zakocha³a siê naj³adniejsza dziewczyna w Wa³brzychu - Ulka Moczyd³o.
- Pomó¿ mi od¶wie¿yæ pamiêæ. To nazwisko nie jest mi obce. Musia³em j± znaæ - zaciekawi³ siê Jarek.
- Na pewno j± zna³e¶. Bywa³a na wszystkich ubawach w „zetemesie”, chodzi³a te¿ do „Handlowca”. Ale teraz by¶ jej nie pozna³. Ma du¿y biust i u niej dopiero zobaczy³by¶ makija¿, mimo ¿e jest m³odsza ode mnie.
- Radek pewnie j± przelecia³, skoro siê w nim zabuja³a.
- Chyba masz racjê. Mówi³a to Zosia Konieczna. W³a¶nie ona, ze swego okna po drugiej stronie ulicy, podgl±da³a, co siê tam dzia³o. By³a to chyba najg³o¶niejsza w Szczawnie prywatka. Mimo nocy, przy ¶wietle ulicznej neonówki, widzia³a jak przed furtk± ich domu Radek ca³owa³ siê z Ulk± i bra³ siê za jej ty³ek.

- Nie bardzo kojarzê t± dziewczynê - zastanawia³ siê Jarek.
- Musia³e¶ j± znaæ. £adnie siê ubiera³a. Ale mniejsza z Ulk± - Zosia mówi³a, ¿e ta impreza zamieni³a siê w seksualn± orgiê. Podobno wyuzdany seks uprawia³y tam m³ode tancerki i aktorki - uczestniczki obozu artystycznego z Warszawy. Koryccy sprowadzili te kurewki pod nieobecno¶æ rodziców w domu. - Wiesz? - Nie wiele brakowa³o a sama bym siê tam znalaz³a. Chcia³ mnie tam zaci±gn±æ ich starszy kolega, Mirek Okoñski. Kiedy¶ cholernie mi siê podoba³, podkochiwa³am siê w nim.
- To ten, co z m³odszym bratem wozi po Wa³brzychu dziwki bordow± „Warszaw±”?
- Tak, on studiuje na medycynie.
- Szkoda, ¿e ja tam nie mog³em byæ. Wszystkim bym po kolei napierdoli³ w tej bokserskiej salce w piwnicy.

Pojawienie siê ojca, powracaj±cego ze spotkania z naczelnikiem wiêzienia, przerwa³o rozmowê przyrodniego rodzeñstwa. Od wicedyrektora koksowni wion±³ zapach wódki. By³ wyra¼nie o¿ywiony i w dobrym nastroju.
- No Jarek muszê ci pogratulowaæ. Naczelnik o¶rodka, towarzysz pu³kownik Iwanowicz, ma jak najlepsze o tobie zdanie.
- Mówisz to powa¿nie? - Zdziwi³ siê m³ody wiêzieñ.
- Bardzo dobrze siê uczysz i twoja postawa ideologiczna jest godna pochwa³y. - Mam dla ciebie chyba przyjemn± nowinê. Jutro specjalnie do ciebie przyjedzie z Wroc³awia magister psycholog Pachul. Ta kobieta ma wybitne osi±gniêcia w sprowadzaniu na w³a¶ciw± drogê m³odych ludzi. Takich jak ty, którym w ¿yciu podwinê³a siê noga. Ju¿ nie jednemu pomog³a siê staæ warto¶ciowym obywatelem naszej ojczyzny.
- Ju¿ jutro? - Odb±kn±³ zaskoczony Jarek.
Zdziwiona Alina zauwa¿y³a u brata nag³± ekscytacjê. Na chwilê zamilk³ i znieruchomia³. Z emocji drga³ mu podbródek.



Rozdzia³... „Paczka z USA”

Zamkniêty w Szczypiornie Jarek Menowski, nie mia³ pojêcia, i¿ na skórzan± kurtkê jego przyrodniej siostry, ani ojciec ani macocha nie wydali z³amanego grosza… To efektowne odzienie, uszyte z rzadko spotykanej w Polsce jako¶ci, miêkkiej i pokrytej czarnym lakierem cielêcej skóry z wszytymi niklowymi ekspresowymi zamkami, najpierw zwróci³o uwagê Ulki Moczyd³o. Przymierza³a je nazajutrz po kameralnej prywatce u architekta Marka Sokolskiego vel Kulomiota, w której bra³y udzia³ tylko dwie pary. Pó¼nym wieczorem poprzedniego dnia, po dancingu w „Poloni”, Alinka Menowska oraz Ulka, w towarzystwie „Kulomiota” oraz postawnego in¿yniera Andrzeja Paseckiego, odzianego w niespotykanej jako¶ci be¿ow± marynarkê o deseniu w pepitkê, zajecha³y taksówk± do garsoniery zastêpcy naczelnego architekta Baja.

Tak dziewczyny jak i zatrudniony w kombinacie budowlanym „Piaskowa Góra” absolwent Wydzia³u Budownictwa Politechniki Wroc³awskiej Pasecki, nie wiedzieli, ¿e wieczór, podczas którego Sokólski z udawan± nonszalancj± zamawia³ do ich stolika po kolei, trzy butelki radzieckiego szampana, jest perfidnie wyre¿yserowany. Zaplanowa³ go Kulomiot - Sokólski wraz z przyby³ym z Warszawy na delegacjê kapitanem z Ministerstwa Spraw Wewnêtrznych. Cel akcji by³ dla wa³brzyskiego agenta S.B. nieznany. Chodzi³o o po¶rednie wykorzystanie in¿yniera Paseckiego, aby odzyskaæ i zdyscyplinowaæ jego siostrê - cenny dla „peerelowskiej” s³u¿by wywiadu, kontakt w USA.
W³a¶nie sk³onno¶æ Paseckiego do m³odych dziewczyn uzna³ kapitan z M.S.W. za jego s³abo¶æ, mog±c± u³atwiæ osaczenie go.
- Mo¿e spróbujmy go wmanewrowaæ w usi³owanie gwa³tu - powiedzia³ oficer z Warszawy, patrz±c przenikliwie na zak³opotanego Sokólskiego. - Znasz du¿o tutejszych dziwek. Pod³ó¿ mu jak±¶ kurewkê a potem nad ni± popracujemy.

M³odemu absolwentowi politechniki, propozycja zastêpcy naczelnego architekta, aby „na razie” u niego zamieszka³, wyda³a siê wspania³a. „ - Có¿, pewnie w moim towarzystwie czuje siê m³odszy” - t³umaczy³ sobie motyw starszego kolegi.
Jak dot±d, od chwili otrzymania pracy w kombinacie budowlanym „Piaskowa Góra”, sypia³ w obskurnym pokoju hotelu „Grunwald” na Placu Grunwaldzkim. Nowocze¶nie i ze smakiem urz±dzony obszerny apartament, samotnie mieszkaj±cego Sokólskiego, wyda³ siê Paseckiemu szczytem luksusu.
- Nie bêdziesz mia³ nic przeciwko temu, je¶li przywiozê do ciebie paczkê, któr± dosta³em od siostry ze Stanów? - Zapyta³ „Kulomiota”. - Nie chcê ci robiæ k³opotu, ale odnoszê wra¿enie, ¿e w hotelu pod moj± nieobecno¶æ kto¶ buszuje w moim pokoju.
- To ¿aden k³opot - zgodzi³ Sokólski siê, bez wahania. - Zauwa¿y³e¶, ¿e jest u mnie du¿o miejsca.

Rozmowê t± odbyli w przededniu zaplanowanego na majow± sobotê wyskoku na dziewczyny.

- Ty wiesz, ¿e to ju¿ moje trzecie spotkanie z t± Cyganeczk± - tak okre¶li³ m³ody in¿ynier - budownictwa Pasecki czarnow³os± Alinkê; siostrê zamkniêtego w Szczypiornie Jarka. - Wygl±da na dziwkê, która w dupie musi mieæ temperaturê pieca martenowskiego. Dzisiaj uderzam taranem i przystêpujê do akcji sch³adzania tej temperatury - oznajmi³ wykonuj±c swymi biodrami parê „posuwisto zwrotnych” ruchów.
- Respektujê twoj± decyzjê. Masz do dyspozycji sypialniê. Tylko uwa¿aj, ¿eby ci siê ptak nie rozpu¶ci³ jak rozpuszczone w wielkim piecu ¿elazo - powiedzia³ Sokólski nastawiaj±c ig³ê z syntetycznego rubinu na obracaj±cy siê czarny dysk long - play’a Playersów. Z adapteru pop³ynê³y d¼wiêki sentymentalnego bluesa. - Dla mnie obsesyjnym wyzwaniem jest imponuj±ca zawarto¶æ stanika tej ma³olatki Ulki. Po dog³êbnych jego oglêdzinach biorê siê za partie dolne. Musisz przyznaæ, ¿e ma nogi nie gorsze od Sophi Loren.
Podekscytowani atrakcjami nadchodz±cej nocy in¿ynierowie rozmawiali w nowocze¶nie urz±dzonym salonie. Tymczasem Alinka z Ulk± przebywa³y w bêd±cej dum± gospodarza, luksusowo urz±dzonej ³azience.
- Ta druga muszla jest do sikania? - Zapyta³a Alinkê Ula Moczyd³o
- Sk±d mogê wiedzieæ. Wygl±da jakby siê w niej mo¿na by³o podmywaæ - odpowiedzia³a siostra Jarka. Odwróci³a siê od, rozpostartego na ca³± ¶cianê kryszta³owego lustra, przy którym z kole¿ank± poprawia³y makija¿e oczu. Usiad³a okrakiem na bidecie. - Na pewno jest do tego. Zobacz tu jest wg³êbienie na myd³o i s± kurki z ciep³± i zimn± wod±.
- Ale numer. Ten alfons nie zapomnia³ o niczym, ¿eby pierdoliæ dziwkê za dziwk±. Ze mn±, po tym, co zrobi³ Marioli, na pewno mu siê nie uda.
- A co jej zrobi³? - Zapyta³a schodz±c z bidetu Alinka.
- Nie wiesz? Jest w pi±tym miesi±cu ci±¿y.
- Mi siê podoba ten Andrzej Pasecki. Widaæ, ¿e ma kasy jak lodu, no i jest po studiach - powiedzia³a Alinka.

W niedzielny poranek nastêpnego dnia mocno ¶wieci³o s³oñce. Do sypialni, w której spêdzi³a noc siostra Jarka Menowskiego z in¿ynierem Paseckim wesz³a Ula. Zza drzwi salonu, po³±czonego z barem, za którym mie¶ci³a siê kuchnia, dobiega³ mocny tenor, nocnego partnera Aliny.
„ -Brunetki blondynki ja wszystkie was dziewczynki ca³owaæ chcê... - ¶piewa³ przedwojenny szlagier Kiepury.
- Co mu tak weso³o? - Zagadnê³a Ulka zak³opotan± kole¿ankê, siedz±c± na krawêdzi szerokiego tapczanu.
- Wyzna³ mi mi³o¶æ i mu siê odda³am - powiedzia³a z ponur± min± Alina. W jej oczach pojawi³y siê ³zy. - To by³ mój pierwszy raz.
„ - Wszystkie rybki maj± cipki. Ciuralla, ciuralla Hej” - dociera³a do dziewczyn nastêpna melodia, ¶piewana przez Paseckiego.
- Ja bym kutasowi da³a rybkê. By siê ni± ud³awi³ - powiedzia³a Ulka do Aliny.
- A ty z Sokólskim nic nie mia³a¶? - Zapyta³a Alina.
- Ca³owa³am siê z nim, ale jak mi wepchn±³ ³apê do majtek to dosta³ ode mnie fangê w mordê. Rano przyk³ada³ sobie do oka kompres. Niech sobie kutas nie my¶li, ¿e ka¿da, któr± tu sprowadzi musi mu daæ dupy.
- Powa¿nie? Podbi³a¶ mu oko? - Z niedowierzaniem zapyta³a siostra odsiaduj±cego wyrok za rozboje Jarka. - Ale jaja.
Twarz Aliny, na której policzku pojawi³a siê czarna stru¿ka ³ez wymieszanych z tuszem, rozja¶ni³ u¶miech.
Ulka przegl±dnê³a siê w lustrze wmontowanym w du¿± szafê ubraniow±. Poprawi³a w jego odbiciu swoje gêste w³osy, zafarbowane na jaskrawo rudy kolor. Kiedy z salonu za drzwiami dotar³y do sypialni, p³yn±ce z adapteru d¼wiêki melodii „Love me tender” Presley’a, zaczê³a wykonywaæ rytmiczne ko³ysania biodrami.
- Z ciebie to jest wystrza³owa dziewczyna - powiedzia³a, przygl±daj±ca siê Ulce kole¿anka.
- Zamiast siê przejmowaæ lepiej do nich chod¼my. Oni ju¿ chlej± w barku. Niech nam te¿ nalej± co¶ mocniejszego. Zobaczysz, lepiej siê poczujesz - zwróci³a siê do Aliny.
…W tym momencie uwagê Moczyd³ównej zwróci³a stoj±ca za tapczanem wielka tekturowa paka. Ju¿ gdzie¶ widzia³a podobne pud³o, opatrzone angielskojêzycznymi napisami. Z jego otwartego wierzchu wystawa³ kawa³ek skórzanego rêkawa.
- Poczekaj. - To chyba paczka z amerykañskimi ciuchami - powiedzia³a podekscytowanym g³osem. Przypomnia³a sobie, i¿ podobn± paczkê przyd¼wiga³ raz na „Zielony Rynek” maj±cy stragan obok jej matki ¯yd. Poza mêsk± konfekcj± zawiera³a zielonkawy sweterek - wymusi³a na matce, aby go dla niej kupi³a. Ten ciuch, efektownie eksponuj±cy jej du¿y biust, mia³a akuratnie na sobie, by³ jej chlub±. Podesz³a do paczki i wyjê³a z niej skórzan± damsk± kurtkê. - Przymierzê j± - powiedzia³a jak w transie. - Jest sza³owa. Zobacz, jaka to jako¶æ.

Miesi±c po utracie dziewictwa Alinka Menowska, przyszed³szy pó¼nym wieczorem do domu, by³a odziana w efektowny wytwór rymarski pochodz±cy z salonu mody na Manhatanie w Nowym Jorku. Otworzy³ jej drzwi podpity ojciec. W pierwszej chwili nie pozna³ córki odzianej w kurtkê zakupion± na 5th Avenue w jednym z najdro¿szych sklepów na ¶wiecie. Rozpoznawszy Alinkê zada³ jej cios otwart± d³oni± w twarz.
- Ty my¶lisz, ¿e nie wiem, z kim siê zadajesz?! Nie bêdzie ciê pierdoli³ brat amerykañskiej kurwy, co zdradzi³a ludow± ojczyznê.





Rozdzia³… „Zmuszona do wspó³pracy”


Decyzja by w Wa³brzychu rozpocz±æ dzia³ania operacyjne na skalê miêdzynarodow± zapad³a przed kilkoma dniami w Warszawie.
- A to ci dopiero cwana dziwka! - W¶ciek³ siê, uwa¿aj±cy siê za przystojnego mê¿czyznê pu³kownik Wojskowej S³u¿by Wewnêtrznej pracuj±cy w s³u¿bie wywiadu M.S.W. - I co?! Dalej twierdzicie, ¿e mamy wydawaæ cenne dewizy na tego palanta?! ¯e ten „D¿olero” to nasz warto¶ciowy agent w Nowym Jorku?! - Krzycza³ na sk³adaj±cego mu meldunek kapitana, który odebra³ przed chwil± tajn± korespondencjê z Ambasady P.R.Lu w Waszyngtonie. Ten zazwyczaj znany ze swej nieprzeniknionej, kamiennej twarzy, dobrze zbudowany mê¿czyzna poderwa³ siê ze swego skórzanego fotela w swoim, ze smakiem urz±dzonym gabinecie w Ministerstwie Kultury i trzasn±³ piê¶ci± w biurko. Spojrza³ na twarz wyprê¿onego przed nim kapitana, przyci±gaj±cego wyprostowane d³onie do szwów dobrze skrojonego garnituru. Jeszcze lepsze ubranie posiada³, stoj±cy w gro¼nym pochyleniu przed nim, pu³kownik. - By³ jednym z dyrektorów departamentu wydzia³u pierwszego przy Ministerstwie Spraw Wewnêtrznych. Garnitur dyrektora, tak¿e skrojony wed³ug wzoru skopiowanego z paryskiego ¿urnala, uszyty u najlepszego warszawskiego krawca Krupy, pod wzglêdem jako¶ci materia³u przewy¿sza³ o klasê ubiór kapitana.

Srebrz±ca siê g³ad¼ jego poprzedniej marynarki, z ubrania jakie nosi³ piêæ lat temu w czerwcu 1959 roku, nowa koszula z paryskiego sklepu „Lafayet” oraz jego jedwabny krawat, wywar³y niema³e wra¿enie na siedz±cej przed nim studentce. Najbardziej jednak spodoba³ siê jej drobny detal; by³a to spinka ³±cz±ca ze sob± dwie czê¶ci jego granatowego, jedwabnego krawata o delikatnym purpurowym deseniu. - Wykonana by³a ze z³ota z oprawionym w ¶rodku ma³ym rubinem. Rzecz jasna nie zdawa³a sobie sprawy, i¿ ów klejnot pochodzi³ z morderstwa i grabie¿y, jakie pope³ni³ jego posiadacz dwa lata po wojnie. Zabi³ i okrad³ arystokratê, uwik³anego w dzia³alno¶æ na rzecz Armii Krajowej. - Teraz widz±c spojrzenie atrakcyjnej dziewczyny utkwione w z³otej spince, ju¿ po raz kolejny utwierdzi³ siê w przekonaniu, ¿e to, czego dokona³ aby zdobyæ t± ozdobê garderoby, nie tylko sprawi³o o jego awansie, lecz równie¿ zaintrygowa³o niejedn± m³od± kobietê: - Rabunku dokona³ w czerwcu 1947 roku, by³ wówczas dwudziestodwuletnim porucznikiem Informacji Wojskowej. W³a¶nie ¶cigali zbiega i ma³o brakowa³o, aby siê im wymkn±³. Wtedy wyrwa³ przyczajonemu z nim w nadodrzañskich krzakach ¿o³nierzowi K.B.W. „pepeszê”. Podbieg³ do skraju skarpy, pod któr± sun±³ stalowego koloru nurt Odry, odci±gn±³ zamek automatu. Stan±wszy zdyszany w rozkroku, trzymaj±c broñ przy biodrze, zacz±³ seriami strza³ów rozszarpywaæ ciszê wczesnego poranka. Mierzy³ z automatu radzieckiej produkcji metodycznie. Oddalony kilkana¶cie metrów od brzegu hrabia Rzewuski, p³yn±cy na motocyklowej dêtce z zanurzonym, przytroczonym do ramienia plecakiem, wpad³ w panikê. Podnosi³ do góry rêkê, chcia³ zawracaæ. Lecz porucznik Informacji Wojskowej by³ bezlitosny. Trzecia z serii wznosz±cych fontanny wody wokó³ p³ywaka, okaza³a siê celna. Kosztowno¶ci wraz ze spink± z rubinem znalaz³ wszyte w marynarkê wy³owionego i ¶miertelnie rannego delikwenta. Za udan± akcjê otrzyma³ upragniony awans.

- Wypu¶cimy pani± na to wakacyjne stypendium do USA - zwróci³ siê do Joasi Paseckiej, odzianej w obcis³± garsonkê, po¿yczon± od zamo¿nej kole¿anki ze studiów. - Ale musi pani co¶ zrobiæ dla naszej ludowej ojczyzny - zaznaczy³ dobitnie.
Ten mi³y wówczas oraz bardzo elegancki mê¿czyzna trzyma³ w rêce i jakby siê nim wachlowa³, przedmiot jej marzeñ - nowy, oprawion± w granatow± ok³adkê dokument, opatrzony z³otym or³em bez korony i napisem „Paszport Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej”.
Sam fakt wizyty w Ministerstwie Kultury, mieszcz±cym siê w secesyjnej kamienicy na rogu ulicy Trêbackiej i Krakowskiego Przedmie¶cia, podekscytowa³ studentkê drugiego roku Wydzia³u Historii Sztuki Uniwersytetu Wroc³awskiego. Ta atrakcyjna dziewczyna nie by³a pospolit± studentk±. Przed dwoma miesi±cami zosta³a wybrana „Vice Miss Juwenalii”. Teraz, na widok paszportu, Joasi zabi³o mocniej serce.
- Dlaczego mia³abym nie zrobiæ czego¶ dla mojego kraju? - Wyrzuci³a z siebie szczerze. W tym czasie wszystko wydawa³o siê tej dwudziestodwuletniej studentce uk³adaæ pomy¶lnie. Bêd±c estetk± rozmi³owan± w malarstwie mia³a s³abo¶æ do wszystkiego co piêkne. A ten siedz±cy przed ni± wytworny facet, posiada³ to, co zdawa³o siê jej u mê¿czyzn najwa¿niejsze - twarz mocnego cz³owieka z poczuciem w³adzy i nieskaziteln± elegancjê. Przekonana by³a w tym momencie, i¿ w³a¶nie w jego silnej d³oni tkwi jej los. Mia³a irracjonalne, choæ trudne do werbalnego sprecyzowania przekonanie, ¿e trzymany przez wa¿nego pracownika Ministerstwa Kultury dokument jest przepustk± do realizacji jej pragnieñ. - Dziêki niemu bêdzie mog³a wyrwaæ siê za „¿elazn± kurtynê”, o czym marzy³o wielu jej znajomych. Mog³aby tam pracowaæ - podró¿owaæ po ¶wiecie i zwiedzaæ s³ynne galerie. Czasem, natchniona wiar± w siebie, marzy³a o dokonaniu czego¶ niezwyk³ego.
- W Nowym Jorku skontaktuje siê z pani± nasz przedstawiciel - wyrwa³ Joasiê z krótkiego zamy¶lenia oficer peerelowskiego wywiadu. - Lecz przedtem muszê omówiæ z pani± parê wa¿nych detali.
W trakcie, trwaj±cej jeszcze pó³tora godziny rozmowy, wydaj±cy siê jej pocz±tkowo intryguj±cym cz³owiekiem elegant, zrzuci³ z siebie maskê - wyzna³ - kim jest naprawdê. - Us³ysza³a oglêdnie, jak± rolê sugerowa³ jej ten bezwzglêdny cz³owiek. Joasia z trudem stara³a siê opanowaæ dr¿enie r±k.
- To mam byæ kim¶ w rodzaju prostytutki? - Oburzy³a siê, gdy dotar³o do niej, ¿e jej walory jak uroda, znajomo¶æ angielskiego oraz zdolno¶æ do nawi±zywania towarzyskich kontaktów, maj± byæ wykorzystane instrumentalnie.
- A czy ni± nie by³a¶ jak posz³a¶ do ³ó¿ka z wyk³adowc± Bodnarem za egzamin z filmoznawstwa? - Zaskoczy³ j±, patrz±cy na ni± przenikliwie pu³kownik. Zerkn±³ na ni± teraz uwodzicielsko i w swym wyobra¿eniu pomy¶la³ o zdejmowaniu z niej obcis³ej garsonki i ¶ci±ganiu z jej zgrabnych nóg nylonowych poñczoch.
- Kto naopowiada³ panu takie brednie - oburzy³a siê Pasecka, nagle p±sowiej±c na twarzy. - Owszem mia³am romans, ale to nie mia³o nic wspólnego z nierz±dem.
- Musisz jednak pamiêtaæ, ¿e w³a¶nie tu w kraju zostawiasz swoich rodziców i brata, z którym s± powa¿ne k³opoty wychowawcze.
- Znowu pan co¶ insynuuje. Andrzej siê bardzo dobrze uczy - odpowiedzia³a zarumieniona i zaczynaj±ca siê pociæ studentka.
- My¶lisz, ¿e nie wiemy, co zrobi³ w swojej klasie trzy lata temu?
- Nie mam pojêcia. Co takiego?
- Wystawi³ twojej rodzinie jednoznaczn± opiniê - pokaza³, jak± nienawi¶æ do ideologii marksistowskiej wpajano wam w domu rodzinnym.
- Dalej nie rozumiem, o czym pan mówi. Co¶ powiedzia³?
- W jesieni 1956 roku rozbija³ o ¶ciany klasy portrety Lenina, Marksa i Engelsa, potem je opluwa³. Wystarczy…? - Dlatego tatunio straci³ posadê asesora s±dowego i teraz nosisz ciuszki po¿yczane od kole¿anek. A twoja poñczoszka powy¿ej kolanka pu¶ci³a oczko. Pewnie nosisz te¿ na dupie pocerowane majtki.
Joasia Pasecka, po swojej wizycie w Ministerstwie Kultury, sz³a chodnikiem p³acz±c. By³a roztrzêsiona. Jak to sobie uprzednio zaplanowa³a, kierowa³a siê wzd³u¿ Krakowskiego Przedmie¶cia w stronê odnawianej wówczas Starówki. Chcia³a napiæ siê kawy i wypiæ kieliszek winiaku w mieszcz±cej siê na rynku kawiarni „Krokodyl”. Tak chcia³a uczciæ swój sukces - w osi±gniêcie, którego ani przez chwilê nie w±tpi³a.
Nie zwraca³a uwagi na wymieszane ze ³zami krople deszczu sp³ywaj±ce po jej policzkach. Zatrzyma³a siê ko³o Kolumny Zygmunta i spojrza³a na wystaj±ce zza parkanu z desek kikuty ruin po, znanym jej z przedwojennych fotografii, Pa³acu Królewskim. „ - Mo¿e tu jestem ostatni raz w ¿yciu?” - Pomy¶la³a i wci±gn±wszy powietrze, p³aczliwie si±knê³a nosem. Siêgnê³a do torebki po chusteczkê i przy okazji upewni³a siê czy w jej wewnêtrznej przegródce znajduje siê gorzka zdobycz - nowy paszport.









Rozdzia³… „Szansa na wprowadzenie ‘konia trojañskiego’”.

Ceniona dziêki swojemu kucharskiemu kunsztowi Polka Klotylda Majewska, do wspó³pracy ze S³u¿b± Bezpieczeñstwa przyst±pi³a pó³ roku przed rozmow±, werbuj±c± Joasiê Paseck± do podobnej roli w wywiadzie zagranicznym peerelu w Ministerstwie Kultury. Tak¿e w stosunku do Majewskiej u¿yto wypróbowanej metody szanta¿u. Trzydziestoletnia kucharka pracowa³a nie byle gdzie, bowiem w kuchni milionerskiej posiad³o¶ci w³a¶ciciela firmy „Downson and Downson”. Zostawi³a w Polsce brata i najdro¿szego sobie dwunastoletniego syna, mieszkaj±cego k±tem u swojej prawie niedo³ê¿nej matki. Wywiad „peerelu” zainteresowa³ siê ni±, gdy po raz który¶ z rzêdu b³aga³a w polskim konsulacie o wydanie paszportu dla swego dziecka. Urzêdniczkê - pracownicê bezpieki, chc±c± zrozpaczon± kobietê jak zwykle „odprawiæ z kwitkiem”, zainteresowa³ nag³ówek na firmowym papierze, napisanego dla jej syna zaproszenia. Podnios³a le¿±ce przed ni± na stole pismo.
- Pani pracuje w firmie „Dwanson & Downson”? - Zapyta³a blisk± p³aczu kucharkê z rezydencji s³ynnego milionera.
- Ju¿ od czterech lat - odpowiedzia³a poci±gaj±c nosem.
- Proszê poczekaæ - powiedzia³a z zagadkow± min± urzêdniczka i znik³a za drzwiami swego kantorka.

Na warunek, jaki postawiono jej by mog³a sprowadziæ do USA swego syna, zgodzi³a siê od razu. Rozmowê przeprowadza³ z ni± elegancki zastêpca konsula w maj±cym wyciszone ¶ciany pomieszczeniu. Klotylda Majewska by³a zaniepokojona. Ten ubrany w elegancki garnitur mê¿czyzna, bacznie siê jej przygl±daj±cy zza biurka, sprowadzi³ j± tu po schodach przez mroczn± piwnicê budynku.
- Dla swego dziecka zrobiê wszystko, czego za¿±dacie - powiedzia³a od razu, patrz±c w oczy oficerowi S.B.

Raporty o ¿yciu milionera, piêædziesiêcioo¶mioletniego Jimmy’ego Dawnson’a, trafia³y nieregularnie na biurko delegowanego do Ministerstwa Kultury pu³kownika M.S.W.. Dostarczane by³y w zaplombowanych workach poczty dyplomatycznej liniami „Lotu”. Pu³kownik, którego srebrz±ca siê marynarka, koszula i krawat z drogocenn± spink±, tak zafascynowa³y Joasiê Paseck±, czyta³ te niezbyt ciekawe opisy ¿ycia milionerskiej rodziny z obowi±zku. Uwa¿a³ je za ma³o warto¶ciowe. Raz jednak zainteresowa³ go fragment pisanej niezgrabnymi kulfonami relacji: „[...] On nie sypia ze swoj± chorowit± ¿on±. Lubi m³ode kobitki.” „ - Ma facet jaja”- pomy¶la³ pu³kownik, tak¿e nie raz wykorzystuj±cy swoje stanowisko w ministerstwie do mi³osnych podbojów w¶ród m³odszych urzêdniczek ni¿szego szczebla. „ - Teraz jest u nas w kuchni k³opot, bo pani Downson odprawi³a nasz± ³adnom jak kwiatuszek mulateczke Drzeni. Tom, co pracowa³a na zmywaku, sieka³a jarzyny i zamiata³a pokoje. Przedtem Pan Downnson jom wykorzystywa³ na sianie w stajni dla ogierów. Oni nie majom serca. Drzeni wywalili jak jej zaczo³ rosnoñæ brzuch. ”

Pêdz±ca Krakowskim Przedmie¶ciem „Warszawa” o ma³o nie zderzy³a siê z wyje¿d¿aj±cym ze ¦wiêtokrzyskiej, od strony ulicy Tamka, autobusem WPK „Kaross±”.
- Od was czuæ alkohol! Zaraz mi tu dmuchniecie w balonik - zwróci³ siê podniesionym g³osem milicjant drogówki do kierowcy „Warszawy”,. Ubrany by³ w bia³± mundurow± bluzê. Samochód nale¿±cy do M.S.W., z przera¼liwym piskiem opon, wpadaj±c na chodnik ko³o kawiarni ”Nowy ¦wiat” ma³o nie staranowa³ dwóch id±cych zakonnic.
- Uwa¿ajcie ¿ebym ja was nie dmuchn±³! - Krzykn±³ siedz±cy obok kierowcy pu³kownik, w którego krawacie po³yskiwa³a rubinowa spinka. - Ministerstwo Spraw Wewnêtrznych, ty „krawê¿niku”! - Rykn±³ na ros³ego „lodziarza” - jak przezywano w Warszawie reprezentacyjnych funkcjonariuszy drogówki. Posiadacz wytwornego garnituru machn±³ przed nosem milicjanta swoj± s³u¿bow± legitymacj±. Z satysfakcj± zobaczy³ jak „lodziarzowi” opad³a szczêka,. - Franu¶, na co czekasz. Zapierdalaj do dechy, bo genera³ ma ma³o czasu - warkn±³ obracaj±c siê do kierowcy.

Delegowany do Ministerstwa Kultury pu³kownik, wpad³ jak huragan do du¿ego gabinetu swego zwierzchnika. Gospodarz pomieszczenia o ¶cianach pokrytych dêbow± boazeri±, zabiera³ siê do wyj¶cia. Ubrany w swój generalski mundur, zdejmowa³ z wieszaka opatrzon± srebrnym wê¿ykiem czapkê. Zziajanego przybysza zmierzy³ zirytowanym spojrzeniem.
- Mówcie krótko, czekaj± radzieccy towarzysze. Udajemy siê zaraz na polowanie do Bia³owie¿y.
- Towarzyszu generale nasz agent D¿olero dosta³ rozkaz uruchomienia akcji pod kryptonimem „Koñ Trojañski”.
- To, kto ma byæ tym „koniem”. Mówcie jasno. Pewnie znowu potrzebujecie dewizy dla tego dupka „D¿olero”. Co znowu chce kupiæ garnitur za piêæset dolców?
- Wprowadzamy zwerbowan± przeze mnie agentkê, któr± zarejestrowa³em jako „Cichodaja”, do rezydencji „Downnson & Downson”.

- No brawo kolego i co w zwi±zku z tym?
- Potrzebna jest wasza zgoda towarzyszu generale. Chcê wydaæ paszport dla dwunastoletniego gówniarza.
- Nie widzê przeszkód, zaraz dostaniecie podpis in blanco a sekretarka wystuka wam, co tam chcecie.




Rozdzia³… „Gra w otwarte karty”


Znacznie dotkliwszym wstrz±sem od rozmowy z pu³kownikiem wywiadu w Warszawie by³a dla Joasi Paseckiej rozmowa, jak± odby³ z ni± Witold Pietruszkiewicz. By³a w nim zakochana po uszy. Tego, jak wtedy s±dzi³a, uroczego dwudziestoo¶mioletniego mê¿czyznê, uchodz±cego za duszê towarzystwa w polonijnym ¶rodowisku w Nowym Jorku, pozna³a na jednym z party, na które zosta³a zaproszona przez kole¿ankê. W³a¶nie ta przyjació³ka wspomina³a o jego obecno¶ci na imprezie, na któr± siê wybiera³y.
- Jest podobny do Clark’a Gable - wymieni³a nazwisko filmowego amanta, który dla Joasi by³ wcieleniem idea³u mêsko¶ci.
Ró¿ne opinie wyg³aszano na temat zawsze eleganckiego Pietruszkiewicza. Znany by³ z wyj±tkowo zaciek³ej nienawi¶ci do komunizmu. Kiedy¶ w czasie burzliwej i zakrapianej alkoholem dyskusji ¶wiatopogl±dowej, nie potrafi±c przekonaæ brodatego grubasa o swoich racjach, da³ siê ponie¶æ temperamentowi. Potê¿nym ciosem w szczêkê pozbawi³ przytomno¶ci oponenta, broni±cego idei zawartych w „Kapitale” Marksa.

- Czy mogê ciê girl porwaæ na dance floor? - Us³ysza³a niski ton g³osu mê¿czyzny. Akuratnie s±czy³a z kole¿ank± drinka w t³umie go¶ci zaludniaj±cych salon du¿ego apartamentu.
- Id¼ to on - dotar³ do jej ucha szept kole¿anki.
Kruczow³osy elegant w bia³ej smokingowej marynarce wcale nie przypomina³ Paseckiej wymarzonego filmowego gwiazdora. Poprzez spadaj±cy mu zawadiacko na prawe oko loczek, przet³uszczony od nadmiaru brylantyny, wyda³ siê jej raczej podobny do bo¿yszcza m³odzie¿y James’a Dean’a. Prawie po³owê jego twarzy zas³ania³y srebrne lusterka przeciws³onecznych okularów. Spomiêdzy szkie³ wystawa³ ma³y, br±zowy od opalenizny i z³amany jak u boksera nos, jego szerokie usta, na równie br±zowej i umiê¶nionej szczêce mia³y widoczn± bliznê. Joasia siê zawaha³a, by³a zaniepokojona fizjonomi± tego przewy¿szaj±cego innych wzrostem mê¿czyzny. Tañczy³ jednak ¶wietnie. Ko³ysz±c siê w jego silnych ramionach w rytmie bluesa „Sommer time”, czu³a powoli nap³ywaj±ce do niej fale erotycznego b³ogostanu. Chcia³a zawiesiæ siê mu na szyi, przytuliæ siê ca³ym cia³em do jego twardego torsu. Tak - co zauwa¿y³a k±tem oka, tañczy³o kilka innych par na zat³oczonym na parkiecie. Ale ku jej rozczarowaniu partner odsun±³ siê. Wypatrywa³ kogo¶ przy drzwiach wej¶ciowych.
- Zaraz do ciebie wrócê - przeprosi³ j±. Podszed³ do murzyna ze szram± na twarzy i oddali³ siê w jego towarzystwie.
Kiedy zmierza³a do stoj±cej po drugiej stronie salonu kole¿anki poczu³a, na przedramieniu u¶cisk zimnej d³oni.
- Uwa¿aj na niego to mêtny typ - us³ysza³a zaniepokojony m³odzieñczy g³os. Zwróci³ siê do niej znajomy student polskiego pochodzenia, spotykany na seminariach w New York University. Ów ch³opiec by³ w stosunku do niej nadgorliwie uczynny, wyra¼nie zabiega³ o jej wzglêdy. - Ten cz³owiek ma podobno kontakty z mafi± - powiedzia³ szczuplutki, piegowaty m³odzieniec, któremu okulary dodawa³y wygl±du ksi±¿kowego mola.

W ostatnich dniach poprzedzaj±cych party Joasia postanowi³a wracaæ do Polski. Jej niespe³na czteromiesiêczne stypendium, w ramach którego uczêszcza³a na zajêcia do dziewiêtnastowiecznego budynku uniwersytetu, mieszcz±cego siê na Washington Square East, mia³o siê ku koñcowi. Jak dot±d nie skontaktowa³ siê z ni± nikt, kogo podejrzewa³aby o reprezentowanie peerelowskiego wywiadu i nie bardzo to rozumiej±c, czu³a ulgê. Chcia³a nie przekroczyæ terminu, wyznaczonego wa¿no¶ci± wizy. Ba³a siê te¿, aby nie przysporzyæ k³opotów bratu i rodzicom.

- Nie bêdê móg³ bez ciebie ¿yæ - wyzna³ jej Pietruszkiewicz, kiedy przynios³a mu do ³ó¿ka ¶niadanie w dniu swego odlotu.
Od dwóch tygodni Joasia mieszka³a w eleganckim apartamencie, zajmuj±cego siê tajemniczymi interesami Pietruszkiewicza. Mi³o¶æ wyzna³ jej na tarasie widokowym, pod szczytem Impire State Building. Zaskoczy³ j± chwilê przedtem, wyjmuj±c tekturowe pude³ko z przewieszonej na ramieniu ortalionowej torby. Zawiera³o dwa pod³u¿ne kieliszki. Po przetarciu ich ¶wie¿± chusteczk±, zaproponowa³ napicie siê szampana.
- To ¿adna lipna podróba: „Original French Champagne” - przeczyta³ napis na wyjêtej nastêpnie butelce. - Wypijmy za nas, a przynajmniej, je¶li nie podzielasz mego uczucia to wypij ze mn± za to, co ja do ciebie czujê. Ka¿da chwila z tob± napawa mnie rado¶ci±. Chyba czeka³em na ciebie przez ca³e ¿ycie.
Stan, w jakim znalaz³a siê studentka z wroc³awskiego uniwersytetu po pierwszym kieliszku trudno oddaæ s³owami. By³o dok³adnie odwrotnie - To Joasia z biciem serca czeka³a na telefony od niego w minionym okresie. Z zawrotn± szybko¶ci± wozi³ j± nowym kr±¿ownikiem szos - „Ramblerem” z otwieranym elektrycznie dachem. Parê razy mknê³a autostradami przez to niesamowite miasto. Jad±c przez mosty nad zatok± Hudsona spogl±da³a na p³ywaj±ce statki, które z oddali wygl±da³y niczym zabaweczki. Zafundowa³ jej wycieczkê spacerowym stateczkiem po Zatoce Hudsona, uwieñczon± wizyt± na szczycie Statu³y Wolno¶ci. Trzymaj±c go za jego ciep³± miêsist± d³oñ wyjecha³a wind± na jej szczyt by podziwiaæ, zapieraj±cy oddech, widok zatoki i panoramê wspania³ych drapaczy chmur Manhatanu.
Po jego wyznaniu na szczycie najwy¿szego wówczas na ¶wiecie Empire State Building, targana wiatrem, który str±ci³ roztrzaskuj±cy siê o posadzkê jeden z pustych kieliszków stoj±cych na kamiennej balustradzie, wpi³a siê w jego usta namiêtnym poca³unkiem. Wieczorem tego dnia, trzymaj±c w rêce neseser ze swoim skromnym dobytkiem, przekroczy³a próg jego apartamentu. Tej pamiêtnej nocy do¶wiadczy³a z nim w ³ó¿ku tak silnych zmys³owych rozkoszy, jakich nie dozna³a jeszcze nigdy.

- Wcale nie musisz wracaæ do Polski - zaskoczy³ Joasiê, w dniu jej odlotu, Pietruszkiewicz. Siedzia³ oparty o poduszki ich wspólnego ³o¿a. Dziewczynê tknê³o dziwne uczucie. Nerwowo zachwia³a siê trzymana przez ni± taca. - Bierz kurwa t± tacê - stêkn±³, bo mieszaj±ca mu w kubku kawê ze ¶mietank± i cukrem, vice Miss wroc³awskich Juwenalii przechyli³a nagle przyniesione mu ¶niadanie. Nieco gor±cego napoju wyla³o siê na jego umiê¶niony i obro¶niêty czarnym zarostem brzuch.
- Och przepraszam. Zaraz ciê wytrê. Wystraszy³am siê o los moich najbli¿szych. Przecie¿ s± w szponach komunistycznych tyranów.
- A³³a, ale boli! - Krzykn±³ i podrywaj±c siê z ³o¿a wywróci³ kawê, wysypa³ posmarowane orzechowym mas³em tosty i jajecznicê na po¶ciel.
Wystraszona Pasecka patrzy³a na nagiego, stoj±cego do niej ty³em i nerwowo wycieraj±cego podkoszulk± genitalia, kochanka. Ten atletycznie uformowany mê¿czyzna z naprê¿onymi miê¶niami po¶ladków, nagle skojarzy³ siê jej z rze¼b± Satyra. Po raz pierwszy w jej towarzystwie u¿y³ wulgarnego s³owa.
- Nic siê nie stanie twojej rodzince. Ale to zale¿y od tego czy zaakceptujesz nasz plan - zagadkowo odezwa³ siê, dalej posykuj±c z bólu.
- Pracujesz dla C.I.A.? - Zapyta³a.
- Za du¿o chcia³aby¶ wiedzieæ - b±kn±³ kochanek, posypuj±cy talkiem grubego penisa.
…Wtedy, do nagle zaczynaj±cej trz±¶æ siê Joasi dotar³a ponura prawda: „ - To on jest tym komunistycznym agentem! Uwierzy³am w jego mi³o¶æ a on mnie oszuka³! Wcale mnie nie kocha!”
- Zawieziesz mnie na lotnisko? - Zapyta³a g³osem, którego matowe brzmienie jej samej wyda³o siê g³osem nieznanej osoby. - Za trzy godziny mam odlot.
- O czym¶ chyba zapomnia³a¶. Przecie¿ podpisa³a¶ w Warszawie deklaracjê wspó³pracy - zamrucza³ swym mêskim basem. - Ale kurwa szczypie - sykn±³ naci±gaj±c obcis³e majtki. - Za³atwi³em ci pracê w kuchni u wielkiego milionera… Twoje zadanie dla ojczyzny jest proste. Masz go uwie¼æ.
Cios otwart± d³oni± wymierzony przez Paseck± w twarz agenta komunistycznego „D¿olero”, na parê sekund go og³uszy³.
- Ty wstrêtny sutenerze! - Krzyknê³a p³aczliwie Joasia.
Pietruszkiewicz potrz±sn±³ g³ow± i spojrza³ dziko na dziewczynê.
- Ja?! Syn proletariatu, pracuj±cy w elitarnym wywiadzie naszej ludowej ojczyzny? Sutener?!...
Doskoczy³ do patrz±cej na niego ob³±kanym wzrokiem studentki i wymierzy³ jej w twarz cios sierpowy. - A masz ty g³upia dziwko!
Padaj±ca na dywan, nieprzytomna Joasia uderzy³a g³ow± w nogê ³o¿a.
Zalêkniony nag³ym dramatyzmem sytuacji Pietruszkiewicz pochyli³ siê nad studentk±.
- Chyba ci siê nic nie sta³o - przemówi³ do le¿±cej bez znaku ¿ycia dziewczyny. Zerwa³ z ³ó¿ka, oblan± kaw± i popapran± jajecznic± ko³drê. Wpychaj±c j± pod jej g³owê zauwa¿y³ na swojej d³oni krew. Kiedy z jej ust wydoby³y siê pierwsze jêkniêcia, odetchn±³ z ulg±. Po chwili, klêcz±c przy wydaj±cej regularne postêkiwania ofierze swojej piê¶ci, obmywaj±c z krwi jej ranê na g³owie, poczu³ przyp³yw erotycznego podniecenia. Podobne jej jêkniêcia s³ysza³ pó³ godziny wcze¶niej. Lecz by³y efektem prze¿ywanej przez ni± rozkoszy pod ko³dr±, spe³niaj±c± teraz dla niej rolê podg³ówka.




Rozdzia³… „Joasia nie chce byæ koniem trojañskim”


Klotylda Majewska by³a szczê¶liwa. Po d³ugim oczekiwaniu na paszport jedynaka zi¶ci³o siê jej pragnienie. Wreszcie ujrza³a swego osiem lat, niewidzianego syna. Rozpromienion± matkê z dwunastoletnim ch³opcem przywioz³a z lotniska w Nowym Jorku, l¶ni±ca, niedawno zakupiona limuzyna „Rolls Royce - Silver Cloud”. Samochód o bezszelestnie pracuj±cym silniku, zaszura³ oponami zatrzymuj±c siê pod domem dla s³u¿by. Ten stary budynek, pokryty prawie w ca³o¶ci gêstym bluszczem, o tej porze dnia by³ zacieniony li¶æmi ogromnych dêbów. Mie¶ci³ siê z ty³u rezydencji w³a¶ciciela firmy „Downson & Downson” zbudowanej na podobieñstwo „Bia³ego Domu”.
„Rolls Royc’a”, u¿ywanego do niecodziennych okazji, u¿yczy³ Klotyldzie Mr. Downson wraz z kierowc± w granatowym uniformie ze z³otymi guzikami i czapce z l¶ni±cym daszkiem. Klotylda a tak¿e inni cz³onkowie s³u¿by domy¶lali siê, ¿e owego gestu milioner dokona³, aby zrobiæ wra¿enie na m³odszej od siebie o trzydzie¶ci lat studentce. Pan Downson, od pewnego czasu coraz czê¶ciej, pojawia³ siê w kuchni i nie trudno by³o zauwa¿yæ, ¿e to ³adna dziewczyna z Polski dzia³a³a na niego jak magnes.
- Did you enjoy your drive in my car? - Zwróci³ siê do patrz±cego na niego z wystraszon± min± ch³opca, ze ¶ladem po siñcu pod okiem oraz opadaj±c± mu na oczy grzywk± blond w³osów.
- Pan Downson siê zapyta³, czy podoba³a ci siê jazda jego samochodem? - Przet³umaczy³a Klotylda. - Powiedz: Yes sir Downson - szepnê³a do syna.
- Eche - pokiwa³ ch³opiec g³ow±. - Jest, mister Donson - poprawi³ siê szybko.
Demonstracja wielkoduszno¶ci, zaprezentowana przez milionera, zrobi³a na Joasi wra¿enie. Sw± kobiec± intuicj± wyczuwa³a, ¿e ów gest pope³ni³ przez wzgl±d na ni±.
Tydzieñ wcze¶niej, gdy odkurza³a salon, wda³ siê z ni± w dyskusjê na temat obrazu w³oskiego mistrza Amatti. Olejne malowid³o dekorowa³o jedn± z wnêk salonu, bêd±cego jednocze¶nie galeri± malarstwa. Przy okazji pochwali³a siê faktem studiowania Wydzia³u Historii Sztuki na uniwersytecie we Wroc³awiu w Polsce. Nieprzyjemnie dotknê³o j± zapytanie Mr. Downson’a - czy Wroc³aw to wie¶ pod Moskw±? - W rewan¿u odciê³a siê stwierdzeniem, i¿ to p³ótno Amatti’ego, oprawione w drog± z³ocon± ramê, uwa¿ane dot±d przez niego za orygina³, jej zdaniem jest niezbyt udan± kopi±.
- Are you sure? - Zdziwi³ siê. - How would you explain your opinion 1 -powiedzia³ nieco podirytowany.
Basia pokaza³a mu rêk± jedn± z, bêd±cych na drugim planie, postaci ze sceny przedstawiaj±cej roznegli¿owane kobiety, przygotowuj±ce siê do k±pieli nad brzegiem stawu.
- Look at her face, please 2 - zwróci³a siê do os³upia³ego w³a¶ciciela galerii, trzymaj±cego na ramieniu skórzan±, pod³u¿n± torbê z kijami do gry w golfa.
Wyja¶ni³a mu, ¿e osiemnastowieczny mistrz pêdzla, jakim by³ Amatti w ¿adnym wypadku nie dopu¶ci³by siê niedbalstwa, aby tak zdeformowaæ twarz kobiety, namalowan± w gronie niewiast maj±cych uchodziæ za piêkne.

1 - Jeste¶ pewna? Jak mo¿esz uzasadniæ swoje stwierdzenie.
2 - Proszê spojrzeæ na jej twarz.





- You could give this picture checked by experts from „National Galery”, but I am almost quite positive, that I’m right 1.
- I’ll do it tomorow 2 - zdenerwowa³ siê milioner.

Pan Downson dotrzyma³ s³owa. Nastêpnego dnia wszed³ do kuchni i za¿±da³, aby Joasia, pracuj±ca akuratnie w gumowych rêkawiczkach przy zmywaku, posz³a siê przebraæ.
- Josia you’ll keep me company on my way to Manhatan. We are going to „The Metropolitan Museum of Art” 3.

Kiedy tezê Joasi potwierdzi³ kustosz nowojorskiego muzeum, milioner Downson spojrza³ na ni± z respektem. Nastêpnie pogardliwie zerkn±³ na wyjêty z ramy blejtram, zawieraj±cy olejn± kopiê Amatti’iego i siêgn±³ do kieszeni. W jego d³oni pojawi³a siê ma³a rêkoje¶æ pokryta per³ow± mas±, przytroczona w formie breloczka do kluczyka sportowego „Jaguara”, którym przyjecha³ wraz ze student± z Jerrsey.
Z per³owej rêkoje¶ci wystrzeli³o ostrze sprê¿ynowego no¿a. Przebi³ nim zdemaskowany falsyfikat. Przeci±gn±³ jeszcze kilka razy no¿em po p³ótnie, po czym zademonstrowa³ przed Basi± si³ê swoich barków. ¦ci¶niêciem ramion zgruchota³ prostok±t blejtramu na kszta³t ¶ci¶niêtego równoleg³oboku.
- I don’t wanna any shit birthday present from the fucking family 4 - powiedzia³.
Do pierwszego fizycznego kontaktu miêdzy Joasi± a milionerem dosz³o na rozleg³ych polach golfowych, na terenie jego wielohektarowej posiad³o¶ci. Poczu³a siê niemal bezbronna, gdy jej kobiece ramiona otoczy³y silne rêce dobrze zbudowanego mê¿czyzny, jej pracodawcy. Pan Downson stan±³ za studentk± obejmuj±c j± od ty³u. Prowadz±c jej

1 - Mo¿e pan daæ ten obraz ekspertom z Narodowej Galerii, ale jestem pewna swojej opinii.
2 - Zrobiê to jutro.
3 - Dotrzymasz mi towarzystwa w drodze na Manhatan do „Muzeum Sztuki - Metropolitan”.
4 - Nie chcê ¿adnego gównianego prezentu od mojej pierdolonej rodziny.



d³onie, trzymaj±ce kij golfowy, demonstrowa³ jak powinna balansowaæ cia³em, aby prawid³owo uderzyæ pi³kê. Przez moment poczu³a na swoim karku urywany oddech mê¿czyzny. W niezrêcznej dla siebie sytuacji, czuj±c zapach odka¿aj±cego p³ynu do p³ukania jamy ustnej „Listerin”, jakiego u¿ywa³ milioner, po³askota³o j± na po¶ladku lekkie dotykaj±ce j± zgrubienie. By³ to jego nabrzmia³y podnieceniem penis, bezpiecznie odizolowany materia³ami spodni, majtek i spódnicy. Wzdrygnê³a siê pod wp³ywem tego doznania. Zdecydowanie wyzwoli³a siê z objêæ otaczaj±cych j±, muskularnych i silnych jak konary drzewa ramion. Wymusi³a na swojej p³on±cej rumieñcem twarzy, u¶miech.
- Let me hit the ball by myself 1.
Mimo incydentu przy nauce gry w golfa, m³oda Polka darzy³a swego pracodawcê coraz wiêksz± sympati±. Ten, wydaj±cy siê jej naiwny jak dziecko, silny mê¿czyzna by³ lubiany przez s³u¿bê. Ciesz±c siê jego specjalnymi wzglêdami, podnios³a swój presti¿ w¶ród wspó³pracowników. Swoje obowi±zki stara³a siê wykonywaæ sumiennie. Po pracy podjê³a siê udzielania lekcji angielskiego przyby³emu synowi Klotyldy Majewskiej. Kucharka, wbrew woli Joasi, upar³a siê, aby po ka¿dej lekcji dwunastolatek pozostawia³ pod wazonikiem w jej pokoju, piêciodolarowy banknot. Ch³opiec, patrz±cy na Joasiê w czasie nauki nieco dziwnie, sprawia³ wra¿enie têpawego. Mimo, i¿ po jakim¶ czasie znikn±³ jego siniak pod okiem, mia³ zazwyczaj podkr±¿one oczy. Spêdza³ du¿o czasu w stajni, pomagaj±c w pielêgnowaniu ogierów. Przywozi³ wierzchowcom taczki z pasz± i wiadra z wod±. Obcuj±c ca³ymi dniami z czarnoskórym koniuszym i jego synem, co wymusza³o na nim konieczno¶æ wys³awiania siê po angielsku, zaczyna³, j±kaj±c siê, formu³owaæ pierwsze proste angielskie s³owa. Wstydliw± tajemnicê syna Klotyldy Majewskiej Joasia pozna³a po ostatniej, niedokoñczonej, lekcji. Tego dnia zdecydowanie znu¿y³a j± rola nauczycielki. Ch³opakowi pl±ta³ siê jêzyk, przetyka³ angielskie wypowiedzi polskimi s³owami.
- Co ci jest? - Zapyta³a. By³a znu¿ona niewydolno¶ci± umys³u ch³opaka. - Chcesz siê napiæ kawy? Uczeñ nic nie odpowiedzia³, patrzy³ na ni± nerwowo i odnios³a wra¿enie jakby drga³y mu wargi. - To ja siê sama napijê a ty chwilê posied¼ i powtórz s³ówka - powiedzia³a wychodz±c do kuchni.
Wnosz±c kawê do swego pokoju nie zasta³a dwunastolatka. Na stole le¿a³y jego zeszyt

1 - Daj mi uderzyæ pi³kê samodzielnie.

ksi±¿ka i d³ugopis. „Gdzie siê ten gówniarz podzia³?” - Straci³a po chwili cierpliwo¶æ. Wziê³a przybory do nauki nale¿±ce do ucznia i uda³a siê do stajni, s±siaduj±cej z domem dla s³u¿by. Najpierw odnios³a wra¿enie, ¿e poza koñmi, z których jeden wyda³ g³o¶ne parskniêcie, nikogo tam nie ma. Przesz³a wzd³u¿ kilku boksów i ujrza³a syna kucharki stoj±cego do niej ty³em. Trz±s³ siê w k±cie gdzie sta³y taczki i wiadra. ¦ci±gniête czê¶ciowo spodnie ukazywa³y biel jego ma³ych po¶ladków… Ch³opiec postêkuj±c w czasie samogwa³tu w³a¶nie prze¿ywa³ orgazm. Zauwa¿y³a, ¿e czyni±c to w±cha³ trzymane lew± rêk± przy twarzy, jej ró¿owe majtki. Tak zakoñczy³a siê pedagogiczna przygoda Joasi.
W czasie dwóch weekendów drugiego miesi±ca, swego pobytu w rezydencji Downson’ów, Joasia wyje¿d¿a³a autobusem do Nowego Jorku. Po drugim weekendzie spêdzonym poza miejscem swojej pracy i zamieszkiwania w New Jerrsey, wróci³a z tej najwiêkszej wówczas metropolii ¶wiata zdruzgotana moralnie. Jak na z³o¶æ, rano w korytarzu prowadz±cym do jadalni milionerskiej rodziny, spotka³a swego pracodawcê. Na jego widok zmiesza³a siê.
- Why are you Josia so sad today? Are you ill pearhaps? 1 - Zapyta³ milioner troskliwym tonem.
Twarz zak³opotanej studentki by³a blada. W pierwszej chwili nie wiedzia³a, co ma odpowiedzieæ. W sobotê rano k³ama³a, ¿e udaje siê do swojej kole¿anki mieszkaj±cej na Manhatanie. Teraz podnios³a na niego wystraszone oczy, wziê³a g³êboki oddech.
- I had to make phone call to Poland. I spoke with my mother. I affraid about my brother and father 2 - wyrzuci³a z siebie.
- How could I help you? 3 - Zapyta³ wyra¼nie zatroskany Downson.
- You are a really good person, Mr Downson. But they live behind the ‘iron curtain’ 4 - szczerze powiedzia³a Joasia, obdarzaj±c swego rozmówcê smutnym spojrzeniem.

1 - Dlaczego jeste¶ dzisiaj taka smutna. Mo¿e jeste¶ chora?
2 - Musia³am zadzwoniæ dzisiaj do Polski i rozmawia³am z matk±. Niepokojê siê o ni± o brata i ojca.
3 - Jak móg³bym ci pomóc?
4 - Pan jest rzeczywi¶cie dobrym cz³owiekiem panie Johnson. Ale oni mieszkaj± za „¿elazn± kurtyn±”.


W³a¶ciciel, niewyobra¿alnego dla Joasi i jej rodaków maj±tku, licz±cego kilkaset milionów dolarów, oczywi¶cie nie mia³ pojêcia, i¿ w trakcie minionego weekendu jego pracownica nie odwiedzi³a ¿adnej kole¿anki.
By³a w apartamencie agenta „D¿olero” i przepraszana oraz zaklinana przez niego o prawdziwo¶ci jego uczuæ, odby³a z nim wieczorem poprzedniego dnia stosunek seksualny, a nad ranem nastêpny.
Przed ¶niadaniem chcia³a swemu kochankowi pokazaæ zdjêcie swoich rodziców i brata, siêgnê³a do torebki. Otworzywszy j± i nerwowo siê wzdrygnê³a.
- Mia³am na wierzchu dwudziestodolarowy banknot! - Zwróci³a siê do przebywaj±cego w ³azience „D¿olero”. - Teraz go nie widzê. - Ty go nie wzi±³e¶?
- Chyba ci co¶ upad³o na mózg - us³ysza³a oburzony g³os z ³azienki. - Pewnie ci gdzie¶ wypad³.
Dziewczyna w nerwowym odruchu uklêk³a. Wsadzi³a g³owê pod ³ó¿ko, na którym spêdzi³a noc z myj±cym siê teraz agentem. Nie za wiele widz±c siêgnê³a rêk± po zacienion± czê¶æ garderoby. Wziê³a koronkowy materia³ do rêki i wtedy otar³a siê o co¶ ¶liskiego. Za chwilê podnios³a siê… By³a w szoku W jednej rêce trzyma³a biustonosz o rozmiarach wskazuj±cych na ogromne piersi jego w³a¶cicielki a w drugiej zu¿yt± prezerwatywê.

- Pieprzê ciebie i komunistyczne szpiegostwo! - Krzyknê³a piskliwie, po raz pierwszy u¿ywaj±c wulgarnego wyra¿enia. Podbiegaj±c do otwartych drzwi ³azienki rzuci³a w stoj±cego nago przed lustrem D¿olero, o¶liz³ym, czê¶ciowo wype³nionym nasieniem, kondomem. - Mo¿ecie zabiæ mnie i moj± rodzinê! - Doda³a. Za chwilê, na go³e nogi nerwowo naci±gnê³a poñczochy i porywaj±c torebkê, wybieg³a do korytarza. Apartament opu¶ci³a szlochaj±c, trzasn±wszy drzwiami z ca³ej si³y.




Rozdzia³… „Witold Pietruszkiewicz traci szansê”


Kolejn± próbê odzyskania presti¿u przed swymi mocodawcami i samym sob±, Witold Pietruszkiewicz podj±³ po sze¶ciu miesi±cach od ostatniego spotkania z Joasi± Paseck±.
- Je¶li jeszcze raz gnojku siê uchlejesz to masz u nas przejebane - oznajmi³ oficer M.S.W. vice konsul P.R.L. z Nowego Jorku, nadu¿ywaj±cemu ostatnimi czasy alkoholu Pietruszkiewiczowi vel D¿olero. - Masz w dupie etos czekistowskiej tradycji - a taki powinien cechowaæ nasz± s³u¿bê. We ³bie ci tylko kurwy, gorza³a i ciuchy - strofowa³ go w piwnicznym, wyg³uszonym pomieszczeniu, tym samym, w którym Klotylda Majewska podpisa³a wspó³pracê z komunistycznym wywiadem. - Zobacz kretynie. Widzisz to zdjêcie? - Powiedzia³ do siedz±cego ze spuszczon± g³ow± agenta o twarzy obrzêk³ej od nadmiaru konsumowanego alkoholu. - Przeczytaj co tu pisz± - wetkn±³ pod oczy tajnego wspó³pracownika, otwarty na stronie „Gossips” 1 dziennik „Daily News” - „Young Polish student ruins the Dowson’s family life!!!”2 - Zacytowa³ napis pod zdjêciem brukowca. Kolorowa fotografia przedstawia³a siwego mê¿czyznê ca³uj±cego w policzek piêknie wygl±daj±c± Basiê. - Skoro j± pierdoli³e¶ to powinna ci ¿reæ z rêki. Ponoæ jeste¶ w tym najlepszy. Tymczasem „Cichodaja” dopiê³a swego, ma nas gdzie¶ a Downson siê w niej zabuja³. Woli starego dziada od takiego chuja jak ty.
- Oddajcie mi spowrotem do dyspozycji „Ramblera” - mrukn±³ wpatruj±cy siê w gazetow± fotografiê agent. - Co mam z laczka biegaæ za ich „Rollsem”? „Klotka” - taki kryptomin posiada³a Klotylda Majewska - mówi³a, ¿e „Cichodaja” z „figurantem” w sobotê jad± na aukcjê obrazów.
Ale nie wie gdzie. Tam bym móg³ j± dopa¶æ.
- O’ key. Damy ci szansê. Masz dwa tygodnie ale jak zjebiesz robotê to mo¿esz przestaæ na nas liczyæ. Szukaj zarobków na budowie - zakoñczy³ spotkanie oficer prowadz±cy agenta „D¿olero”.

Do g³ównej bramy wjazdowej posiad³o¶ci Downson’ów przylega³ z dwóch stron mur wysoki na dwa i pó³ metra. By³ zbudowany z naturalnych kamieni i wyda³ siê Pietruszkiewiczowi, siedz±cemu w odleg³o¶ci oko³o stu jardów za kierownic± „Ramblera”, ³atwy do sforsowania. Kabriolet, którym obwozi³ studentkê z Polski po Nowym Jorku mia³ zasuniêty dach. Nie posiadaj±c blach rejestracyjnych korpusu konsularnego, móg³ uchodziæ za przypadkowo stoj±cy samochód na prostopad³ej do g³ównej drogi alejce, nieopodal milionerskiej posiad³o¶ci.

1 - poltki
2 - M³oda polska studentka rujnuje ¿ycie rodzinne Downson’ów.

- Piêtna¶cie po ósmej. Ciekawe za ile wyjad±? Jeszcze bym siê wyszcza³ - powiedzia³ D¿olero do siedz±cej obok niego agentki, pracownicy konsulatu P.R.L.
- Pewnie j± jeszcze pierdoli - ze z³o¶liw± intonacj± powiedzia³a urzêdniczka polskiego konsulatu a zarazem oficer M.S.W. Krystyna Mucha. Ubrana by³a w elegancki kostium, posiada³a okulary zerówki, maj±ce dodaæ jej twarzy wygl±du intelektualistki. - ¦mia³o zd±¿ysz, id¼ w te gêste bzy, nikt ciê nie zauwa¿y - porucznik pokaza³a ruchem g³owy zaro¶la, po lewej stronie samochodu.
- Co, sama masz ochotê na numerek? Nie zapomnia³a¶ jak ciê wtedy dyma³em w kiblu po raucie z libijskimi dyplomatami.
- Móg³by¶ o tym ¶winio nie wspominaæ. By³am pijana i prawie nic nie pamiêtam.
- Wiesz co, Krysiuniu? Nie znam takiej, która by zapomnia³a mojego wacka jak go raz poczu³a - powiedzia³ D¿olero wysiadaj±c z samochodu i otwieraj±c zamek b³yskawiczny rozporka. - Jak chcesz to chod¼ ze mn±. Mogê ci go daæ potrzymaæ - doda³ ruszaj±c w stronê krzewów.

Sala najbardziej presti¿owego domu aukcyjnego „Sotheby’s” w Nowym Jorku by³a ju¿ prawie pe³na. Na wy¶cielanych ciemno - bordowym pluszem fotelikach siedzieli zamo¿ni amatorzy zakupów dzie³ sztuki. W powietrzu unosi³a siê mieszanka zapachów najdro¿szych perfum. ¦rednia wieku go¶ci, przyby³ych, aby nabyæ obrazy s³ynnych malarzy, oscylowa³a powy¿ej sze¶ædziesi±tego roku ¿ycia. Lecz zdarza³y siê wyj±tki.
- Ja to pierdolê. Patrz ta platynowa blondyna z tym wysokim brunetem to Kim Nowak. S³ynna gwiazda Hollywood’u - zwróci³ D¿olero uwagê towarzysz±cej mu agentce na przechodz±c± ko³o nich wydekoltowan± piêkno¶æ. - Tak± to bym wyrucha³.
- Ty wiesz, ¿e ta o¶liz³a szkapa obwieszona brylantami w wylnia³ych norkach i pokrzywionych butach to siostra s³ynnego Rotshilda? - Porucznik Mucha chcia³a odwróciæ uwagê partnera, który zbyt natarczywie wpatrywa³ siê w go³e plecy gwiazdy, które nieskromny dekolt obna¿a³ a¿ do czê¶ciowo widocznych, zaokr±glaj±cych siê po¶ladków. - Gapisz siê jakby¶ nie widzia³ nigdy go³ej dziwki. - Zobacz lepiej, jak± ma bi¿uteriê ta starucha - poci±gnê³a za rêkaw garnituru agenta, który mu sama pomaga³a kupiæ za $320 na Pi±tej Alei. Gdy spojrza³ niecierpliwie na Muchê, ta wskaza³a ruchem g³owy przygarbion± starsz± kobietê z przerzedzonymi w³osami w koronkowej sukience, wisz±cej na niej jak na wieszaku. Ta ¯ydówa wygl±da jak dziadówka w sztucznych ¶wiecide³kach z „Jabloneksu” a ma na koncie ponad miliard zielonych.
Przedstawiciele „peerelowskiego” wywiadu stali w obszernym holu o ¶cianach pokrytych p³ytami b³yszcz±cego granitu, nieopodal obszernego wej¶cia do sali aukcyjnej. Przy otwartych dwuskrzyd³owych drzwiach, otwartych na o¶cie¿, sta³ ros³y mê¿czyzna w bia³ym fraku. Dystyngowanymi ruchami sprawdza³ zaproszenia wchodz±cych, potem siê im k³ania³.
- Lepiej powiedz jak proponujesz wyci±gn±æ Joa¶kê Paseck±? - Siedzi na sali aukcyjnej w pierwszym rzêdzie z tym kapitalistycznym wyzyskiwaczem - zwróci³ siê Pietruszkiewicz nerwowym g³osem do porucznik Muchy.
- Hej. Dr¿ysz ze strachu jak prawiczek, przed którym dziwka pierwszy raz ¶ci±gnê³a majtki. Chyba siê w „Cichodaji” zabuja³e¶ - skonstatowa³a Mucha, patrz±c przenikliwie na partnera. - Usi±d¼ przy barze i walnij sobie jednego g³êbszego dla odwagi. Ja skoczê do toalety i zaraz j± przyprowadzê. Powiem, ¿e mam dla niej wa¿n± wiadomo¶æ od rodziny z Polski.
- O’ key, to za dziesiêæ minut przy bufecie - bardziej zdecydowanym g³osem przytakn±³ D¿olero.
Pierwsze od piêciu dni ³yki brandy, które poci±gn±³ z niklowej p³askiej butelki, wyda³y siê Pietruszkiewiczowi mieæ smak obrzydliwego lekarstwa. Sta³ przed lustrem w sterylnie czystej i przyjemnie pachn±cej wielkiej toalecie. Czuj±c rozlewaj±ce siê po ciele koj±ce ciep³o nieco siê uspokoi³. Z satysfakcj± zauwa¿y³, ¿e jego twarz odzyska³a poprzedni± ostro¶æ rysów. Ostatnio, wzbudzi³ parê razy szacunek æwicz±cych z nim dwóch komandosów z bielskiej brygady powietrzno - desantowej. Ci dwaj ¿o³nierze goszcz±cy w USA, jako rzekomi marynarze ¿aglowca uczestniczyli w regatach - w istocie pe³nili nieznan± mu misjê. Na ich oczach zaciekle obrabia³ bokserski worek w si³owni mieszcz±cej siê w suterynie konsulatu.
- Bêdziesz Joasiu znowu moja - powiedzia³ do siebie modulowanym niskim g³osem, którego barwa przekona³a go o powrocie do dobrej formy. Jakby chc±c siê w tym utwierdziæ przyj±³ boksersk± postawê i zada³ w stronê lustra kilka ciosów prostych i sierpowych.

- One double Scotch 1 - zwróci³ siê do atrakcyjnej brunetki poleruj±cej, dla zabicia czasu, l¶ni±cy od czysto¶ci kieliszek.

1 - Podwójn± szkock±


- Are you a collector of paintings 1? - Zapyta³a zalotnie barmanka o ciemnej karnacji twarzy, wskazuj±cej na domieszkê krwi afrykañskich przodków. Siêgnê³a zgrabnym ruchem po butelkê.


...W tym momencie D¿olero us³ysza³ g³uchy, wyt³umiony dywanem, stukot damskich obcasów. Odwróci³ siê i ujrza³ stoj±c± przed sob±, blad± na twarzy Joasiê. Jej widok zapar³ mu oddech.
- ¦ledzisz mnie? - Zapyta³a.
- Przepraszam. Mog³aby¶ zostawiæ nas samych - zwróci³ siê do, stoj±cej za plecami Paseckiej, porucznik Muchy.
- Oczywi¶cie, poczekam na York Aveneu, ko³o samochodu - powiedzia³a oficer M.S.W. i ruszy³a w stronê wyj¶cia.

- Usi±dziesz na chwilê? - Zapyta³ D¿olero studentkê. Pokaza³ rêk± jeden z obitych miêkk± skór± klubowych foteli. Sta³y one przy stoliku z kryszta³owym blatem, w pobli¿u baru.
- Masz mi jeszcze co¶ do powiedzenia? - Zapyta³a Pasecka. Na jej twarzy malowa³ siê grymas pogardy.
- Tak i to bardzo du¿o. Chcê zerwaæ z tymi skurwysynami - powiedzia³, przekrêciwszy g³owê w stronê schodów, po których zesz³a agentka z M.S.W. - To oni zrobili ze mnie zwyrodnialca. Zrozumia³em to jak mnie opu¶ci³a¶. Zda³em sobie sprawê, ¿e ty jedyna jeste¶ jak±¶ warto¶ci± w moim nikczemnym ¿yciu. Nie masz pojêcia jak prze¿y³em nasze rozstanie - wyrzuca³ z siebie szybko zdania.
By³a wyra¼nie zaskoczona nag³ym wyznaniem by³ego kochanka. - Wiem, ¿e ciê zawiod³em, ale pragn±³bym to naprawiæ - doda³ i nagle zamilk³. Patrzy³ wyczekuj±co na jej twarz.
- Your Whisky, sir 2 - przerwa³a, wprawiaj±c± w zak³opotanie ciszê barmanka - mulatka. Postawi³a na blacie baru szklankê wype³nion± z³otawej barwy alkoholem i kostkami lodu.
1 - Jeste¶ kolekcjonerem obrazów?
2 - Pañska Whisky



- Mo¿e te¿ co¶ wypijesz? - Zaproponowa³ zdenerwowanej Joasi. Najwyra¼niej s³owa Pietruszkiewicza nie by³y jej obojêtne. Zawziêty wyraz twarzy studentki nieco z³agodnia³. Opu¶ci³a oczy, pocz±tkowo patrz±ce mu hardo w twarz. Prze¶lizgnê³a siê wzrokiem po ca³ej jego sylwetce. Swoje spojrzenie zatrzyma³a na jego b³yszcz±cych lakierkach. - Masz Joasiu takie piêkne i gêste rzêsy - powtórzy³ modulowanym barytonem s³owa, które wymówi³ kiedy¶ ca³uj±c j± w swoim ³ó¿ku.
- Wiesz, co? Czasem mi ciebie ¿al - powiedzia³a czu³ym g³osem. Tym razem spojrza³a mu w twarz wyrozumiale, jak kochaj±ca matka wybaczaj±ca krn±brnemu dziecku pope³nione przewinienie. - Ty sam nie wierzysz w to, co mówisz. Nie spotka³am jeszcze kogo¶ tak zak³amanego - dorzuci³a. - Wybacz muszê ju¿ i¶æ, nie jestem sama.
- Nie zostawiaj mnie. - D¿olero zerwa³ siê do przodu w stronê odwracaj±cej siê do niego plecami studentki. Uchwyci³ jej lew± d³oñ i przywar³ do niej swymi ustami.
- Proszê ciê - jêknê³a b³agalnie. - Nie rób tu sceny. Nie masz prawa burzyæ mojego ¿ycia.
- Ale jeszcze wys³uchaj mnie przez moment - powiedzia³ podnosz±c g³owê z nad trzymanej mocno jej d³oni. - Po co ci ten dziad z milionami. Mo¿emy sobie u³o¿yæ ¿ycie. Jestem szczery ch³opak z Czerniakowa, nie peniam przed nikim. Chodzi³em w pó³ciê¿kiej w „Drukarzu”. Mia³em wicemistrza Warszawy juniorów. Mam maturê - zasypywa³ ponownie, wyrzucanymi szybko zdaniami, skrzywion± na twarzy w grymasie przera¿enia studentkê.
- Tak Joasiu, podwinê³a mi siê noga. Mog³em siedzieæ parê lat, wtedy wpad³em w ³apska tych czerwonych paj±ków. To oni zrobili ze mnie...
Nagle w wytwornym holu, gdzie poza barmank± wydawa³o siê im byæ bez ¶wiadków, b³ysn±³ flesz aparatu fotograficznego. Piasecka wyszarpnê³a rêkê z d³oni swego by³ego kochanka. Rzuci³a siê biegiem w stronê wej¶cia na salê aukcyjn±.






Rozdzia³… „D¿olero chwyta siê brzytwy”


- No i co ³achu. Masz czelno¶æ przychodziæ jeszcze po ja³mu¿nê? - Powita³ Pietruszkiewicza vice konsul „peerelu”. Spotkali siê na korytarzu budynku bêd±cego enklaw± komunistycznej Polski przy Madison Avenue w Nowym Jorku.
- Przyszed³em potrenowaæ. Za wcze¶nie k³adziecie na mnie krzy¿yk - odpowiedzia³ D¿olero.
- Jeste¶ pijany. Zobacz jak ty wygl±dasz. Sypiasz ju¿ w tekturowych pud³ach? - Zapyta³ major M.S.W, przygl±daj±c siê wymiêtemu garniturowi przybysza. Swój wzrok zatrzyma³ na jego ¿ó³tym krawacie z oleodrukiem tropikalnych palm, zawiera³ t³ust± plamê.
- Faktycznie zapi³em wczoraj, ale nie skoñczy³em jeszcze powierzonego mi zadania.
- No i go nie skoñczysz. Nie mamy na to funduszy. Musieliby¶my najpierw wys³aæ ciê do ojczyzny na odwyk.

Okno nowej sypialni, gdzie przeprowadzi³a siê Joasia Pasecka, Klotylda Majewska zaznaczy³a na zdjêciu krzy¿ykiem. Mie¶ci³o siê na pierwszym piêtrze w prawym skrzydle milionerskiej rezydencji. W t± fotografiê D¿olero wpatrywa³ siê o trzeciej nad ranem trzymaj±c j± na kierownicy siedemnastoletniego „Studebakera” - starego i poobijanego auta. Samochód mia³ niemodn± karoseriê o kszta³cie podobnym do radzieckiej „Pobiedy”, na licencji której w odleg³ej Polsce, na ¯eraniu produkowano popularne „Warszawy”.
Zdjêcie fasady domu Downson’ów „po¿yczy³” sobie z teczki, danej mu przed miesi±cem do wgl±du w konsulacie. Zawiera³a g³ównie raporty „Klotki” o ¿yciu posiadaj±cej gigantyczny maj±tek rodziny. Trzymaj±c w ustach pod³u¿n± latarkê o¶wietlaj±c± zdjêcie, prz

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

Kazjuno /> /> />Fragment „EX WALDENBURG” /> /> />LOSY SKÓRZANEJ KURTKI /> /> />Rozdzia³... „Odwiedziny” /> /> Siedemnastoletnia Jarka Menowskiego Alinka, Patrzcie Us³ysza³ Jarek />M³odociani Kilkadziesi±t Rodziny Szczypiorna Nadchodzili ¿elaznej />Zupe³nie Jarek Jarecki Pomy¶la³ ¿e Alina, Kurwa! Niemal Poczu³ Nagle ¿e Twarz Postanowi³ Teraz Nagle Tak, />Kiedy Nie Nic ¶cierkê. />Po Przywiezione Alinê Jarka. Poprosi³ Zaparzy³ Alina Widzê, ¿e Jakby¶ Wpatrywa³a Trochê ¿elastwem. Mamy Jarek Alinka. Ty? Zdziwi³ Nie Pamiêtam „Ody />Na W³a¶nie Mo¿e Jarek. Nie ¿e Gram ¶piewam W³a¶nie Bêdziesz Je¶li Odbêdzie „Domu Kultury” Kaliszu. „Rewolucji Pa¼dziernikowej”. Puszczaj± Zdziwi³a Alina. Tylko Nasza „A” Jest Ostatnio Nie Maj± Podniós³ ¿e Alina. Nerwowym Nie ¿e Zapyta³ Jarek. Skoñczy³by¶ Alina. Je¶li Tutaj Kiedy />Na Jarkiem Naprawdê Przez Sta³em Nie Alina. Tak Wa³brzychu Jarek Poza Podobaj± Sama ¿e Koryckim. Wa³brzychu Koryccy? Alina. Ostatnio Radku Wa³brzychu Ulka Moczyd³o. Pomó¿ Musia³em Jarek. Bywa³a „zetemesie”, „Handlowca”. Ale ¿e Radek Chyba Mówi³a Zosia Konieczna. W³a¶nie By³a Szczawnie Mimo ¶wietle Radek Ulk± /> Nie Jarek. Musia³e¶ £adnie Ale Ulk± Zosia ¿e Podobno Warszawy. Koryccy Wiesz? Nie Chcia³ Mirek Okoñski. Kiedy¶ Wa³brzychu „Warszaw±”? Tak, Szkoda, ¿e Wszystkim /> />Pojawienie By³ Jarek Naczelnik Iwanowicz, Mówisz Zdziwi³ Bardzo Mam Jutro Wroc³awia Pachul. Takich ¿yciu Ju¿ Ju¿ Odb±kn±³ Jarek. />Zdziwiona Alina /> /> /> />Rozdzia³... „Paczka USA” /> Zamkniêty Szczypiornie Jarek Menowski, Polsce Ulki Moczyd³o. Przymierza³a Marka Sokolskiego Kulomiota, Pó¼nym „Poloni”, Alinka Menowska Ulka, „Kulomiota” Andrzeja Paseckiego, Baja. /> />Tak „Piaskowa Góra” Wydzia³u Budownictwa Politechniki Wroc³awskiej Pasecki, ¿e Sokólski Zaplanowa³ Kulomiot Sokólski Warszawy Ministerstwa Spraw Wewnêtrznych. Cel S.B. Chodzi³o Paseckiego, „peerelowskiej” USA. />W³a¶nie Paseckiego M.S.W. Mo¿e Warszawy, Sokólskiego. Znasz Pod³ó¿ />M³odemu „na Có¿, />Jak „Piaskowa Góra”, „Grunwald” Placu Grunwaldzkim. Nowocze¶nie Sokólskiego, Paseckiemu Nie Stanów? Zapyta³ „Kulomiota”. Nie ¿e ¿aden Sokólski Zauwa¿y³e¶, ¿e /> />Rozmowê /> ¿e Cyganeczk± Pasecki Alinkê; Szczypiornie Jarka. Wygl±da Dzisiaj „posuwisto Respektujê Masz Tylko ¿eby ¿elazo Sokólski Playersów. Dla Ulki. Musisz ¿e Sophi Loren. />Podekscytowani Tymczasem Alinka Ulk± ³azience. Zapyta³a Alinkê Ula Moczyd³o Sk±d Wygl±da Jarka. Odwróci³a ¶cianê Usiad³a Zobacz Ale Ten ¿eby Marioli, Zapyta³a Alinka. Nie Jest Andrzej Pasecki. Widaæ, ¿e Alinka. />W ¶wieci³o Jarka Menowskiego Paseckim Ula. Zza Aliny. />„ -Brunetki ¶piewa³ Kiepury. Zagadnê³a Ulka Wyzna³ Alina. ³zy. />„ Wszystkie Ciuralla, Hej” ¶piewana Paseckiego. Ulka Aliny. Sokólskim Zapyta³a Alina. Ca³owa³am ³apê Rano Niech ¿e Powa¿nie? Podbi³a¶ Jarka. Ale />Twarz Aliny, ³ez />Ulka Poprawi³a Kiedy „Love Presley’a, Ulce Zamiast Oni Niech Zobaczysz, Aliny. />…W Moczyd³ównej Ju¿ Poczekaj. Przypomnia³a „Zielony Rynek” ¯yd. Poza Ten Podesz³a Przymierzê Jest Zobacz, />Miesi±c Alinka Menowska, Manhatanie Nowym Jorku. Otworzy³ 5th Avenue ¶wiecie. Rozpoznawszy Alinkê ¿e Nie /> /> /> Rozdzia³… „Zmuszona /> /> Decyzja Wa³brzychu Warszawie. W¶ciek³ Wojskowej S³u¿by Wewnêtrznej M.S.W. Dalej ¿e ¯e „D¿olero” Nowym Jorku?! Krzycza³ Ambasady P.R.Lu Waszyngtonie. Ten Ministerstwie Kultury Spojrza³ Jeszcze By³ Ministerstwie Spraw Wewnêtrznych. Garnitur ¿urnala, Krupy, /> Srebrz±ca „Lafayet” Najbardziej ³±cz±ca Wykonana ¶rodku Rzecz ów Zabi³ Armii Krajowej. Teraz ¿e Rabunku Informacji Wojskowej. W³a¶nie ¶cigali Wtedy ¿o³nierzowi K.B.W. „pepeszê”. Podbieg³ Odry, Stan±wszy Mierzy³ Oddalony Rzewuski, Podnosi³ Lecz Informacji Wojskowej Trzecia Kosztowno¶ci ¶miertelnie /> Wypu¶cimy USA Joasi Paseckiej, Ale />Ten „Paszport Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej”. />Sam Ministerstwie Kultury, Trêbackiej Krakowskiego Przedmie¶cia, Wydzia³u Historii Sztuki Uniwersytetu Wroc³awskiego. Przed „Vice Miss Juwenalii”. Teraz, Joasi Dlaczego Wyrzuci³a Bêd±c Przekonana Mia³a ¿e Ministerstwa Kultury Dziêki „¿elazn± Mog³aby ¶wiecie Czasem, Nowym Jorku Joasiê Lecz />W Us³ysza³a Joasia Oburzy³a ¿e ³ó¿ka Bodnarem Zaskoczy³ Zerkn±³ ¶ci±ganiu Kto Pasecka, Owszem Musisz ¿e Znowu Andrzej My¶lisz, ¿e Nie Wystawi³ Dalej Co¶ ¶ciany Lenina, Marksa Engelsa, Wystarczy…? Dlatego Pewnie />Joasia Pasecka, Ministerstwie Kultury, By³a Jak Krakowskiego Przedmie¶cia Starówki. Chcia³a „Krokodyl”. Tak />Nie ³zami Zatrzyma³a Kolumny Zygmunta Pa³acu Królewskim. Mo¿e ¿yciu?” Pomy¶la³a Siêgnê³a /> /> /> /> /> /> /> /> /> />Rozdzia³… „Szansa ‘konia /> Ceniona Polka Klotylda Majewska, S³u¿b± Bezpieczeñstwa Joasiê Paseck± Ministerstwie Kultury. Tak¿e Majewskiej Trzydziestoletnia „Downson Downson”. Zostawi³a Polsce Wywiad „peerelu” Urzêdniczkê „odprawiæ Podnios³a Pani „Dwanson Downson”? Zapyta³a Ju¿ Proszê /> />Na USA Rozmowê ¶ciany Klotylda Majewska Ten Dla S.B. /> />Raporty ¿yciu Jimmy’ego Dawnson’a, Ministerstwa Kultury M.S.W.. Dostarczane „Lotu”. Pu³kownik, Joasiê Paseck±, ¿ycia Uwa¿a³ Raz „[...] ¿on±. Lubi Teraz Downson ³adnom Drzeni. Tom, Przedtem Pan Downnson Oni Drzeni /> />Pêdz±ca Krakowskim Przedmie¶ciem „Warszawa” ¦wiêtokrzyskiej, Tamka, WPK „Kaross±”. Zaraz „Warszawy”,. Ubrany Samochód M.S.W., ”Nowy ¦wiat” Uwa¿ajcie ¿ebym Krzykn±³ Ministerstwo Spraw Wewnêtrznych, „krawê¿niku”! Rykn±³ „lodziarza” Warszawie Posiadacz „lodziarzowi” Franu¶, Zapierdalaj /> />Delegowany Ministerstwa Kultury Gospodarz ¶cianach Ubrany Zziajanego Mówcie Udajemy Bia³owie¿y. Towarzyszu D¿olero „Koñ Trojañski”. To, „koniem”. Mówcie Pewnie „D¿olero”. Wprowadzamy „Cichodaja”, „Downnson Downson”. Potrzebna Chcê Nie /> /> /> /> />Rozdzia³… „Gra /> /> Znacznie Warszawie Joasi Paseckiej Witold Pietruszkiewicz. By³a Tego, ¶rodowisku Nowym Jorku, W³a¶nie Jest Clark’a Gable Joasi />Ró¿ne Pietruszkiewicza. Znany Kiedy¶ ¶wiatopogl±dowej, Potê¿nym „Kapitale” Marksa. /> Czy Us³ysza³a Akuratnie Id¼ />Kruczow³osy Paseckiej Poprzez James’a Dean’a. Prawie Spomiêdzy Joasia Tañczy³ ¶wietnie. Ko³ysz±c „Sommer Chcia³a Tak Ale Wypatrywa³ Zaraz Podszed³ />Kiedy Uwa¿aj Zwróci³ New York University. Ów Ten /> />W Joasia Polski. Jej Washington Square East, Jak Chcia³a Ba³a /> Nie ¿yæ Pietruszkiewicz, ³ó¿ka ¶niadanie />Od Joasia Pietruszkiewicza. Mi³o¶æ Impire State Building. Zaskoczy³ Zawiera³o ¶wie¿± ¿adna „Original French Champagne” Wypijmy Ka¿da Chyba ¿ycie. />Stan, By³o Joasia „Ramblerem” Parê Jad±c Hudsona Zafundowa³ Zatoce Hudsona, Statu³y Wolno¶ci. Trzymaj±c Manhatanu. ¶wiecie Empire State Building, Wieczorem Tej ³ó¿ku /> Wcale Polski Joasiê, Pietruszkiewicz. Siedzia³ ³o¿a. Dziewczynê Nerwowo Bierz ¶mietank± Miss Juwenalii ¶niadanie. Nieco Och Zaraz Wystraszy³am Przecie¿ A³³a, Krzykn±³ ³o¿a />Wystraszona Pasecka Ten Satyra. Nic Ale Pracujesz C.I.A.? Zapyta³a. />…Wtedy, Joasi Uwierzy³am Wcale Zawieziesz Zapyta³a Przecie¿ Warszawie Ale Za³atwi³em Twoje Masz />Cios Paseck± „D¿olero”, Krzyknê³a Joasia. />Pietruszkiewicz Ja?! Syn Sutener?!... />Doskoczy³ />Padaj±ca Joasia ³o¿a. />Zalêkniony Pietruszkiewicz Chyba ¿ycia Zerwa³ ³ó¿ka, Wpychaj±c Kiedy Podobne Lecz /> /> /> /> />Rozdzia³… „Joasia /> /> Klotylda Majewska Wreszcie Rozpromienion± Nowym Jorku, „Rolls Royce Silver Cloud”. Samochód Ten Mie¶ci³ „Downson Downson” „Bia³ego Domu”. />„Rolls Royc’a”, Klotyldzie Mr. Downson Klotylda ¿e Pan Downson, ¿e ³adna Polski Did Zwróci³ ¶ladem Pan Downson Przet³umaczy³a Klotylda. Powiedz: Yes Downson Eche Jest, Donson Demonstracja Joasi Sw± ¿e ów />Tydzieñ Amatti. Olejne Przy Wydzia³u Historii Sztuki Wroc³awiu Polsce. Nieprzyjemnie Mr. Downson’a Wroc³aw Moskw±? Amatti’ego, Are Zdziwi³ How -powiedzia³ />Basia Look />Wyja¶ni³a ¿e Amatti ¿adnym /> />1 Jeste¶ Jak />2 Proszê /> /> /> /> You „National Galery”, I’m I’ll /> />Pan Downson Nastêpnego Joasia, Josia Manhatan. „The Metropolitan Museum Art” /> />Kiedy Joasi Downson Nastêpnie Amatti’iego „Jaguara”, Jerrsey. />Z Przebi³ Przeci±gn±³ Basi± ¦ci¶niêciem ¶ci¶niêtego />Do Joasi± Poczu³a Pan Downson Prowadz±c /> />1 Mo¿e Narodowej Galerii, />2 Zrobiê />3 Dotrzymasz Manhatan „Muzeum Sztuki Metropolitan”. />4 Nie ¿adnego /> /> /> />d³onie, Przez „Listerin”, By³ Wzdrygnê³a Zdecydowanie Wymusi³a Let 1. Mimo Polka Ten, Ciesz±c Swoje Klotyldy Majewskiej. Kucharka, Joasi, Ch³opiec, Joasiê Mimo, Spêdza³ Przywozi³ Obcuj±c Wstydliw± Klotyldy Majewskiej Joasia Tego Ch³opakowi Zapyta³a. By³a Chcesz Uczeñ />Wnosz±c /> />1 Daj /> />ksi±¿ka „Gdzie Straci³a Wziê³a Najpierw ¿e Przesz³a Trz±s³ ¦ci±gniête Ch³opiec Zauwa¿y³a, ¿e Tak Joasi. Downson’ów, Joasia Nowego Jorku. New Jerrsey, ¶wiata Jak Why Josia Are Zapyta³ />Twarz ¿e Manhatanie. Teraz Poland. How Zapyta³ Downson. You Downson. But ‘iron Joasia, /> />1 Dlaczego Mo¿e />2 Musia³am Polski Niepokojê />3 Jak />4 Pan Johnson. Ale „¿elazn± /> /> />W³a¶ciciel, Joasi ¿adnej />By³a „D¿olero” />Przed ¶niadaniem Otworzywszy Mia³am Zwróci³a ³azience „D¿olero”. Teraz Chyba ³azienki. Pewnie />Dziewczyna Wsadzi³a ³ó¿ko, Nie Wziê³a ¶liskiego. By³a /> Pieprzê Krzyknê³a Podbiegaj±c ³azienki D¿olero, Mo¿ecie Doda³a. Apartament /> /> /> /> />Rozdzia³… „Witold Pietruszkiewicz /> Kolejn± Witold Pietruszkiewicz Joasi± Paseck±. Je¶li M.S.W. P.R.L. Nowego Jorku, Pietruszkiewiczowi D¿olero. Masz ³bie Klotylda Majewska Zobacz Widzisz Powiedzia³ Przeczytaj „Gossips” „Daily News” „Young Polish Dowson’s Zacytowa³ Kolorowa Basiê. Skoro ¿reæ Ponoæ Tymczasem „Cichodaja” Downson Woli Oddajcie „Ramblera” „Rollsem”? „Klotka” Klotylda Majewska ¿e „Cichodaja” „figurantem” />Ale Tam O’ Damy Masz Szukaj „D¿olero”. /> />Do Downson’ów By³ Pietruszkiewiczowi, „Ramblera”, ³atwy Kabriolet, Polski Nowym Jorku Nie /> />1 />2 M³oda ¿ycie Downson’ów. /> Piêtna¶cie ósmej. Ciekawe Jeszcze D¿olero P.R.L. Pewnie M.S.W. Krystyna Mucha. Ubrana ¦mia³o Co, Nie Móg³by¶ ¶winio By³am Wiesz Krysiuniu? Nie D¿olero Jak Mogê /> />Sala „Sotheby’s” Nowym Jorku ¦rednia ¿ycia. Lecz Patrz Kim Nowak. S³ynna Hollywood’u D¿olero Tak± ¿e Rotshilda? Porucznik Mucha Gapisz Zobacz $320 Pi±tej Alei. Gdy Muchê, ¯ydówa ¶wiecide³kach „Jabloneksu” />Przedstawiciele „peerelowskiego” ¶cianach Przy Dystyngowanymi Lepiej Joa¶kê Paseck±? Siedzi Pietruszkiewicz Muchy. Hej. Dr¿ysz ¶ci±gnê³a Chyba „Cichodaji” Mucha, Usi±d¼ Powiem, ¿e Polski. O’ D¿olero. Pierwsze ³yki Pietruszkiewiczowi Sta³ Czuj±c ¿e Ostatnio, æwicz±cych ¿o³nierze USA, ¿aglowca Bêdziesz Joasiu Jakby /> One Scotch /> />1 Podwójn± /> /> Are Zapyta³a Siêgnê³a /> /> />...W D¿olero Odwróci³ Joasiê. Jej ¦ledzisz Zapyta³a. Przepraszam. Mog³aby¶ Paseckiej, Muchy. Oczywi¶cie, York Aveneu, M.S.W. /> Usi±dziesz Zapyta³ D¿olero Pokaza³ Sta³y Masz Zapyta³a Pasecka. Tak Chcê M.S.W. Zrozumia³em Zda³em ¿e ¿yciu. Nie />By³a Wiem, ¿e Patrzy³ Your Whisky, Postawi³a />1 Jeste¶ />2 Pañska Whisky /> /> /> Mo¿e Zaproponowa³ Joasi. Najwyra¼niej Pietruszkiewicza Zawziêty Opu¶ci³a Prze¶lizgnê³a Swoje Masz Joasiu ³ó¿ku. Wiesz, Czasem ¿al Tym Nie Wybacz Nie D¿olero Uchwyci³ Proszê Nie Nie ¿ycia. Ale Mo¿emy ¿ycie. Jestem Czerniakowa, Chodzi³em „Drukarzu”. Mia³em Warszawy Mam Tak Joasiu, Mog³em ³apska />Nagle ¶wiadków, Piasecka Rzuci³a /> /> /> /> /> /> />Rozdzia³… „D¿olero /> /> ³achu. Masz Powita³ Pietruszkiewicza „peerelu”. Spotkali Polski Madison Avenue Nowym Jorku. Przyszed³em D¿olero. Jeste¶ Zobacz Sypiasz Zapyta³ M.S.W, Swój ¿ó³tym Faktycznie Nie Musieliby¶my /> />Okno Joasia Pasecka, Klotylda Majewska Mie¶ci³o D¿olero „Studebakera” Samochód „Pobiedy”, Polsce, ¯eraniu „Warszawy”. />Zdjêcie Downson’ów „po¿yczy³” Zawiera³a „Klotki” ¿yciu Trzymaj±c

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci