24 godziny temu
Przeklina³em, na czym ¶wiat nie stoi. Tortura, pod³y ¶wiat. Coraz czê¶ciej przytrafiaj± mi siê takie feralne noce. Skacze co¶ w g³owie, spaæ nie daje. Wiercê siê, liczê puszyste zwierzêta, my¶lê o rzeczach tak nudnych, ¿e a¿ cz³owiek gor±czki dostaje i nic. ¦wiat³a nie zapalê i ksi±¿ki nie poczytam w strachu przed utrat± tych u³amków senno¶ci koczuj±cych pod skór±. Naprawdê koniec ¶wiata i prawie bym oszala³, gdyby nie oznaka ¿ycia w pokoju. Obrzydliwa, robi±ca rumor miêdzy bezsennymi ¶cianami kreatura odebra³a mi ostatni± nadziejê na wypoczynek. Koniec ¶wiata, powtarzam i powtórzê jeszcze nie raz, bo to w cale nie udawany, ale prawdziwy koniec.
No i tak le¿ê parê minut, a ona tak stuka po ¶cianach w poszukiwaniu ¶wiat³a. A tu jak na z³o¶æ lampka zgaszona, ¿adnych diod, ¿arówek, ¿aróweczek, p³omyków i p³omyczków, a o p³omieniach nawet nie wspomnê. G³upia pipa zdechnie zaraz od tej ciemnicy.
S³ucham, jak tak lata i stuka, a tu jaki¶ krzyk obcy, dziewczêcy wlecia³ przez okno i zag³uszy³ æmê. Jeszcze tego brakowa³o w tym prawdziwym koñcu ¶wiata.
Albo gwa³t, albo ludzie wracaj± z dyskoteki. To wszystko przyprawi³o mnie o parali¿. Tu æma, tu krzyki, noc i spaæ nie mogê. Ale najgorsza ta æma. Æma – psubrat. Snubrak. I znowu krzyk, który ma w sobie tyle rado¶ci, co ja. Albo jeszcze mniej. Przebrzyd³e owadzisko coraz mocniej uderza o ¶ciany, sufit, pod³ogê. W koñcu udaje mi siê wyrwaæ z katatonii i pogodzony z kolejnym nieprzespaniem zapalam lampkê.
Jest, lata g³upia pipa, koniec ¶wiata. Powtarzam pod nosem s³owo na „ka” i podchodzê do okna. Krzyki usta³y, mam nadzieje, ¿e na zawsze. Æma uderza w lampkê, kr±¿y nad ni± sekundê albo dwie i odlatuje, by po chwili zrobiæ to samo. G³upia, ale co mi tam, ona nied³ugo umrze, a ja nadal bêdê tak z boku na bok. Jak widaæ, nie jestem od niej wiele m±drzejszy. Dziewczyna znowu podnios³a krzyk, zamkn±³em okno i chcia³em siê po³o¿yæ, ale ¶wiat³o¿erny owad spocz±³ na mojej poduszce. Umar³ w butach, koniec ¶wiata. Nie le¿ tu, mówiê, a ta nic. Biorê gazetê i próbuje strzepn±æ. Nic. Macham poduszk± – nie puszcza. Za³atwi³bym sprawê raz dwa, gdyby nie wrodzony wstrêt do owadów. Dziewczyna krzyczy, koniec ¶wiata, krzyczy, krzyczy i nagle przestaje w po³owie krzyku. A ja patrzê na æmê, æma patrzy chwilê na mnie i odlatuje, by spokojnie usi±¶æ na parapecie. Cisza mnie odwiedzi³a. Spó¼niona, ale o trzeciej nad ranem nic lepszego nie mog³o mi siê przytrafiæ. Zwin±³em gazetê i spróbowa³em podej¶æ do okna, stawonóg okaza³ siê jednak czujny. Nie zd±¿y³em unie¶æ rêki, a ta ju¿ lata pod sufitem. Postuka³a sob± kilka razy w ¶ciany, poczym z pacniêciem upad³a na pod³ogê. G³upia, martwa. Koniec.
Nie ma wrzasków, nie ma stukania. Spróbujê. Próbujê. Zasypiam, ale tak nie do koñca. Co jaki¶ czas g³o¶ne sapniêcie wyskakiwa³o ze mnie wraz z kawa³eczkami snu.
Pozostaje jedna tylko kwestia, po co komu ta bezsenno¶æ, g³upia æma, ten chwilowy koniec ¶wiata? Po nic. Tej nocy po raz pierwszy by³em ¶wiadkiem zgonu i chcia³em siê tym podzieliæ. Odkry³em równie¿, ¿e nie z braku ¶wiat³a æmy tak krótko ¿yj±. Chocia¿, mo¿e jednak. Nie wiem, wa¿ne, ¿e nie ma ¿adnych krzyków i owadów - mogê spokojnie pój¶æ w kimê, przyci±æ komara albo æmê.
Dobranoc.
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Przeklina³em, ¶wiat Tortura, ¶wiat. Coraz Skacze Wiercê ¿e ¦wiat³a Naprawdê ¶wiata ¿ycia Obrzydliwa, ¶cianami Koniec ¶wiata,/> No ¶cianach ¶wiat³a. ¿adnych ¿arówek, ¿aróweczek, G³upia
/> S³ucham, æmê. Jeszcze ¶wiata.
/>Albo æma, Ale æma. Æma – Snubrak. Albo Przebrzyd³e ¶ciany,
/> Jest, ¶wiata. Powtarzam „ka” Krzyki ¿e Æma G³upia, Jak Dziewczyna ¶wiat³o¿erny Umar³ ¶wiata. Nie Biorê Nic. Macham – Za³atwi³bym Dziewczyna ¶wiata, æmê, æma Cisza Spó¼niona, Zwin±³em Nie Postuka³a ¶ciany, G³upia, Koniec.
/> Nie Spróbujê. Próbujê. Zasypiam, /> Pozostaje æma, ¶wiata? Tej ¶wiadkiem Odkry³em ¿e ¶wiat³a æmy ¿yj±. Chocia¿, Nie ¿e ¿adnych æmê.
/>Dobranoc.
Komentarze::
Dodaj komentarz
Powiązane wiadomosci
- 1943: miêdzy diab³em, Bogiem a esesmanem
- Saga (fragmenty)
- Trzecie królestwo [fragment fina³owy powie¶ci]
- W dzieñ narodzin syna (akrostych) (R)
- miniatura z pienzy
- obsesja
- pies, którego nie ma (nie strzelaæ, proszê) /wiersz/ ?
- Duchy przesz³o¶ci /rozdzia³ I /powie¶æ/
- WERONIKA /o sztuce mi³o¶ci i mi³o¶ci do sztuki/
- Ozyrys. /wiersz/ x?X
- Popojedynek /miniatura/
- taka jak ja - w ob³êdzie /wiersz/ x