24 godziny temu
Wychodzê z domu. Robiê to dzisiaj ju¿ po raz drugi co mi siê rzadko zdarza. S± dwa powody opuszczenia mieszkania, jednym z nich jest praca, drugim ogólna kategoria pt. „inne obowi±zki”. Teraz kolej na obowi±zki; jadê sprz±taæ do Dziadka. Jestem wkurwiony od momentu zamkniêcia drzwi. Mój stan nie ma jednej przyczyny, od pewnego momentu nic nie ma jednej przyczyny, tak jakby ¶wiat sta³ siê nagle bardziej skomplikowany. Mo¿e to przez koniec studiów. Mo¿e przez grecki kryzys albo mro¿on± pizzê. Przesta³em kontrolowaæ swoje reakcje. Jestem zrozpaczony. Jestem przegrany. Jestem przera¿ony przysz³o¶ci±. Ka¿da czynno¶æ, s³owo, gest mo¿e wywo³aæ zniechêcenie lub dra¿liwo¶æ. Mam 25 lat i w³a¶nie rozpoczê³o siê moje szaleñstwo. Poza tym, jadê sprz±taæ do Dziadka.
***
W³±czam silnik. £apie dopiero za drugim razem. Cofam. Wrzucam jedynkê i ruszam. Sprz±tam u Dziadka ¿eby byæ przydatnym. U¿ytecznym. Brak sta³ej pracy ¼le na mnie wp³ywa. Sprz±tam u Dziadka bo kiedy¶ przyrzek³em tak na grobie Babci, jego ¿ony. Jadê 15 minut. Parkujê przed star± kamienic±. Mimo, ¿e jest to centrum miasta, okolica nie jest za ciekawa, jedna wielka menelnia; kiedy¶ mnie tutaj zabij±, my¶lê sobie i szybko wchodzê do jednej z bram. Wszystko jest ju¿ stare. Drewno. Ceg³a. Ludzie. Nawet ziemia na podwórku wydaje siê byæ stara; jest taka czarna. Wszêdzie jest brudno, w rogach le¿y gruz i stare meble. Na ¶rodku stoi metalowy trzepak lekko zardzewia³y. Na koñcu widaæ pozosta³o¶ci po dawnych budynkach, resztki fundamentów; dowody na to, ¿e kiedy¶ by³o tutaj ¿ycie. Nie wyolbrzymiam. Ten ¶wiat jest stary.
***
Wchodzê do sieni. Wspinam siê po schodach, w koñcu stajê przed mieszkaniem Dziadków. Szukam kluczy, otwieram. Zwykle kiedy wchodzê Dziadek siedzi przy piecu. Siedzi, drzemie, co chwilê budzi siê ¿eby dorzuciæ do ognia. Tym razem nie widzê go; pewnie jest w pokoju. Wchodzê, zrzucam kurtkê. Wrzucam garnki i talerze do zlewu. Jest zimno. Podchodzê do pieca, dogasa w nim ogieñ. Wkurwiam siê lekko bo bêdzie trzeba na nowo rozpalaæ. W tym momencie dostrzegam, ¿e Dziadek le¿y na pod³odze. Szok. Podbiegam. Nie ma ¶ladów krwi. Nie rusza siê. Sprawdzam têtno. Nie wyczuwam go. Sprawdzam jeszcze raz. Poruszam nim lekko. Mocniej. Prze³ykam g³o¶no ¶linê. „Kurwa, Dziadek nie ¿yje”, to pierwsza my¶l jaka do mnie dociera. Przewracam go na plecy. Serce nie bije. Nie oddycha. Sprawdzam jeszcze raz têtno, nie wiadomo po co. Nie wyczuwam go. Nie umiem znale¼æ. W koñcu podnoszê siê. Wychodzê z pokoju. Siadam na krze¶le tu¿ obok pieca. Dorzucam drewno do ognia, pó¼niej trochê wêgla, robiê to automatycznie. Dziadek nie ¿yje. Zastanawiam siê co powinienem zrobiæ. Dzwoni siê chyba do szpitala po karetkê. Nie robiê nic. Siedzê bez ruchu. „Trzeba mieæ jednak szczê¶cie w ¿yciu, ¿e te¿ to na mnie trafi³o”, my¶lê. Mog³em dzisiaj przyjechaæ pó¼niej. Mog³em w ogóle nie przyje¿d¿aæ. Mog³em inaczej ¿yæ. Cholerne sprz±tanie. Przera¿a mnie to, ¿e nic nie czujê. Nie wiem co mam czuæ. Powiedz. Piszê smsa do Mamy, piszê chaotycznie, „Dziadek zmar³, dziadek nie ¿yje, nie rusza siê, znalaz³em go w mieszkaniu, nie oddycha” itd. Wysy³am. Wszystko siê zaczyna. To pierwsza informacja. Pó¼niej bêd± kolejne. Kiedy pogrzeb, jak zmar³, gdzie stypa; ¶mieræ ma tak wiele etapów.
***
Nie potrafiê wej¶æ do pokoju w którym le¿y. Zapalam papierosa. Siedzê przy piecu. Grzejê siê. Jest mi ciep³o. Przyjemnie. Tylko Dziadek nie ¿yje. Powinno mi byæ ¼le, ale nie jest. Kiedy zmar³a Babcia nie potrafi³em powstrzymaæ ³ez. Teraz jest inaczej. Zaci±gam siê papierosem. Nie wiem czy by³ mi bliski. By³ odleg³y. On dla mnie, a ja dla niego. W ostatnich latach widywali¶my siê czê¶ciej poniewa¿ wymaga³ opieki i pomocy. Ale czy by³ mi bliski. Nie wiem. Ma³o nas ³±czy³o, je¼dzi³ ze mn± na spacery gdy by³em dzieckiem, kiedy¶ zrobi³ mi pistolet z drewna, to wszystko. Zaci±gam siê papierosem.
- Wiesz, w gruncie rzeczy by³e¶ jak wszyscy. Chcia³e¶ opowiadaæ historiê. Chcia³e¶ ¿eby ludzie ciê s³uchali, podziwiali, szanowali. Tylko kogo obchodzi³y ci±gle te same opowie¶ci o pracy w hucie, w teatrze, kto chcia³ s³uchaæ miejscowych plotek. Teraz kiedy nie ¿yjesz chcia³bym powiedzieæ, ¿e ¿a³ujê. ¯a³ujê, ¿e ciê nie s³ucha³em. Chcia³bym tak powiedzieæ. Chcia³bym w to wierzyæ. Ale tak nie jest. S³ucha³em tego twojego pierdolenia, ale nic mnie to nie obchodzi³o. ¦mieræ nie zmieni³a niczego. Dalej mnie nie obchodzi. By³y wa¿ne dla ciebie. Tylko dla ciebie.
Patrzê jak papieros siê wypala, jak unosi siê z niego dym. Na pod³odze le¿± kawa³ki drewna i gazet. ¦mieræ zawsze pog³êbia istniej±cy chaos. Wzdycham g³o¶no. Koniec; dokumentacja medyczna, oficjalny akt zgonu, pó¼niej do ksiêdza i firmy pogrzebowej, gdzie zaczyna siê prawdziwa jazda. To tragiczne kiedy umiera ci bliska osoba, a twoja jedyna my¶l to „ja pierdolê jakie to wszystko drogie”. No i jest jeszcze ceremonia³ religijny, oczywi¶cie równie¿ p³atny. Zwykle ksi±dz pyta siê czy zmar³y chcia³ byæ pochowany na ¶wiêtej ziemi; mój Dziadek pytany o to za ¿ycia odpowiada³, ¿e ma to w dupie; znowu rodzice bêd± musieli k³amaæ i mówiæ to co nale¿y. U¶miecham siê lekko na my¶l tego wspomnienia, Dziadek mia³ wiele rzeczy w dupie, pod tym wzglêdem byli¶my do siebie podobni.
***
- Mam nadziejê, ¿e nie masz mi tego za z³e. Wiem, ¿e ja kiedy¶ te¿ bêdê mia³ takie historie. Mo¿e ju¿ teraz mam. Historie, które tylko mnie interesuj± i które tylko ja chcê opowiadaæ. Nie bêdê oczekiwa³, ¿e kto¶ bêdzie mnie s³ucha³. Bêdê milcza³. Siedzia³ i patrzy³. W gruncie rzeczy ja ju¿ nie mówiê. Takie jest moje ¿ycie; to brak s³ów. Wieczny brak s³ów. Kiedy przekracza siê pewn± granicê smutku tak ju¿ jest.
Podnoszê siê. Przechodzê do kuchni. Patrz± na wielkie okno i lekko ods³oniêt± firanê. Dziadek czêsto przez nie patrzy³. To by³a jedna z jego nielicznych rozrywek. Jaki widok ? Przede mn± jest stary budynek z wybitymi oknami i odrapanymi ¶cianami. Nikt ju¿ w nim nie mieszka. Jest bardzo blisko, tak, ¿e prawie zas³ania niebo. Jak to jest nie widzieæ nieba ? Po prawej stronie jest kilka starych mieszkañ. W tym krajobrazie wszystko jest ju¿ martwe i zniszczone; pozosta³o¶æ po czasach, które siê skoñczy³y. Dziadek mieszka³ tu 50 lat. Codziennie rano robi³ sobie kawê, otwiera³ okno, patrzy³ czy kto¶ nie przestawi³ kub³ów na ¶mieci, a potem siada³ przy oknie. Wszystko wokó³ niego siê zestarza³o podobnie jak on sam. To takie banalne i proste. Ciekawe czy bola³o, bo w koñcu zmiany dostrzegasz nie tylko w sobie; nie tylko w swoim organizmie, ale te¿ w rzeczywisto¶ci, bo przecie¿ nic ju¿ nie jest takie jak kiedy¶, nie ma ju¿ tych budynków, tych restauracji i hoteli. Rêce dr¿±. Dr¿±
- Z drugiej strony by³e¶ chujem – mówiê to na g³os, w koñcu to moja ostatnia rozmowa z Dziadkiem - nie wiem ile razy moja Mama przez ciebie p³aka³a, ile razy wyrzuca³e¶ j± z domu; nie wiem ile razy wyzywa³e¶ Babciê. Mo¿e dlatego nie potrafiê teraz p³akaæ. Nie bêdzie mi ciebie brakowa³o. Jeden obowi±zek mniej. Tak, obowi±zek. Dzieci zwykle staraj± siê odp³aciæ za opiekê swoim rodzicom, jak± ci otaczali ich w pierwszych latach ich ¿ycia. I tobie niczego nie brakowa³o. Nigdy. Dzieci odp³aci³y ci za to co dla nich zrobi³e¶. Ale my¶lê, ¿e Mama zawsze ciê nienawidzi³a. Musia³o byæ jej ciê¿ko, tak siê dla ciebie po¶wiêcaæ. Teraz to wszystko siê skoñczy. Nie bêdzie ju¿ wspólnych rodzinnych imprez. Wspólnych ¶wi±t. Nie bêdzie niczego. Mo¿e nawet nie bêdzie nam tego brakowaæ.
Ciekawe co rodzice zrobi± z mieszkaniem, z ubraniami, z meblami. Moja Mama wychowa³a siê w tym mieszkaniu, moje ca³e ¿ycie jest z nim zwi±zane, nie wyobra¿am sobie, ¿e mia³bym tutaj ju¿ nigdy nie przyj¶æ. Nawet w momencie ¶mierci jeste¶my strasznie egoistyczni. Mieszkanie jest stare. ¦ciany s± brudne od dymu z pieca. Na suficie miejscami odchodzi tynk. Ka¿dy mebel, ka¿da czê¶æ tego mieszkania nosi znamiona staro¶ci, przemija, rozpada siê. Wyobra¿am sobie koniec, w którym rozbijamy wszystkie meble i palimy je w piecu, porcelanê sprzedajemy, rzeczy Dziadka i Babci dzielimy miêdzy siebie. Resztê przedmiotów wyrzucamy na ¶mietnik. Na koniec wszyscy stoimy wokó³ pieca. Ja, moi rodzice, wujkowie, ciocie, ich dzieci. Mieszkanie jest puste. Nikt nic nie mówi, nikt nie znajduje s³ów. Nie ma za bardzo o czym rozmawiaæ. Wiemy, ¿e Babcia i Dziadek byli ostatnim ogniwem scalaj±cym rodzinê, ¿e to dla nich przychodzili¶my na ¶wiêta, organizowali¶my urodziny i spotkania, teraz kiedy oboje nie ¿yj±, przestaniemy siê spotykaæ, przestaniemy byæ sobie bliscy; mo¿e tak naprawdê nigdy nie byli¶my. Patrzymy jak ogieñ dogasa.
***
- W gruncie rzeczy byli¶my do siebie trochê podobni, Dziadku. Oboje byli¶my zarozumiali, aroganccy i czasami w ogóle nie my¶leli¶my o innych. Tak, byli¶my egoistami. ¯ycie jest wtedy takie proste. Mama mówi³a, ¿e nie mia³e¶ kolegów bo z wszystkimi siê pok³óci³e¶. Ja mam ju¿ tylko jednego przyjaciela i bojê siê, ¿e go stracê. Mo¿e równie¿ umrê samotnie wspominaj±c dni kiedy ludzie mnie podziwiali, podziwiali tak samo jak kiedy¶ ciebie.
Siadam znowu przy piecu. Zosta³o jeszcze sporo wêgla. Dorzucam i patrzê jak siê pali.
- A co ty by¶ mi powiedzia³ na „do widzenia” dziadku ? Nie by³em najlepszym wnukiem, sporo jest mi do zarzucenia. Nie ma ze mn± kontaktu – o to maj± pretensje moi rodzice, a ty ? Nigdy nie pojecha³em z tob± na spacer, chocia¿ wiem, ¿e tego chcia³e¶. Nigdy nie interesowa³em siê specjalnie tym co robi³e¶ w ¿yciu. Jest tak wiele „nigdy” w naszych relacjach. Za du¿o. Chocia¿ mo¿e nic by¶ nie powiedzia³. Mo¿e rzuci³by¶ tylko, „¼le robisz ten ogieñ, trzeba dorzuciæ trochê drewna.” Masz racjê, nie potrafiê paliæ w piecu. Poza tym, ty zawsze wiedzia³e¶ wszystko najlepiej. Jaka cisza.
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Wychodzê Robiê S± „inne Teraz Dziadka. Jestem Mój ¶wiat Mo¿e Mo¿e Przesta³em Jestem Jestem Jestem Ka¿da Mam Poza Dziadka./>
/>***
/>
/>W³±czam £apie Cofam. Wrzucam Sprz±tam Dziadka ¿eby U¿ytecznym. Brak ¼le Sprz±tam Dziadka Babci, ¿ony. Jadê Parkujê Mimo, ¿e Wszystko Drewno. Ceg³a. Ludzie. Nawet Wszêdzie ¶rodku ¿e ¿ycie. Nie Ten ¶wiat
/>
/>***
/>
/>Wchodzê Wspinam Dziadków. Szukam Zwykle Dziadek Siedzi, ¿eby Tym Wchodzê, Wrzucam Jest Podchodzê Wkurwiam ¿e Dziadek Szok. Podbiegam. Nie ¶ladów Nie Sprawdzam Nie Sprawdzam Poruszam Mocniej. Prze³ykam ¶linê. „Kurwa, Dziadek ¿yje”, Przewracam Serce Nie Sprawdzam Nie Nie Wychodzê Siadam Dorzucam Dziadek ¿yje. Zastanawiam Dzwoni Nie Siedzê „Trzeba ¿yciu, ¿e Mog³em Mog³em Mog³em ¿yæ. Cholerne Przera¿a ¿e Nie Powiedz. Piszê Mamy, „Dziadek ¿yje, Wysy³am. Wszystko Pó¼niej Kiedy ¶mieræ
/>
/>***
/>
/>Nie Zapalam Siedzê Grzejê Jest Przyjemnie. Tylko Dziadek ¿yje. Powinno ¼le, Kiedy Babcia ³ez. Teraz Zaci±gam Nie By³ Ale Nie Ma³o ³±czy³o, Zaci±gam
/>- Wiesz, Chcia³e¶ Chcia³e¶ ¿eby Tylko Teraz ¿yjesz ¿e ¿a³ujê. ¯a³ujê, ¿e Chcia³bym Chcia³bym Ale S³ucha³em ¦mieræ Dalej By³y Tylko
/>Patrzê ¦mieræ Wzdycham Koniec; „ja Zwykle ¶wiêtej Dziadek ¿ycia ¿e U¶miecham Dziadek
/>
/>***
/>
/>- Mam ¿e Wiem, ¿e Mo¿e Historie, Nie ¿e Bêdê Siedzia³ Takie ¿ycie; Wieczny Kiedy
/>Podnoszê Przechodzê Patrz± Dziadek Jaki Przede ¶cianami. Nikt Jest ¿e Jak Dziadek Codziennie ¶mieci, Wszystko Ciekawe Rêce Dr¿±
/>- – Dziadkiem Mama Babciê. Mo¿e Nie Jeden Tak, Dzieci ¿ycia. Nigdy. Dzieci Ale ¿e Mama Musia³o Teraz Nie Wspólnych ¶wi±t. Nie Mo¿e
/>
/>Ciekawe Moja Mama ¿ycie ¿e Nawet ¶mierci Mieszkanie ¦ciany Ka¿dy Wyobra¿am Dziadka Babci Resztê ¶mietnik. Ja, Mieszkanie Nikt Nie Wiemy, ¿e Babcia Dziadek ¿e ¶wiêta, ¿yj±, Patrzymy
/>
/>***
/>
/>- Dziadku. Oboje Tak, ¯ycie Mama ¿e ¿e Mo¿e
/>Siadam Zosta³o Dorzucam
/>- „do Nie Nie – Nigdy ¿e Nigdy ¿yciu. Jest „nigdy” Chocia¿ Mo¿e „¼le Masz Poza Jaka
/>
/>
Komentarze::
Dodaj komentarz
Powiązane wiadomosci
- Trylogia znad Tamizy /debiut/
- Limeryk1(R)
- Epod bezimienny
- OPOWIE¦CI O MOJEJ DZIELNICY /cz. I, odc. 22, 23/ ?
- Wschód s³oñca /wiersz/
- pogaduszki/¿art/
- mam na imie /wiersz/ ->x
- * * *[mi³o¶æ z puszki] /wiersz/
- Motyl i ró¿a /satyra i zabawa/
- Sta³em w s³oñca zachodzie... /opowiadanie/
- Reszty nie trzeba (Maki) /miniatura/ ->x
- ¯elazna Resort /wiersz/