24 godziny temu
Skre¶li³ „szóstkê” - sekwencjê cyfr, któr± przed chwil± widzia³ oczami wyobra¼ni, a która pojawi³a siê w jego umy¶le na u³amek sekundy, jako manifestacja przysz³ych wydarzeñ.
- Tym razem muszê trafiæ – powiedzia³ prawie na g³os, mrucz±c pod nosem.
Obejrza³ siê za siebie upewniaj±c siê, czy przypadkiem kto¶ nie us³ysza³ jego s³ów. Chcia³, ¿eby inni ludzie o nim, o Piotrze Mañkowskim mieli dobre zdanie. Przychodzi³ do tego marketu prasowego od lat. Tutaj siê wychowa³, chodzi³ do szko³y kilometr dalej. W wielkim szarym budynku skoñczy³ podstawówkê i liceum. Tam dawno temu wo³ali na niego Maniek.
Poprawiaj±c kurtkê i ko³nierz koszuli, sta³ jak s³up soli, co dla osób postronnych wydawa³o siê ¿a³osne i dziwne. Nie zdawa³ sobie z tego sprawy.
- Dzi¶ trafiê i wygram. To jest mój dzieñ - powtarza³ to ci±gle: magiczne s³owa wyuczone na pamiêæ, wymawiane w my¶lach w odpowiedniej kolejno¶ci, z akcentem na samog³oski, jak gus³a i czary.
Wierzy³ w zaklêcia, które powinny przynie¶æ szczê¶cie. Liczby ko³ata³y mu siê w g³owie od rana do wieczora. Rz±dzi³y jego umys³em, przepe³nia³y jego g³owê, stanowi³y czê¶æ jego ¿ycia.
W zasadzie wszystko podporz±dkowywa³ tworzeniu, wymy¶laniu, przewidywaniu i prognozowaniu wyników gier liczbowych i hazardowych. Próbowa³ wszystkiego: Bingo, Los Milionos, Keno, Multi Multi, Joker, Expres Lotek, Mini Lotto. Gra³ w Jednorêkiego Bandytê, a tak¿e próbowa³ si³ w ruletce.
Cel: wytypowaæ i trafiæ upragniony milion.
Do wygrania dzi¶ mia³ trójkê z sze¶cioma zerami. Niez³y wynik. Czu³, ¿e wytypuje upragnionych sze¶æ liczb. Taka sumka urz±dzi go do koñca ¿ycia: kupi wielki dom z gara¿em, z kominkiem i sal± bilardow± i nowe volvo XC60. Zamówi wycieczkê dooko³a ¶wiata. Czê¶æ kasy wsadzi na konto bankowe i do koñca swoich dni bêdzie ¿y³ z procentów, p³awi±c siê w luksusie, nie pracuj±c i otaczaj±c siê piêknymi kobietami, z którymi bêdzie siê bawi³ i kocha³. Nie bêdzie siê martwi³ o to, czy starczy mu do pierwszego, czy op³aci rachunki za wodê, pr±d i telefon komórkowy, czy szef przed³u¿y mu umowê o kolejne kilka miesiêcy. Nie bêdzie musia³ ciê¿ko harowaæ w „Biedronce”, uk³adaj±c towary na pó³kach sklepowych, sprz±taj±c magazyn, siedz±c za kas±, zastêpuj±c Zosiê.
Zamkn±³ na chwile oczy, tak jakby chcia³ zaczarowaæ liczby. W my¶lach wypowiedzia³ tajemn± formu³ê sobie tylko zrozumia³±. Powtarza³ po kolei zakre¶lone cyfry. Stara³ siê wyobraziæ sobie znaki, jako ma³e bia³e kulki wiruj±ce w szklanym bêbnie, a nastêpnie wpadaj±ce po kolei do specjalnych szklanych nisz i kobiecy g³os czytaj±cy, mówi±cy po kolei jego, tylko jego liczby.
Upewni³ siê jeszcze raz, wszystko zgadza³o siê z jego proroctwem. Pokiwa³ twierdz±co g³ow±. Ta wizja przysz³o¶ci sprawdzi siê dzi¶ wieczorem o dwudziestej drugiej piêtna¶cie. By³ pewny w stu procentach. Wiedzia³, ¿e jest to jego szczê¶liwy dzieñ. Odda³ ma³± karteczkê z kwadracikami, na której o³ówkiem wykre¶li³ sze¶æ pionowych ma³ych kresek. Ekspedientka wrzuci³a ¶wistek do maszyny. Lottomat z³owrogo zaszumia³ i zawarcza³. Po chwili wyplu³ nie jeden, a dwa bilony - drugi, jako potwierdzenie zawarcia umowy, wziêcia udzia³u w dzisiejszym losowaniu.
Ten ca³y rytua³ powtarza³ trzy razy w tygodniu od o¶miu lat, wytrwale, mozolnie z nadziej±, ¿e w koñcu wygra, trafi, zdobêdzie wygran± i odmieni swój parszywy los. Prowadzi³ specjalny zeszyt, gdzie zapisywa³ wyniki losowañ i typowania. Sporz±dza³ wykresy maj±ce przybli¿yæ go do wygranej. Wiedzia³, jest ju¿ bliski trafienia tej jednej jedynej, upragnionej „Szóstki” i to stanie siê w³a¶nie dzi¶.
- Muszê wygraæ, trafiæ! – powtarza³ bez koñca, z uporem maniaka, ryj±c te s³owa w swojej ma³ej mózgownicy.
Frazy wymawia³ jak mantrê. Hipnotyzowa³ i programowa³ w³asn± pod¶wiadomo¶æ. Nauczy³ siê tych technik czytaj±c e-booka „ Cudowna pod¶wiadomo¶æ. Klucz do sukcesu”, kupion± kiedy¶ na aukcji internetowej.
– W koñcu uda mi siê, wiem o tym. Muszê wygraæ. Graæ. Odgadn±æ, graæ…
Powtarza³, nie¶wiadomy tego co dzieje siê wokó³. Dotar³ do wej¶cia swojego bloku, nie zwracaj±c uwagi, kogo mija, nie mówi±c nikomu „dzieñ dobry”, poniewa¿ nic prócz liczb nie istnia³o. niego.
Wszed³ na schody. Ociê¿ale docz³apa³ na trzecie piêtro. Otworzy³ drzwi. Wczo³ga³ siê do ¶rodka, zdj±³ buty, zrzuci³ kurtkê na stó³ w pokoju, gdzie le¿a³a jego ulubiona pozycja ksi±¿kowa „ Miliarderzy, kariery najbogatszych ludzi ¶wiata” i od razu usiad³ przy komputerze.
Otworzy³ specjaln± tabelê, któr± stworzy³ dwa lata temu na potrzeby lotto: statystykê wyników. W ten sposób stara³ siê przewidywaæ wygran±, szukaæ podobieñstw, powtarzalno¶ci liczb, cyfr pojawiaj±cych siê parami, trójkami, w dni parzyste i nieparzyste.
Jednak ostatnio sk³ania³ siê ku przewidywaniu wyników przy pomocy programowania pod¶wiadomo¶ci. Specjalne techniki relaksacyjne pozwala³y wejrzeæ w przysz³o¶æ, rozedrzeæ zas³onê czterowymiarowego kontinuom, stworzyæ szczelinê, przez któr± móg³by siê w¶lizgn±æ do innego ¶wiata. Widz±c nadchodz±ce losowanie, mia³ szansê przewidzieæ liczby. Stosowa³ do tego specjalne æwiczenia oddechowo – relaksacyjne. Wierzy³ w to wszystko.
Zawsze rano o ósmej w dniu, kiedy mia³o siê odbyæ losowanie, a je¶li danego dnia mia³ i¶æ do pracy wcze¶nie na szóst±, budzi³ siê przed pi±t±, wstawa³, robi³ kilka sk³onów, pompek, siada³ po turecku na dywanie na ¶rodku pokoju i po chwili przenosi³ siê w inny wymiar, w przysz³o¶æ.
Stara³ siê dojrzeæ nie znaki, a samo losowanie na srebrnym ekranie, a na nim wychwyciæ bia³e kuleczki z wyt³oczonymi cyferkami, us³yszeæ g³os dochodz±cy z g³o¶ników, czytaj±cy wynik.
Rezultaty dalekie okaza³y siê od oczekiwañ. Nie zra¿a³ siê tym. Je¶li uda³o mu siê co¶ ujrzeæ, to tylko dwie, a mo¿e trzy cyfry, które siê sprawdza³y. Raz trafi³ w ten sposób czwórkê. Prawie siê upi³. Zwróci³o mu siê za czterna¶cie gier pod rz±d. Jednak prócz liczb czasem widzia³ co¶ jeszcze: ludzi, znajome twarze, zdarzenia, wypadki i cienie jaki¶ istot. Nie zwraca³ na to uwagi, nie chcia³. W takich chwilach do jego ¶wiadomo¶ci zakrada³ siê strach. Teraz jednak analizowa³ liczby star± matematyczn± metod± – dodawa³, mno¿y³, dzieli³. Zajê³o mu to trzy godziny. Pó¼niej dopiero znalaz³ czas na obiad, kawê i jedno ma³e piwo. Na wiêcej z³ocistego p³ynu nie móg³ sobie pozwoliæ, to mog³oby zak³óciæ jego jutrzejsz± medytacjê. Cieszy³ siê z takiego dnia. Przed sob± mia³ kwietniowe s³oneczne popo³udnie. Du¿o czasu na przemy¶lenia. Na poprawienie technik prognozowania liczb.
O godzinie dziewiêtnastej wiadomo¶ci w TV, sprawdzenie, co s³ychaæ w onet.pl i wp.pl. – wszystko planowa³, ¿adna minuta nie mog³a siê zmarnowaæ. Te czynno¶ci powtarza³ ka¿dego dnia. Nie mog³o tam znale¼æ siê miejsce na ¿ycie towarzyskie, na kupli, kobiety, hobby. Na to bêdzie mia³ czas ju¿ nied³ugo, kiedy wygra.
Siedz±c naprzeciw telewizora nerwowo zerka³ na ma³± kartkê z liczbami. Oczami wyobra¼ni widzia³ ju¿ i s³ysza³ g³os spikera recytuj±cego cyfry - jego liczby, które wykre¶li³ dzi¶ w po³udnie.
Zaciska³ kurczowo piê¶ci. Ciê¿ko prze³yka³ ¶linê. Wskazówki zegara wisz±cego na ¶cianie nad wielkim czterdziestocalowym telewizorem, notabene najdro¿szym gad¿ecie, jaki uda³o mu siê kupiæ, i którego jeszcze nie sp³aci³, ustawi³y siê na dwudziestej drugiej piêtna¶cie. Podniecenie ros³o. Rozpoczê³o siê upragnione losowanie lotto - najlepszy program telewizyjny, jaki lubi³ ogl±daæ.
Na srebrnym ekranie wirowa³y ma³e bia³e kulki z wyt³oczonymi czarnymi cyferkami; takie same, jakie widzia³ kilka godzin wcze¶niej w swojej wizji. Po chwili ukaza³ siê wynik: sze¶æ cyfr daj±cych szczê¶cie, pozwalaj±cych zrealizowaæ marzenia, ale tylko nielicznym. Znajomy kobiecy g³os prezenterki telewizyjnej przeczyta³ wynik losowania. Kto¶ sta³ siê szczê¶liwcem. Kogo¶ konto bankowe wzbogaci siê o kilka milionów.
Jeszcze raz na wpó³ przytomny sprawdzi³ wynik.
Nic nie trafi³. Kolejny dzieñ w plecy, nastêpny tydzieñ zmarnowany. Ze z³o¶ci rzuci³ kartkê za fotel, na którym siedzia³. Poczu³ irytacjê. Mia³ ochotê cisn±æ czym¶ w odbiornik telewizyjny, a nawet zdemolowaæ mieszkanie. Powstrzyma³ siê w ostatniej chwili. Zaczê³a ogarniaæ go apatia. Na nic nie mia³ ochoty. Los zadrwi³ z niego chichocz±c w jego czterech ¶cianach. Wsta³ i wyszed³. Za plecami us³ysza³ jeszcze tylko s³owa dobiegaj±ce z g³o¶ników.
- ¯eby wygraæ, trzeba graæ.
– Kurwa, mam do¶æ –wyrzuci³ z siebie, a emocje szybko powróci³y. - Do koñca swoich dni zostanê biedakiem. Pieprzyæ taki los. Przez resztê ¿ycia bêdê zarabia³ tysi±c z³otych i skoñczê pod sklepem, pij±c tanie wina - ³zy ciek³y mu po policzkach.
To wszystko nie mia³o najmniejszego sensu - rozmy¶la³. - Po co graæ. Przecie¿ nie odgadnê tych sze¶ciu jebanych liczb, nigdy. Nie zrealizujê swojego marzenia. Bêdê ¿y³ jak moi rodzice, jak mój ojciec, który pracuj±c w fabryce na ta¶mie produkcyjnej marzy³ o lepszym ¶wiecie, czekaj±c na emeryturê pewnego dnia uleg³ wypadkowi na nocnej zmianie. Dwa lata pó¼niej zmar³ tylko, dlatego, ¿e nie staæ nas by³o na leki i drog± protezê.
Co tak naprawdê osi±gn±³, jako dwudziestoo¶miolatek? Fakt, mia³ dwupokojowe umeblowane mieszkanie, które zostawi³a mu matka, umieraj±c na nowotwór sze¶æ lat temu. Nie skoñczy³ ¿adnych studiów, chocia¿ próbowa³ dwukrotnie. Nie mia³ dziewczyny, przyjació³ki, kobiety. Najwiêksza jego mi³o¶æ piêæ lat temu uciek³a spod o³tarza. Koledzy i przyjaciele dawno temu odeszli, zak³adaj±c rodziny. Niektórzy robili kariery lub wyje¿d¿aj±c za granicê realizowali swoje marzenia o lepszym ¶wiecie. Inni pracowali i studiowali równocze¶nie, id±c przez ¿ycie jak drogowe walce, w których operatorzy ci±gle wciskaj± gaz.
Nie odwa¿y³ siê na ¿aden z tych kroków. Nie potrafi³ stawiæ czo³a przeznaczeniu. Nie staæ go by³o na wyrzeczenia, na stawianie sobie zadañ, podnoszenie poprzeczki. Wola³ czekaæ. Wierzy³, ¿e graj±c w lotto w koñcu którego¶ dnia wytypuje trafnie wynik losowania. Czu³, ¿e to w³a¶nie jemu pisane jest wygraæ, uwa¿a³ siê za wybrañca, a¿ do dnia dzisiejszego.
Teraz poczu³, ¿e w to wszystko, w co pok³ada³ nadziejê, w co wierzy³ tak bardzo, prysnê³o jak bañka mydlana, okaza³o siê u³ud±, fantazj± m³odego naiwnego cz³owieka zwiedzionego przez sztuczn± telewizyjn± rzeczywisto¶æ, który traci³ swoj± m³odo¶æ na bieganiu do kiosku, skre¶laj±c te swoje liczby.
Nie mia³ ochoty ogl±daæ telewizji. Zmêczony, zniechêcony doczo³ga³ siê do biurka stoj±cego w rogu pokoju. Odpali³ komputer i zalogowa³ siê na ulubionej witrynie. Przegl±da³ codzienn± pras±. Wszystkie nag³ówki nudzi³y go, wydawa³y siê nieme, szare i beznadziejne.
W koñcu otworzy³ pocztê z nadziej±, ¿e znajdzie tam co¶ ciekawego – jak±¶ atrakcyjn± ofertê pracy. Poczu³ wielk± ochotê zmiany. Po raz pierwszy od wielu lat mia³ chêæ zapanowaæ nad swoim losem: odmieniæ swoje przeznaczenie, wzi±æ siê w gar¶æ i ruszyæ do przodu.
Czu³, ¿e potrafi to zrobiæ. Czyta³ wiadomo¶ci w oknie skrzynki mailowej. Mia³ nadziejê, ¿e co¶ go ucieszy lub w jaki¶ sposób zainteresuje. Jednak wszystkie listy, jakie otworzy³ nie mia³y sensu, – jak, co dzieñ okaza³y siê tylko reklamami, zaproszeniami do kupna jakiego¶ produktu lub us³ugi.
Dwie wiadomo¶ci przedstawia³y oferty pracy z automatycznie generuj±cej siê strony. Otworzy³ jedn± z nich. Propozycje przedstawia³y stanowiska magazynierów i sprzedawców w centrach handlowych - ju¿ to przerabia³. Mia³ ochotê zwymiotowaæ. Chyba nigdy nie dostanie ciekawej, atrakcyjnej propozycji pracy, a przecie¿ wys³a³ tak wiele maili z CV.
Zirytowany kasowa³ wiadomo¶æ jedn± po drugiej. W koñcu instynktownie zatrzyma³ siê na ostatniej.
Ten tekst nie posiada³ wyra¼nego tytu³u, jedynie skrót utworzony z du¿ych liter: TDS. Korespondencja nie zawiera³a adresu zwrotnego. Kto j± wys³a³?
Zdziwi³o go to. Zda³ sobie sprawê, ¿e nie jest to mo¿liwe, ¿eby wiadomo¶æ nie posiada³a adresu. Widocznie system co¶ przeoczy³. Wkrad³ siê jaki¶ b³±d.
Otworzy³ list. ¯adnego pozdrowienia, tekstu, zdania, pojedynczych s³ów. Tylko ma³e liczby w górnym lewym rogu. Przeliczy³ je: sze¶æ arabskich znaków przedzielonych przecinkami. Zastanowi³ siê prze sekundê - co mog³y oznaczaæ?
Tylko jedno przychodzi³o mu do g³owy. Jak bardzo prosi³o siê, ¿eby wykre¶liæ w³a¶nie ten ci±g znaków i wys³aæ.
Przyjrza³ siê im jeszcze raz: 22, 16, 03, 10, 20, 11. Czy naprawdê mog³y okazaæ siê wynikiem najbli¿szego losowania? Móg³ zrobiæ tylko jedno; wytypowaæ i przekonaæ siê, najlepiej jutro.
Przez chwilê dr¿a³y mu d³onie z podniecenia. Spisa³ cyfry na ma³ej ¿ó³tej karteczce, któr± zostawi³ w prawym dolnym rogu klawiatury. Postanowi³ nastêpnego dnia pój¶æ do marketu i przekonaæ siê na w³asnej skórze, co z tego wyjdzie. Nie mia³ nic do stracenia.
Po³o¿y³ siê do ³ó¿ka. Nie móg³ zasn±æ. D³ugo le¿a³ i my¶la³ o liczbach, które chodzi³y mu po g³owie. Stara³ siê rozmy¶laæ o czym¶ innym. Jednak cyfry wraca³y, nie dawa³y spokoju, walczy³y z jego pod¶wiadomo¶ci±, penetrowa³y najodleglejsze zakamarki jego umys³u, szukaj±c sobie cichego i spokojnego miejsca. W koñcu po godzinie niezmordowanej walki z dziwnymi my¶lami zasn±³.
Kiedy obudzi³ siê, pierwsze, co przysz³o mu do g³owy to sen, którego nie móg³ sobie przypomnieæ. Nocne marzenia, fantazje, które bardzo go zmêczy³y, wyciskaj±c z niego ostatnie poty. Sen, który co¶ znaczy³, co¶ bardzo wa¿nego. Wiedzia³ o tym. Jednak dozna³ amnezji. Mia³ nadziejê, ¿e w ci±gu dnia przypomni sobie jego tre¶æ.
Tego dnia nie poszed³ do pracy. Zadzwoni³ i powiadomi³ szefa o chorobie. Sk³ama³.
Zwolnienie lekarskie doniesie jutro jak poczuje siê lepiej. Tak powiedzia³ przez s³uchawkê. Jednak po chwili pomy¶la³, ¿e tak naprawdê druku L4 nie doniesie, poniewa¿ od jutra bêdzie bardzo bogaty, zostanie milionerem i nigdy nie pojawi siê w pracy.
Siedzia³ na kanapie i czeka³, a¿ zegar poka¿e dziewi±t± rano. A kiedy upragniona godzina wybi³a za³o¿y³ kurtkê i pogna³ ile si³ w nogach.
Skre¶lenie magicznej „szóstki” zajê³o mu tylko minutê. Poda³ kartkê trzydziestoletniej atrakcyjnej ekspedientce, z któr± nieraz sypia³ w snach. Pragn±³ jej jêdrnego ty³eczka. Oczami pie¶ci³ jej ma³e piersi. Na jego u¶miech blondynka odpowiedzia³a niepewnie, niby u¶miechem, a tak naprawdê obojêtnie, pomimo ¿e jako singielka, która przekroczy³a odpowiedni wiek szuka³a usilnie mê¿a. Zawsze wydawa³ siê jej ma³ym, ³ysiej±cym facecikiem o dziwnych upodobaniach. To nie by³ ten, o którym marzy³a.
Otrzyma³ dwie ma³e karteczki i wyszed³ ze sklepu. Co¶ zmieni³o siê w jego zachowaniu. Nie zdawa³ sobie sprawy z tego. S±siadce z do³u pierwszy powiedzia³ "Dzieñ dobry". Tym razem nie odmówi³ swojej modlitwy - pro¶by o wygran±. Nie obraca³ liczbami w pamiêci, czaruj±c nimi umys³. Nie dozna³ wizji, widz±c skrawek przysz³o¶ci. Nie programowa³ pod¶wiadomo¶ci po to tylko, ¿eby przej¶æ przez czwarty wymiar i ujrzeæ wynik losowania.
Przed klatk± schodow± zawróci³ nie wiadomo, czemu. Postanowi³ pój¶æ na piwo. Rozradowany pod "Blaszakiem" wypi³ jedn±, pó¼niej drug± puszkê z³ocistego napoju i poszed³ na spacer.
Spotka³ Edka, drobnego pijaczka, którego nie widzia³ kilka lat. Ten poczêstowa³ go winkiem i krzykn±³.
- Jak tam Maniek? - Dawno nie s³ysza³ tego przezwiska.
Edek zestarza³ siê, zmieni³ nie do poznania. Zmieni³ go alkohol, w którym móg³by siê k±paæ ka¿dego dnia - rozmy¶la³ Maniek. - Hej! D³ugo ciê nie widzia³em. Gdzie sie podziewa³e¶? - Edek zagadn±³ pierwszy. - Mówili, ¿e wyjecha³e¶.
- Ta... by³em za granic±. W Anglii - przeci±gaj±c sk³ama³.
- To zarobi³e¶ na pewno kupê kasy. To postaw staremu kumplowi z podstawówki flaszkê. Mam tak± fajn± metê niedaleko...
Nie pozwoli³ dokoñczyæ drobnemu pijaczkowi. ¦mierdzia³o od niego. Maniek szybko poci±gn±³ ³yk wina.
- Nie mam czasu. Mo¿e jutro - rzuci³ na dowidzenia i ulotni³ siê szybko.
Wróci³ do domu. Sprawdzi³, czy w lewej kieszeni nadal spoczywa karteczka z wydrukowanymi liczbami. Delikatnie po³o¿y³ j± na pó³ce telewizyjnej i pog³aska³. Poczu³ siê g³odny, wiêc najbli¿sz± godzinê spêdzi³ w kuchni przyrz±dzaj±c, a nastêpnie konsumuj±c smaczn± jajecznicê. Po zjedzeniu posi³ku, popijaj±c kawê rozmy¶la³. Postanowi³ jeszcze raz sprawdziæ maila z liczbami. Zanim podszed³ do komputera wróci³ do kuchni po piwo.
Leniwie zbli¿y³ siê do urz±dzenia z butelk± ¿ywca. W³±czy³ i natychmiast uruchomi³ pocztê. Przez chwilê przygl±da³ siê liczbom. Przecinki oddzielaj±ce cyfry okaza³y siê kropkami bez wiêkszych przerw zaznaczonych spacj±. Co¶ nie pasowa³o do wizerunku proroczego wyniku losowania, i jeszcze zamiast tytu³u ten skrót – TDS. Co móg³ oznaczaæ?
W wyszukiwarce szybko wpisa³ frazê: TDS. Nie znalaz³ ¿adnej odpowiedzi. Wpisywa³ wszystkie s³owa, jakie przysz³y mu do g³owy zwi±zane z liczbami, poczt± mailow±, wiadomo¶ciami bez nadawcy, grami liczbowymi.
W koñcu trafi³ na co¶, co mog³oby go zainteresowaæ. Na jednym z for dyskusyjnych odnalaz³ ciekawe wpisy. Jeden z autorów rozmów pyta³, czy kto¶ z uczestników strony nie s³ysza³ o liczbach, które otrzymuj± w³a¶ciciele skrzynek pocztowych. Kto¶ inny konkludowa³ na temat skrótu TDS – to by³o to, czego szuka³.
ADONIS_20 opisa³ to, co s³ysza³ w¶ród uczniów swojej szko³y – elektroniczne listy bez nadawcy, cyfry, które dziwnie wp³ywa³y na ludzkie losy. Totalne bzdury, pisane przez nastolatka. Tak skomentowa³ to Maniek.
ApEl 1O mówi³ o tym, ¿e jego znajomy znalaz³ odpowied¼, co znaczy skrót TDS. Jednak Maniek nie doczyta³ siê odpowiedzi. Przegl±daj±c dalej forum odkry³, ¿e liczby siej± z³o. W koñcu kto¶ stwierdzi³: jego kumpel z pracy otrzyma³ podobn± wiadomo¶æ, a pó¼niej nagle zmar³, chocia¿ wszyscy jego znajomi twierdzili, ¿e by³ to tylko nieszczê¶liwy wypadek w domu, on upiera³ siê, ¿e zabi³y go tajemnicze cyfry.
Nastêpny rozmówca, prawdopodobnie kobieta potwierdzi³a – liczby zwiastuj± ¶mieræ, wrêcz zabijaj±. Tak skoñczy³ jej m±¿, odbieraj±c wiadomo¶æ. Dziêki nim mo¿na wyczytaæ godzinê oraz dzieñ swojej ¶mierci, a skrót TDS oznacza: DATA TWOJEJ ¦MIERCI. Te s³owa wstrz±snê³y Mañkiem. Wzi±³ ³yk piwa i prawie siê zakrztusi³. To nie mo¿e byæ prawd± - przelecia³o mu przez g³owê. - To jaki¶ ob³êd.
Nie doczyta³ siê, ¿e cyfry przynosz± szczê¶cie, pomagaj± wygraæ w lotto, s± wynikami przysz³ego losowania. Podobnych osób, które zmar³y, dostaj±c wiadomo¶æ by³o wiele. Ich najbli¿si i znajomi milczeli, bali siê, ¿e spotka ich podobny los. Ka¿dy obawia³ siê, ¿e w swojej skrzynce znajdzie przesy³kê z dat± swojego zgonu. Kto móg³ byæ autorem tak paskudnego dowcipu? Nie znalaz³ odpowiedzi. Na koniec przeczyta³ krótki wpis od Katariny x_x
"Ka¿d± ¶mieræ poprzedza³o ciche pukanie do drzwi i nadej¶cie kogo¶, tego, kogo wcze¶niej widzieli w snach, a dok³adnie mówi±c w jednym ¶nie, w dniu poprzedzaj±cym zgon. Ofiary widzia³y mordercê z za¶wiatów, ¶mieræ we w³asnej osobie".
Mê¿czyznê przeszed³ dreszcz przera¿enia. Zakrêci³o mu siê w g³owie. Dzi¶ w nocy te¿ mia³ sen, którego nie móg³ sobie przypomnieæ za cholerê. Zrobi³ klika g³êbszych oddechów, rozlu¼ni³ siê i zamkn±³ oczy. Nic nie pomog³o. Nie potrafi³ wywo³aæ z zakamarków umys³u sennego marzenia. Zdezorientowany podszed³ do telewizora i siêgn±³ po kupon lotto. Przygl±da³ siê uwa¿nie, mierzy³, warzy³ kartkê.
Pierwsze dwie liczby faktycznie mo¿na by³o zinterpretowaæ, jako godzinê i minutê: 22. 16 – czas rozpoczêcia losowania, dwie nastêpne, jako datê. Zerkn±³ na kalendarz stoj±cy na biurku – zak³adka wskazywa³a na trzeci pa¼dziernik, czyli 03.10. Ostatnie cyfry 20.11 wskazywa³y na rok. Ciarki przesz³y mu po plecach. Zaczê³o robi mu siê gor±co. Przypomnia³ sobie dyskusjê na forum i s³owa: liczby bez nadawcy, TDS, Twoja Data ¦mierci...¶mieræ.
Zaczê³o robiæ mu siê duszno. Lodowaty pot sp³ywa³ mu po krêgos³upie. To nie mog³o byæ prawd±. Z pewno¶ci± jest to jaki¶ g³upi ¿art nastolatków. Po co uruchomi³ wyszukiwarkê? Zada³ sobie to pytanie. Niepotrzebnie przeczyta³ ca³± dyskusjê w sieci. ¯a³owa³ tego, co zrobi³ dnia poprzedniego, otwieraj±c pocztê. Powinien skasowaæ t± wiadomo¶æ jak inne. Mia³ tylko jedn± nadziejê - to wszystko mog³o siê okazaæ g³upim dowcipem. - Nie wierzê w to – powiedzia³ na g³os z drwin±. – To jakie¶ ¿arty. Ale siê wpieprzy³em.
Sprawdzi³ jeszcze raz liczby na ma³ej karteczce, wiadomo¶æ w mailu i wpisy na forum. Wszystko zgadza³o siê. W przyp³ywie emocji podar³ kartkê na drobne kawa³eczki. Wyszed³ do kuchni. Chcia³ wyrzuciæ to, co pozosta³o po kuponie do kosza stoj±cego pod zlewozmywakiem. Jednak wzdrygn±³ siê nagle.
- Nie! Lepiej bêdzie jak spuszczê kupon w kiblu– rozwa¿a³.
Wyszed³ z pomieszczenia. Otworzy³ drzwi do ³azienki i wrzuci³ drobne kawa³ki papieru do muszli klozetowej, po czym spu¶ci³ wodê. To, co jeszcze przed chwil± stanowi³o dowód ewentualnej przysz³ej wygranej pop³ynê³o z nurtem ¶cieków i gówien.
Nie móg³ znale¼æ sobie miejsca. Z godziny na godzinê robi³ siê coraz bardziej nerwowy i niespokojny.
- A mo¿e wyj¶æ i zostawiæ wszystko? I¶æ jak najdalej i wróciæ jutro rano? – zadawa³ pytania, rozmawiaj±c ze swoim drugim ja. – Lepiej nie. Zostanê dla w³asnego bezpieczeñstwa.
Tam chodz±c w¶ród ulic mo¿e spotkaæ go prawdziwe nieszczê¶cie: wypadek, napad z broni± w rêku. Lepiej nie kusiæ losu.
Nie mia³ ochoty na kolacjê. W lodówce czeka³y dwie butelki piwa. Ca³kiem zapomnia³ o popo³udniowej "ma³ej czarnej". My¶la³ tylko o jednym, o wyniku losowania, o liczbach, o tym, co naprawdê znacz±, kto jest nadawc±. Chcia³ dotrwaæ do dwudziestej drugiej szesna¶cie i na w³asne oczy przekonaæ siê, co stanie siê naprawdê.
Nadesz³a oczekiwana godzina. W³±czy³ telewizor i zasiad³ w fotelu, dygoc±c z podniecenia. Po kilku minutach prezenter zapowiedzia³ losowanie lotto. Krew w jego ¿y³ach zawrza³a. Odruchowo chcia³ sprawdziæ wynik losowania, upewniæ siê, ¿e pamiêta liczby. Przypomnia³ sobie o wyrzuconym do ubikacji kuponie i równocze¶nie przez my¶l przelecia³y mu liczby: 22. 16. 03. 10. 20. 11. Spojrza³ odruchowo na zegarek. Wskazówki przesunê³y siê na dwudziest± drug± piêtna¶cie. Jeszcze minuta - pomy¶la³. Zapobiegawczo zerkn±³ na kalendarz. Dzi¶ by³ pi±tek trzeci dzieñ dziesi±tego miesi±ca. Przypomnia³ sobie o wpisach na forum. Za chwilê przekona siê, ile s± warte te rozmówki w sieci.
W koñcu gra lotto dobieg³a koñca. Czasomierz na ¶cianie wybi³ dwudziest± drug± osiemna¶cie. Mañkowi spad³ kamieñ z serca. Kobiecy, delikatny g³os przeczyta³ sze¶æ wylosowanych liczb – dwadzie¶cia dwa, szesna¶cie, trzy, dziesiêæ, dwadzie¶cia i jedena¶cie.
Oniemia³, krew w jego ¿y³ach zmrozi³a siê do zerowej temperatury.
- Ten, kto dzi¶ skre¶li³ w³a¶nie te sze¶æ liczb sta³ siê szczê¶liwym posiadaczem piêciu milionów z³otych – dobiega³ ³agodny g³os z g³o¶nika.
Zda³ sobie sprawê, ¿e to w³a¶nie o niego chodzi³o, tylko gdyby nie wyrzuci³ kuponu kilka godzin temu, w tej w³a¶nie chwili zacz±³by realizowaæ swoje marzenia. Sta³by sie szczê¶liwym posiadaczem kilku milionów. Jutro lub pojutrze odebra³by wygran±, ale nie odbierze. Okrutna prawda zaczê³a docieraæ do niego powoli.
Jego plany o lepszym ¿yciu prysnê³y jak bañka mydlana. Taka okazja trafia sie tylko raz w ¿yciu. Zdawa³ sobie sprawê z tego. Zrobi³o mu siê sucho w gardle. D³onie dr¿a³y jak u starca. Przez cia³o przeszed³ pr±d elektryczny.
Nagle poczu³ silny ból w klatce piersiowej, rozrywaj±cy jego serce. Mia³ problemy z oddychaniem. Stalowa obrêcz ¶cisnê³a mu p³uca. Chcia³ siêgn±æ po komórkê, ¿eby zadzwoniæ po pomoc. Wspieraj±c siê o stó³, stan±³ jak wryty. Z przedpokoju dochodzi³o ciche pukanie. Kto¶ stara³ siê delikatnie otworzyæ drzwi wej¶ciowe do mieszkania. Bezskutecznie. Klucz pozostawiony w dolnym zamku blokowa³ zasuwê.
I znów us³ysza³.
– Puk! Puk! – Rozchodz±ce siê po ca³ym mieszkaniu, coraz g³o¶niejsze, parali¿uj±ce, niepozwalaj±ce my¶leæ.
Wyci±gn±³ d³oñ po telefon, który wyda³ siê tak odleg³y. Mia³ wra¿enie, ¿e wszystko wymyka mu siê spod nóg. Nie zd±¿y³. Kolejny jeszcze silniejszy atak bólu przewróci³ go na pod³ogê. Seria konwulsji wstrz±snê³a jego cia³em, zaznaczaj±c swoj± obecno¶æ wyciekaj±c± ¶lin± z otwartych ust. Ostatkiem si³ przypomnia³ sobie s³owa Katariny x_x oraz sen o liczbach, które zabijaj± i w³asnej ¶mierci, któr± ju¿ raz widzia³, i która nieub³aganie nadchodzi³a. Jeszce tylko pomy¶la³ - to wszystko nie mo¿e byæ prawd±. To nie mo¿e sie tak skoñczyæ.
Odp³ywa³, ¿ycie uchodzi³o z niego bardzo szybko. Jeszcze jeden atak bólu i zgas³, jak program telewizyjny po wyci±gniêciu wtyczki z kontaktu.
Szkliste martwe oczy Mañka spogl±da³y na srebrny ekran, na którym kobiecy g³os zaprasza³ do kolejnego losowania, mówi±c.
- ¯eby wygraæ, trzeba graæ.
W mieszkaniu nadal rozlega³o siê ciche pukanie do drzwi…
Czarek Florczyk
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Skre¶li³ „szóstkê”/>- Tym –
/>
/>Obejrza³ Chcia³, ¿eby Piotrze Mañkowskim Przychodzi³ Tutaj Tam Maniek.
/>Poprawiaj±c ¿a³osne Nie
/>
/>- Dzi¶
/>Wierzy³ Liczby Rz±dzi³y ¿ycia.
/>W Próbowa³ Bingo, Los Milionos, Keno, Multi Multi, Joker, Expres Lotek, Mini Lotto. Gra³ Jednorêkiego Bandytê,
/>Cel:
/>
/>Do Niez³y Czu³, ¿e Taka ¿ycia: XC60. Zamówi ¶wiata. Czê¶æ ¿y³ Nie Nie „Biedronce”, Zosiê.
/>Zamkn±³ Powtarza³ Stara³
/>
/>Upewni³ Pokiwa³ By³ Wiedzia³, ¿e Odda³ Ekspedientka ¶wistek Lottomat
/>Ten ¿e Prowadzi³ Sporz±dza³ Wiedzia³, „Szóstki” />
/>- Muszê –
/>Frazy Hipnotyzowa³ Nauczy³ „ Cudowna Klucz />
/>– Muszê Graæ. Odgadn±æ,
/>
/>Powtarza³, Dotar³ „dzieñ
/>Wszed³ Ociê¿ale Otworzy³ Wczo³ga³ ¶rodka, „ Miliarderzy, ¶wiata”
/>Otworzy³
/>Jednak Specjalne ¶wiata. Widz±c Stosowa³ æwiczenia – Wierzy³
/>
/>Zawsze ósmej ¶rodku
/>
/>Stara³
/>
/>
/>
/>Rezultaty Nie Je¶li Raz Prawie Zwróci³o Jednak Nie ¶wiadomo¶ci Teraz – Zajê³o Pó¼niej Cieszy³ Przed Du¿o
/>O TV, – ¿adna Nie ¿ycie />
/>Siedz±c Oczami
/>Zaciska³ Ciê¿ko ¶linê. Wskazówki ¶cianie Podniecenie Rozpoczê³o />
/>Na Znajomy Kto¶ Kogo¶
/>
/>Jeszcze
/>
/>Nic Kolejny Poczu³ Mia³ Powstrzyma³ Zaczê³a Los ¶cianach. Wsta³ />
/>- ¯eby />
/>– Kurwa, –wyrzuci³ Pieprzyæ Przez ¿ycia ³zy
/>To Przecie¿ Nie Bêdê ¿y³ ¶wiecie, Dwa ¿e />
/>Co Fakt, Nie ¿adnych Nie Najwiêksza Koledzy Niektórzy ¶wiecie. Inni ¿ycie
/>Nie ¿aden Nie Nie Wola³ Wierzy³, ¿e Czu³, ¿e
/>Teraz ¿e
/>
/>Nie Zmêczony, Odpali³ Przegl±da³ Wszystkie
/>
/>W ¿e – Poczu³
/>
/>Czu³, ¿e Czyta³ Mia³ ¿e Jednak –
/>
/>Dwie Otworzy³ Propozycje Mia³ Chyba CV.
/>
/>Zirytowany />
/>Ten TDS. Korespondencja Kto
/>
/>Zdziwi³o Zda³ ¿e ¿eby Widocznie Wkrad³
/>
/>Otworzy³ ¯adnego Tylko Przeliczy³ Zastanowi³
/>
/>Tylko Jak ¿eby
/>Przyjrza³ 22, 16, 03, 10, 20, Czy Móg³
/>Przez Spisa³ ¿ó³tej Postanowi³ Nie
/>
/>Po³o¿y³ ³ó¿ka. Nie D³ugo Stara³ Jednak
/> Kiedy Nocne Sen, Wiedzia³ Jednak Mia³ ¿e
/>
/>Tego Zadzwoni³ Sk³ama³.
/>
/>Zwolnienie Tak Jednak ¿e />
/>Siedzia³
/>
/>Skre¶lenie „szóstki” Poda³ Pragn±³ Oczami ¿e Zawsze ³ysiej±cym
/>
/>Otrzyma³ Co¶ Nie S±siadce "Dzieñ Tym Nie Nie Nie ¿eby
/>
/>Przed Postanowi³ Rozradowany "Blaszakiem"
/>
/>Spotka³ Edka, Ten
/>- Jak Maniek? Dawno />
/>Edek Zmieni³ Maniek. - Hej! D³ugo Gdzie Edek Mówili, ¿e
/>- Ta... Anglii />
/>- Mam
/>
/>Nie ¦mierdzia³o Maniek ³yk
/>
/>- Nie Mo¿e
/>
/>Wróci³ Sprawdzi³, Delikatnie Poczu³ Postanowi³ Zanim />
/>Leniwie ¿ywca. W³±czy³ Przez Przecinki Co¶ – TDS.
/>W TDS. Nie ¿adnej Wpisywa³
/>W Jeden Kto¶ TDS –
/>
/>ADONIS_20 – Totalne Tak Maniek.
/>ApEl ¿e TDS. Jednak Maniek Przegl±daj±c ¿e ¿e ¿e
/>
/>Nastêpny – ¶mieræ, Tak Dziêki ¶mierci, TDS DATA TWOJEJ ¦MIERCI. Mañkiem. Wzi±³ ³yk
/>
/>Nie ¿e Podobnych Ich ¿e Ka¿dy ¿e Kto Nie Katariny
/>"Ka¿d± ¶mieræ ¶nie, Ofiary ¶mieræ />
/>Mê¿czyznê Zakrêci³o Dzi¶ Zrobi³ Nic Nie Zdezorientowany Przygl±da³
/>Pierwsze – Zerkn±³ – 03.10. Ostatnie Ciarki Zaczê³o Przypomnia³ liczby TDS, Twoja Data ¦mierci...¶mieræ.
/>Zaczê³o Lodowaty ¿art Zada³ Niepotrzebnie ¯a³owa³ Powinien Mia³ Nie – – ¿arty. Ale
/>
/>Sprawdzi³ Wszystko Wyszed³ Chcia³ Jednak
/>
/>- Nie! Lepiej
/>
/>Wyszed³ Otworzy³ ³azienki To, ¶cieków
/>
/>Nie
/>- I¶æ – – Lepiej Zostanê
/>
/>Tam Lepiej
/>Nie Ca³kiem "ma³ej My¶la³ Chcia³
/> Nadesz³a W³±czy³ Krew ¿y³ach Odruchowo ¿e Przypomnia³ Spojrza³ Wskazówki Jeszcze Zapobiegawczo Dzi¶ Przypomnia³ />
/>W Czasomierz ¶cianie Mañkowi Kobiecy, –
/>Oniemia³, ¿y³ach
/>- Ten, – ³agodny
/>
/>Zda³ ¿e Sta³by Jutro Okrutna />
/>Jego ¿yciu Taka ¿yciu. Zdawa³ Zrobi³o D³onie Przez
/>
/>Nagle Mia³ Stalowa ¶cisnê³a Chcia³ ¿eby Wspieraj±c Kto¶ Bezskutecznie. Klucz
/>
/>I
/>
/>– Puk! Puk! – Rozchodz±ce
/>
/>Wyci±gn±³ Mia³ ¿e Nie Kolejny Seria ¶lin± Ostatkiem Katariny ¶mierci, Jeszce
/>
/>Odp³ywa³, ¿ycie Jeszcze
/>
/>Szkliste Mañka />
/>- ¯eby
/>
/>W
/> Czarek Florczyk
Komentarze::
Dodaj komentarz
Powiązane wiadomosci
- z donik±d powrót
- Droga [debiut]
- po nazwisku: waters
- Chmury sun± na gapê (R)
- Przyjacielu!/wiersz/ [debiut ¶wi±teczny]
- astralnie /wiersz/ x
- * * * /wiersz/
- Warto¶æ (fragment)/opowiadanie/ X
- Nienawi¶æ /opowiadanie/ ->x
- Pod nowym adresem
-
Beksiñski po robocie /wywiad/ - KOCIIO£ ep.1 l±dowanie awaryjne /opowiadanie/ ->x