24 godziny temu
rzêdem tuptaj± wzd³u¿ torów
anio³y bieszczadzkie,
nios± w plecakach skrzyd³a
haftowane w ksiê¿yce,
w kieszeniach ma¶æ na grzechy
i uk±szenia niewiary
jasne maj± twarze,
stopy umazane sadz±,
w³osy podobno zielone,
choæ to tylko plotki,
swojskie imiona; Niko³a
Ignac lub Gabry¶,
i k³opot maj± niema³y:
zapl±ta³ siê miêdzy kapliczki,
krzy¿e-austerie korników,
jaki¶ taki czarniawy,
z szat± roz³o¿yst±
jak ogon pawia,
z przetart± aureol±
i obc± nut± chora³u
anio³y codzienne, te od zórz porannych
i k³adek przez strumyk,
zbieraj± siê czasem tu¿ za Pavulonem
i szepc±: któ¿ to jest ten,
z twarz± ciemn±
jak ruska Madonna
i szumem skrzyde³ jak majowa burza?
a on unosi nad kapliczk± ob³ok
jak baldachim
i ¶piewa belcanto, ¿e warto by³o,
choæ na chwilê, ulecieæ z Asy¿u,
od ch³odu murów i zachwytu t³umów,
do drzewnej Maesty w £upkowie
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
/>anio³y />nios±
/>haftowane
/>w
/>i />
/>jasne
/>stopy
/>w³osy />choæ />swojskie Niko³a
/>Ignac Gabry¶,
/>
/>zapl±ta³ />krzy¿e-austerie />jaki¶ />z
/>jak />z />i />
/>anio³y />i />zbieraj± Pavulonem
/>i
/>z
/>jak Madonna
/>i />
/>a
/>jak />i ¶piewa ¿e />choæ Asy¿u,
/>od />do Maesty £upkowie
/>
/>
/>
Komentarze::