24 godziny temu
Stan±³em nad progiem rozdarty, jedn± stop± „w ¶rodku”, w krêgu ¶wiat³a, a drug± „na zewn±trz”, w ciemno¶ciach, nie do koñca przekonany, ¿e cokolwiek za³atwiê.
- Przyszed³em po radê. Jak postêpowaæ, by byæ kochanym? Próbowa³em ju¿ wszystkiego.
- Serio, wszystkiego? Niemo¿liwe – by³a zaskoczona. - To ja jestem od takich rozmów, to ja szukam odpowiedzi, na to jak byæ kochan±. To ja jestem kobiet±, matk±, na³o¿nic±... Dwójka dzieci w domu to nie przypadek. S± moje – instynktownie przycisnê³a d³onie do ramion. Do rz±dzenia jeden samiec (no Patryk, jaki by nie by³), te¿ mój, nie zamieniê go jednak na innego. Nie mogê, nie mam si³y na zmianê. Nie wyobra¿am sobie tej zmiany. Jaka ma byæ, pytam? Zamiana na co? On, faktycznie, ma³y uzurpator, gówniarz, nie rozmawiamy ze sob± na tematy, które mog³yby byæ istotne.
- Na jakie tematy nie rozmawiacie? Powiem co¶, chcê ¿eby¶ wiedzia³a z kim masz do czynienia. Bêdziesz cierpieæ. Nie jestem prorokiem, ani jasnowidzem, ale bêdziesz cierpieæ, bardziej ni¿ teraz... z powodu Patryka... - przerwa³em, nie dokoñczy³em zdania.
- Swoje ju¿ wycierpia³am. Nie bêdê opowiadaæ. Kogo ty chcesz uczyæ? Zbawiaæ?
- O czym nie rozmawiacie? - ponowi³em pytanie.
- O szczê¶ciu. Nie pyta mnie o to, czy jestem szczê¶liwa. Nie liczy moich orgazmów. Odhaczanie orgazmów na czarnej tablicy (cztery s³upki przekre¶lone przek±tnym s³upkiem, razem piêæ) uwa¿a³abym za hipokryzjê, niepotrzebne zamieszanie.
To ja niepotrzebnie przyszed³em do niej po radê. Ona ma wiêksze problemy z tym „jak byæ kochan±?” ni¿ ja. Za oknem noc. Na czarnym tle jej blada twarz jak maska. Nie powie prawdy, no chyba, ¿e zmusisz, wykrêcaj±c d³onie do ty³u, zadaj±c ból.
(Off the record: widzia³em, jak Patryk bajerowa³ dwie Francuzki. Jedna z nich niczego sobie – farbowana na blond brunetka, a mo¿e szatynka, dobrze ukryta pod jasnymi smugami. Niebieskie oczy i mêskie usta, tylko czyje? Nie wyjawiê, ¿e takie same jak Anthony'ego Kiedis'a z Red Hot Chili Peppers - 48 lat, ostatnie urodziny w listopadzie 2011 r., zawód: wokalista. Wypêdzi³em Francuzeczki na ulicê, na deszcz. Ta druga dziêkowa³a, lecz nie wiem za co, pewnie zmok³y jak kury. Zatrzês³a czarn± grzywk± i wysz³a na chybcika przyciskaj±c d³onie do piersi. Udawa³y, ¿e s³uchaj± z zainteresowaniem. Nie lubi± Polski. Kto lubi Polskê? Patryk, ten twój Bóg, by³ g³odny jak wilk. Mia³ chrapkê na obie. Odgad³em po wyrazie oczu i ustach, drgaj±cych w konwulsjach
i napiêtych miê¶niach szczêk).
- Nie bêdê psuæ ci humoru – doda³em szybko. I tak zagl±dasz wci±¿ do lusterka, wygl±dasz smutnie przez okno, zerkasz na wpó³przymkniête drzwi. Otworzê je na o¶cie¿ – chcesz? (Ta druga Francuzka wykrzywia³a nie¶mia³o usta. A¿ ¿al by³o patrzeæ). Wiêc, nie jeste¶ szczê¶liwa. Nie mo¿esz byæ. Mój triumf by³ krótkotrwa³y, najwy¿ej dwie, trzy sekundy w±tpliwej chwa³y, po których nabiera³em niesmaku do siebie.
- Przekomarzasz siê ze mn± jak w³oski sklepikarz z Nowego Jorku.
- A s± jeszcze tacy? - wtr±ci³em.
- Powiedz, o co ci chodzi? - zapyta³a.
Pytanie by³o z tych, które mo¿na uznaæ za zasadnicze.
- Oh, niewa¿ne! - machnê³a rêk±. - Zjad³abym jajecznicê. Nagle poczu³am silny g³ód. Czasami patrzê na swoje dzieci jak na dwie k³ody drewna. A moje maluchy nie s± k³odami drewna. S± cienkimi ga³±zkami, z których dopiero wyrastaj± jasnozielone listki. Przy tobie p³aka³abym
z rozpaczy, bez ciebie zatêskniê za innym ¿yciem, innymi smakami, pe³niejszymi i ostrzejszymi. Wolê pewno¶æ tego drugiego od niepewno¶ci tego pierwszego.
- Dobrze, dobra, fajnie! Przestêpowa³em z nogi na nogê, jakbym tañczy³ i zachêca³ j± do tego samego. „Nie odwracaj oczu, przestañ uciekaæ, nie uciekaj” – szepta³em do siebie. Do siebie, czy do niej? I wpad³em na g³upi pomys³ – mo¿e j± obj±æ?
(Off the record 2: przez chwilê patrzy³a prosto w moje oczy i wiedzia³em wtedy, przez moment, jakiego s± koloru. Akurat zielone. Chyba tak. Tak czy nie? Zapomnia³em. Da³em jej czas niezbêdny na odp³yniêcie my¶lami do Patryka – nieszczê¶liwego, nienasyconego kieszonkowego Boga
i narybku, czekaj±cego niecierpliwie w domu. Dom – miejsce które sobie obra³a na przechowalniê, etap przed dalsz± podró¿±, ale dok±d? Sok pomidorowy, pomarañcze i ¿urawina – protestancko wygl±daj±ce ¶wiêta. Bez ¶niegu – bez ¶niegu, jak to mo¿liwe? Oszukañstwo).
- Wiem, ¿e masz racjê – rzek³a znienacka, do siebie, nie patrz±c w moj± stronê. W³a¶nie w momencie, kiedy pada³y z jej ust istotne kwestie ona nie raczy³a spojrzeæ. By³a ukryta za parawanem rzês. Niby zrobi³o siê romantycznie, ale wcale tak nie by³o. Po prostu zaczê³a dzia³aæ moja przewra¿liwiona wyobra¼nia. Ton±³em w domys³ach – taki by³ ju¿ mój los.
- O czym piszesz? - próbowa³em jeszcze, po raz ostatni.
Ona schylona, nie odrywa³a palców od klawiatury.
- S³owo w s³owo to samo, co ty. Powtórz jeszcze raz, i jeszcze raz. S³owo „oszukañstwo” przez „sz”. Artyku³ujesz je z takim dziecinnym przejêciem, jakby¶ by³ ma³ym ch³opcem.
W koñcu dotar³o do mnie. „Nic tu po mnie” i to zmêczenie, smutek, a mo¿e zawód.
- Muszê ju¿ i¶æ – rzuci³em ostrzegawczo.
Krêgos³up bola³ od stania i czekania na okazjê, na dobre s³owo, na chwilê zapomnienia, natchnienia, na magiê. Wypatrywa³em wiosny. Za wcze¶nie? A ja ju¿ j± widzia³em, jak sz³a ¶cie¿k± – jej pocz±tek przy drewnianym przedszkolu. ¦ciany zewnêtrzne budynku z jasnych desek. Pokrytych o ¶wicie lodowat± ros±. Cisza wokó³. Mo¿na zapomnieæ. Dzieci przesta³y krzyczeæ, ciche jak ma³e pieski. Mog³a¶ strugaæ damê, nastolatkê. Krótki sen, prawie drzemka i uwierzymy w szczê¶cie. Istniejemy? Wiosna z pewno¶ci± istnieje – nie za wcze¶nie na rado¶æ?
Wiosna by³a za rogiem, trzês±c siê z zimna, na d³oniach cienkie rêkawiczki z alabastru, przepuszcza³y ¶wiat³o nadci±gaj±cego dnia. Opowiada³bym d³u¿ej, ale plecy, naprawdê bol±.
Biorê siê pod boki – panisko z wyrazem bólu na twarzy.
- Chcê odczarowaæ moje dzieci – zabrzmia³o jak marzenie do spe³nienia w Nowym Roku. - Niech nie bêd± ju¿ tylko k³odami drewna.
- Da siê zrobiæ, da siê zrobiæ... - wyduka³em, wystuka³em na klawiaturze.
(Off the record 3: potrzebujesz prawdziwej mi³o¶ci, a nie farbowanej gadki – przerywasz jej. Po czym wypowiadasz niesk³adne zdania zas³yszane gdzie¶, zlepione z dialogów z filmu Midnight Cowboy, który wzrusza do ³ez, zw³aszcza, kiedy na zegarze dobiega pó³noc:
- Hej, let's, aaaa, leave now.
- Do mnie, czy do ciebie?
- Nigdzie, tu, na pod³odze.
- A skórzana kozetka?
- Na pod³odze, tu i teraz, je¶li w ogóle.
- Teraz.
Widzisz scenê w autobusie, kiedy „Ratso” umiera przed dotarciem na upragnion± pla¿ê.
W k±cie niewielki kopczyk suchych li¶ci (nie zauwa¿y³em ich wcze¶niej).
(Off the record 4: jesieñ, która po prostu nie na¿y³a siê, nie naprze¿ywa³a porz±dnie, tak jak porz±dna jesieñ powinna. Ma pretensjê do nas, ¿e¶my nie roztoczyli nad ni± odpowiedniej opieki. St±d ta sterta. Bobrze, ¿e nie zgni³a doszczêtnie. Mimo to smutna ta sterta, któr± w³a¶nie zabiera wiatr. Siwy nawet nie zd±¿y machn±æ miot³±, nie zd±¿y, za nic w ¶wiecie. Kogo tym razem obarczy win± za kolejn± sztuczkê z³o¶liwej przyrody? Oczywi¶cie mnie).
Co¶ zaszele¶ci³o w kopczyku.
Siwy ¶wit przystan±³ i spojrza³ zniesmaczony.
W bursztynowej popielnicy przyczajone cienie z wczoraj, g³o¶ny ¶miech, niedogaszony niedopa³ek ze ¶ladami twojej szminki. Chowam go ukradkiem w chusteczce.
Ale Siwy zauwa¿y³. Tr±ca mnie miot³±, blokuj±c ruchy.
- Co robisz z tym, podpalaczu?
Przera¿ona tym „teraz”, zniknê³a¶, rozpuszczona w szaro¶ci papierosowego popio³u.
Stertê zabiera wiatr, li¶æ po li¶ciu.
Pó¼niej, kiedy w pokojach zapanuje gwar, zasyczy ekspres do kawy...
(Off the record 5: pó¼niej ju¿ bêdzie za po¼no na „teraz”. „Teraz” nigdy siê nie zi¶ci. Wrócisz do cichego pokoju i uznasz, ¿e to by³ tylko wariacki sen smutnego pijaka).
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Stan±³em „w ¶rodku”, ¶wiat³a, „na ¿e/>- Przyszed³em Jak Próbowa³em
/>- Serio, Niemo¿liwe – Dwójka S± – (no Patryk, Nie Nie Jaka Zamiana On,
/>- Powiem ¿eby¶ Bêdziesz Nie Patryka...
/>- Swoje Nie Kogo Zbawiaæ?
/>-
/>- Nie Nie Odhaczanie (cztery
/>To Ona „jak Nie ¿e
/>
/>(Off Patryk Francuzki. Jedna – Niebieskie Nie ¿e Anthony'ego Kiedis'a Red Hot Chili Peppers Wypêdzi³em Francuzeczki Zatrzês³a Udawa³y, ¿e Nie Polski. Kto Polskê? Patryk, Bóg, Mia³ Odgad³em
/>i
/>
/>- Nie – Otworzê – (Ta Francuzka A¿ ¿al Wiêc, Nie Mój
/>- Przekomarzasz Nowego Jorku.
/>-
/>- Powiedz,
/>Pytanie
/>- Oh, Zjad³abym Nagle Czasami S± Przy
/>z ¿yciem, Wolê
/>- Dobrze, Przestêpowa³em „Nie – –
/>
/>(Off Akurat Chyba Tak Zapomnia³em. Da³em Patryka – Boga
/>i Dom – Sok ¿urawina – ¶wiêta. Bez ¶niegu – ¶niegu, Oszukañstwo).
/>
/>- Wiem, ¿e – W³a¶nie By³a Niby Ton±³em –
/>-
/>Ona
/>- S³owo Powtórz S³owo „oszukañstwo” „sz”. Artyku³ujesz
/>W „Nic
/>- Muszê –
/>Krêgos³up Wypatrywa³em ¶cie¿k± – ¦ciany Pokrytych ¶wicie Cisza Mo¿na Dzieci Mog³a¶ Krótki Istniejemy? Wiosna –
/>Wiosna ¶wiat³o Opowiada³bym
/>Biorê –
/>- Chcê – Nowym Roku. Niech
/>-
/>
/>(Off – Midnight Cowboy, ³ez,
/>- Hej,
/>-
/>- Nigdzie,
/>-
/>-
/>- Teraz.
/>Widzisz „Ratso”
/>
/>W (nie
/>
/>(Off ¿e¶my St±d Bobrze, ¿e Mimo Siwy ¶wiecie. Kogo Oczywi¶cie
/>
/>Co¶
/>Siwy ¶wit
/>W ¶miech, ¶ladami Chowam
/>Ale Siwy Tr±ca
/>-
/>
/>Przera¿ona „teraz”,
/>Stertê
/>Pó¼niej,
/>
/>(Off „teraz”. „Teraz” Wrócisz ¿e
/>
/>
/>
/>
/>
/>
/>
/>
/>
Komentarze::
Dodaj komentarz
Powiązane wiadomosci
- ¯ami jak soram. (Poznajê ¶wiat)
- Illuminacja
- g³usza
- sarna
- Wróbel
- spacery /wiersz/
- Muzyka ³agodzi stany niezjednoczone /wiersz/ ~~
- trygon /wiersz/
- Pier¶cionek grafomanki /miniatura/ x
- Spó¿niona rymowanka na powitanie lata /¿art/ :))
- ¦wiat wed³ug Lizaka /miniatura/ ~
- Gwar speluny z lat 60tych /wiersz z cyklu/