24 godziny temu
Miasteczko
by³o naprawdê maleñkie. Liczy³o zaledwie trzystu piêædziesiêciu
mieszkañców – z tolerancj± do dziesiêciu, bo czasami kto¶ siê rodzi³,
kto¶ umiera³. Dziesiêæ piêter, po dwana¶cie mieszkañ na ka¿dym i
rozleg³a piwnica, któr± przez zasiedzenie zajê³y koty. Znali siê tu
wszyscy, choæby na „dzieñ dobry” albo z fotoplastykonów judaszy, ale
siê znali. „Dzieñ dobry” by³o szalenie wa¿ne. Nale¿a³o je wypowiedzieæ,
wchodz±c do windy, któr± ju¿ kto¶ jecha³, a przy wyj¶ciu wypada³o
podziêkowaæ za kilkudziesiêciosekundow± wspóln± jazdê – choæby w jej
trakcie nie zamieni³o siê ani s³owa i wpatrywa³o obojêtnie w pod³ogê
albo ¶cianê nad g³ow± towarzysza podró¿y. Kto siê nie wita³ i nie
dziêkowa³, by³ gburem i prostakiem, a nade wszystko obcym.
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Komentarze::
Dodaj komentarz
Powiązane wiadomosci
- wstyd
- natura mnie ukocha³a
- Obcy w¶ród swoich (R)
- Epod struchla³y
- Dusza ¶lepca i jazzman
- Czerwona koszulka /wiersz/x
- dziecko /wiersz/
- Muzyka ³agodzi stany niezjednoczone /wiersz/ ~~
- Rozmy¶lania o pó³nocy /wiersz/?
- Rejestr marzeñ zakazanych /short, obrazek/
- Zupa z majowych chrab±szczy /opowiadanie/
- Synchroniczno¶æ /wiersz/ ?