24 godziny temu





Na podwórku nie by³o nikogo, dziwne. Zazwyczaj o tej porze, walczyli¶my o miejsce na trzepaku albo ³awce, a dzisiaj pustki. Mój siedmioletni nos wyczuwa³ niebezpieczeñstwo. Rozejrza³am siê wokó³ i zobaczy³am Krzywego, zmierzaj±cego do ¶mietnika z pe³nym wiaderkiem. Mia³ na sobie tylko spodnie od pi¿amy i kapelusz. Z pocz±tku wydawa³o mi siê, ¿e tak¿e koszulkê, ale kiedy siê zbli¿y³, zobaczy³am, ¿e wszêdzie ma tatua¿e. Od ramion po nadgarstki, na klatce piersiowej i brzuchu. Kiedy mnie min±³, ujrza³am plecy, pokryte zielono-niebieskim malowid³em. Uciekaæ? To by³o najprostsze rozwi±zanie, ale mo¿e wtedy co¶ by mnie ominê³o? Je¶li nawet jest morderc±, to morduje w nocy, kiedy nikt nie widzi. Pomy¶la³am, ¿e na podwórku jestem bezpieczna, zw³aszcza, ¿e z okien filowa³y s±siadki. Krzywy opró¿ni³ wiadro i wraca³. Nie wiem czemu, ale dygnê³am. Przystan±³:
–Mieszkasz obok mnie ma³a, prawda?
– Tak, proszê pana, pod osiemnastk±.
– Masz bardzo apetyczn± mamu¶kê –pog³aska³ siê po brzuchu i mlasn±³ – k³aniaj siê jej ode mnie.
Pstrykn±³ mnie w nos i odszed³. Zastanawia³am siê, czy on mamê pochwali³, czy to, co powiedzia³, by³o obra¼liwe. Trzeba to koniecznie sprawdziæ.
Nie mog³am wróciæ do domu, bo towarzystwo pewnie siê jeszcze naradza³o, wiêc podesz³am do okna, z którego wygl±da³a Pani Dziunia:
– Dzieñ dobry, pani Dziuniu, jak tam ¿ylaki?
Kiedy¶ s³ysza³am, jak skar¿y siê mamie, ¿e ma ¿ylaki. Nie wiedzia³am, co to jest, ale zawsze przy powitaniu, pyta³am o nie.
– Oj dobre z ciebie dziecko, ¿e siê martwisz. ¯ylaki, jak ¿ylaki, dokuczaj±. Powiedz mi lepiej, o czym rozmawia³a¶ z tym bandyt±, a¿ mnie pr±dy przesz³y, kiedy stan±³ przy tobie – Dziunia prze¿egna³a siê i splunê³a – siarkê poczu³am, to chyba jaki¶ szatan czy co¶. Lepiej od niego z daleka, bo urok na ciebie rzuci. Na jednej wiosce by³ taki jeden odmieniec; jak siê kiedy¶ zapatrzy³ na ma³± dziewczynkê, to chodziæ przez rok nie mog³a. Mówiê ci dziecko, uwa¿aj. A mo¿e ciê dotyka³?
– Nie, nie, tylko pstrykn±³ w nos, a mówi³ ma³o.
– Czyli jednak co¶ mówi³. A co?
– Powiedzia³, ze moja mama jest apetyczna. To dobrze czy ¼le, pani Dziuniu?
Dziunia pisnê³a:
– Co za zboczeniec! A swoj± drog± muszê twojej mamie powiedzieæ, ¿eby nie nosi³a takich dekoltów. Troje dzieci, a tak siê ods³ania; ¿e te¿ ojciec jej na to pozwala! No, zmykaj, bo idê do Skibów.
Zostawi³a mnie rozdziawion±, zamknê³a okno. By³am pewna, ¿e wszystko rozniesie po bloku i znowu bêdzie chryja. Skibowa to najgorsza plotkara i intrygantka – tak mówi³a o niej listonoszka, przypadkiem pods³ucha³am, gdy przynios³a telegram imieninowy dla taty. Musia³am dzia³aæ szybko, ¿eby ratowaæ ty³ek. W domu, poza swoimi, nie by³o ju¿ nikogo. Mama krz±ta³a siê w kuchni.
– Mamusiu, uk³oni³am siê panu Krzywemu ko³o ¶mietnika. Dobrze zrobi³am?
– Odpowiedzia³?
– Chyba tak.
– To tak, czy nie?
– Mówi³, ¿e jeste¶ apetyczna i kaza³ ci siê od niego uk³oniæ – wypali³am i dygnê³am.
Mama zaczê³a siê ¶miaæ:
– A to ³ajza! Ciekawe, kiedy on zd±¿y³ mi siê przyjrzeæ?
– Mamusiu, a pani Dziunia kaza³a mi powtórzyæ, co on mówi³ i polecia³a do Skibowej, pewnie jej opowie, a Skibowa rozniesie, bo to najgorsza plotkara i intrygantka.
Mama z³apa³a siê za g³owê:
– Pods³uchiwa³a¶ listonoszkê?? Ja przez ciebie kiedy¶ zwariujê. Nic, no nic nie mo¿na powiedzieæ. Córcia, masz kole¿anki, czemu ty siê z nimi nie bawisz, jak inne dziewczynki?
– Nie cierpiê dziewczynek!
– Pok³óci³a¶ siê z któr±¶?
– Nie, ale one s± g³upie, chudsze ode mnie i wy¶miewaj± siê.
Mama przytuli³a mnie do siebie:
– Wyro¶niesz i schudniesz, nie martw siê. Teraz id¼ do pokoju, kupi³am “¦wierszczyk”, poogl±daj sobie. A z Dziuni± porozmawiam, ¿eby mi po bloku fermentu nie sia³a.

Z nosem na kwintê posz³am do pokoju. Tata spa³ na le¿ance. Zaszy³am siê w swoim k±cie. Na szafce le¿a³ “¦wierszczyk”, ale go nie otworzy³am. By³o mi smutno, bo znowu przypomnia³am sobie, ¿e jestem gruba. Siostra by³a szczup³a i ¶liczna, mia³a d³ugie warkocze, brat te¿ chudzina. Tylko ja a¿ wylewa³am siê z ubrañ. Babcia kiedy¶ powiedzia³a, ¿e za du¿o jem i dlatego ro¶nie mi brzuch. A jak nie je¶æ, jak siê chce? Przecie¿ nie jad³am wiêcej od rodzeñstwa. A mo¿e? Jutro to sprawdzê. I pójdê spaæ bez kolacji. To postanowienie poprawi³o mi humor. Jeszcze wszystkim poka¿ê, ¿e mogê byæ chudsza.
Rano problem nadwagi zszed³ na drugi plan, bo przysz³a pani Rysia, moja najulubieñsza s±siadka i przynios³a pierniczki. Jak tu siê odchudzaæ, gdy korzenny zapach wype³nia kuchniê? Mama zaparzy³a herbatê i zrobi³o siê przyjemnie. Pani Rysia od razu popsu³a ten nastrój:
– Pani Irenko, bardzo pani± lubiê i zawsze stanê w obronie, ale muszê zapytaæ: co pani wczoraj robi³a w samej halce u tego nowego s±siada?
Mama zblad³a, postawi³a niefortunnie szklankê na rogu sto³u, rozleg³ siê brzêk t³uczonego szk³a, a ja poczu³am na nogach gor±ce krople.
– Jak mi pani nie powie, o co chodzi, zaraz zemdlejê – biedna mama ca³a siê trzês³a – przecie¿ ja nigdy nie by³am u Krzywego. Ani w halce, ani bez halki.
– Nigdy?
– Przysiêgam, ¿e nie!
– Co za wredna, stara krowa! – wzburzona Rysia z³apa³a mamê za rêkê – wiedzia³am, ¿e jest pani niewinna i powiedzia³am jej to prosto w twarz przy wszystkich.
– Jezus Maria, komu to pani powiedzia³a? Przy jakich wszystkich?
– Skibowej. Sta³am za ni± w miêsnym, przywie¼li ¿eberka i pe³no ludzi siê nasz³o. Skibowa by³a zajêta rozmow± i nawet mnie nie zauwa¿y³a. Z pocz±tku nie zwraca³am uwagi na to co gada, bo zagl±da³am, czy wystarczy miêsa. Nagle s³yszê, ¿e o pani mówi±. Podobno, jak m±¿ wychodzi do pracy, to pani w samej halce stuka do s±siada i potem u niego przesiaduje. Skibowa mówi³a, ¿e Krzywy siê wcale z tym nie kryje i nawet córkê wci±gn±³ w wasz romans, bo wczoraj Dziunia s³ysza³a, jak mówi³ do niewinnego dziecka, ¿e ma mamusiê palce lizaæ i da³ ma³ej jaki¶ li¶cik mi³osny.
– Ona k³amie jak najêta! – zaczê³am p³akaæ – ja siê tylko temu pani uk³oni³am, niczego mi nie dawa³. A pani Dziunia gówno s³ysza³a, bo siedzia³a w oknie, a my stali¶my przy ¶mietniku! Moja mamusia jest najlepsza na ca³ej kuli ziemskiej i nawet w mieszkaniu nie chodzi w halce, bo nie ma halek!
Moje wyznanie musia³o wywrzeæ du¿e wra¿enie, bo ani mama, ani Rysia, nie zwróci³y uwagi na brzydkie s³owo.
– Pani Irenko – w oczach Rysi malowa³o siê wspó³czucie – nie ma pani halki? Ani jednej?
– Nie mam – mama w koñcu siê u¶miechnê³a.
– Kupiê pani na imieniny. Dwie albo lepiej trzy.
– I tak nie bêdê nosiæ, bo nie lubiê. No, niech pani powie, jakim wiêc cudem Skibowa widzia³a mnie w halce? Co za g³upie prukwy! I co, mam i¶æ i siê wyk³ócaæ? Szkoda czasu i nerwów. A ty córcia, na drugi raz to buzia na k³ódkê przy Dziuni i Skibowej. Widzisz, jak mo¿na jedno zdanie zamieniæ w awanturê?
– Dobrze, mamusiu.
Mia³am wra¿enie, ¿e mama w jakim¶ sensie zaprosi³a mnie do swojej dru¿yny. Nie do koñca wiedzia³am, na czym to bêdzie polegaæ, ale czu³am dumê. Nie zgadza³am siê z jednym; ¿eby plotkarom odpu¶ciæ takie ¶wiñstwo. Na mamê nie mog³am liczyæ, na tatê tym bardziej, bo by siê dopiero narobi³o. Wpad³o mi do g³owy, ¿e trzeba we wszystko wtajemniczyæ Krzywego. W koñcu jest zamieszany w sprawê. Idê na podwórko, na trzepaku najlepiej mi siê my¶li. Mam ca³y dzieñ. A jutro zacznê dzia³aæ.

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

/> /> /> Zazwyczaj ³awce, Mój Rozejrza³am Krzywego, ¶mietnika Mia³ ¿e ¿e Kiedy Uciekaæ? Je¶li Pomy¶la³am, ¿e ¿e Krzywy Nie Przystan±³: />–Mieszkasz />– Tak, />– Masz –pog³aska³ />Pstrykn±³ Zastanawia³am Trzeba />Nie Pani Dziunia: />– Dzieñ Dziuniu, ¿ylaki? />Kiedy¶ ¿e ¿ylaki. Nie />– ¿e ¯ylaki, ¿ylaki, Powiedz Dziunia Lepiej Mówiê />– Nie, />– Czyli />– Powiedzia³, ¼le, Dziuniu? />Dziunia />– ¿eby Troje ¿e No, Skibów. />Zostawi³a By³am ¿e Skibowa Musia³am ¿eby Mama />– Mamusiu, Krzywemu ¶mietnika. Dobrze />– Odpowiedzia³? />– Chyba />– />– Mówi³, ¿e />Mama ¶miaæ: />– ³ajza! Ciekawe, />– Mamusiu, Dziunia Skibowej, Skibowa />Mama />– Pods³uchiwa³a¶ Nic, Córcia, />– Nie />– Pok³óci³a¶ />– Nie, />Mama />– Wyro¶niesz Teraz “¦wierszczyk”, Dziuni± ¿eby /> />Z Tata Zaszy³am “¦wierszczyk”, By³o ¿e Siostra ¶liczna, Tylko Babcia ¿e Przecie¿ Jutro Jeszcze ¿e Rano Rysia, Jak Mama Pani Rysia />– Pani Irenko, />Mama />– Jak Krzywego. Ani />– Nigdy? />– Przysiêgam, ¿e />– Rysia ¿e />– Jezus Maria, Przy />– Skibowej. Sta³am ¿eberka Skibowa Nagle ¿e Podobno, Skibowa ¿e Krzywy Dziunia ¿e />– Ona Dziunia ¶mietniku! Moja />Moje Rysia, />– Pani Irenko Rysi Ani />– Nie />– Kupiê Dwie />– No, Skibowa Szkoda Dziuni Skibowej. Widzisz, />– Dobrze, />Mia³am ¿e Nie Nie ¿eby ¶wiñstwo. Wpad³o ¿e Krzywego. Idê Mam />

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci