24 godziny temu




Mia³am wra¿enie, ¿e mama w jakim¶ sensie zaprosi³a mnie do jednej dru¿yny. Nie do koñca wiedzia³am, na czym to polega. ale czu³am dumê. Nie zgadza³am siê z jednym; ¿eby plotkarom odpu¶ciæ takie ¶wiñstwo. Na mamê nie mog³am liczyæ, na tatê tym bardziej, bo by siê dopiero narobi³o. Wpad³o mi do g³owy, ¿e trzeba we wszystko wtajemniczyæ Krzywego. W koñcu jest zamieszany w sprawê. Idê na podwórko, na trzepaku najlepiej mi siê my¶li. Mam ca³y dzieñ. A jutro zacznê dzia³aæ.

U Krzywego s³ychaæ by³o ³omot, jakie¶ ha³asy i szurania. Zamyka³ szafy albo ciê¿kie szuflady, kl±³. Sta³am od piêciu minut, czekaj±c, a¿ mi otworzy. Wiedzia³, ¿e to ja, bo z pocz±tku uchyli³ drzwi, ale burkn±³, ¿e wpu¶ci mnie za chwilê. Mo¿e chowa³ pistolety i no¿e albo zmywa³ krew z pod³ogi? Dziwne, ale Krzywy w roli mordercy nawet mi siê podoba³, mo¿e dlatego, ¿e ju¿ trochê zacz±³ siê ze mn± kolegowaæ i by³am pewna, ¿e zachowa mnie przy ¿yciu. W koñcu wesz³am. Mia³am stracha, jednak sprawa by³a powa¿na i tylko Krzywy móg³ pomóc. Pokój wygl±da³ normalnie: ³ó¿ko, ma³o mebli, nic podejrzanego. By³am rozczarowana, ale w koñcu porz±dny przestêpca zaciera za sob± ¶lady.
– Z czym przysz³a¶, ma³a? – nala³ sobie piwa do szklanki i usiad³ przy stole – pewnie to co¶ wa¿nego, inaczej by¶ uciek³a spod drzwi, bo wygl±dasz na przestraszon±. Co siê sta³o, ¿e odwiedzi³a¶ takiego starego dziada?
–Jest pan tylko trochê stary, ale nie za bardzo – no, pierwsze s³owa przesz³y mi jako¶ przez gard³o – musia³am przyj¶æ, bo mamy problem. Takie dwie z naszego bloku obgaduj± moj± mamê i pana. Tutaj i w sklepach.
– Co¶ podobnego! No to siadaj, jedz cuksy – podsun±³ mi puszkê z landrynkami – i opowiadaj.
Opowiedzia³am mu wszy¶ciutko. S³ucha³ i bez przerwy rechota³:
– Nawet mi siê podoba ta historia, zw³aszcza twoja mamu¶ka w halce, skradaj±ca siê do mnie. Tylko jej tego, Broñ Bo¿e, nie powtarzaj, bo znowu namieszasz. Skibowa, mówisz i ten t³usty wieloryb? Co za klêpy!
Porównanie Dziuni do wieloryba sprawi³o, ¿e wci±gnê³am Krzywego na listê moich najlepszych s±siadów.
– I co my teraz z tym zrobimy? Nie chcia³abym, ¿eby siê tata dowiedzia³, bo wie pan, niektórzy mê¿owie s± dziwni. Czasem uwierz± jakim¶ wielorybom, a nie w³asnym ¿onom.
– Zw³aszcza takim ³adnym, jak twoja mama – Krzywemu za¶wieci³y siê oczy – nie ma co, przystojna szelma. Co¶ wymy¶limy, a w³a¶ciwie, ja wymy¶lê, ty ju¿ swoje zrobi³a¶. Nikomu nie mów, ¿e by³a¶ u mnie. To bêdzie nasza tajemnica. Jak w wojsku, rozumiesz?
– Tak, proszê pana – by³am szczê¶liwa, ¿e nie odmówi³ – jak w wojsku. To kiedy pan zastrzeli te plotkary?
Krzywy nie móg³ opanowaæ ¶miechu. Brzuch trz±s³ mu siê tak mocno, ¿e dwie syreny na jego piersiach rusza³y siê, jakby by³y w wodzie. Patrzy³am zafascynowana na kolorowe tatua¿e i postanowi³am zrobiæ sobie podobne, jak bêdê stara.
– Teraz zmykaj, bo mam robotê. Nie martw siê, raz dwa wykombinujê jak±¶ zemstê. Zabijaæ ich nie bêdê, niech sobie ¿yj±, pokraki.
Wyjrza³ za drzwi, czy nikt siê nie krêci, potem mnie wypu¶ci³. Posz³am do siebie. Tata naprawia³ gniazdko, a mama wyci±ga³a z garnka wazow± ³y¿k±, moje ulubione kopytka.
– Gdzie by³a¶ – mia³a um±czony nos – pewnie znowu kogo¶ pods³uchiwa³a¶.
– Mamo! – poczu³am siê obra¿ona – Ludzie bardzo g³o¶no mówi±,wcale nie trzeba ich pods³uchiwaæ. Jak Matysikowa, co nad nami mieszka, krzyczy, to wszystko u nas s³ychaæ.
– Prawda, wszystko przez tê ciasnotê – westchnê³a mama – to sobie s³uchaj, ale nie lataj potem i nikomu nie powtarzaj.
– A tobie mogê?
– Mnie mo¿esz – mama potarga³a mi grzywkê – teraz umyj rêce, zaraz zjesz kopytka.
– Ale ma³o!
Uwielbia³am kopytka, z przysma¿on± tart± bu³k± i cukrem. Ale w koñcu chcia³am schudn±æ i wygl±daæ jak inne dziewczynki. Mimo ¿alu, ku zdziwieniu mamy, zjad³am niewielk± porcjê. Korci³o mnie, ¿eby jej powiedzieæ o wizycie u Krzywego, ale tajemnica, to tajemnica. Jak w wojsku.

Kolejne dni up³ywa³y niestety, bardzo spokojnie. Dziunia mia³a siê dobrze, Skibowa równie¿. Wysiadywa³y na ³awce i nic nie wskazywa³o, ¿e dokona³a siê na nich jaka¶ zemsta. Czy¿by Krzywy zrezygnowa³? Puka³am kilka razy, ale nie otwiera³. Nas³uchiwa³am pod drzwiami – cisza. Mo¿e wyjecha³? Wola³am ju¿ nieobecno¶æ, ni¿ rezygnacjê. Szkoda, ¿e mi nie powiedzia³; ¿y³am w zawieszeniu, patrz±c jak dwie wredne baby zajmuj± moj± ³awkê, plotkuj±c w najlepsze. Wczoraj, kiedy wyrzuca³am ¶mieci, próbowa³y ze mnie co¶ wyci±gn±æ.
– Mama w domu, dziecinko? – g³os Dziuni ocieka³ miodem – Co¶ jej ostatnio nie widzê.
–W domu – wycedzi³am przez zêby – jest bardzo zajêta i nie ma czasu na pierdo³y. Podoba³o mi siê to s³owo, niedawno pods³ucha³am u taty.
– A co takiego wa¿nego robi, ¿e nawet na chwilê nie wyjdzie? – Skibowa zapiszcza³a jak myszka – pewnie listy mi³osne pisze.
Dziunia spojrza³a na ni± znacz±co i pu¶ci³a oko. O nie, nie dam siê sprowokowaæ:
– Mama gotuje obiad i robi dla tatusia sweter na drutach. To bêdzie piêkny sweter, we wzory. Jak siê kocha swojego mê¿a, to trzeba mu robiæ swetry. Pani Skibowa, a zrobi³a pani chocia¿ jaki¶ szalik mê¿owi ?
– Skiba nie nosi szalików – odburknê³a – lepiej id¼ do domu, mama pewnie czeka.
Obie by³y rozczarowane, ¿e niczego siê nie dowiedzia³y. Jaka ta Skibowa wredna, pos±dzaæ mamê o pisanie listów mi³osnych! Biedny pan Skiba. Przesta³am siê dziwiæ, ¿e ci±gle by³ pijany. Przy takiej ¿onie musia³, nie mia³ innego wyj¶cia. Mielczarkowa kiedy¶ mówi³a, ¿e Skibowa go bije trzepaczk± albo zmiotk± do ¶mieci. Muszê o tym powiedzieæ Krzywemu, mo¿e da siê namówiæ i jeszcze dodatkowo zem¶ci siê za Skibê. To by³by dobry uczynek. Niestety, s±siada wci±¿ nie by³o, zaczyna³am siê martwiæ. Zobaczy³am go dopiero po dwóch tygodniach i tak siê ucieszy³am, ¿e a¿ wy¶ciska³am na korytarzu:
– My¶la³am, ¿e pana zabili! Ju¿ nawet chcia³am poprosiæ tatê, ¿eby poszed³ na posterunek zg³osiæ, ¿e siê pan zgubi³!
Krzywy by³ wzruszony. Pog³aska³ mnie po g³owie i wyj±³ z kieszeni ma³e zawini±tko:
– Masz tu prezent od s±siada – pu¶ci³ oko – niepotrzebnie siê martwi³a¶, za³atwia³em sprawy i musia³em wyjechaæ. Nied³ugo znowu mnie nie bêdzie przez jaki¶ czas, ale teraz przyjecha³em specjalnie, bo przecie¿ musimy siê zem¶ciæ.
Prezent by³ cudowny – ma³e, okr±g³e lusterko ze z³ot± ramk± i zdjêciem piêknej blondynki z ty³u.
– Jaka ona ¶liczna – wyszepta³am – chcia³abym tak wygl±daæ.
– To taka aktorka, Bardotka. – Jak uro¶niesz, na pewno bêdziesz ³adniejsza.
– Na d³ugo pan wyjedzie?– zapyta³am z ¿alem
– Na kilka miesiêcy. Ale wrócê, spokojna g³owa. Teraz muszê zrobiæ sobie co¶ do jedzenia. Zmykaj do domu, jutro bêdziemy siê m¶ciæ. Jeszcze jedno: nie mów nikomu, ¿e mnie dzisiaj widzia³a¶.
W nocy nie mog³am zasn±æ. Wyobra¿a³am sobie ró¿ne zemsty. Ciekawe, co on wymy¶li³? Kiedy w koñcu zasnê³am, przy¶ni³y mi siê Dziunia ze Skibow±: mia³y ogolone g³owy, by³y przywi±zane do wysokich s³upów, a wokó³ biega³y ogromne tygrysy. Kiedy jeden wyszczerzy³ k³y i skoczy³ w kierunku Dziuni, zaczê³am wrzeszczeæ i obudzi³am siê na pod³odze. Wystraszona mama podnios³a mnie i po³o¿y³a na ³ó¿ku.
Rano bola³a mnie g³owa, mia³am guza i by³am niewyspana.
– Jak siê czujesz? – w g³osie mamy s³ysza³am niepokój – W nocy spad³a¶ z ³ó¿ka, mia³a¶ z³e sny?
– Bardzo z³e, mamusiu. Spotka³am stado tygrysów i one chcia³y mnie zje¶æ. Dobrze, ¿e to tylko sen.
– Nic ciê nie boli?
– Tylko guz, wiêcej nic.
– To dobrze. Chcesz parówkê?
– Chcê. I kakao.
Dzisiaj nie mog³am siê odchudzaæ. To by³ wa¿ny dzieñ. Musia³am byæ silna i najedzona. Po ¶niadaniu wysz³am na podwórko. Na ³awce siedzia³a Dziunia z Mielczarkow± i skuba³y s³onecznik. Na mój widok, Dziunia zaczê³a co¶ szeptaæ s±siadce. By³o jasne, jak s³oñce, ¿e obgaduje mnie albo mamê. Na trzepaku siedzia³ W³odziu. Trudno, jako¶ to prze¿yjê.
– Cze¶æ, gruba.
– Cze¶æ, ry¿a pa³o.
– Mamo – krzykn±³ w stronê Mielczarkowej – ona mówi na mnie ry¿a pa³a!
– A on na mnie gruba!
– Skaranie boskie z tymi dzieciami! – Mielczarkowa nie mia³a ochoty przerywaæ rozmowy z Dziuni± – Lepiej siê pobawcie.
W³odziu wzruszy³ lekcewa¿±co ramionami i splun±³, zrobi³am to samo. Wisieli¶my z pó³ godziny na trzepaku, nic do siebie nie mówi±c. I o to mi w³a¶nie chodzi³o. Musia³am spokojnie pomy¶leæ. Nagle z budynku wybieg³a Skibowa:
– Dziunia, chod¼ tu, bo ja zaraz trupem padnê! – by³a czerwona i spocona – musisz i¶æ ze mn± na posterunek!
Dziunia z Mielczarkow± poderwa³y siê z ³awki:
– Skibowa, okradli was czy co?
– Ju¿ bym wola³a, ¿eby mnie okradli, bo co ja mam? Z³odziej by siê nie ob³owi³. Bo¿e, Bo¿e, patrzysz i nie grzmisz! – Skibowa wymachiwa³a piê¶ci± w stronê nieba – czemu takie ¶winie po ¶wiecie chodz±?
– Gadacie, gadacie, a ja dalej nie wiem, co siê sta³o – Mielczarkowa uciê³a w koñcu te lamenty.
Skibowa dramatycznym ruchem przycisnê³a rêce do piersi:
– Zesz³am przed chwil± do piwnicy po ziemniaki, ju¿ mia³am otwieraæ k³ódkê, ale co¶ mi za¶mierdzia³o, patrzê w dó³, a tam przed samym wej¶ciem nar¿niête! Tyle lat tu mieszkam i spokój, a dzisiaj gówno przed piwnic± znajdujê!
– O, matko ¶wiêta, na pewno jaki¶ pijak! – Dziunia mia³a na wszystko gotow± odpowied¼.
– Nie gadaj g³upot, moja piwnica jest daleko od wej¶cia, prawie na samym koñcu, gdzie by pijakowi siê chcia³o le¼æ tak daleko. Mówiê wam, kto¶ z bloku mi to zrobi³!
– Jakie¶ dziecko? – Mielczarkowa niespokojnie popatrzy³a na W³odzia, który mia³ zwyczaj sikania po piwnicach.
– Jakie dziecko ?! – na twarzy Skibowej malowa³o siê obrzydzenie – jest tam tego tyle, jakby wielb³±d nasra³. Idê na posterunek, w koñcu mo¿e ten durny dzielnicowy na co¶ siê przyda. Dziunia, idziesz ze mn±, czy nie?
Dziunia siê wymiga³a:
– Lepiej tutaj zostanê z Mielczarkow±, mo¿e kogo¶ podejrzanego zobaczymy.
Siedzieli¶my z W³odziem na trzepaku, czekaj±c na rozwój wydarzeñ. Na podwórko zesz³y s±siadki, zwabione krzykiem Skibowej. G³o¶no gdyba³y na temat “tej ¶wini”. Twarz mnie pali³a.
– Co¶ taka czerwona? – W³odziu popatrzy³ na mnie zaciekawiony.
– Jestem czerwona? – udawa³am zdziwion± – To pewnie przez to gówno, niedobrze mi, chyba bêdê rzygaæ.
W³odziu odsun±³ siê na koniec trzepaka:
– Mnie takie co¶ nie rusza, a baby to zaraz rzygaj±. Ciekawe, kto to zrobi³?
– Na pewno jaki¶ pijak, nie wierzê, ¿e kto¶ z naszego bloku, u nas s± sami porz±dni ludzie.
Nagle us³ysza³am, ¿e s±siadki mówi± o Krzywym. Zrobi³o mi siê zimno. Chyba polecê i go ostrzegê. Czy to nie bêdzie podejrzane? Bêdzie. Nigdzie nie idê, bo wszystko siê wyda.
W drzwiach budynku pojawi³a siê Skibowa, a zaraz za ni± nasz dzielnicowy. Minê mia³ nietêg±, widocznie ju¿ byli w piwnicy:
– Dziunia! – wydar³a siê Skibowa – chod¼ tu!
– Ja tam ¶wiadkowaæ nie mam zamiaru – Dziunia nawet nie wsta³a – nic nie widzia³am, nic nie s³ysza³am.
– Zaraz zobaczysz! Pan dzielnicowy obszed³ wszystkie piwnice. Zgadnij, co znalaz³ pod twoj±???
Dziunia, mimo, ¿e gruba, jak odrzutowiec wystrzeli³a z ³awki i w kilka sekund by³a ju¿ przy wej¶ciu do budynku. Na podwórku zrobi³o siê g³o¶no, bo zaczêli siê schodziæ kolejni mieszkañcy. Dzielnicowy w koñcu zabra³ g³os:
– Ile razy wam mówi³em, ¿e trzeba dorobiæ klucze przy g³ównym wej¶ciu do piwnic? Do was wchodzi siê z ka¿dej strony i jest niebezpiecznie. Gówno, to jeszcze pó³ biedy, ale przecie¿ niedaleko jest knajpa. Nie boicie siê o dzieci?
Nikt siê nie odezwa³, jak zwykle.
– Podejrzewacie kogo¶? – dzielnicowy wyj±³ notes.
Milczarkowa wysunê³a siê do przodu:
– Ja nikogo nie podejrzewam, ale Dziunia tak.
Dziunia jak na zawo³anie, wysz³a z bloku. Wygl±da³a okropnie, zap³akana, potargana i spuchniêta:
– Rzyga³a – Pan Gieniu by³ lakoniczny i bezlitosny – panie w³adzo, a jak inne piwnice?
– Czyste. Mo¿e wasze s±siadki siê komu¶ narazi³y?
– To bardzo porz±dne kobiety. Do ko¶cio³a chodz± – Milczarkowa zrobi³a pobo¿n± minê.
Kto¶ sykn±³ ostrzegawczo, dzielnicowy by³ partyjny i akurat pobo¿no¶æ nie nale¿a³a do zalet, które najbardziej ceni³; nie skomentowa³ jednak tego, czeka³, a¿ podejdzie Dziunia.
– Ma pan aresztowaæ tê ¶winiê! Nie pozwolê siê tak poniewieraæ! Skibowa te¿ nie.
– Kto móg³ to zrobiæ, podejrzewa pani kogo¶??
– Krzywy! Ten nowy lokator. ¬le mu z oczy patrzy, nikt nic o nim nie wie, po nocy siê wci±¿ w³óczy. On, jak nic!
Nie mog³am ju¿ tego s³uchaæ, pobieg³am do domu. O ca³ej awanturze opowiedzia³am mamie. Wydawa³o mi siê, ¿e tylko udaje oburzon± i z trudem zachowuje powagê.
– Mamusiu, Dziunia powiedzia³a dzielnicowemu, ¿e to na pewno zrobi³ pan Krzywy!
– Niemo¿liwe, przecie¿ jeszcze nie wróci³ – mama by³a zdziwiona – nie wiedzia³a¶, ¿e wyjecha³?
– Naprawdê?
– Przed wyjazdem poprosi³ tatê, ¿eby mia³ oko na mieszkanie. To na pewno nie on.
Wróci³am na podwórko, ludzie jeszcze dyskutowali.
– Panie dzielnicowy! – wszyscy odwrócili siê w moj± stronê – Pan Krzywy wyjecha³ ju¿ dawno i jeszcze nie wróci³.
– Sk±d wiesz? – Dziunia by³a w¶ciek³a.
– Wiem i ju¿. Tata mu pilnuje mieszkania, ¿eby go nikt nie okrad³.
– £adnie to tak rzucaæ oszczerstwa na niewinnego? – dzielnicowy uzna³ sprawê za zamkniêt± – Lepiej id¼cie posprz±taæ te gówna i w koñcu kupcie k³ódkê.

Wróci³am do domu spokojna, ¿e Krzywy jest bezpieczny. Jutro mu wszystko opowiem. Ale jutro zamieni³o siê w pojutrze, w tydzieñ, potem w miesi±c. Mój najlepszy s±siad znikn±³. Czeka³am cierpliwie, ale kiedy nadszed³ wrzesieñ i posz³am do szko³y, my¶la³am o nim coraz rzadziej. Wci±¿ jednak by³am pewna, ¿e w koñcu wróci.

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

/> /> Mia³am ¿e Nie Nie ¿eby ¶wiñstwo. Wpad³o ¿e Krzywego. Idê Mam /> Krzywego ³omot, Zamyka³ Sta³am Wiedzia³, ¿e ¿e Mo¿e Dziwne, Krzywy ¿e ¿e ¿yciu. Mia³am Krzywy Pokój ³ó¿ko, By³am ¶lady. />– ¿e />–Jest Takie Tutaj />– Co¶ />Opowiedzia³am S³ucha³ />– Nawet Tylko Broñ Bo¿e, Skibowa, />Porównanie Dziuni ¿e Krzywego />– Nie ¿eby Czasem ¿onom. />– Zw³aszcza ³adnym, Krzywemu Co¶ Nikomu ¿e Jak />– Tak, ¿e Krzywy ¶miechu. Brzuch ¿e Patrzy³am />– Teraz Nie Zabijaæ ¿yj±, />Wyjrza³ Posz³am Tata ³y¿k±, Gdzie />– Mamo! Ludzie Jak Matysikowa, />– Prawda, />– />– Mnie />– Ale />Uwielbia³am Ale Mimo ¿alu, Korci³o ¿eby Krzywego, Jak /> Kolejne Dziunia Skibowa Wysiadywa³y ³awce ¿e Czy¿by Krzywy Puka³am Nas³uchiwa³am Mo¿e Wola³am Szkoda, ¿e ¿y³am ³awkê, Wczoraj, ¶mieci, />– Mama Dziuni Co¶ />–W Podoba³o />– ¿e Skibowa />Dziunia />– Mama Jak Pani Skibowa, ? />– Skiba />Obie ¿e Jaka Skibowa Biedny Skiba. Przesta³am ¿e Przy ¿onie Mielczarkowa ¿e Skibowa ¶mieci. Muszê Krzywemu, Skibê. Niestety, Zobaczy³am ¿e />– My¶la³am, ¿e Ju¿ ¿eby ¿e />Krzywy Pog³aska³ />– Masz Nied³ugo />Prezent />– Jaka ¶liczna />– Bardotka. Jak ³adniejsza. />– ¿alem />– Ale Teraz Zmykaj Jeszcze ¿e Wyobra¿a³am Ciekawe, Kiedy Dziunia Skibow±: Kiedy Dziuni, Wystraszona ³ó¿ku. />Rano />– Jak ³ó¿ka, />– Bardzo Spotka³am Dobrze, ¿e />– Nic />– Tylko />– Chcesz />– Chcê. />Dzisiaj Musia³am ¶niadaniu ³awce Dziunia Mielczarkow± Dziunia By³o ¿e W³odziu. Trudno, />– Cze¶æ, />– Cze¶æ, />– Mamo Mielczarkowej />– />– Skaranie Mielczarkowa Dziuni± Lepiej />W³odziu Wisieli¶my Musia³am Nagle Skibowa: />– Dziunia, />Dziunia Mielczarkow± ³awki: />– Skibowa, />– Ju¿ ¿eby Z³odziej Bo¿e, Bo¿e, Skibowa ¶winie ¶wiecie />– Gadacie, Mielczarkowa />Skibowa />– Zesz³am Tyle />– ¶wiêta, Dziunia />– Nie Mówiê />– Jakie¶ Mielczarkowa W³odzia, />– Jakie Skibowej Idê Dziunia, />Dziunia />– Lepiej Mielczarkow±, Siedzieli¶my W³odziem Skibowej. G³o¶no “tej ¶wini”. Twarz />– Co¶ W³odziu />– Jestem />W³odziu />– Mnie Ciekawe, />– ¿e />Nagle ¿e Krzywym. Zrobi³o Chyba Czy Bêdzie. Nigdzie />W Skibowa, Minê />– Dziunia! Skibowa />– ¶wiadkowaæ Dziunia />– Zaraz Pan Zgadnij, />Dziunia, ¿e ³awki Dzielnicowy />– Ile ¿e Gówno, Nie />Nikt />– Podejrzewacie />Milczarkowa />– Dziunia />Dziunia Wygl±da³a />– Rzyga³a Pan Gieniu />– Czyste. Mo¿e />– Milczarkowa />Kto¶ Dziunia. />– ¶winiê! Nie Skibowa />– Kto />– Krzywy! Ten ¬le On, />Nie Wydawa³o ¿e />– Mamusiu, Dziunia ¿e Krzywy! />– Niemo¿liwe, ¿e />– Naprawdê? />– Przed ¿eby />Wróci³am />– Panie Pan Krzywy />– Sk±d Dziunia />– Wiem Tata ¿eby />– £adnie Lepiej /> Wróci³am ¿e Krzywy Jutro Ale Mój Czeka³am Wci±¿ ¿e />

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci