24 godziny temu

Nigdy nie chcia³am mieæ psa. Nigdy. Intuicyjnie czu³am, ¿e jest to trudny obowi±zek i ¿e nie mam odpowiedniego charakteru, aby go ud¼wign±æ.  Dziwiê siê w ogóle, jak mi siê uda³o sprostaæ zadaniu wyhodowania dwóch córek, które teraz s± doros³e, wyfrunê³y z naszego domu i my¶la³am, ¿e wreszcie bêdê mia³a szansê zapanowaæ nad domowym porz±dkiem.
Moja mama mia³a takie samo zdanie o trzymaniu zwierz±t w domu.  Ewentualnie mogli¶my dokarmiaæ na podwórku koty przyb³êdy. Z zakazem wpuszczania ich do domu.
Mam ¶redni talent do porz±dków. To znaczy wiem, jak powinien wygl±daæ, rani mnie ba³agan, a zw³aszcza brzydkie zapachy. Ale niejednokrotnie czujê siê bezradna wobec wszechobecnych farfocli kurzu i pajêczyn, które powstaj± nie wiadomo kiedy i dlaczego, dos³ownie tu¿ po tym jak w trudzie i znoju pozby³am siê dotychczasowych. Ju¿ nie wspomnê o bataliach klozetowych (fuj!).
Mama pozna³a mnie od tej strony ju¿ w dzieciñstwie. Dlatego z trosk± przewidywa³a mój trudny los w doros³ym samodzielnym ¿yciu, powtarzaj±c ku przestrodze: „Dziecko, musisz siê tego nauczyæ, bo zginiesz w ba³aganie!”  Mo¿e pope³ni³a b³±d indoktrynuj±c mnie w ten sposób. Zgodnie z obecn± wiedz± o wychowaniu zaprogramowa³a mnie negatywnie. Niezale¿nie od rzeczywistych efektów w porz±dkach mam du¿y kompleks i nisk± samoocenê, zatem jedynym wyj¶ciem w tej sytuacji jest stosowanie strategii ograniczania przyczyn powstawania ba³aganu.
Z tym, ¿e tak± strategiê trudno stosowaæ, gdy do g³osu dochodz± inni cz³onkowie rodziny, którzy nie zajmuj± siê utrzymywaniem porz±dku, albo maj± o nim mylne pojêcie, albo wrêcz oszukuj± sami siebie, ¿e poradz± sobie z przewidywanym ba³aganem.
Kiedy¶ spêdzi³am kwadrans w ma³ym mieszkaniu, w którym mieszka³ spory pies. Na mój nos (!) obieca³am sobie, ¿e nigdy w  ¿yciu nie bêd± mia³a psa w blokowym mieszkaniu. Tam by³ naprawdê intensywny, nieprzyjemny zapach. No chyba, ¿e na podwórku,  gdy siê wzbogacê i bêdê mia³a dom z ogrodem.
No i sta³o siê. Zamieszkali¶my w domu z ogrodem. Nied³ugo potem m³odsza córka, uczennica szko³y podstawowej, wraz z kole¿ank± przytaszczy³y szczeniaka, mia³ kilka miesiêcy, twierdzi³y, ¿e znalaz³y go na ulicy. Nie pomog³y moje kategoryczne zakazy, ¿e nie ¿yczê sobie zwierzêcia, ¿e nie bêdê siê nim zajmowaæ, bo nie mam na to czasu, ochoty ani pojêcia co z takim szczeniakiem siê robi. By³a jedna odpowied¼ jak mantra: „Ja siê bêdê nim zajmowaæ, nie martw siê mamo.” M±¿ te¿ jako¶ zmiêk³ i nie protestowa³. Có¼, ja wiedzia³am swoje...
Szczeniak by³ mieszañcem jakiego¶ kundla z jamnikiem, czarny z bia³ymi przebarwieniami na ³apkach i pod szyj±. Do¶æ sympatyczny, mia³ zaciêcie do polowañ. Zw³aszcza na spacerach wygl±da³ przezabawnie, gdy gna³ przez okoliczne zaro¶la za zaj±cem lub inn± kuropatw± i sponad wysokiej trawy widaæ by³o jego faluj±ce w locie uszy. By³y te¿ problemy z s±siadami, upolowa³ bezprawnie parê kur. Mimo to wzbudza³ sympatiê u znajomych i przypadkowych przechodniów. By³ do nich przyjacielsko nastawiony. Kto¶ posumowa³, ¿e mamy psa obronnego: trzeba nim rzuciæ w napastnika.
Gorzej by³o z utrzymaniem porz±dku w domu. Jak tu wpu¶ciæ do domu takiego utaplanego w b³ocie i pajêczynach potwora. Podjête przez córkê próby k±pieli koñczy³y siê kiepsko, gdy¿ psisko czeka³o tylko na moment, ¿eby po zachlapaniu ca³ej ³azienki i osuszeniu wyrwaæ siê z domu. Tam trzeba by³o siê natychmiast wytarzaæ w czym¶ cuchn±cym i wtedy wszystko dla niego by³o w porz±dku.
M±¿ podj±³ trud wybudowania psiej budy, aby nasz pies móg³ siê do niej wyprowadziæ. Jednak nie by³o mu to w smak. Obchodzi³ j± szerokim ³ukiem i ani razu do niej nie wdepn±³. Do dzi¶ dnia goszcz± siê w niej tylko bezpañskie koty.
Na zawsze pozostanie dla mnie tajemnic±, jakim sposobem w domu, gdzie utrzymuje siê psa, udaje siê zachowaæ jasny, czysty dywan i tak±¿ kanapê. Albo po¶ciel w ³ó¿ku, w którym ukochany pies ma zwyczaj sypiaæ z panem czy pani±.
Nasz pies mia³ zakaz spania w ³ó¿ku. Ale i tak wkrada³ siê do sypialni i wczo³giwa³ pod ³ó¿ko, w ten sposób zbli¿a³ siê do mnie maksymalnie, jak by³o mo¿na. Mia³ te¿ zakaz wchodzenia na kanapy i fotele. Oczywi¶cie pod nasz± nieobecno¶æ wszystkie kanapy i fotele by³y jego - bo przy nas nie odwa¿y³ siê ³amaæ tego zakazu. Po powrocie z pracy konstatowa³am ze z³o¶ci±, ¿e znowu czyste nakrycia pe³ne s± k³aków i paprochów ze spaceru. Traci³am ochotê na siadanie w tym miejscu, a i krêpowa³o mnie przyjmowanie go¶ci, gdy¿ wyobra¿a³am sobie, jak dostrzegaj± te nieczysto¶ci i obawiaj± siê o swoje wyj¶ciowe stroje. Przez te lata kanapy i fotele, mimo moich starañ o czysto¶æ, pozostawia³y wiele do ¿yczenie.
Poza tym w ogóle nie rozumiem po co komu pies. To znaczy komu¶ innemu mo¿e po co¶ on byæ potrzebny. Ale nie mnie. Nie odczuwam takiej potrzeby, ¿eby przytulaæ siê do psa. Mam siê do kogo przytulaæ – do mê¿a, do dzieci, teraz do wnuczki. Nie chce mi siê nawet go g³askaæ, tych sztywnych zakurzonych kud³ów, mam na d³oniach egzemê i robi mi siê niedobrze na sam± my¶l o takim dotyku. Córka natomiast bardzo szybko przesta³a siê psem zajmowaæ z powodu bardziej dla niej interesuj±cych zajêæ: nauka w liceum, potem studia i inne dodatkowe kursy, warsztaty, na koniec wyprowadzka z domu.
Oceniam, ¿e pies traktuje mnie instrumentalnie. Jak tylko pojawiam siê w kuchni stoi nade mn± i mlaska, oczekuj±c jedzenia. Nigdy siê nie zra¿a, mo¿e tak staæ i staæ. Wkurza mnie to, mam ró¿ne rzeczy do zrobienia w kuchni, a wygl±da na to, ¿e podstawow± czynno¶ci± powinno byæ karmienie psa. Niezale¿nie kiedy dosta³ ostatnio, jest pewny,  ¿e znowu mu siê nale¿y. Poza tym oczekuje, ¿e natychmiast jak zasygnalizuje chêæ wyj¶cia z domu, drzwi zostan± otwarte, a gdy tylko zaszczeka na dworze, natychmiast zostanie wpuszczony do ¶rodka. Ca³y czas obs³uga psa. A co z innymi zajêciami?
Jak tylko gdzie¶ usiad³am, zaraz uwala³ siê u moich stóp, a poniewa¿ nie zwraca³am na to uwagi czêsto przy wstawaniu potyka³am siê o niego, ledwo ratuj±c siê przed upadkiem, nierzadko przydeptuj±c go bole¶nie przy ³apaniu równowagi. Rodzi³o to we mnie nieprzyjemne poczucie winy.
Pogl±d, i¿ pies jest m±dry i przywi±zany do swojego pana, uwa¿am za przesadny. Jest m±dry m±dro¶ci± swojego instynktu, który ka¿e mu siê trzymaæ osoby, która go karmi i siê nim opiekuje, gdy¿ pies wymaga opieki. Dlatego wolê koty, bo s± samodzielne, czyste (nie wydzielaj± brzydkich zapachów), s± przyjemne w dotyku, owszem nie s± przywi±zane jak pies, ale to mi w³a¶nie odpowiada. Nie wymagaj± sta³ej uwagi.
Natomiast pies wykorzystuje cz³owieka. Zmusza go do chodzenia na spacery, w dodatku jego ¶cie¿kami. Nie zakopuje swoich odchodów, kto¶ musi po nim sprz±taæ. Nie upoluje sobie sam jedzenia, tylko czeka, a¿ cz³owiek mu poda. Stosuje siê do zakazów tylko wtedy, gdy cz³owiek patrzy. Nasz tak robi³ (przyk³ad z kanapami), czêsto te¿ udawa³, ¿e nie rozumie albo nie s³yszy, co siê do niego mówi, gdy polecenie nie by³o mu w smak. Objawy takiej przebieg³o¶ci te¶ciowa z zachwytem uznawa³a za oznaki m±dro¶ci zwierzêcia. Dziêkujê, za tak± m±dro¶æ i psi± przyja¼ñ. Ja uznajê to za zwyk³e spryciarstwo i nielojalno¶æ wobec swojego opiekuna. Zatem ca³e to przywi±zanie jest raczej jak wykorzystywanie zdolno¶ci cz³owieka do opiekowania siê innymi istotami.
Dozna³am pewnej ulgi, gdy pies zestarza³ siê na tyle, ¿e ju¿ nie wchodzi po schodach, a wiêc na górze fotele i pod³oga przesta³y byæ zagro¿one jego obecno¶ci±. Na dole te¿ przesta³ radziæ sobie z gramoleniem siê na kanapê. Mog³am wiêc kupiæ sobie now± kanapê, na której z przyjemno¶ci± mo¿na usi±¶æ. Co prawda zdarza siê, ¿e te¶ciowa siadaj±c na niej, uk³ada sobie naszego psa na kolanach. Wtedy znajdujê jakie¶ paprochy na kanapie. 
Jednak czas ulgi nie trwa³ d³ugo. Pies jest ju¿ na tyle stary, ¿e w zasadzie nie ma ochoty na spacery. Ogranicza siê do wyj¶cia za potrzeb±, i to wtedy, gdy kto¶ jest w pobli¿u i wyczuje, ¿e pies ma potrzebê. Nie raczy tego zasygnalizowaæ  g³osem. Je¶li nikogo nie ma w pobli¿u – nie krêpuje siê i za³atwia na pod³ogê. To jest ciekawe, bo gdy wraca, potrafi pod drzwiami nie¼le ha³asowaæ. Mam wra¿enie jakby robi³ mi na z³o¶æ. To staje siê nie do zniesienia. Bior±c pod uwagê, ¿e przez wiêkszo¶æ dnia przebywam w pracy, po powrocie podstawow± czynno¶ci± jest sprz±tanie po psie, przy czym zapach nie ulatnia siê natychmiast, a zanim to nast±pi jest nastêpna dawka.
Proszê Stwórcê, ¿eby zabra³ go do siebie, ma ju¿ 16 lat. M±¿ mnie zapewnia, ¿e to nie potrwa ju¿ d³ugo, bym by³a cierpliwa. Ale ja jestem sk³onna uwierzyæ, ¿e ten pies bêdzie mi na z³o¶æ ¿y³ jak najd³u¿ej. A ja siê te¿ przy nim zd±¿ê zestarzeæ i zniedo³ê¿nieæ, tak ¿e porz±dek w moim domu ju¿ nigdy nie bêdzie na odpowiednim poziomie.
To tyle o moim psie, ale inne te¿ maj± sporo na swoim sumieniu. Od zwyk³ych ujadaczy podwórkowych na rasowych i agresywnych koñcz±c.
Id±c ulicami do domu, mijaj±c posesje ogrodzone parkanami, a za ka¿dym jaki¶ pies, cieszê siê, gdy ¿adnemu nie chce siê na mnie szczekaæ. Bywa tak, ¿e jeden zaczyna, a ka¿dy nastêpny kontynuuje. Jest to trudne do zniesienia, bior±c pod uwagê, ¿e idê spokojnie i nic do nich nie mam. W ogóle mnie nie obchodz±! A ju¿ bia³ej gor±czki chcê dostaæ, gdy taki jeden lub drugi z³o¶liwiec znienacka, tu¿ przy mnie wybucha ujadaniem. Atak przyprawiaj±cy niemal o zawa³ serca. G³osem ochryp³ym, zajad³ym, mocnym lub piskliwym, rozdzieraj±cym bêbenki w uchu o mocy przekraczaj±cej dopuszczalne poziomy decybeli, okre¶lone w przepisach o ochronie ¶rodowiska.  Pytam siê, czy ludzie id±cy chodnikiem nie s± czê¶ci± ¶rodowiska podlegaj±cego ochronie?
O psach zagryzaj±cych dzieci nawet nie mogê spokojnie my¶leæ. Nie przekonuje mnie, ¿e to nie one s± winne tylko ich w³a¶ciciele.  Tak, w³a¶cicielom brak³o pi±tej klepki, gdy sobie ten k³opot fundowali. Ale to, ¿e pies dopu¶ci³ siê tak agresywnego zachowania, bo taki jest i nic na to nie mo¿na poradziæ, to nie jest w porz±dku. Je¶li jest tak± besti±, nie powinien byæ zaliczany do kategorii „pies przyjaciel cz³owieka”. Zwierzêta drapie¿ne izoluje siê od cz³owieka, trzyma w zoo lub oznakowuje teren o gro¿±cym niebezpieczeñstwie. Nie mo¿na postronnych ludzi (zw³aszcza ma³ych dzieci) wprowadzaæ w b³±d, ¿e maj± do czynienia ze znan± sobie i lubian± kategori± zwierzêcia.
Oczywi¶cie, wszystko ostatecznie mo¿na przypisaæ wychowaniu sobie psa przez jego pana. Tylko musia³by mieæ on jak±¶ wiedzê na ten temat. Tymczasem powszechno¶æ posiadania psa nie idzie w parze z posiadaniem wiedzy na ten temat. Up³ynê³o sporo czasu, zanim dotar³o do mnie, ¿e moje przemowy do niego, wyg³aszane z najwiêkszym przekonaniem, nic nie wskóraj±, je¶li nie wykonam zdecydowanego gestu. Gdy¿ do psa przemawia najbardziej mowa cia³a jego pana.
Zupe³nie jak w przypadku posiadania dzieci wk³ada siê nam do g³owy, ¿e wystarczy je kochaæ.
Podejrzewam psy, ¿e spiskuj± przeciwko ludziom. Mo¿e pisz±c to nara¿am siê opinii publicznej, naruszam jakie¶ tabu. Ale je¶li tak, to tym bardziej potwierdza to moje podejrzenia. No bo dlaczego tak powszechne jest posiadanie psa. Sta³ siê pe³noprawnym cz³onkiem wiêkszo¶ci rodzin. Wa¿niejszym ni¿ samochód, meble, a nawet dziecko. Dlaczego sta³o siê tak wa¿nym, aby demonstrowaæ wobec tych czworonogów uczucia okazywane dotychczas tylko ludziom?  Jak one to robi±, ¿e tylu ludzi daje siê nabraæ na ten szanta¿ uczuciowy: je¶li nie kochasz jakiego¶ psa jeste¶ chyba z³ym cz³owiekiem! Owszem, trzeba szanowaæ wszystkie istoty ¿ywe, nie krzywdziæ ich, pomagaæ je¶li trzeba, ale ¿eby zaraz kochaæ?
(O Jezu, co teraz ze mn± bêdzie?)

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

Nigdy Nigdy. Intuicyjnie ¿e ¿e Dziwiê ¿e />Moja Ewentualnie />Mam ¶redni Ale Ju¿ (fuj!). />Mama Dlatego ¿yciu, „Dziecko, Mo¿e Zgodnie Niezale¿nie />Z ¿e ¿e />Kiedy¶ (!) ¿e ¿yciu Tam ¿e />No Zamieszkali¶my Nied³ugo ¿e Nie ¿e ¿yczê ¿e By³a „Ja M±¿ />Szczeniak ³apkach Do¶æ Zw³aszcza By³y Mimo By³ Kto¶ ¿e />Gorzej Jak Podjête ¿eby ³azienki Tam />M±¿ Jednak Obchodzi³ ³ukiem />Na Albo ³ó¿ku, />Nasz ³ó¿ku. Ale ³ó¿ko, Mia³ Oczywi¶cie ³amaæ ¿e Traci³am Przez ¿yczenie. />Poza Ale Nie ¿eby Mam Nie Córka />Oceniam, ¿e Jak Nigdy Wkurza ¿e Niezale¿nie ¿e Poza ¿e ¶rodka. Ca³y />Jak ³apaniu Rodzi³o />Pogl±d, Jest Dlatego (nie Nie />Natomiast Zmusza ¶cie¿kami. Nie Nie Stosuje Nasz (przyk³ad ¿e Objawy Dziêkujê, Zatem />Dozna³am ¿e Mog³am ¿e Wtedy />Jednak Pies ¿e Ogranicza ¿e Nie Je¶li Mam Bior±c ¿e />Proszê Stwórcê, ¿eby M±¿ ¿e Ale ¿e ¿y³ ¿e />To />Id±c ¿adnemu Bywa ¿e Jest ¿e Atak G³osem ¶rodowiska.  Pytam ¶rodowiska />O Nie ¿e Tak, Ale ¿e Je¶li „pies Zwierzêta Nie (zw³aszcza ¿e />Oczywi¶cie, Tylko Tymczasem Up³ynê³o ¿e Gdy¿ />Zupe³nie ¿e />Podejrzewam ¿e Mo¿e Ale Sta³ Wa¿niejszym Dlaczego Jak ¿e Owszem, ¿ywe, ¿eby />(O Jezu,

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci