24 godziny temu
Wiedzia³, ¿e dzisiejszy dzieñ jest szczególny. To ten dzieñ, który byæ mo¿e uratuje go od wszystkiego w czym tkwi³. Od beznadziei, têsknoty i zwyk³ego fizycznego bólu. Patrzy³ na swoj± nogê i wiedzia³, ¿e d³ugo ju¿ to nie potrwa. Jeszcze niedawno mia³ moment, kiedy chcia³ siebie ratowaæ. Podszed³ pod szpital i sta³ po drugiej stronie ulicy, patrz±c na wej¶cie. I wtedy j± zobaczy³. Joanna - minê³o tyle lat, a wygl±da³a zupe³nie jak wtedy, gdy widzia³ j± po raz ostatni. Serce mu zamar³o z emocji i strachu jednocze¶nie, ¿e mog³aby go zobaczyæ w takim stanie. Uciek³. A by³ przecie¿ ¶wietnie zapowiadaj±cym siê muzykiem......, dzi¶ ju¿ to wszystko nie powróci, straci³, choæ sam nie wiedzia³ kiedy to siê sta³o. Bo pi³, bo nie dba³, bo zawsze stawia³ opór wszystkim i wszystkiemu. Pijak, ¿ul, ¶mieæ, bezdomny - tak o sobie s³ysza³ przez ostatnie lata. Wiedzia³, ¿e dzisiejszy dzieñ jest szczególny. Noga dawa³a w ko¶æ, traci³ lekko przytomno¶æ oparty o murek, my¶l±c, ¿e to zmêczenie i brak jedzenia. Ludzie z odraz± odwracali od niego g³owy. Smród wydobywaj±cy siê z ran by³ nie do wytrzymania. Nie by³o nikogo, kto zatrzyma³by wzrok na nim d³u¿ej ni¿ kilka sekund, nikt poza jego jedynym, wiernym przyjacielem, oprócz Psiny Z Kulaw± Nog±. Psina le¿a³a obok opieraj±c ³eb na jego d³oni. Wiedzia³a to samo co on. On - Jan Rogucki, rocznik 67, ¶wietnie zapowiadaj±cy siê muzyk, jak mówili profesorowie Akademii Muzycznej w Poznaniu. Kiedy¶ mia³ przyjaciela - Roberta - pracowali jaki¶ czas razem, pó¼niej drogi siê rozesz³y, choæ kumpel nie dawa³ za wygran± i bardzo chcia³ mu pomóc. Czasami zastanawia³ siê co powinien zrobiæ - zabraniaæ picia na si³ê, czy mo¿e usi±¶æ i piæ razem z nim. Ale dogl±da³, dba³ jak umia³. Kiedy Jan znikn±³, nie mieli ju¿ kontaktu, oprócz jednego incydentu, kiedy to Janek by³ ju¿ bez domu i tu³a³ siê po ulicach. Wpadli na siebie przypadkiem. Robert zaci±gn±³ go si³± do samochodu i zawióz³ do szpitala, gdzie pracowa³ znajomy lekarz. Janek wypisa³ siê na w³asn± pro¶bê nastêpnego ranka. Od tego dnia nie spotkali siê ju¿ nigdy.
- Nie jest dobrze - pomy¶la³ - dlaczego akurat dzi¶ przypomina mi siê Joanna i on. Cholera, czy to naprawdê dzi¶? Pieprzone ¿ycie, niech siê lepiej ju¿ koñczy, chyba sam mam ju¿ do¶æ. Mo¿e nawet trzeba by³o zrobiæ to szybciej, wtedy, kiedy wyszed³em ze szpitala. Tak, to by³ moment, w którym powinienem by³ skoñczyæ, albo zacz±æ wszystko jeszcze raz. Powrót na ulice tylko oddali³ dzisiejszy dzieñ. Nic wiêcej. W bonusie ból. Nic wiêcej.
- Nic wiêcej nie mogê dla Pana zrobiæ - powiedzia³ urzêdas, do którego zwróci³ siê o pomoc Janek, kilka tygodni temu.
"Nic wiêcej" to najczê¶ciej s³yszany zwrot ostatnich lat.
- I mo¿e s³usznie, ja te¿ nie mia³em "nic wiêcej" do zaoferowania ¶wiatu. Nic oprócz muzyki, bo przecie¿ by³em.......¶wietnie zapowiadaj±cym siê muzykiem. To pamiêtam. Nic wiêcej. Nie mam wspomnieñ, a mo¿e tylko na chwilê zapomnia³em. Kurwa, co za ból. ¦mieræ te¿ siê Panu Bogu nie uda³a. No i co skurwielu? Patrzysz na mnie z nieba i co? Czekasz na mnie? Na pewno nie, tacy jak ja l±duj± na ulicy nawet po ¶mierci. Tak, tak, ja wiem co powiesz...nie¶ swój krzy¿ synu, ale wiesz co? Ja mam w dupie ten krzy¿, ja chcia³em nosiæ skrzypce, nie krzy¿, czy to tak du¿o? Dziêki wielkie stary, pewnie mi powiesz jak ka¿dy, ¿e "nic wiêcej nie mog³e¶ zrobiæ", bo wybory nale¿a³y do mnie. No i piêknie, kurwa, wybieraæ te¿ nie umia³em, to teraz mam za swoje.
Popatrzy³ na Psinê z Kulaw± Nog±, która nas³uchiwa³a pilnie, jakby s³ysza³a wszystkie przed chwil± przelatuj±ce mu przez g³owê my¶li.
- Ty jedna, kochana mi zosta³a¶. Kocham ciê bardzo i wiesz, martwiê siê co z tob± bêdzie jak ja ju¿ w koñcu odwalê tu kitê w tym zau³ku. Kurwa, nawet miejsce mam pod³e. Nie....doczo³gam siê jako¶ tam dalej, tam pod te krzaki za budynkami.
Psina rozumia³a wszystko, wspar³ siê na niej i na czworaka, przeszed³ kilkana¶cie metrów.
- Tu kochana ju¿ bêdzie dobrze - powiedzia³ - dalej ju¿ nie trzeba. Muszê siê po³o¿yæ, trochê mi s³abo i zmêczony jestem. Przytul siê do mnie proszê.......
Zamkn±³ oczy i wszystko sta³o siê piêkne. Mia³ skrzypce, mia³ Joannê, mia³ dom.....
- Obym siê z tego nie wybudzi³.......
-------------------------------------------------------------------------------------
- ¦niadanie jakie¶ jest w tej budzie? Mog³aby¶ raz zrobiæ co¶ lepszego, co to za parszywe ¿arcie?!
- By³oby, gdyby¶ pieni±dze jakie¶ przynosi³. £azisz tylko z kolegami na wódê, a potem siê dziwisz, ¿e jedzenia nie ma. Mareczek gorzej siê czuje, do doktora trzeba jechaæ, lekarstwa wykupiæ, sk±d mam braæ na wszystko darmozjadzie jeden.
- Stul pysk, bo ci tak przypierdole, ¿e nawet twój Mareczek ma³y ciebie nie pozna. Nie mia³a¶ do¶æ ostatnio?
Mia³a dosyæ. I bicia i mê¿a. Czasami modli³a siê nawet, ¿eby co¶ mu siê sta³o, ¿eby po pijaku pod samochód jaki¶ wpad³, albo co. ¯eby siê tak ze swoimi kompanami zapi³ na ¶mieræ i nigdy ju¿ nie wróci³ do domu. Nie wiedzia³a jakby sobie poradzi³a z trójk± dzieci, ale wszystko by³o lepsze ni¿ Heniek ¶mierdz±cy codziennie alkoholem. Chcia³a rozwodu, ale pokazywa³ jej tylko piê¶æ i g³o¶no siê ¶mia³, wrzeszcza³, ¿e ¿adnego rozwodu nie bêdzie, a z bachorami radziæ sobie ma sama, jak tyle narodzi³a. A nawet nie wie czy to jego. Bola³y te s³owa bardzo. Czyje one mia³yby byæ jak nie Heñka. Przecie¿ jest przyzwoit± dziewczyn±, a i dzieciaki podobne do niego. Czasami z³o¶æ j± taka bra³a, kiedy widzia³a heñkow± podobiznê w ma³ych twarzyczkach. Zaraz znak krzy¿a robi³a i o wybaczenie prosi³a Naj¶wiêtsz± Panienkê, ¿e my¶li takie z³e j± nachodz±. Przecie¿ dzieciny niewinne, ¿e do ojca podobne. No i ¿e ¿yczyæ ¶mierci siê nie godzi, nawet Heniowi. Tylko jak dzieci bi³, to serce jej pêka³o, zas³ania³a je swoim cia³em i wtedy dostawa³a podwójnie. Zakrywa³a siñce, smarowa³a ma¶ci± i ¿y³a dalej w nadziei, ¿e los siê mo¿e kiedy¶ odmieni.
Us³ysza³a trzask drzwi. Wyszed³ znowu siê nachlaæ, chocia¿ do powrotu bêdzie mia³a trochê spokoju. Dzieciaka na spacer we¼mie jak starsze do szko³y wyjd± i z Ba¶k± siê mo¿e spotka na ³awce. Ba¶ka zawsze mia³a dla niej dobre s³owo i w krytycznych momentach pomaga³a jak siê tylko da³o. Znów uczyni³a szybki znak krzy¿a, tym razem w podziêce Naj¶wiêtszej Panience za Basiê.
-------------------------------------------------------------------------------------
- Heniu, kurwa, na ciebie to zawsze trzeba czekaæ.
- Moja mi ³eb suszy³a, ¿e pieniêdzy nie daje i do gara niby nie ma co w³o¿yæ.
- To ty nie wiesz jak siê z suk± postêpuje? Przypierdoliæ raz rano, ¿eby siê nie odzywa³a i raz wieczorem, ¿eby nie zapomnia³a za co dosta³a rano. No, a teraz flaszkê otwieraj, bo mi ³eb od rana pêka. Napijemy siê ch³opie to siê zaraz lepiej nam zrobi. Tam za osiedlem jest takie dobre miejsce, ostatnio z ch³opakami wypili¶my siedem flaszek. Mówiê ci kurwa.......
- Ty patrz, a ten co tu tak le¿y z tym psem?
- Nie rusza siê, ¶pi albo co. Co za smród, kurwa, lepiej nie ruszaj, choæ Heniek, pies tak jako¶ na nas patrzy, kawa³ bydlêcia.
Odeszli, a Psina z Kulaw± Nog± zaczê³a kopaæ dó³ dla swojego przyjaciela. Stara by³a, ale silna jeszcze i choæ te¿ schorowana wytê¿y³a wszystkie swoje si³y i ³apami odgarnia³a ziemiê. Kiedy dó³ by³ wystarczaj±co g³êboki, zêbami chwyci³a za podart± kurtkê i wci±gnê³a przyjaciela. Na powrót zaczê³a zagarniaæ ziemiê, kiedy skoñczy³a, zatoczy³a kilka kó³ek na rozkopanej ziemi i po³o¿y³a siê na mogile.
- Ty, a mo¿e ten ¶mierdziel mia³ jak±¶ kasê albo co¶ innego, co by mu zapierdoliæ mo¿na. Choæ wrócimy tam i przetrzepiemy go. I tak ju¿ chyba tam zdycha³, albo tak zapi³ siê, ¿e przytomno¶æ straci³, nic nam nie zrobi.
Wrócili na miejsce pod krzakami ale po Janku nie by³o ¶ladu, tylko Psina z Kulaw± Nog± le¿a³a bez ruchu.
- Co jest kurwa, przecie¿ niedawno tu by³? Sam nigdzie nie polaz³ z t± paskudn± nog±, gdzie¶ tu musi byæ, rozejrzyjmy siê, na pewno gdzie¶ tu jest. Takiemu to dla fanu mo¿na mordê skopaæ.
- Jak siê nie broni to co to za zabawa, kurwa.
- Jak to jaka? Podwójna hahahahah!
- Pierdolê to, nie chce mi siê gnoja szukaæ, w dupie to mam gdzie polaz³ kulas jeden. Po takim to nawet kurwa pies z kulaw± nog± nie zap³acze.......
W tej samej chwili Psina wyskoczy³a z krzaków. Przera¿ony Heniek, chcia³ odskoczyæ na bok. Niefortunnie jednak nadepn±³ na wyrzucon± butelkê i po¶lizgn±³ siê uderzaj±c g³ow± o kamieñ. Psina dopad³a jego kompana i chwyciwszy go za gard³o razem z nim runê³a na ziemiê. Mê¿czyzna próbowa³ siê wyswobodziæ, odpycha³ jej ³eb, jednak Psina by³a na tyle silna, ¿e nie uleg³a i zaciska³a swoje zêby na jego szyi coraz mocniej i mocniej. Psina nie odpuszcza³a do chwili kiedy poczu³a, ¿e przesta³ siê szarpaæ a jego d³onie opad³y bezw³adnie na ziemiê. Wsta³a i obw±chawszy obu, ruszy³a do kopania kolejnych dwóch do³ów.
-------------------------------------------------------------------------------------
Po trzech miesi±cach od trza¶niêcia drzwiami Ka¶ka dosta³a pismo z prokuratury, ¿e jej mê¿a Heñka uznano za zaginionego i zaprzestano wszelkich poszukiwañ. Siedzia³a przy stole bez ruchu i czyta³a po raz kolejny urzêdowe pismo.
- Mamo, mogê i¶æ do kole¿anki? Potem ró¿e pójdziemy posprzedawaæ na rynku, groszy parê wpadnie - zapyta³a jej najstarsza córka staj±c w kuchennych drzwiach.
- A id¼ dziecinko, id¼, tylko pomó¿ mi znie¶æ wózek, pójdê z Mareczkiem na spacer, pogoda taka ³adna. Mo¿e potem placek upiekê, Basia tyle ¶liwek przynios³a, kompoty porobione na ca³± zimê....no placek upiekê jak wrócê.
Przytuli³a córkê i ukradkiem otar³a ³zê. Ubra³a Mareczka i wysz³a. Usiad³a na swojej ³awce i pospiesznie uczyni³a znak krzy¿a.
- Dziêkujê Naj¶wiêtsza Panienko, ¿e¶ mi Heñka zabra³a i nawet je¶li to grzech to ja dziêkujê, ¿e dzieci wiêcej biæ nie bêdzie. ¬le mu nawet nie ¿yczê, ale ¿eby do nas ju¿ nie wraca³.
Po tych s³owach na ¶cie¿ce pojawi³a siê Basia. Przeczyta³a urzêdowe pismo i przytuli³a przyjació³kê. Obie siedzia³y na ³awce parê chwil w milczeniu obserwuj±c graj±cych w pi³kê ch³opców.
- Ba¶ka, widzisz tego psa? On tam codziennie siedzi jak ja tu na ³aweczkê nasz± przychodzê. Siedzi tam i patrzy na mnie. Bidula, na trzech ³apach chodzi, bo ta czwarta krótsza jest, obciêta czy co. Tak mi siê serce kroi jak na niego patrzê, mo¿e bym go przygarnê³a...
- A czemu nie, ra¼niej by ci by³o, a i po¿ytku wiêcej ni¿ z Heñka. Jak go nie ma teraz, to bierz psa. Mareczek cieszyæ siê bêdzie, a i starsze zadowolone bêd±.
- Psinko choæ tu......
Psina jakby czeka³a na te s³owa, podbieg³a i po³o¿y³a ³eb na jej kolanach.
- Psino kochana ty moja. Ona tak patrzy jakby mnie zna³a.....My¶lisz Basia, ¿e zaczyna mi siê nowe ¿ycie?
- My¶lê, ¿e ca³e ¿ycie przed Tob± kochana.
IBo
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Wiedzia³, ¿e Patrzy³ ¿e Jeszcze Podszed³ Joanna Serce ¿e Uciek³. ¶wietnie Pijak, ¿ul, ¶mieæ, Wiedzia³, ¿e Noga ¿e Ludzie Smród Nie Psiny Kulaw± Nog±. Psina ³eb Wiedzia³a Jan Rogucki, 67, ¶wietnie Akademii Muzycznej Poznaniu. Kiedy¶ Roberta Czasami Ale Kiedy Jan Janek Wpadli Robert Janek />- Nie Joanna Cholera, Pieprzone ¿ycie, Mo¿e Tak, Powrót Nic Nic />- Nic Pana Janek, />"Nic />- "nic ¶wiatu. Nic Nic Nie Kurwa, ¦mieræ Panu Bogu Patrzysz Czekasz ¶mierci. Tak, Dziêki ¿e "nic />Popatrzy³ Psinê Kulaw± Nog±, />- Kocham Kurwa, Nie....doczo³gam />Psina />- Muszê Przytul />Zamkn±³ Mia³ Joannê, />- Obym />/>-------------------------------------------------------------------------------------
/>
/>- ¦niadanie Mog³aby¶ ¿arcie?!
/>- By³oby, £azisz ¿e Mareczek />- Stul ¿e Mareczek Nie />Mia³a Czasami ¿eby ¿eby ¯eby ¶mieræ Nie Heniek ¶mierdz±cy Chcia³a ¶mia³, ¿e ¿adnego Bola³y Czyje Heñka. Przecie¿ Czasami Zaraz Naj¶wiêtsz± Panienkê, ¿e Przecie¿ ¿e ¿e ¿yczyæ ¶mierci Heniowi. Tylko Zakrywa³a ¿y³a ¿e />Us³ysza³a Wyszed³ Dzieciaka Ba¶k± ³awce. Ba¶ka Znów Naj¶wiêtszej Panience Basiê.
/>
/>-------------------------------------------------------------------------------------
/>- Heniu, />- Moja ³eb ¿e />- Przypierdoliæ ¿eby ¿eby No, ³eb Napijemy Tam Mówiê />- />- Nie ¶pi Heniek, />Odeszli, Psina Kulaw± Nog± Stara ³apami Kiedy />
/>- Ty, ¶mierdziel Choæ ¿e />Wrócili Janku ¶ladu, Psina Kulaw± Nog± />- Sam Takiemu />- Jak />- Jak Podwójna />- Pierdolê />W Psina Przera¿ony Heniek, Niefortunnie Psina Mê¿czyzna ³eb, Psina ¿e Psina ¿e Wsta³a />
/>-------------------------------------------------------------------------------------
/>Po Ka¶ka ¿e Heñka Siedzia³a />- Mamo, Potem />- Mareczkiem ³adna. Mo¿e Basia ¶liwek />Przytuli³a ³zê. Ubra³a Mareczka Usiad³a ³awce />- Dziêkujê Naj¶wiêtsza Panienko, ¿e¶ Heñka ¿e ¬le ¿yczê, ¿eby />Po ¶cie¿ce Basia. Przeczyta³a Obie ³awce />- Ba¶ka, ³aweczkê Siedzi Bidula, ³apach Tak />- Heñka. Jak Mareczek />- Psinko />Psina ³eb />- Psino Ona Basia, ¿e ¿ycie?
/>- My¶lê, ¿e ¿ycie Tob± />
/>IBo
Komentarze::