24 godziny temu







Choæby mi przysz³o tylko wzrokiem wdrapywaæ siê po stromych graniach,
ostatnia drogê skryæ powiek± - k³aniam siê szczytom, zboczom – k³aniam,
za to, ¿e mog³em kiedy¶ z bliska ujrzeæ, jak w g³a¼nych rumowiskach
kamieñ wyrasta na kamieniu, podobnie ludzkim pokoleniom.

Mchem poro¶niête, pierwsze w dole, ¶pi± jak fundament pod ko¶cio³em,
a on - dla chwa³y, czy wygody - mówi o sobie – samorodny.
Jemu hosanna, jemu dzwony, te, co na spodzie przygniecione,
jak z ko¶ci proch pradawnych wojów, drobniutki druk, margines dziejów.

Gdybym mia³, nawet tylko g³osem, polecieæ z wiatrem od Krywania,
zdejmê kapelusz z siwych w³osów, wiatrowi nim siê bêdê k³ania³,
nawet takiemu, który wszystko potrafi zmieniæ w karczowisko,
by w próchnie ze starych korzeni wyros³o nowe pokolenie.

Gdy móg³bym chocia¿ tylko gestem, wywo³aæ echo na rozmowê,
ju¿ tylko za to, ¿e tu jestem, pochylê bardzo nisko g³owê.
Gdzie z ko¶ci proch, margines dziejów, szeptu echowych czarodziejów
z uchem przywartym do kamienia, pos³ucham znów o pokoleniach.

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

/> /> /> /> /> />Choæby />ostatnia />za ¿e />kamieñ /> />Mchem ¶pi± />a />Jemu />jak /> />Gdybym Krywania, />zdejmê />nawet />by />Gdy />ju¿ ¿e />Gdzie />z

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci