24 godziny temu

Stojê na przystanku. Patrzy³em na rozk³ad odjazdów, ale nie umia³em nic z niego wyczytaæ. Wiêc stojê i czekam. Mo¿e co¶ jeszcze przyjedzie. Choæ wszystko zwiastuje, ¿e siê spó¼ni³em. Noc, pusty przystanek, na dodatek jaka¶ zatêch³a dzielnica. Pewnie niezbyt czêsto co¶ tu je¼dzi. Spó¼ni³em siê to na pewno, choæ mam jeszcze nadziejê. Chodzê po przystankach dzieñ w dzieñ i nigdy jeszcze mi siê nie uda³o wsi±¶æ do ¿adnego z autobusów. Czekam a pó¼niej wracam do swej nory, ¿eby na nastêpny dzieñ znowu ustawiæ siê na jakim¶ przystanku.
Co¶ z t± komunikacj± nie tak. Byæ mo¿e autobusy w ogóle nie istniej± a ja tu czekam jak debil.


S³yszê tylko zgrzyt mechanizmu miasta. ¯ebym mia³ chocia¿ z kim poczekaæ to ju¿ by by³o co¶. Owszem mijaj± mnie jacy¶ ludzie, ale kiedy pytam siê ich o co¶, dziwnie siê patrz± i odpowiadaj± w niezrozumia³ych jêzykach, i id± dalej.
Miato zgrzyta, wszystkie ko³owrotki siê krêc±, napêdza kuk³y.

Dzieñ w dzieñ chwyta mnie przera¼liwa my¶l, ¿e przegapi³em wszystkie autobusy. Po prostu sobie stojê, ¿eby nie umrzeæ z rozpaczy. Strach i przeszywaj±ce zimno, to mi zawsze towarzyszy. Ca³e szczê¶cie, zosta³a mi jeszcze restka nadzieji, choæ i ona z dnia na dzieñ blaknie, ju¿ nawet jej siê nie chce ze mn± staæ. "Ile¿ mo¿na" mówi pewnie, ale wiernie przy mnie trwa. Gdy odejdzie zostanê sam na przystanku. Mo¿e ju¿ na niego nie wrócê, zaszyjê siê w wiecznym ¶nie, ju¿ nic mnie nie zbudzi.

Jednak póki co stojê, oddycham strzêpami lataj±cej rzeczywisto¶ci. Zreszt± ona nie jest realna, jest wirtualna. Jestem tylko kawa³kiem t³a dla innych. Urozmaiceniem krajobrazu. Go¶æ stoj±cy na przystanku, taki statysta rzeczywisto¶ci. Chyba ka¿dy nim jest. Tu kto¶ przeleci, tam krzyknie, tu siê zatoczy. Staty¶ci w filmie o niczym i o nikim. Zapomina siê o nich szybko, przelec±, odprawi± swoj± scenkê i znikn±; na dodatek bud¿et jest ma³y, wiêc pewnie nie dostan± swojej pensji. Taka ha³tura film dla filmu w sumie o niczym. Choæ jak siê wczujemy w swoj± rolê to nawet to t³o staje siê sugestywne, zaczynamy w nie wchodziæ i ¿yæ z nim. Zatracamy siê w swojej roli rodzica, ucznia, ksiêdza, stra¿aka, alkoholika, æpuna. Mo¿e sami stworzyli¶my ten film i zapomnieli¶my o tym, ¿e mia³a to byæ tylko zabawa na chwilê. Nie wiem, nie pamiêtam.

W staniu jest mój cel, kiedy¶ mo¿e co¶ przyjedzie. Minuty nie maj± sensu, jutro bêd± takie same jak dzisiaj a wczoraj, wczoraj te¿ by³y takie same. Zreszt± pewnie sami je wymy¶lili¶my, ¿eby wiedzieæ, kiedy skoñczyæ swój akt. Deszcz, ¶nieg, s³oñce te¿ powtarzaj± siê w kó³ko, maj± mechanizm, prosty, nieskomplikowany ich zadaniem jest obracanie, odchodzenie, powracanie. Staty¶ci siê zmieniaj±, s³abe aktorzyny, podrzêdni
nadinterpretuj± wszystko. Zapominaj± siê w tym, ¿e nie s± epicentrum ca³ej sztuki a tylko jej wycinkiem bez wiêkszego znaczenia. Wydajê im siê, ¿e s± s³oñcami ale s± tylko kolejn± gwiazd± ¶wiec±c± s³abiej lub mocniej, ich galaktyka jest zawê¿ona do paru planet. Obracaj± siê rytmicznie, zmieniaj±c swoje uk³ady ale nie maj± wp³ywu na uniwersum.

Wiêc stojê w swojej opustosza³ej galaktyce, my¶l±c, ¿e mo¿e w koñcu na kogo¶ za¶wiecê. Autobusu nie ma jak nie by³o. ¦wiecê tylko na bruk, który poch³ania moje ¶wiat³o i nie okazuje mi ¿adnej wdziêczno¶ci. Czasem pomieniê siê w ka³u¿y, popatrzê na swoje odbite ¶wiat³o, zaczynam siê w nim zatracaæ i my¶leæ, ¿e to kto¶ podobny do mnie, dopiero dotykaj±c tafli, zdajê sobie sprawê, ¿e to ja sam. Rozgl±dam siê dooko³a i modlê siê, ¿eby nikt tego nie widzia³ i nie wzi±³ mnie za wariata.

Ciekawo¶æ i nadzieja przyci±gaj± mnie na ten przystanek. Zobaczyæ co jest w autobusie. Poznaæ niepoznane. Daæ siê powie¼æ. Nie opieraæ siê ci±gle tylko na swoim chodzie, nogi mnie bol±. Usi±¶æ wygodnie i pojechaæ w nieznane. Choæby na kilka minut, sekund zaznaæ spokoju i wybraæ siê w s³odk± podró¿, choæby do nik±d, tak bez celu. Jechaæ, widzieæ rozci±gaj±ce siê zamglone t³o i pêdziæ. Rozp³yn±æ siê. Jestem sennym podró¿nikiem stoj±cym w miejscu. Zwolniony od op³at, c³a i paszportów. Jestem Tony Halikiem, który nie rusza siê z miejsca. Trubadurem ¶piewaj±cym dla bruku i ka³ó¿ opowiadaj±cym o podró¿y, której nigdy nie prze¿y³em.

Czekanie zmienia siê w minuty, godziny, lata. Czekam z t± sam± nadziej±, ze spakowanym plecakiem pe³nym zbêdnych rzeczy. Ci±¿± mi na plecach, chcia³em siê ich pozbyæ ale zosta³y do mnie przyszyte. Ci±¿± i ci±¿±. Ja czekam na tym przystanku. W koñcu nic innego mi nie zosta³o. Fanatyk swoich marzeñ, jedyny, który w nie wierzy. Jedyny, który je zna, nikt ich nie chce s³uchaæ. Ka¿dy krzyczy, nikt nie s³ucha.
Psychiatryk zranionych dusz. Nikt nie jest w stanie nic wy³apaæ z tego wrzasku. Nikt nie ma przebicia, ka¿dy krzyczy swoj± historiê i oczekuje pomocy. Nie ma jej. Sami musimy nosiæ swoje brzemiê, uporaæ siê z bólem. Nie ma narkozy, bud¿et tego nie przewidzia³.
Mo¿emy sobie wrzeszczeæ, sami nie dowierzamy swojej historii. Czy naprawdê to prze¿yli¶my?Czy stworzyli¶my swoj± historiê? Czy kto¶ jej wys³ucha? Nikt, bo dla drugiej osoby bêdzie stekiem bzdur i nud±. Wszyscy my¶l± o sobie jako epicentrum. Niektórzy próbuj± kantowaæ, ¿e wcale tak nie jest. S³abi szulerzy.
Brakuje nam s³uchaczy. Brakuje nam konfesjona³u naszych w³asnych trosk. Mówimy do pró¿ni.

Przeczeka³em swoje, jestem zmêczony, wracam z plecakiem do nory. Wstajê ¿eby wstaæ a plecak coraz ciê¿szy. Szukam nowego przystanku. Mo¿e tam, mo¿e trafiê w koñcu na ten w³a¶ciwy.

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

Stojê Patrzy³em Wiêc Mo¿e Choæ ¿e Noc, Pewnie Spó¼ni³em Chodzê ¿adnego Czekam ¿eby />Co¶ Byæ /> /> />S³yszê ¯ebym Owszem />Miato /> />Dzieñ ¿e ¿eby Strach Ca³e "Ile¿ Gdy Mo¿e ¶nie, /> />Jednak Zreszt± Jestem Urozmaiceniem Go¶æ Chyba Staty¶ci Zapomina Taka Choæ ¿yæ Zatracamy æpuna. Mo¿e ¿e Nie /> />W Minuty Zreszt± ¿eby Deszcz, ¶nieg, Staty¶ci />nadinterpretuj± Zapominaj± ¿e Wydajê ¿e ¶wiec±c± Obracaj± /> />Wiêc ¿e Autobusu ¦wiecê ¶wiat³o ¿adnej Czasem ¶wiat³o, ¿e ¿e Rozgl±dam ¿eby /> />Ciekawo¶æ Zobaczyæ Poznaæ Daæ Nie Usi±¶æ Choæby Jechaæ, Rozp³yn±æ Jestem Zwolniony Jestem Tony Halikiem, Trubadurem ¶piewaj±cym /> />Czekanie Czekam Ci±¿± Ci±¿± Fanatyk Jedyny, Ka¿dy />Psychiatryk Nikt Nikt Nie Sami Nie />Mo¿emy Czy Czy Nikt, Wszyscy Niektórzy ¿e S³abi />Brakuje Brakuje Mówimy /> />Przeczeka³em Wstajê ¿eby Szukam Mo¿e

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci