24 godziny temu
Cisza odezwa³a siê
jednostajnym
mosiê¿nym
kapaniem.
Odleg³e kroki
powoli
zapada³y
w cieñ
zaspanej uliczki.
Bruk doskonale akustyczny
trawi³ tê ciszê
i pêcznia³ ni±, pêcznia³.
Nic nie zak³óca³o naszych rozmów
o paradoksach, antynomiach,
prawdach obiektywnych i subiektywnych.
Kpili¶my z konwencjonalnej moralno¶ci,
wy¶miewali¶my udawan± wra¿liwo¶æ,
i poddawali¶my w w±tpliwo¶æ niektóre intencje.
D³ugo jeszcze (ca³y czas rozmawiaj±c )
le¿eli¶my obok siebie nieruchomo,
i by³ w nas paniczny lêk rozstania.
Bo mi³o¶æ ofiarowa³a nam nie¶miertelno¶æ.
Lecz ¿al...
¯al by³ bardziej prawdziwy ni¿ mi³o¶æ.
Opadaj±cy li¶æ -niewa¿ki mim,
rozb³ysn±³ przez chwilê jak spadaj±ca gwiazda.
I znów czerñ sta³a w faluj±cych firankach.
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Cisza />jednostajnym/>mosiê¿nym
/>kapaniem.
/>Odleg³e />powoli
/>zapada³y
/>w
/>zaspanej />Bruk
/>trawi³
/>i />
/>Nic />o
/>prawdach />Kpili¶my />wy¶miewali¶my />i />
/>D³ugo (ca³y )
/>le¿eli¶my />i
/>Bo />Lecz ¿al...
/>¯al />
/>Opadaj±cy -niewa¿ki />rozb³ysn±³ />
/>I />
Komentarze::