24 godziny temu

W sklepie cynamonowym kupi³am ksi±¿kê. Jej telluryczny tytu³ od razu przyku³ moj± uwagê, mimo to u¶miecha³a siê do mnie, przebiegle i dekadencko, a gdy ja na ni± spojrza³am przewrotnie odwraca³a twarz. Moj± twarz. Psu³a mnie, a zarazem siebie, ale by³a zbyt rozbawiona by cokolwiek zauwa¿yæ. Zauwa¿y³a, wtedy wpad³a w depresjê, a jej ró¿owy lakier ca³kiem odpad³ z g³adko poszarpanych stron. Patrzy³a w dó³ stoj±c na dole. Nie widzia³am sensu. Co z tego, ¿e patrzy, skoro za minutê ju¿ nawet nie zerknie?

Cisza jest czasem przera¿aj±ca. Mówi nam wszystko wprost, i nie ma nikogo, kto by zaprzeczy³.

Próby t³umaczenia koñcz± siê pustk± w g³owie. Pocz±tek jest ca³kiem niez³y, ale wci±¿ bez tej niezbêdnej tre¶ci. Z rozpêdu skaczê, robiê wstêp i koñczê. Brakuje mi tu ¶rodka, ale dopiero gdy jest ju¿ za pó¼no i zaczynam nad tym my¶leæ. Niezadowolenie. Ponowne zniechêcenie. Kolejny zawód. Bo my¶la³am ¿e siê da i ¿e to tak prosto.

Jednocze¶nie coraz wiêksze zagubienie i mi³o¶æ do Nowego Jorku, kwitn±ca i turystyczna mi³o¶æ o kawowym smaku. Ona siê rozpu¶ci, bardzo szybko, tak jak kawa. Ale nawet nie pod wp³ywem ciep³a. Pod wp³ywem niezrozumienia i tego koszmarnego zagubienia. Wtedy nie liczy siê nic, tylko to zagubienie. Zabrak³o ¶cie¿ek w labiryncie, z którego mo¿na wyj¶æ tylko o pi±tej rano. Suszone ró¿e nie maj± swojego celu. To musi by¶ dla nich przykre, chocia¿ to przecie¿ nie do nich nale¿a³ ten wybór.

Suszone ró¿e nie maj± swojego celu. A co, je¶li to te¿ nie by³ mój wybór? Czy mam go nadal, czy to tylko iluzja? Mo¿e tak, mo¿e mam, ale bojê siê stwierdziæ to zdecydowanie? Czy bycie po¶rodku, po¶rodku szczê¶cia, to naprawdê szczê¶cie? Czy tylko wiêkszy smutek, ¿e ono mog³oby byæ, ale czêsto znika na zbyt d³ugo?

S± te¿ stare zdjêcia. Czy niezrozumienie siebie jest gorsze ni¿ niezrozumienie kogo¶ innego? Byæ mo¿e, ale chyba nie warto szukaæ na to odpowiedzi, co z tego ¿e jedna osoba wie. Reszta stanowi wiêkszo¶æ, a wiêkszo¶æ rz±dzi ¶wiatem. ¦wiat jest wiêc wiêkszo¶ci±, ale mimo to jest mniejszy ni¿ kosmos. Skoro kosmos jest wiêkszo¶ci±, to ja tym bardziej nale¿ê do mniejszo¶ci. Jestem coraz mniejsza. Chocia¿ wiem, ¿e wcale nie, ale nikt wiêcej o tym nie wie. Ko³o siê zamyka, mo¿na losowaæ i próbowaæ dostaæ co¶, czego siê chce.

Mo¿na ryzykowaæ zabawê z ko³em? Jest nieprzewidywalna i zabawna, a to chyba wa¿ne. Trzeba wiedzieæ, czego siê chce. W przeciwnym wypadku dostanie siê to, czego siê nie chce. Mo¿e siê okazaæ, ¿e to, czego siê nie chce, to w rzeczywisto¶ci to, czego by siê chcia³o najbardziej, ale ryzyko jest chyba za du¿e, ¿eby tak próbowaæ. Ja wolê kontrolê.

Szczê¶cie powinno byæ przynajmniej pewne. Je¶li ju¿ siê na nie decydujemy, powinno byæ stale obecne. I chocia¿ nie musi byæ ci±gle na zewn±trz, powinno byæ pewne to, ¿e istnieje i po prostu gdzie¶ tam jest. To nie jest sprawiedliwe kiedy kto¶ mo¿e to dawkowaæ. Bo wtedy go nie bêdzie ca³kowicie, bezpieczniej ¿eby go w ogóle nie by³o. Obojêtno¶æ wydaje siê bezpiecznym rozwi±zaniem. Lepiej ci±gle spodziewaæ siê najgorszego, ni¿ poddawaæ swoje ¿ycie nieustannej sinusoidzie szczê¶cia i rozczarowania.

S± pojedyncze, ulotne migawki wolnej woli i pamiêci, a wiêcej spontanicznemu poddania siê biegowi wydarzeñ. Nie o to chodzi! Tak te¿ mo¿na, ale przecie¿ brak tu stabilno¶ci. Przecie¿ to oczywiste. Przecie¿ to niemo¿liwe, ¿ebym tylko ja to dostrzega³a! Stare fotografie znów siê pojawiaj±, kokarda w groszki zahaczy³a o kawa³ek czyjej¶ sukni ¶lubnej sprzed dwudziestu lat. Czy naprawdê chodzi o po¶wiêcenie? O spontaniczno¶æ? Co to ma do pewno¶ci?

Banalny wiersz i nieaktualnie rozmy¶lania. Wyrwane kawa³ki my¶li, krople wydarzeñ, trochê rzeczywisto¶ci i jeszcze wiêcej intelektualnej fikcji. Jak bêdzie wygl±daæ przysz³o¶æ? Czy oprócz tego, ¿e w koñcu stanie siê przesz³o¶ci±, mo¿na co¶ wiêcej o niej powiedzieæ? I tu okazuje siê, ¿e jest te¿ mi³o¶æ do Londynu, prosto z Chinatown, na papierze. Chocia¿ wiadomo, ¿e Londyn to tylko przykrywka, wa¿ne, ¿e pozdrowienia dotar³y z powrotem. Mo¿e mi siê tak tylko wydaje, ¿e co¶ jest pewne, a tak naprawdê oszukujê sama siebie? Ale skoro kto¶ stworzy³ takie podstawy, ¿ebym w to naprawdê uwierzy³a… To nadal chcê w to wierzyæ, mimo ¿e to mo¿e wygl±daæ trochê mniej powa¿nie.

Pytania i nieudolne odpowiedzi. Dochodzenie do sensu, do prawdziwych celów i uczuæ – jak szybko siê o tym zapomina. S± teraz, a chwilê pó¼niej nie wiadomo czy tkwi± tam nadal! Dezorientacja. Panika. A co, je¶li nie wiem dlaczego czujê siê tak niepewnie? Co, je¿eli ju¿ wiem, ale bojê siê, ¿e mo¿e to spowodowaæ negatywne konsekwencje? Tak, wiem, nigdy nie bêdê pewna je¶li nie spróbujê, ale je¶li spróbujê – mogê co¶ straciæ. Co¶ wiêcej ni¿ tylko garstkê szarych wspomnieñ i rozchwianych, smutnych dni. Chocia¿ niezmiennie to jedne z wa¿niejszych tu rzeczy.

Sen. Za du¿o ambicji, za du¿o optymizmu i chêci dzia³ania. Powinny byæ równomierne, codziennie dawkowane po jednym mililitrze. Nie mo¿na byæ raz jedynk±, a raz zerem. Binarna rzeczywisto¶æ mo¿e byæ wy³±cznie matriksem. Rzeczywisto¶æ moja – nie.
A je¶li ka¿dy ma w³asn± rzeczywisto¶æ i zapisuje j± zupe³nie inaczej? Moja by³aby chyba funkcj±. Powiedzmy, wyk³adnicz±, chyba nawet bym tak chcia³a. Najgorsza jest sinusoida, bo tam nie pomog± nawet niepewno¶ci pomiarowe.

Truskawki, czerwona farba, tego siê nie odró¿ni. Choæ to te¿ nie ma nic do rzeczy, ale inspiruje. Kto¶ musi to robiæ. Kto¶ musi utrzymywaæ przy ¿yciu co¶ twórczego, co¶, dziêki czemu idziemy naprzód i siê sob± nie nudzimy. Wystarczy to fizyczne ciep³o i moje ca³e przemy¶lenia gdzie¶ znikaj±, jakby ich nie by³o, zmieniam siê. To chyba znów niesprawiedliwe. Mo¿e nie jestem taka naprawdê? Ja wiem, ale inni nie. Wiêkszo¶æ tego nie wie, i my¶lê, ¿e to raczej zbêdna informacja.

Koñczenie zdania na niczym. Bez kropki, przecinka, wykrzyknika – wiem, po co to jest. Zostawia siê interpretacjê odbiorcy, przekazuje tre¶æ bez emocji, bo tak jest bezpieczniej. Znowu bezpieczeñstwo. O co z tym chodzi, czy to naprawdê jest takie wa¿ne? Nie mo¿na po prostu ¿yæ chwil±? Nie my¶leæ o niczym? Pewnie mo¿na, ale to by³oby takie niesprawiedliwe wobec siebie. Oszukiwaæ siê, ¿e jest dobrze, skoro nie jest na d³u¿ej? To jest stanowczo niesprawiedliwe. Nie jest dobrze, bo nie jest bezpiecznie. I czujê siê jak co¶, co w ka¿dej chwili mo¿e znikn±æ. To wzbudza olbrzymi niepokój. Dlaczego tylko we mnie?

Nie czujê szczê¶cia, nie wiem czy jest. Dlatego znów panikujê, nie wiem, co siê dzieje. Powinnam byæ szczê¶liwa! Ze skrzynki wyjmujê ukradkiem zaklejon± kopertê. Nie wiadomo, czy w ¶rodku jest co¶ dla mnie, czy to przesy³ka dla zupe³nie innej osoby. Adresy czasami mog± siê pomyliæ, czasem mog± siê przez chwilê wydawaæ poprawne, a po wys³aniu okazuje siê, jak wielki zrobi³o siê b³±d. I to straszne, powracaj±ce uczucie. Powracaj±cy niepokój.
Sklep cynamonowy z wywieszk± „zamkniête”. Bardzo dobrze, bardzo dobrze.

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

Jej Moj± Psu³a Zauwa¿y³a, Patrzy³a Nie ¿e /> />Cisza Mówi /> />Próby Pocz±tek Brakuje ¶rodka, Niezadowolenie. Ponowne Kolejny ¿e ¿e /> />Jednocze¶nie Nowego Jorku, Ona Ale Pod Wtedy Zabrak³o ¶cie¿ek Suszone /> />Suszone Czy Mo¿e Czy Czy ¿e /> />S± Czy Byæ ¿e Reszta ¶wiatem. ¦wiat Skoro Jestem Chocia¿ ¿e Ko³o /> />Mo¿na Jest Trzeba Mo¿e ¿e ¿eby /> />Szczê¶cie Je¶li ¿e ¿eby Obojêtno¶æ Lepiej ¿ycie /> />S± Nie Tak Przecie¿ Przecie¿ ¿ebym Stare ¶lubnej Czy /> />Banalny Wyrwane Jak Czy ¿e ¿e Londynu, Chinatown, Chocia¿ ¿e Londyn ¿e Mo¿e ¿e Ale ¿ebym ¿e /> />Pytania Dochodzenie Dezorientacja. Panika. Co, ¿e Tak, Co¶ Chocia¿ /> />Sen. Powinny Nie Binarna Rzeczywisto¶æ />A Moja Powiedzmy, Najgorsza /> />Truskawki, Choæ Kto¶ Kto¶ ¿yciu Wystarczy Mo¿e Wiêkszo¶æ ¿e /> />Koñczenie Bez Zostawia Znowu Nie ¿yæ Nie Pewnie Oszukiwaæ ¿e Nie Dlaczego /> />Nie Dlatego Powinnam Nie ¶rodku Adresy Powracaj±cy />Sklep „zamkniête”. Bardzo

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci