24 godziny temu

    Ostatnie spotkanie z Jane by³o dla niego cudown± niezapomnian± przygod±. ¯y³ wspomnieniami tych chwil, które spêdzili razem, tul±c siê do siebie na bezludnej pla¿y przy akompaniamencie cicho szumi±cego morza.
    Gdy pluskali siê w ciep³ej wodzie, rzucaj±c siê ze ¶miechem na zmierzwione fale, czu³ ¿e jest w stanie dla niej zrobiæ wszystko. Gdyby tylko móg³ byæ z ni± bez przerwy, porzuci³by bez wahania ca³e swoje nudne ¿ycie. ¦wiadomo¶æ tego, ¿e jednak nie ma na to ¿adnego wp³ywu, by³a drêcz±ca i przyprawia³a o ból g³owy.
    Mia³ wra¿enie, ¿e znali siê od zawsze. Wieczorami, popijaj±c drinki ¶miali siê do ³ez opowiadaj±c historie ze swojego ¿ycia. Potem tañczyli przy d¼wiêkach Sinatry, a¿ ch³ód nocy wygania³ ich do sypialni, gdzie ogrzewali siê ciep³em swoich cia³. Szeptali do siebie d³ugo czu³e s³ówka, póki ciemno¶ci nie wygania³y pierwsze promienie poranka.
    Jane spe³nia³a jego najskrytsze marzenia, zawsze wiedz±c wcze¶niej, o czym my¶li. Jakby mieszka³a w jego g³owie. Wszystkie pragnienia prócz jednego najwiêkszego, o którym fantazjuje wiêkszo¶æ normalnych facetów.
    Nigdy nie by³a do koñca jego.
    Ale dzi¶ wieczorem mia³o siê to wype³niæ. Wyszepta³a mu to wtedy nie¶mia³o do ucha. Czeka³ na to od tak wielu spotkañ. Ufa³a mu i czu³, ¿e on sam te¿ powie jej o wszystkim. Zas³ugiwa³a na to, ¿eby zdradziæ jej mocno skrywan± tajemnicê. Za ka¿dym razem pyta³a, dlaczego zawsze zostawia j±, gdy zasypiaj±. Zapewnia³ o swoim uczuciu, ale nie potrafi³ jej wyja¶niæ. Wiedzia³, ¿e wtedy czuje siê skrzywdzona i opuszczona. Wy³ pó¼niej w samotno¶ci w poduszkê, czuj±c dok³adnie, co dzieje siê w jej sercu. Ale nie móg³ jej powiedzieæ czego¶, czego sam nie pojmowa³.
    Wraca³ do swojego ¶wiata.
    Teraz szykowa³ siê na ponown± wêdrówkê do niej. Lub powrót. Sam ju¿ nie wiedzia³, od którego ¶wiata siê to zaczê³o i który by³ realny. Jej czy jego. Na pocz±tku my¶la³, ¿e to tylko urojenia. Gdy pojawi³a siê po raz pierwszy, oczarowany jej osob±, zakocha³ siê od pierwszego wejrzenia. Wpad³ w b³ogi stan, którego za nic nie chcia³ opuszczaæ. Nie bardzo wiedzia³, jak siê tam z ni± znalaz³, ale to nie mia³o najmniejszego znaczenia.
    Po prostu tam by³a. Z nim.
    Ale za kolejnym razem ugryz³a go zalotnie w szyjê. Nie zwróci³ uwagi, ¿e pozosta³ drobny ¶lad po jej ma³ych z±bkach. Gdy wróci³ do siebie, zatopi³ siê jak zwykle w obojêtnym smutku. Dopiero us³yszany w pracy spro¶ny ¿art na temat malinki wprawi³ go w os³upienie.
    Jane nie by³a snem.
    Musia³ znale¼æ siê z ni± sam na sam jak najszybciej. Chcia³ wyjawiæ jej wszystko. Wiedzia³, ¿e zrozumie i mo¿e podsunie jak±¶ my¶l, jaki¶ pomys³. Wierzy³, ¿e razem znajd± rozwi±zanie.
    Teraz musia³ tylko jak najszybciej zapa¶æ w sen i znale¼æ siê obok niej. Goli³ ostatni skrawek twarzy. Jeszcze tylko krem na twarz, dwa pry¶niêcia wod± koloñsk± i do ³ó¿ka. Potem tylko gor±ce mleko, kilka tabletek nasennych i podró¿ siê rozpocznie. Obudzi siê ju¿ przytulony do jej cia³a. Mo¿e Jane nawet nie zauwa¿y, ¿e go nie by³o. Czasem tak siê dzia³o.
    Ustawi³ odpowiedni± temperaturê klimatyzatora, u³o¿y³ siê wygodnie w ³ó¿ku, przykry³ lekka ko³dr± i zamkn±³ oczy w oczekiwaniu na sen. My¶li k³êbi³y siê, przywo³uj±c rozmaite obrazy i sceny z bie¿±cego dnia. Z nudnej monotonnej pracy, w której wykonywa³ codziennie te same czynno¶ci. Z powrotu podmiejsk± kolejk± do domu, w której ogl±da³ ka¿dego dnia te same szare twarze zagonionych ludzi. Z popo³udnia przed telewizorem, w którym przewija³y siê jak co dzieñ identyczne obrazy z sensacyjnych wydarzeñ na ¶wiecie lub wy¶wiechtane kawa³ki g³oszone przez niewiarygodnych polityków.
    Ale sen nie nadchodzi³.
    Zacz±³ wierciæ siê pod po¶ciel±. W lewej stopie poczu³ skurcz, jednocze¶nie drapi±c prawy po¶ladek, który niezno¶nie zaswêdzia³ ju¿ kolejny raz. Gdy ju¿ wszystko siê uspokoi³o, odniós³ wra¿enie, ¿e kto¶ chodzi po pokoju. Otworzy³ oczy, ale poza tykaj±cym zegarem nie zauwa¿y³ ¼ród³a niepokoju. Postanowi³ liczyæ barany. Przy dwusetnym pomy¶la³, ¿e to zajêcie jest niesamowicie nudne, a ju¿ na pewno nie zbli¿a go do spotkania z Jane. Zastanawia³ siê nad tym, dlaczego tak jest, ¿e gdy cz³owiek usilnie próbuje zasn±æ, to nigdy mu to nie wychodzi. Poprawi³ gumkê od majtek wpijaj±c± siê w bok i spróbowa³ uspokoiæ oddech.
    Przypomnia³ sobie niewiarygodnie star± kobietê, któr± mija³ w drodze ze stacji metra. Staruszka siedzia³a przygarbiona na murku, wpatruj±c siê w odleg³y punkt na horyzoncie. Uderzy³ go wyraz jej przygnêbionych oczu spogl±daj±cych z pomarszczonej twarzy wspartej na dr¿±cych rêkach. Co ta kobiecina robi³a samotnie w takim miejscu?
    Zapad³ w sen.
    Ockn±³ siê w ciemnym pokoju, le¿±c w satynowej po¶cieli, pod jak± zwykle spali razem z Jane. Us³ysza³ spokojny regularny oddech osoby ¶pi±cej obok. U¶miechn±³ siê. Nareszcie znów s± razem. Ostro¿nie uniós³ ko³derkê i powêdrowa³ rêk± ku ¶pi±cemu cia³u. Chcia³ jej delikatnie dotkn±æ, póki ¶pi, tak ¿eby jej nie obudziæ. Pog³adzi³ plecy.
    Pod rêk± poczu³ starcz± pergaminow± skórê i ¿ebra.
    Zaskoczony b³yskawicznie cofn±³ rêkê i turlaj±c siê spad³ z ³ó¿ka. ¦pi±ca kobieta zdo³a³a siê ju¿ przebudziæ i odwróci³a g³owê. Jak na swój wiek zerwa³a siê nadzwyczaj energicznie i opar³a na d³oniach. W przekrwionych oczach b³ysnê³a z³o¶æ i starucha wyszczerzy³a k³y, wydaj±c niski pomruk przechodz±cy w g³o¶ny histeryczny ¶miech. Spomiêdzy obna¿onych zêbów kapa³a gêsta ¶lina, wypalaj±c w po¶cieli sycz±ce dziury. Wied¼ma szykowa³a siê do ataku, przeobra¿aj±c siê jednocze¶nie w potê¿nego umiê¶nionego potwora.
    Przera¿ony wpatrywa³ siê jak zahipnotyzowany w roze¼lon± demonicê, gdy ta rzuci³a siê próbuj±c chwyciæ go za gard³o. Os³oni³ siê, rêk± odbijaj±c straszliwy cios. Z rozoranego przedramienia pociek³a krew, wype³niaj±c pomieszczenie ¿elazist± woni±. Rzuci³ siê do drzwi i wypad³ na schody, pokonuj±c po kilka stopni na raz.
    Stwór by³ tu¿ za nim.
    Czu³ jego zgni³y oddech przypominaj±cy woñ przepoconych skarpet i starczego niemytego cia³a. Do tego przyprawiony cebul±.
    Drzwi zewnêtrzne by³y blisko. Nie wiedzia³, co za nimi znajdzie, ale czu³ ¿e to jedyna droga. Ju¿ mia³ chwyciæ za klamkê, gdy potê¿ny ryk wstrz±sn±³ ca³ym jego cia³em. Ostry pazur wbi³ mu siê w plecy. Straci³ równowagê i po¶lizgn±³ siê, uderzaj±c z impetem g³ow± w podstawê schodów.
    Nadszed³ mrok.
    Obudzi³ siê we w³asnym ³ó¿ku zlany potem. Przera¿enie powoli ustêpowa³o, a za nim puszcza³ stres. Rana na plecach ju¿ nie krwawi³a, ale niesamowicie piek³a. Spróbowa³ dotkn±æ jej rêk±. Nie by³o najgorzej, ale mocno opuchniêta g³owa nadawa³a siê do wymiany.
    Opar³ siê na ³okciach i szybko rozejrza³ po pokoju. ¦wita³o i wszystko wygl±da³o najzupe³niej zwyczajnie, lecz wspomnienie staruchy przywo³a³o kolejn± falê strachu. Powoli uspokoi³ siê, wsta³ i skierowa³ do ³azienki przemyæ twarz. Zimna woda przynios³a ukojenie i pozwoli³a zebraæ my¶li.
    W trakcie ucieczki nie mia³ czasu my¶leæ, co tak naprawdê nie zagra³o. Dlaczego sen, który zwykle przynosi³ ukojenie w postaci jego boskiej Jane, tym razem rzuci³ go prosto w paszczê jakiego¶ diabelskiego pomiotu? Kto za tym stoi, bawi±c siê jego ¿yciem na jawie i we ¶nie? Do tej pory by³ pewien ka¿dej wycieczki w objêcia Morfeusza. Bezgranicznie mu ufa³.
    Do dzi¶.
    Spojrza³ w lustro. Zobaczy³ pokryte ¶wie¿± siwizn± oblicze zmêczonego ¿yciem cz³owieka i zrozumia³. To by³a twarz, na której swoje piêtno zostawi³ pierwotny strach. Strach, który ju¿ nigdy go nie opu¶ci.
    I nie pozwoli zasn±æ.
 

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

    Ostatnie Jane ¯y³ />    Gdy ¶miechem ¿e Gdyby ¿ycie. ¦wiadomo¶æ ¿e ¿adnego />    Mia³ ¿e Wieczorami, ¶miali ³ez ¿ycia. Potem Sinatry, Szeptali />    Jane Jakby Wszystkie />    Nigdy />    Ale Wyszepta³a Czeka³ Ufa³a ¿e Zas³ugiwa³a ¿eby Zapewnia³ Wiedzia³, ¿e Wy³ Ale />    Wraca³ ¶wiata. />    Teraz Lub Sam ¶wiata Jej ¿e Gdy Wpad³ Nie />    />    Ale Nie ¿e ¶lad Gdy Dopiero ¿art />    Jane />    Musia³ Chcia³ Wiedzia³, ¿e Wierzy³, ¿e />    Teraz Goli³ Jeszcze ³ó¿ka. Potem Obudzi Mo¿e Jane ¿e Czasem />    Ustawi³ ³ó¿ku, My¶li ¶wiecie />    Ale />    Zacz±³ Gdy ¿e Otworzy³ ¼ród³a Postanowi³ Przy ¿e Jane. Zastanawia³ ¿e Poprawi³ />    Przypomnia³ Staruszka Uderzy³ />    Zapad³ />    Ockn±³ Jane. Us³ysza³ ¶pi±cej U¶miechn±³ Nareszcie Ostro¿nie ¶pi±cemu Chcia³ ¶pi, ¿eby Pog³adzi³ />    Pod ¿ebra. />    Zaskoczony ³ó¿ka. ¦pi±ca Jak ¶miech. Spomiêdzy ¶lina, Wied¼ma />    Przera¿ony Os³oni³ ¿elazist± Rzuci³ />    Stwór />    Czu³ />    Drzwi Nie ¿e Ju¿ Ostry Straci³ />    Nadszed³ />    Obudzi³ ³ó¿ku Przera¿enie Rana Spróbowa³ Nie />    Opar³ ³okciach ¦wita³o Powoli ³azienki Zimna />    Dlaczego Jane, Kto ¿yciem ¶nie? Morfeusza. Bezgranicznie />    />    Spojrza³ Zobaczy³ ¶wie¿± ¿yciem Strach, />    />  />

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci