24 godziny temu

Skrzydlata impresja

Zaraz na pocz±tku lutowej sesji poprosi³ Balladynê o zdjêcia i sprezentowa³a mu kilka, ale bez tego pami±tkowego z Dobr± Wró¿k± na rêkach.
- To by³o do przewidzenia – pomy¶la³. – Wiedzia³a na którym zdjêciu mi najbardziej zale¿y i w³a¶nie tego nie da³a. Ma podobn± mentalno¶æ jak moja siostra. Jedna schowa³a gazetê, a druga nie da³a zdjêcia i obie to zrobi³y z niskich pobudek.
Nic nie powiedzia³, bo i po co? Nie mia³ ochoty na czcze dyskusje i pyskówki. Od tego czasu zacz±³ jej jeszcze bardziej unikaæ.
P³yn±³ czas niepowrotn± rzek±, fale pluska³y, i p³ynê³a chwila za chwil±, i przep³ywa³y.
- Woda, której dotykasz w rzece jest pierwsza z tej, która nadp³ywa i ostatnia z tej, która odp³ywa – zacytowa³ w pewnym momencie Leonarda da Vinci.
Siedzieli w sali na materacach, rozpoczê³a siê kolejna czwarta sesja.
- Je¿eli chce siê powróciæ w to samo miejsce, to trzeba trzy razy dotkn±æ Dzwonu Zygmunta – zacytowa³a Szeherezada urywek swojego wiersza.
- No, przecie¿ nie bêdê teraz lecia³ do Krakowa – powiedzia³ zmartwiony Kuba i wszyscy siê roze¶mieli. Oczywi¶cie wszyscy, oprócz Balladyny i miglanca, którzy tylko udawali, ¿e siê ¶miej±.
- Jak potrafisz, to mo¿esz lecieæ – mruknê³a Dobra Wró¿ka, a on odpowiedzia³, ¿e nie potrafi, bo ma po³amane skrzyd³a.
- Kto ci po³ama³?
- Moja m¶ciwa siostra z ¿on± pe³n± z³o¶ci, dwa spotkane w ¿yciu fatalne mamid³a. Jedno jest zawistne, drugie bez mi³o¶ci, dwie harpie z³ama³y moje oba skrzyd³a.
- Zrastaj± siê?
- Zrastaj± powoli, lata przemijaj±. Czas posrebrzy³ skronie, siwiej± mi w³osy. Samotno¶æ z têsknot± nadziejê wo³aj±. Gór± i dolin± biegn± moje losy. Gór± i dolin± biegn± swoj± drog±, chocia¿ sam nie jestem, to nie mam nikogo.
- Gdzie mieszkasz?
- W schronisku.
- Konkretniej.
- U stóp szklanej góry stoi moja chata, tak bym znów chcia³ lataæ, przemijaj± lata. Przemijaj± lata, wiatr rozwiewa chmury, o zachodzie s³oñca l¶ni szczyt szklanej góry. Znowu l¶ni wieczorem, jak kiedy¶ l¶ni³ rankiem...
- No, to rozwiñ skrzyd³a i staniesz przed zamkiem – wtr±ci³a Szeherezada. – Srebrna mg³a siê rozmgli, ulotna i zwiewna, i wyjdzie do ciebie wy¶niona królewna.
Milcza³ przez chwilê, wszyscy milczeli, a potem powiedzia³, ¿e to bardzo ³adne.
- Dostroi³y siê dwie struny – zauwa¿y³. – Wpad³y w rezonans i zad¼wiêcza³y melodyjnie, ale królewna nie wyjdzie, bo nie mo¿na wej¶æ dwa razy do tej samej rzeki – zamy¶li³ siê na chwilê, a potem doda³:
- Domem cz³owieka nie jest zamek na szklanej górze. Piszê o tym w zakoñczeniu trylogii. Droga do domu wiedzie szczytami wielu szklanych gór. Cz³owiek siê na nie bez przerwy wspina i bez przerwy siê z nich ze¶lizguje, czasem a¿ do przedsionka piek³a. Ale wbrew pozorom te szczyty s± do zdobycia, je¿eli siê nie odrzuca asekuracji Wielkiego Przewodnika, który jest z nami po wszystkie dni, a¿ do skoñczenia ¶wiata.
- Wiesz, gdzie ten dom?
- Gdzie¶ za siódm± gór±, gdzie¶ za siódm± dal±, po drodze gwia¼dzistych rz±d latarni b³yska, anio³owie boskie drogowskazy pal±, u stóp gór na ludzi czekaj± schroniska.
- Konkretniej.
- Za ostatnim szczytem s± rajskie ogrody, w w nich dom szczê¶liwy i zdrój ¯ywej Wody.
- To z Wêdrowca? – zapytano.
- Miêdzy innymi – potwierdzi³. – Tu, na ziemi, wszyscy jeste¶my wêdrowcami. Spieszmy do domu Ojca, gdzie jest dla nas przygotowanych wiele mieszkañ. Wystarczy dla wszystkich, którzy dotr± i zapukaj± do drzwi.
- U drzwi twoich stojê, Panie... wtr±ci³ siê miglanc.
- Jeszcze nie stoisz – przerwa³ mu Kuba. – I dobrze, ¿e nie stoisz, bo jeste¶ niedojrza³y. Ale kiedy¶ staniesz i miejmy nadziejê, ¿e ci wtedy otworz±.
I tak powoli dobieg³ koñca pierwszy dzieñ czwartej sesji. Kiedy siê nastêpnego dnia rano spotkali w swojej sali, poprzez sploty bia³ych chmur prze¶witywa³y skrawki b³êkitnego nieba. Okna wychodzi³y na po³udnie i w pewnym momencie... Z przepalonej chmury strzeli³ promieñ s³oñca, ¿ycie najpiêkniejsze opowiada ba¶nie, skrzydlata impresja dobieg³a do koñca, odp³ynê³a w przesz³o¶æ i za chwilê za¶nie.

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

Skrzydlata /> />Zaraz Balladynê Dobr± Wró¿k± />- Wiedzia³a Jedna />Nic Nie />P³yn±³ />- Woda, Leonarda Vinci. />Siedzieli />- Je¿eli Dzwonu Zygmunta Szeherezada />- No, Krakowa Kuba Oczywi¶cie Balladyny ¿e ¶miej±. />- Jak Dobra Wró¿ka, ¿e />- Kto />- Moja ¿on± ¿yciu Jedno />- Zrastaj± />- Zrastaj± Czas Samotno¶æ Gór± Gór± />- Gdzie />- />- Konkretniej. />- Przemijaj± Znowu />- No, Szeherezada. Srebrna />Milcza³ ¿e ³adne. />- Dostroi³y Wpad³y />- Domem Piszê Droga Cz³owiek Ale Wielkiego Przewodnika, ¶wiata. />- Wiesz, />- Gdzie¶ />- Konkretniej. />- ¯ywej Wody. />- Wêdrowca? />- Miêdzy Tu, Spieszmy Ojca, Wystarczy />- Panie... />- Jeszcze Kuba. ¿e Ale ¿e />I Kiedy Okna ¿ycie

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci