24 godziny temu
http://images49.fotosik.pl/310/cee9c92f0dd8d260med.jpg
Z pierwszego stopnia, mamo, podnoszê rdzê
po guzikach wyrwanych z mundurów, gubionych
w gruzach i pyle, miêdzy resztkami materia³ów,
które w bezsenne noce znajdowa³a¶ w kamieniach,
w zadeptanej darni, gdy szele¶ci³o nieme o wielkich,
o bardzo smutnych i g³odnych oczach. Skurczone
tuli³o ³ys± g³owê do t³umu cieni. Podnosi³o rêce do góry,
na zawo³anie i w ka¿d± niepogodê, oddawa³o buty.
Pamiêtam, mówi³a¶ ciszej o sztachetach i rozbijaniu.
Ogl±da³a¶ siê za siebie, chy³kiem, tak niepokoj±co
wstecz, bo za setnie wyszeptane: za lasem, za ulic±
wybrukowan± kostkami z pobliskiego kamienio³omu.
Od tego patrzenia jeszcze raz zapala³y siê koszule,
szybko topnia³y dachy ze s³omy, malwy i ¶ciany.
Pobielane bale przejmowa³ wrz±cy podmuch, kto¶
zamienia³ domy i ko¶cio³y w urny, a ludzi w s³upy.
Wiem, d³ugo wychodzi³a¶ z ziemianki, a przez bruzdy
przyczo³ga³ siê wychudzony mê¿czyzna-ch³opiec.
W kieszeni po³atanych portek ukry³ kawa³ek o¶ródki.
Karmi³ okruchami jutrzejszy, i nastêpny ¶wit bez lêku.
Prawie uwierzy³a¶ w ca³y dom z odzyskanych cegie³.
W to, ¿e mo¿na wyj¶æ za zeszyty z pakowego papieru,
za wêze³ek z koca. Pozbyæ siê pluskiew, czmychn±æ
z ruin za zamek, do którego para kluczy le¿y na stole.
Chcia³a¶ doczekaæ zachodu ja¶niejszego od wschodu.
G³ucha na bogaty repertuar odmiennych pie¶ni omija³a¶
¿ywio³ rozpêdzony w pochodzie. Po swojemu czeka³a¶
na zgubione guziki, ¿e wyrw± siê z pêtli, wyjd± z ziemi.
na zgubione guziki, ¿e wyrw± siê z pêtli, wyjd± z ziemi.
Mój pierwszy stopnieñ, mamo, jest przy tamtym stole,
gdzie dwa krzes³a "ka¿de z innej parafii", gdzie ³±czenie:
zastanego - z go³ymi rêkami, z zakasanymi rêkawami.
Zaczynam siê na poddaszu pod trochê obcym niebem.
Z.G. 30-06-2010
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::