24 godziny temu
I temu trudno daæ wiarê,
grosik rzucany w poprzek ¶cie¿ki,
na odwrócony na nice,
zwarzony u¶miech losu.
A có¿ to ma do rzeczy, gdy zima
o sannê podniebn± a¿ prosi,
las jeszcze niegotowy do wypraw
na bia³e nied¼wiedzie,
pieczêtuje trzaski. G³uche,
nim polana wybuchn± w kominkach.
Sarny prostuj± przeguby w smuk³ych
karkach, uczta nie zawadzi. S³oñce
nieskore do balastów, d¼wiga odg³os
palby na wiwat, co dopiero,
w niebieskich szel±gach.
Drogi do przemierzenia w srebrze,
co niemiara. ¦niegowy teren nie dla
puchacza, tu przepastne niwy
karmione zapachem bigosu. Bogaæ
tam nieczu³a na cietrzewie pióra.
My¶liwska z wykrotów kompanio,
nie w g³owie marzenia rannym
zimorodkom. Budulec uczepiony
wierzcho³ków smêtnic sosen,
pewny, jak oko wykol po ciemku,
a i polana jasna po¶rodku, a¿
zaszczypie siarczy¶cie w oczy. Zawiei
ni ¶ladu. Pêkaj± napowietrznie
kruche lodowce ba¶ni, kapelan
przy cichym brewiarzu. Kto ponad
¶nieg ju¿ wybiela³, szczê¶liwy, bo nic
o tym nie wie.
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
/>grosik ¶cie¿ki,/>na />zwarzony />A />o
/>las />na
/>pieczêtuje G³uche,
/>nim />
/>Sarny />karkach, S³oñce
/>nieskore
/>palby />w />Drogi
/>co ¦niegowy />puchacza,
/>karmione Bogaæ
/>tam />My¶liwska />nie />zimorodkom. Budulec />wierzcho³ków />pewny, />a />zaszczypie Zawiei
/>ni ¶ladu. Pêkaj± />kruche
/>przy Kto />¶nieg
/>o
Komentarze::