24 godziny temu
SZELKI
To najwa¿niejsza chwila dnia, tak mówi³a mama. Posi³ek jest ¶wiêto¶ci± i nale¿y go celebrowaæ. Siedzê za sto³em, biel obrusu sprawia mi przyjemno¶æ. Nó¿ i widelec odbijaj± wpadaj±cy przez okno s³oneczny blask. Lubiê porz±dek. Przede mn± stoi talerz, ziemniaki paruj±, aromat gulaszu ³askocze niecierpliwe podniebienie, ale nie wolno zacz±æ je¶æ od razu. Trzeba wej¶æ w biegn±c± chwilê, staæ siê ni±, poczuæ g³ód, by potem doceniæ syto¶æ. To te¿ wiem od mamy, by³a bardzo m±dra.
Chyba mo¿na zaczynaæ. Ch³odny metal przyjemnie ci±¿y w rêku. Ostro¿nie krojê kartofle – s± m³ode, jeszcze siê nie rozsypuj±. Maczam kawa³ek w sosie i wk³adam do ust. Trochê parzy, ale nie wolno wypluæ, sam jestem sobie winien. £ykam po¶piesznie, potem nabieram na widelec trochê surówki. Chrzê¶ci w ustach, ma³e przyjemno¶ci to sól ¿ycia, niczego nie wolno przegapiæ. G³ód ka¿e je¶æ szybko, popêdza, chce ¿ebym zachowywa³ siê jak zwierzê, jak pies, który ³apczywie po¿era zawarto¶æ miski. Oszustwo. Nie o to chodzi. Trzeba umieæ siê opanowaæ, wtedy rozkosz trwa d³u¿ej i ³atwiej dostrzec moment, kiedy ma siê do¶æ. Wtedy nale¿y od³o¿yæ sztuæce na godzinie pi±tej, otrzeæ usta serwetk± i powiedzieæ „dziêkujê”.
Ale to dopiero za chwilê. Na razie skupiam siê na krucho¶ci miêsa, którego nie muszê nawet gry¼æ. Wystarczy, ¿e je rozetrê o podniebienie lub zêby. W³a¶nie o takim mówi siê, ¿e rozp³ywa siê w ustach. Jak siê je przyrz±dza? Tajemnica. Mogê tylko zdradziæ, ¿e to mój przepis. Tylko mój, nawet mama nie umia³a tego zrobiæ w ten sposób. Dlatego jestem z siebie dumny. Ona zawsze uwa¿a³a swojego ma³ego Stasia za kogo¶ wyj±tkowego i cieszy mnie, ¿e mia³a racjê.
Lubiê tak rozmy¶laæ przy jedzeniu. Spokój i brak po¶piechu temu sprzyjaj±. Wspominam mamê - to czego mnie nauczy³a, historie, które opowiedzia³a, ¿arty, z których razem siê ¶miali¶my. Tak jak dla innych powodem do refleksji s± miejsca, przedmioty, tak dla mnie obiad to czas melancholii i zadumy. Lubiê to - jak wszystko, co zwi±zane z dzieciñstwem. Przesz³o¶æ jest jasna, nie dzieje siê w niej nic z³ego, mo¿na siê do niej odwróciæ, zapatrzyæ i odpocz±æ.
Ju¿ do¶æ. Mimo ¿e na talerzu zosta³o trochê miêsa, odk³adam nó¿ i widelec na godzinie pi±tej, ocieram usta serwetk± i mówiê „dziêkujê”.
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
SZELKI/>
/>To Posi³ek ¶wiêto¶ci± Siedzê Nó¿ Lubiê Przede ³askocze Trzeba />Chyba Ch³odny Ostro¿nie – Maczam Trochê £ykam Chrzê¶ci ¿ycia, G³ód ¿ebym ³apczywie Oszustwo. Nie Trzeba ³atwiej Wtedy „dziêkujê”.
/>Ale Wystarczy, ¿e W³a¶nie ¿e Jak Tajemnica. Mogê ¿e Tylko Dlatego Ona Stasia ¿e />Lubiê Spokój Wspominam ¿arty, ¶miali¶my. Tak Lubiê Przesz³o¶æ />Ju¿ Mimo ¿e „dziêkujê”.
Komentarze::
Dodaj komentarz
Powiązane wiadomosci
- PODJAZD [debiut]
- od Ginsberga do Ezopa
- siostry, kole¿anka i miêso
- *** [dawniej poci±gi by³y szybsze...]
- Psychopolis I/debiut
- postsurrealistyczna historia naturalna /wiersz/ ?
- CÓ¯ /opowiadanie/ ?
- Niezaadresowany list Edvarda Muncha /Wiersz/
- empatycznie /wiersz/ x
- Erotyk pogrzebowy /wiersz/ ?
- *** /wiersze cykl/ ~
- 'LIST DO ZNAJOMEGO PISARZA Z BUENOS AIRES /Aluzja do opowiadania Cortazara/