24 godziny temu
.
Od kiedy pog³êbi³y siê nasze rysy, zaczêli¶my
oddawaæ siê przemijaniu jak z³ej wró¿bie.
I pêk³o kruche szkie³ko klepsydry.
To nic, to nic, mówisz , nic, nic,
a nasz± ¶miertelno¶æ owijasz w bawe³nê
domowego obrusa, w który wplatam nutki-smutki.
Coraz rzadziej schodzimy do naszych piwnic
z ci±giem wilgotnych przej¶æ, z pó³eczkami lepkimi od konfitur.
Odkrêcam s³oiczek z czerwonym jak czere¶nia latem,
a ty w lot chwytasz nitkê, prujesz mój jesienny sweter tu¿ nad dekoltem
i coraz ni¿ej, coraz ch³odniej
kochamy siê jakby ospa³y p³omieñ, jakby taniec
pajêczej nici na wietrze, ju¿ nie szarpniêcia lecz dopalanie
wiosny sprzed lat.
Noce wyostrzaj± nam s³uch, rozszerzaj± oczy, p³ochliwie
nas³uchujemy uderzeñ pór roku, zimnych kroków, zapadaj±cych klamek.
pierwszy raz boimy siê pukania do drzwi
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
5
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
./>
/>
/>
/>
/>Od
/>
/>
/> nic,
/> ¶miertelno¶æ
/>
/>
/>
/>
/>
/>
/>
/>
/>
/>
/>
/>
/>
/>
/>
/> />
/>
/>
/>
Komentarze::