24 godziny temu
Ciche kroki mojego wuja nie budz± nikogo oprócz mnie. Ojciec smacznie ¶pi, matka charczy, a siostra ma tak twardy sen, ¿e nawet wybuch bomby atomowej by jej z ³ó¿ka nie zerwa³. Ja natomiast budzê siê zawsze wtedy, kiedy wuj podchodzi do drzwi wej¶ciowych. Niby delikatnie wsuwa do nich klucz, ale ja s³yszê go zanim to zrobi. Ka¿dy ruch wuja daje mi znak: zaraz bêdzie siê dzia³o, zaraz us³yszysz hurgoty i zaraz podskoczysz na ³ó¿ku. I podskakujê, mimo, i¿ wiem, co siê stanie. Serce bije mi szybko, rêce dr¿±, a oddech staje siê nierówny. Wuj wsuwa klucz do zamka, przekrêca go dwa razy i naciska na klamkê. Wchodzi. Niby nic takiego, a jednak co¶. Co¶ okropnego. Od tej pory nic nie jest takie, jakie byæ powinno. Wraz z jego wej¶ciem zmienia siê wszystko. I dom, i ja, i rodzice, i siostra, i nawet sam ¶wiat; ten wielki, le¿±cy za oknami ¶wiat, chwilowo niedotykalny, odleg³y, wrêcz nieprawdziwy staje siê jeszcze bardziej nieprawdziwy.
Bo wuj jest duchem, ale nie takim prawdziwym. Mknie przez dom cicho i gdyby nie jego woda koloñska, która zostawia po sobie znak – niezapomniany zapach d³ugo utrzymuj±cy siê w powietrzu – nikt by nie powiedzia³, ¿e w³a¶nie têdy przechodzi³. Nikt by nie da³ wiary w jego istnienie, albo raczej nie daje. Wuj wchodzi, patrzy, podchodzi do którego¶ z nas i daje znak, ¿e jest i ¿e go nie ma jednocze¶nie. To wszystko dzieje siê zbyt szybko. Pojawia siê i znika. Jedno wielkie mrugniêcie. Wuj co¶ mówi³, ale nigdy nie wiadomo, co to by³o. O czym¶ wspomina³, ale nikt nie pamiêta o czym. Wszystkich natomiast nurtuje sprawa wuja. To, ¿e by³, a teraz ju¿ go nie ma, ¿e co¶ mówi³, ale nie wiadomo co, i ¿e to co¶, o czym prawdopodobnie wspomnia³ by³o czym¶ wa¿nym. Jaki by³ pocz±tek, a tym bardziej koniec? Z wujem i z czasem oraz jego nastêpstwami podczas jego obecno¶ci, a raczej nieobecno¶ci jest krucho. Wszystko krêci siê do ty³u. Analiza wre. Przypominanie wre. W koñcu do akcji wkracza ojciec. Zak³ada na nos okulary i zaczyna dumaæ. Wsuwa rêce do kieszeni i wysuwa je, by po chwili znowu je wsun±æ i udawaæ, ¿e nigdy ich nie wysuwa³. A potem drapie siê w g³owê i patrzy na mamê. Ona wydyma wargi, robi rundê wokó³ sto³u. Zachowuje siê jakby szuka³a koñcówki wuja, jakby po smu¿ce woni, któr± pozostawi³ po sobie mog³a doj¶æ do sedna sprawy. Ale sedno nigdy nie zostanie odkryte, bo podobno nie istnieje.
Czy¿by wuj nie istnia³? Wszyscy zadaj± sobie to pytanie. Czy¿by nas oszukiwa³, k³ama³, ¿e jest albo nawet, ¿e by³? Wielkie znaki zapytania pojawiaj± siê nad g³owami wszystkich domowników. Mama opada na kanapê i trze d³oñ o d³oñ. Ojciec j± strofuje, bo nie lubi tego jej tarcia, a siostra milczy - patrzy w okno, tak samo jak ja w drzwi patrzê. Ka¿dy z nas chce zobaczyæ wchodz±cego wuja, albo nawet jego plecy, czyli wuja wychodz±cego. Ale nigdy nikt niczego takiego nie widzi. S³yszymy jedynie zgrzyty zamka, kroki na korytarzu i czujemy zapach jego wody koloñskiej. No i zadajemy sobie pytania, te fundamentalne pytania, czy wuj naprawdê istnieje, a je¿eli nie istnieje to czemu zdaje nam siê, ¿e istnieje. Czy¿by¶my wszyscy wariowali?
W koñcu postanawiam siê wy³amaæ, wstajê z taboretu i mówiê:
- Wuja nie ma. Nie oszukujcie siê.
Wszyscy patrz± na mnie zdziwieni.
- Dziecko – s³yszê g³os mamy i widzê jej zszokowane spojrzenie - dziecko kochane, opamiêtaj siê, co ty wygadujesz?
Ojciec tylko krzywi nos, widzê jak drgaj± mu okulary, co oznacza, ¿e jest wyra¼nie niezadowolony. Niezadowolony i do tego zbity z tropu. Jest zszokowany tak samo jak matka. Oboje patrz± na mnie i oboje krzywi± swe twarze. Jak ¶mia³em co¶ takiego w ogóle powiedzieæ – zdaj± siê mówiæ ich miny. Patrzê na mamê i siostrê, a potem na ojca.
Jego czerwona twarz tak bardzo mocno przykuwa uwagê, ¿e nikt nawet nie widzi, a raczej nie widzia³ wuja, który by³ tu przed momentem i który wtr±ca³ siê do rozmowy.
Wuj jak zawsze siê zmy³ wcze¶niej ni¿ wcze¶nie. Wcze¶niej nawet ni¿ mog³oby to zostaæ pomy¶lane.
- To siê w g³owie nie mie¶ci! – krzyczy mama, wymachuj±c rêkoma.
Mama jak zwykle próbuje odkrêciæ wszystko to, co zosta³o powiedziane. Ojciec jest za¿enowany, siostra zdezorientowana, a ja zawstydzony. Okazuje siê, ¿e nie mam racji, choæ po czê¶ci jaka¶ racja istnieje, tylko dok³adnie nie wiadomo czy jest racj± pe³n±, czy tylko czê¶ciow±. Wuj by³, ale siê zby³, rozmawia³ z nami, nie rozmawiaj±c jednocze¶nie. Czyli wychodzi na to, ¿e wszystko powraca do normy.
źródło:
http://www.portalliteracki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Ciche Ojciec ¶pi, ¿e ³ó¿ka Niby Ka¿dy ³ó¿ku. Serce Wuj Wchodzi. Niby Co¶ Wraz ¶wiat; ¶wiat,/>Bo Mknie – – ¿e Nikt Wuj ¿e ¿e Pojawia Jedno Wuj Wszystkich To, ¿e ¿e ¿e Jaki Wszystko Analiza Przypominanie Zak³ada Wsuwa ¿e Ona Zachowuje Ale
/>
/>Czy¿by Wszyscy Czy¿by ¿e ¿e Wielkie Mama Ojciec Ka¿dy Ale S³yszymy ¿e Czy¿by¶my
/>
/>W
/>- Wuja Nie
/>Wszyscy
/>- Dziecko –
/>Ojciec ¿e Niezadowolony Jest Oboje Jak ¶mia³em – Patrzê
/>Jego ¿e
/>Wuj Wcze¶niej
/>- –
/>Mama Ojciec Okazuje ¿e Wuj Czyli ¿e
Komentarze::
Dodaj komentarz
Powiązane wiadomosci
- Wierszyk o hajku
- Mix fabryczny 2011
- Poezja S.A. vs Poezja z o.o.
- Modlitwa do Ojca (R)
- GO¦CIE/debiut
- Madeleine musi nauczyæ siê gotowaæ / cykl
- jestem jak wada rzeki – p³ynê
- toccata /wiersz/
- Mostar /wiersz/ ~
- Monochrom z czerwonym akcentem /wiersz/ x
- ANTYFORMA-na pohybel sztampie /felieton/ x
- Dojrzalej