24 godziny temu

Wywiad

Krystyna przyjecha³a tu po raz pierwszy. Wizyta w tym nieco u¶pionym, ale niepozbawionym uroku miasteczku wi±za³a siê z wywiadem jaki mia³a nadziejê przeprowadziæ ze s³ynn± tancerk±. Dowiedzia³a siê, ¿e z powodu powa¿nej choroby matki pojawi siê ona niebawem w swej rodzinnej miejscowo¶ci, przerywaj±c tournée. W oczekiwaniu na spotkanie, postanowi³a wynaj±æ pokój w jednym z tutejszych pensjonatów. Mia³a nadziejê, ¿e uda siê jej, przy bli¿szym poznaniu jego w³a¶cicieli, zdobyæ jak±¶ ciekawostkê o mie¶cie lub jego mieszkañcach. Pomy¶la³a, ¿e taka historia znakomicie uatrakcyjni wywiad. Nie szuka³a daleko. Przy jednej z ulic ocienionych koronami wiekowych lip dostrzeg³a piêkny, stary dom z widocznym na tabliczce napisem: „Pokój do wynajêcia” i mia³a przeczucie, ¿e znalaz³a to, czego szuka³a.
Drzwi otworzy³a u¶miechniêta starsza pani. Pokój by³ wolny, a cena wynajmu nie wyda³a siê Krystynie wygórowana. W³a¶cicielka, mimo swojej tuszy, by³a niezwykle sprawna, a jej proporcjonalna sylwetka ¶wietnie prezentowa³a siê w dobrze skrojonej, pastelowej sukni. Krystyna przedstawi³a siê i ca³kiem nieoczekiwanie, nawet dla siebie, poda³a powód przyjazdu do miasteczka. Gospodyni zaproponowa³a herbatê i po chwili kobiety odda³y siê mi³ej konwersacji; tym przyjemniejszej, ¿e gospodyni poda³a do herbaty znakomite ciasteczka w³asnego wypieku. By³y to bezy z kremem kawowym, które bez trudu zag³uszy³y kaloryczne dylematy Krystyny. Pomy¶la³a, nie bez satysfakcji, ¿e talent kucharski t³umaczy obfito¶æ kszta³tów pani Ró¿y, bo tak mia³a na imiê sympatyczna gospodyni. Nie up³ynê³a godzina, a obie panie ju¿ mówi³y sobie po imieniu. Wtedy w³a¶nie Krystyna zapyta³a, nie tak, jak zamierza³a, o miasteczko, ale o ciekawe historie zwi±zane z tym piêknym, starym domem. Na twarzy Ró¿y pojawi³o siê wahanie:
- Jest pewna historia, która dotyczy mojej rodziny, ale trudno mi o niej mówiæ. Jak siê rozpakujesz, zapraszam na strych. Tam jest wiele pami±tek. Gdy je przejrzysz, mo¿e znajdziesz co¶ ciekawego dla siebie.

***

Krystyna od razu chcia³a zatopiæ siê w rodzinnych skarbach gromadzonych od dziesi±tek lat na strychu. Tajemnica, która mog³a siê tam kryæ, dzia³a³a na ni± jak magnes. Przepada³a za takimi miejscami, pe³nymi historii, zwykle skrywanymi przed wzrokiem obcych. Na ludzi patrzy³a poprzez przedmioty, jakimi siê otaczali. Uwielbia³a zagl±daæ do ich mieszkañ. Podczas wieczornych spacerów, kiedy w oknach rozb³yskiwa³y ¿yrandole, ukazuj±c przestrzeñ, tak ró¿norodn±, jak w³a¶ciciele mieszkañ, by³a oczarowana tymi odkryciami i wci±¿ zach³annie na nie czeka³a. Nie by³o dla niej w tych domach wa¿ne bogactwo, ale dobór przedmiotów, dodatków tworz±cych klimat i spójny obraz. Obraz, który w jakim¶ sensie ¶wiadczy³ o jego twórcy.
Przerwa³a rozmy¶lania, gdy na stoliku dostrzeg³a stary zeszyt przykryty grub± warstw± kurzu. Intuicja, która musia³a cechowaæ dobr± dziennikarkê, podpowiada³a jej, ¿e nie mo¿e tego po¿ó³k³ego kajetu przeoczyæ. Dr¿±c z emocji, siad³a natychmiast, nie zwa¿aj±c na to, ¿e nikt od dawna tutaj nie sprz±ta³, i zaczê³a czytaæ.
Autorka pamiêtnika mia³a na imiê Ewa. Opisywa³a do¶æ szczegó³owo to, co przynosi³y kolejne dni jej ¿ycia. Niektóre pe³ne zabawnych i radosnych zdarzeñ, inne przesycone smutkiem, w±tpliwo¶ciami czy têsknot±. Ze sposobu w jaki pisa³a, mo¿na by³o wywnioskowaæ, ¿e mia³a nie tylko nieposkromion± ciekawo¶æ ¶wiata, ale i niezwyk³y dar obserwacji.
Krystyna poch³ania³a b³yskawicznie kolejne kartki i opisywane w nich w±tki, a¿ dotar³a do dnia, który ju¿ od rana wydawa³ siê autorce pamiêtnika szczególny. Najpierw opisywa³a niezwyk³y sen, pe³en schodów i tajemniczych postaci wêdruj±cych nimi w górê i w dó³. We ¶nie szuka³a czego¶ niewyt³umaczalnego i towarzyszy³o temu niezwyk³e podniecenie. Ten dziwny sen sprawi³, ¿e nawet po przebudzeniu nie mog³a przestaæ o nim my¶leæ. Wyla³a porann± kawê na swoj± ulubion± serwetkê, prawie usiad³a na wyleguj±cym siê w fotelu kocie, a chwilê pó¼niej nie mog³a znale¼æ ksi±¿ki, któr± wieczorem – czego by³a pewna – po³o¿y³a na stoliku.
Dopiero gdy w samo po³udnie do drzwi zapuka³a nieznajoma kobieta, pomy¶la³a, ¿e rozmawiaj±c z kim¶ obcym uwolni siê od my¶li o ¶nie. Kobieta zaintrygowa³a Ewê swoim wygl±dem, ale i pytaniem, z jakim zwróci³a siê do niej, a zw³aszcza sposobem w jaki je zada³a. Przekonywa³a, ¿e szuka swojej znajomej, której adres zagubi³a. Ewa zaproponowa³a, ¿e j± zaprowadzi, bo wydawa³o siê jej, ¿e wie, kogo jej go¶æ szuka. Zaczê³a szykowaæ siê do wyj¶cia, ale w tym momencie nieznajoma siêgnê³a po pusty flakon, pami±tkê po zmar³ej matce Ewy. Jej spojrzenie by³o tak intensywne, ¿e Ewa nie ¶mia³a przerywaæ tego nag³ego zainteresowania i tak sta³y w przed³u¿aj±cej siê ciszy. Po chwili kobieta spyta³a, czy matka zna³a siê na zio³ach. Sk±d wiedzia³a, ¿e ten flakon nale¿a³ do mamy? – zdziwi³a siê Ewa, ale zaraz odpowiedzia³a nieznajomej:
- Tak, bardzo dobrze zna³a siê na zio³ach, sama sporz±dza³a ma¶ci a nawet kosmetyki. Niektórzy mówili, ¿e to dziêki nim wygl±da tak m³odo i piêknie.
Nieznajoma usiad³a i nie wypuszczaj±c flakonu z d³oni spyta³a, czy i ona chcia³aby poznaæ tajemnicê zió³? Ewa zawsze tego pragnê³a – gdy ¿y³a mama, prosi³a j± o to, lecz wtedy by³a jeszcze za ma³a. Mia³a czekaæ na odpowiedni czas. Ten jednak nigdy nie nadszed³. Teraz w skupieniu wpatrywa³a siê w nieznajom±. Gdy ta wyjê³a z torby s³oiczki z kremami i olejkami, a potem z przepastnej torby wydoby³a suszone zio³a, których zapach natychmiast wype³ni³ wnêtrze, poczu³a, jakby znalaz³a siê w czasach swojego dzieciñstwa.
Kilka nastêpnych kartek pamiêtnika zawiera³o opis wielkiej fascynacji wizyt± i tym, co by³o potem, gdy nieznajoma przekazywa³a Ewie tajemn± wiedz± w sposób, który pozwala³ jej wszystko zapamiêtaæ. Ale na tym koniec, nic wiêcej nie da³o siê ju¿ z pamiêtnika wyczytaæ – dalej by³ tylko ¶lad po wyrwanych kartkach. Tajemnicza historia pozosta³a bez zakoñczenia...

***

Krystyna musia³a przed³u¿yæ swój pobyt o jeszcze kilka dni, nim uda³o siê jej sk³oniæ gospodyniê do dalszych zwierzeñ. Jak siê okaza³o, autork± pamiêtnika by³a jej siostra, która obwinia³a Ró¿ê za ¶mieræ matki.
Ró¿a, m³odsza od Ewy, bardzo prze¿ywa³a to, co o ich matce mówili wówczas s±siedzi. Niektórzy nazywali j± czarownic±, inni zielark± o niezwyk³ej wiedzy. Chocia¿ by³a jeszcze dzieckiem, postanowi³a spaliæ dziwne produkty mamy, bo jak s±dzi³a, to one s± przyczyn± wszelkich oskar¿eñ i rodzinnych k³opotów. I od tego zaczê³o siê prawdziwe nieszczê¶cie, bo w¶ród zniszczonych flakonów by³y równie¿ leki matki. Sama je sobie przygotowywa³a, gdy lekarze byli bezradni. Czu³a siê po nich lepiej i mia³a nadziejê, ¿e wylecz± j± ze ¶miertelnej choroby, na któr± zapad³a. Przygotowanie tych specyfików wymaga³o czasu. Nie mog±c ich za¿yæ na czas, traci³a si³y i jej stan gwa³townie siê pogarsza³, a¿ wkrótce zmar³a.
Ewa nigdy nie pogodzi³a siê ze ¶mierci± matki. W miarê dorastania sama przejê³a zainteresowanie zielarstwem, nigdy jednak nie posiad³a tak rozleg³ej wiedzy w tym zakresie. Dopiero dziêki spotkaniu z nieznajom± kobiet± zaczê³a odwa¿niej eksperymentowaæ. Chcia³a zaspokajaæ marzenia wielu kobiet o zachowaniu m³odo¶ci. W miksturach, które sporz±dza³a by³o du¿o potrzebnych skórze witamin a tak¿e ¶rodków przeciwzapalnych i przeciwbakteryjnych, które pozwala³y utrzymaæ piêkny, m³ody wygl±d. Pracownia Ewy by³a pe³na zapachów suszonych zió³, pozawieszanych na sznurkach, a tak¿e ustawionych w rzêdach s³oiczków i kadzi. To niezwyk³e zajêcie wzbudza³o niepokój i ró¿ne podejrzenia mieszkañców miasteczka. Okrzykniêto j±, podobnie jak matkê, czarownic±, a jej klientki, pragn±ce jak najd³u¿ej zachowaæ m³ody wygl±d, wariatkami. Którego¶ dnia, byæ mo¿e z powodu braku aprobaty i wsparcia ze strony ojca i siostry, Ewa w tajemniczy sposób zniknê³a. D³ugoletnie, uporczywe poszukiwania, nie da³y rezultatu. Przepad³a jak kamieñ w wodê.
Po latach kosmetyki pielêgnuj±ce urodê sta³y siê na tyle powszechne, ¿e znano je i stosowano w ka¿dej mie¶cinie. Dlatego i tutaj z up³ywem czasu coraz czê¶ciej wspominano Ewê, a jej pasji nie wi±zano ju¿ z ingerencj± si³ nadprzyrodzonych.
Krystyna wiedzia³a, ¿e znalaz³a znakomity materia³ na reporta¿. Tajemniczy, intryguj±cy, niedokoñczony, ze wzglêdu na brak informacji o dalszych losach uciekinierki. Postanowi³a po przeprowadzeniu wywiadu wróciæ do miasteczka i ponownie zatrzymaæ siê u swej nowej, sympatycznej znajomej.

***

Evita przysz³a na spotkanie niezwykle punktualnie, co rzadko siê zdarza gwiazdom. S³ynna tancerka by³a zachwycaj±c±, prawie nieziemsk± istot± o delikatnych rysach. Jej m±dre i zarazem skromne odpowiedzi natychmiast wzbudzi³y sympatiê Krystyny. Pomiêdzy kobietami nawi±za³a siê niewidzialna niæ porozumienia. Krystyna zna³a siê na swoim fachu jak ma³o kto i wiedzia³a, w jaki sposób sk³aniaæ swych rozmówców do zwierzeñ. Ale tym razem by³o inaczej – chcia³a wiedzieæ o tancerce wiêcej, ale dla siebie, nie dla ¶wiata.
Po wielu rutynowych pytaniach zaleg³a cisza. Kobiety poczu³y siê w niej dobrze, tak bez s³ów. Wreszcie ciszê przerwa³a Evita:
- Tam gdzie mieszkam opiekuje siê mn± pewna kobieta, któr± nazywam mam±. Pozna³y¶my siê, gdy dosta³am stypendium po wygranym miêdzynarodowym konkursie baletowym w Nowym Jorku. Jest chemikiem i wspó³pracuje ze znan± firm± kosmetyczn±. Powodzi³o siê jej dobrze ju¿ wtedy, gdy j± pozna³am. Podobno ma niezwyk³e wyczucie i w tej bran¿y jest najlepsza. Do dzi¶ nie wiem, dlaczego którego¶ dnia czeka³a na mnie pod szko³±. Przelêk³am siê nieznajomej kobiety, która wiedzia³a o mnie prawie wszystko. Jednak po kolejnych spotkaniach polubi³am j± na tyle, ¿e zaczê³am opowiadaæ o swoim domu rodzinnym i mie¶cie. Widzia³am jak wtedy zmienia³a siê jej twarz. Nigdy nie by³a tym znudzona, zdawa³o mi siê, ¿e mo¿e s³uchaæ tych opowie¶ci bez koñca. A przecie¿ to nic ciekawego dla kogo¶ tak obytego w ¶wiecie.
- Czy mo¿esz mi o niej opowiedzieæ? – zapyta³a Krystyna
- Wiem, ¿e nie ma swojej rodziny, ale nie wiem dlaczego. Jak j± straci³a? Nigdy nie zdo³a³am jej na te zwierzenia namówiæ. Wiêcej nie pyta³am, widz±c jak jest to dla niej bolesne. Mnie kocha jak córkê i w³a¶ciwie tylko ja liczê siê w jej ¿yciu. Jest atrakcyjn± kobiet±, mimo wieku, ale nigdy nie mówi³a mi o jakich¶ swoich ¿yciowych partnerach. Widzê tylko jaki szacunek wzbudza u ludzi, z którymi pracuje. I tyle. Zawsze bardzo prze¿ywa moje odwiedziny u matki. Mo¿e jest o ni± zazdrosna? Ale kupuje dla niej najnowszej generacji lekarstwa, niedostêpne tutaj, i ma¶ci na odle¿yny. Robi równie¿ dla niej kremy z ro¶liny, któr± nazywa ¿yworódk± pierzast±. Ma podobno w³a¶ciwo¶ci regeneruj±ce i przeciwzapalne. Za ka¿dym razem prosi mnie te¿ o zrobienie wielu zdjêæ z pobytu tutaj, które potem w samotno¶ci ogl±da. Mo¿e têskni za krajem?
- Czy masz jej zdjêcie? – cicho zapyta³a Krystyna.
- Nie pozwala mi siê fotografowaæ, mówi±c ¿e ¼le wychodzi na zdjêciach. Ale mam jedno, które przechowujê w portfelu, tak dla siebie. Jeste¶my na nim razem, po którym¶ z moich wystêpów.
- Mo¿esz mi je pokazaæ? – Krystyna nie umia³a ukryæ wzruszenia.
Evita, po chwili wahania, wyjê³a zdjêcie, a z niego patrzy³y oczy tak dobrze jej teraz znane, oczy Ró¿y.
- A mo¿e mi siê tylko zdaje? – pomy¶la³a.

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

Wywiad /> />Krystyna Wizyta Dowiedzia³a ¿e Mia³a ¿e Pomy¶la³a, ¿e Nie Przy „Pokój ¿e />Drzwi Pokój Krystynie W³a¶cicielka, ¶wietnie Krystyna Gospodyni ¿e By³y Krystyny. Pomy¶la³a, ¿e Ró¿y, Nie Wtedy Krystyna Ró¿y />- Jest Jak Tam Gdy /> />*** /> />Krystyna Tajemnica, Przepada³a Uwielbia³a Podczas ¿yrandole, Nie Obraz, ¶wiadczy³ /> Przerwa³a Intuicja, ¿e Dr¿±c ¿e />Autorka Ewa. Opisywa³a ¿ycia. Niektóre ¿e ¶wiata, /> Krystyna Najpierw ¶nie Ten ¿e Wyla³a /> Dopiero ¿e ¶nie. Kobieta Ewê Przekonywa³a, ¿e Ewa ¿e ¿e Zaczê³a Ewy. Jej ¿e Ewa ¶mia³a Sk±d ¿e Ewa, />- Tak, Niektórzy ¿e /> Nieznajoma Ewa ¿y³a Mia³a Ten Teraz Gdy />Kilka Ewie Ale ¶lad Tajemnicza /> />*** /> />Krystyna Jak Ró¿ê ¶mieræ />Ró¿a, Ewy, Niektórzy Chocia¿ Sama Czu³a ¿e ¶miertelnej Przygotowanie Nie /> Ewa ¶mierci± Dopiero Chcia³a ¶rodków Pracownia Ewy Okrzykniêto Którego¶ Ewa D³ugoletnie, Przepad³a />Po ¿e Dlatego Ewê, />Krystyna ¿e Tajemniczy, Postanowi³a /> />*** /> />Evita S³ynna Jej Krystyny. Pomiêdzy Krystyna Ale ¶wiata. />Po Kobiety Wreszcie Evita: />- Tam Pozna³y¶my Nowym Jorku. Jest Powodzi³o Podobno Przelêk³am Jednak ¿e Widzia³am Nigdy ¿e ¶wiecie. />- Czy Krystyna />- Wiem, ¿e Jak Nigdy Wiêcej Mnie ¿yciu. Jest ¿yciowych Widzê Zawsze Mo¿e Ale Robi ¿yworódk± Mo¿e />- Czy Krystyna. />- Nie ¿e ¼le Ale Jeste¶my />- Mo¿esz Krystyna />Evita, Ró¿y. />-

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci