24 godziny temu

¦ni³o mi siê, ¿e by³am jego ¿on±.

Trwa³o to od tak dawna, ¿e nie pamiêta³am ju¿, kiedy i jak siê zaczê³o. Czu³am siê tak, jakby moje ¿ycie od zawsze p³ynê³o miêdzy kuchni±, sypialni± i drzwiami wej¶ciowymi, za którymi codziennie znika³ i w których codziennie siê pojawia³. Po³owa doby mija³a na czyszczeniu, gotowaniu, patroszeniu, szorowaniu i innych czynno¶ciach uk³adaj±cych siê w jeden monotonny potok codzienno¶ci. Potem on wraca³ do domu i rzuca³ cieñ na drug± po³owê doby.

Mia³ dziecko z pierwszego ma³¿eñstwa, szar± dziewczynkê, która przewa¿nie siedzia³a w szafce kuchennej pod zlewem i nigdy nic nie mówi³a. Nie wiedzia³am, jak ma na imiê i jak brzmi jej g³os. Nie obchodzi³o mnie to. Dla mnie liczy³ siê tylko on. Kiedy s³ysza³am chrobot kluczy w zamkach - jednym, drugim, trzecim - ogarnia³ mnie zwierzêcy strach, od którego w³osy stawa³y dêba. Stawa³ w drzwiach, wielki i mroczny, i w tej sekundzie strach wyostrza³ moje zmys³y: wzrok, ¿eby zobaczyæ ka¿dy ruch jego rêki, s³uch, ¿eby us³yszeæ najl¿ejsz± zmianê jego g³osu, wêch, ¿eby wyczuæ niebezpieczeñswo i spi±æ miê¶nie na przyjêcie ciosu. Wiêcej nic siê nie liczy³o. Wszystkie pytania, jakie sama sobie zadawa³am, dotyczy³y niego i wszystkie odpowiedzi pochodzi³y od niego. Czasem je artyku³owa³, ale czê¶ciej sama rozpoznawa³am odpowied¼ po ge¶cie, pochyleniu g³owy, zamachu rêki, nag³ym k³uj±cym spojrzeniu jego czerwonych oczu - chytrych albo w¶ciek³ych albo kpi±cych albo okrutnych albo albo albo (po nie-wiadomo-ilu latach ma³¿eñstwa wci±¿ jeszcze umia³ mnie zaskoczyæ, wiêc zadawanie pytañ wci±¿ mia³o sens, bo odpowied¼ nigdy nie by³a oczywista). Mo¿na powiedzieæ, ¿e w miarê up³ywu czasu zaczynali¶my rozumieæ siê bez s³ów.

Szara dziewczynka nie by³a niczym wiêcej ni¿ szarym fragmentem kuchni. On te¿ tak j± traktowa³. Raz przyniós³ do domu ma³e kociaki, i gdyby da³ je dziewczynce, by³by to jedyny gest, jakim j± obdarowa³. Ale okaza³o siê, ¿e kociaki s± na obiad. Musia³am je zabiæ, obedrzeæ ze skóry, zamarynowaæ i upiec. I co gorsza, musia³am to zrobiæ przed po³udniem, kiedy go nie by³o. Nie wiem, wydawa³o mi siê, ¿e jego mrok by mi pomóg³, a tak zosta³am sama, z kwa¶nym obrzydzeniem podchodz±cym do gard³a. Potem ju¿ sz³o mi ³atwiej, z go³êbiami, wróblami, szczurami, innymi zwierzêtami, które znosi³, a potem po¿era³, wypluwaj±c kostki na pod³ogê. Z czasem coraz bardziej wola³am tê drug± po³owê doby, tê naznaczon± lêkiem, nie monotoni± i zaczê³am wyczekiwaæ jego powrotów. Uzna³am, ¿e wolê mrok od szaro¶ci, a przera¿enie od obrzydzenia.

Do dziewczynki nic nie czu³am. Ale kiedy pewnego wieczoru wywlók³ j± spod zlewu i zacz±³ ok³adaæ piê¶ciami, co¶ siê ze mn± sta³o. "Nie." us³ysza³am swój dawno nieu¿ywany g³os. Od brzucha szed³ jako wrzask, ale z gard³a wychodzi³ ju¿ tylko jako cichy skrzek . "Jej nie tkniesz." Mo¿e ca³y ten mrok, który zacz±³ gromadziæ siê w moim sercu, uderzy³ mi do g³owy, nie wiem. W ka¿dym razie, kiedy rzuci³am siê na niego, i we mnie w ¶rodku, i na zewn±trz zapad³y ciemno¶ci.

Odwróci³ siê, zaskoczony i rozbawiony, zaniós³ siê chrypliwym ¶miechem i z³apa³ mnie za rêce. Potraktowa³ to jak zabawê. By³ taki silny i wielki - przedtem siêga³am mu ledwie do piersi, a teraz, w ciemno¶ciach, rozrós³ siê tak, ¿e otacza³ mnie zewsz±d, moje nagarstki w jego d³oniach by³y jak go³êbie kostki, które mia¿d¿y³ w zêbach. Ze ¶miechem puszcza³ moje rêce, przyjmowa³ najsilniejsze ciosy, na jakie by³o mnie staæ, jakby to by³o confetti sypi±ce siê na g³owê, pier¶, brzuch, i ¶miej±c siê, znów ³apa³ moje bezsilne piê¶ci. Nawet gdy chwyci³am kuchenny nó¿ i zaczê³am nim d¼gaæ na o¶lep, nie uchyla³ siê i za¶miewa³, jakby to by³y ³askotki. Jego czerwone oczy p³onê³y w ciemno¶ciach triumfem, bo udowadnia³ mi swoj± niezniszczalno¶æ. Opada³am z si³ i ogarnê³a mnie rozpacz, bo teraz ju¿ nie znios³abym powrotu do bezsilno¶ci, obdzierania kociaków ze skóry, spierania krwi. Wola³abym, ¿eby mnie poch³on±³.

I w tym momencie trafi³am no¿em w miêkkie miejsce u nasady szyi, pomiêdzy ko¶æmi obojczykowymi. Od razu poczu³am, ¿e to jest to. Wreszcie przesta³ siê ¶miaæ. Zacharcza³ tylko i ruszy³ na mnie z ca³± si³± (po nie-wiadomo-ilu latach ma³¿eñstwa potrafi³am go jeszcze zaskoczyæ), wiêc d¼gnê³am jeszcze kilka razy w to samo miejsce, a potem, kiedy ju¿ pad³ na pod³ogê, dla pewno¶ci poder¿nê³am mu gard³o. Nic przedtem ani potem nie da³o mi takiej satysfakcji.

Przeprowadzono sekcjê zw³ok i dwóch ¶ledczych przysz³o mi powiedzieæ, ¿e m±¿ zmar³ od trucizny. "Ma³e, systematyczne dawki od wielu lat" powiedzia³ jeden z nich. "Rany od no¿a nie by³y ¶miertelne. Zabi³a go trucizna." Spojrza³am na dziewczynkê z nag³ym szacunkiem. Ona podnios³a wzrok znad kotka, którego trzyma³a na kolanach, i u¶miechnê³a siê do mnie, nie przestaj±c go g³askaæ. Kotek przymkn±³ oczy i przysiêg³abym, ¿e te¿ siê u¶miechn±³.
W s³owach policjantów nie by³o ¿adnej logiki, ale nic wiêcej nie umieli powiedzieæ. Uk³onili siê grzecznie i wyszli.

***
Obudzi³am siê pó¼niej ni¿ zwykle. Uchyli³am ostro¿nie drzwiczki od mojej szafki kuchennej i wyjrza³am na zewn±trz - On ju¿ wyszed³ do pracy, a Jego ¿ona sprz±ta³a po ¶niadaniu. Po pod³odze wala³y siê strzêpy kociego futerka. Wyci±gnê³am rêkê i schowa³am kilka k³aczków do kieszeni szarej sukienki.

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

¦ni³o ¿e ¿on±. /> />Trwa³o ¿e Czu³am ¿ycie Po³owa Potem /> />Mia³ Nie Nie Dla Kiedy Stawa³ ¿eby ¿eby ¿eby Wiêcej Wszystkie Czasem (po Mo¿na ¿e /> />Szara Raz Ale ¿e Musia³am Nie ¿e Potem ³atwiej, Uzna³am, ¿e /> />Do Ale "Nie." "Jej Mo¿e ¶rodku, /> />Odwróci³ ¶miechem Potraktowa³ By³ ¿e ¶miechem ¶miej±c ³apa³ Nawet ³askotki. Jego Opada³am Wola³abym, ¿eby /> />I ¿e Wreszcie ¶miaæ. Zacharcza³ (po Nic /> />Przeprowadzono ¶ledczych ¿e "Ma³e, "Rany ¶miertelne. Zabi³a Spojrza³am Ona Kotek ¿e />W ¿adnej Uk³onili /> />*** />Obudzi³am Uchyli³am Jego ¿ona ¶niadaniu. Wyci±gnê³am

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci