24 godziny temu

T
amak ucieka³ ju¿ trzeci dzieñ. By³ ca³y przemoczony i zziêbniêty, pomimo mocno grzej±cego s³oñca. Przedzieranie siê przez bagna z plecakiem pe³nym ciê¿kich przedmiotów, bynajmniej nie jedzenia ani picia, by³o bardzo uci±¿liwe. Ponadto Tamaka ¶ciga³a grupa Tropicieli, gdy¿ policja nie dawa³a sobie rady na podmok³ym terenie.
Po krótkim odpoczynku ruszy³ dalej. Obliczy³, ¿e musi pokonaæ jeszcze oko³o 2 kilometrów. By³ to bardzo trudny odcinek trasy, jak± musia³ przej¶æ, aby dotrzeæ do wsi, w której sprzeda skradzione przedmioty. Nie mia³ ich du¿o. Zaledwie cztery ma³e kulki, za to bardzo ciê¿kie. Kiedy wyjmowa³ je, ¿eby sprawdziæ czy nie uszkodzi³y siê mia³ wra¿enie, ¿e wci±¿ zmienia³y swój kszta³t.
Tamak przystan±³ na chwilê i rozejrza³ uwa¿nie. Zdawa³o mu siê, ¿e us³ysza³ warkot silnika ¶mig³owca lub ma³ego samolotu. Nie myli³ siê. Wystarczy³o spojrzeæ pod s³oñce, aby zobaczyæ zbli¿aj±cego siê Comanche. Tamak nie wiedzia³ co robiæ. Nie uda mu siê uciec przed lec±cym Tropicielem, którego wojskowy ¶mig³owiec móg³ rozpêdziæ siê do ponad 300 km/h. Tamak powinien siê schowaæ, co jednak nie dawa³o mu ¿adnej gwarancji, ¿e nie zostanie dostrze¿ony. Tropiciele, niestety, byli dok³adniejsi w poszukiwaniach ni¿ policja. Dlatego przez ostatnie dwa dni, ucieczka by³a du¿o trudniejsza. Tamak zdj±³ plecak z obola³ych ramion. Zdecydowa³, ¿e ukryje go w¶ród trzcin, a sam dotrze do kêpy drzew i tam poczeka, a¿ Comanche przeleci.
Tamak siedzia³ w po³owie wysoko¶ci drzewa, przyklejony do pnia, ¿eby nie by³o go widaæ. Pierwszy raz w ci±gu ca³ej akcji, poczu³ d³awi±cy strach oraz wstyd. Ba³ siê co z nim zrobi±, kiedy go z³api±. Jednocze¶nie nie chcia³ dopu¶ciæ do siebie my¶li, ¿e on, do¶wiadczony z³odziej, da siê schwytaæ ma³emu oddzia³owi.
¦mig³owiec przelecia³. Teraz Tamak musia³ siê bardzo spieszyæ. Ju¿ chcia³ wracaæ po plecak z ³upami, gdy kogo¶ zobaczy³. Cz³owiek sta³ po kolana w b³ocie, niedaleko Tamaka. Opiera³ siê o drzewo, a na plecach mia³… plecak z tajemniczymi kulkami. Zdawa³ siê nie czuæ ich ciê¿aru. Podszed³ do Tamaka i powiedzia³:
- Jak siê domy¶lasz, jestem Tropicielem, który dosta³ rozkaz, aby ciê z³apaæ i aresztowaæ. Jednak proponujê uk³ad.
- Mam wst±piæ do wojska i w ten sposób odpracowaæ swoje winy, a policja i tak mnie potem aresztuje? – zadrwi³ Tamak. Jego najgorsze obawy w³a¶nie siê spe³ni³y. W tej chwili mia³ ochotê wskoczyæ z powrotem na drzewo. Ale Tropiciel odpowiedzia³ spokojnie, lecz z lekk± pogard±:
- Nie. Ja zni¿ê siê do twojego poziomu – poziomu buntownika oraz z³odzieja. Pomogê ci wydostaæ siê z bagien i zapewniê bezpieczn± kryjówkê. Jestem dowódc± oddzia³u, który ciê ¶ciga. Odwo³am akcjê, w zamian za oddanie mi kulek.
- Dlaczego ci tak na nich zale¿y, ¿e ryzykujesz opiniê zapewne ogromnie zas³u¿onego dla pañstwa Tropiciela? – kiedy Tamak siê ba³, robi³ siê z³o¶liwy. Jednak Tropiciel doskonale panowa³ nad sob± i spokojnie odpowiedzia³:
- Nie wiesz do czego mog± pos³u¿yæ, ale ja znam siê na takich przedmiotach. Wybieraj, nie masz du¿o czasu na ucieczkê.
Tamak wiedzia³, ¿e musi przyj±æ ofertê. To by³a jego jedyna szansa. Kiwn±³ g³ow± na znak zgody. Po chwili powiedzia³:
- P³aæ mi 100 z³otych!
- A za co?
- Za kulki.
Mê¿czyzna spojrza³ tylko na Tamaka z pogard± i rozbawieniem. Wsiedli do stoj±cego na kawa³ku suchego l±du ¶mig³owca. Tropiciel z wpraw± oderwa³ go od ziemi i polecieli w kierunku najbli¿szej wsi.
- Nazywam siê Fikars. Kapral Fikars.
- Nie jestem ¿o³nierzem. Nie muszê ciê tak tytu³owaæ.
- Oczywi¶cie, ¿e musisz. Chyba, ¿e zmieni³e¶ decyzjê?
Tamak zmilcza³ tê uwagê i zapad³ w nerwow± drzemkê.
Obudzi³ siê, kiedy Fikars wyl±dowa³ i wy³±czy³ silnik. Tamakowi przysz³o na my¶l, ¿e móg³by wypchn±æ Tropiciela z kabiny i odlecieæ z ³upami. Zda³ sobie jednak sprawê, ¿e nie jest w stanie nawet w³±czyæ silników.
Mê¿czy¼ni wyszli na zewn±trz. Fikars powiedzia³:
- Jeste¶my na miejscu. Id¼ do domu numer 15. Zejd¼ do piwnicy. Mo¿esz uciec podziemnym korytarzem, który ³±czy ten dom z budynkiem w nastêpnej wsi.
Nie czekaj±c na odpowied¼ lub pytania, Fikars wskoczy³ do ¶mig³owca i odlecia³. Tamak ruszy³ w stronê wskazanego domu. By³ pewny, ¿e uda mu siê uciec oraz przeczekaæ ob³awê urz±dzon± na jego skromn± osobê. Kluczy³ po wsi, ¿eby upewniæ siê, czy nikt go nie ¶ledzi. Na budynkach widnia³y jego podobizny spogl±daj±ce z listów goñczych. Jestem s³awny, zachichota³ Tamak. Obejrza³ równie¿ dom i jego okolicê. Stwierdzi³, ¿e nie zastawili na niego pu³apki. Jego z³odziejskie umiejêtno¶ci znów przyda³y siê przy otwieraniu drzwi. ¦mia³o wkroczy³ do ¶rodka.
Od razu skierowa³ siê do kuchni. By³ bardzo g³odny i spragniony. Zastawi³ wodê na herbatê, zacz±³ przygotowywaæ kanapki. Czu³ siê dziwnie, wykonuj±c tak zwyczajne, codzienne czynno¶ci. Ostatnio nie mia³ na to czasu. Przegryza³ tylko ma³e posi³ki, nie przerywaj±c marszu. Mimo niewygód z³odziejskiego ¿ycia, bardzo je lubi³ i wysoko ceni³, dlatego jeszcze nikomu nie uda³o siê go aresztowaæ. Nie chcia³ marnowaæ czasu na siedzenie w wiêzieniu.
Po zjedzeniu posi³ku i umyciu naczyñ, Tamak poszed³ w stronê piwnicy. W tej chwili poczu³ kajdanki zaciskaj±ce siê na jego nadgarstkach. Dwóch policjantów mocno go trzyma³o. Trzeci z nich powiedzia³:
- Jeste¶ aresztowany i oskar¿ony o kradzie¿ magicznych przedmiotów oraz o spowodowanie znikniêcia przywódcy oddzia³u Tropicieli.
Jednak nie uda mi siê uciec, pomy¶la³ Tamak ze smutkiem. Fikars uzyska³ od niego co chcia³ i znikn±³ wraz ze swoim oddzia³em. Musia³ wykorzystaæ do tego tajemnicze kulki, bo jak inaczej wyt³umaczyæ jego znikniêcie? Z³odziej nie wierzy³, ¿e du¿y oddzia³ zdo³a³by siê doskonale ukryæ w tak krótkim czasie. Tamak zorientowa³ siê, ¿e to miejscowi, którzy widzieli go, kiedy chodzi³ po wsi, zawiadomili policjê.
Stró¿e prawa wepchnêli go do samochodu z kratami w oknach. Tamak zapyta³:
- Do którego wiêzienia mnie zabieracie?
- Jedziemy do Astam. – powiedzia³ z wielk± satysfakcj± kierowca policyjnej furgonetki. Tamak tylko siê u¶miechn±³. Uczy³ siê na pamiêæ planów wiêkszo¶ci wiêzieñ. W okoliczno¶ciach w jakich siê znalaz³ jego wiedza, umiejêtno¶ci i do¶wiadczenie by³y bardzo pomocne.
- Nie rozmawiaj z przestêpc±! – fukn±³ najstarszy policjant.
T
amak siedzia³ w wiêziennej celi jeden dzieñ. Uzna³, ¿e wystarczy. Wed³ug informacji, któr± przekaza³ mu przekupiony kucharz, mia³ dwa dni na ucieczkê. Je¶li mu siê powiedzie, zostanie przetransportowany przez granicê przez ¿o³nierza Fikarsa. Przez ca³± dobê z³odziej bardzo dok³adnie zaplanowa³ przebieg ca³ej akcji z uwzglêdnieniem ka¿dej trudno¶ci. Teraz tylko wprowadzi³ u³atwienie w zakoñczeniu.
8 rano. Tamak oczywi¶cie nie mia³ zegarka w celi, lecz wiedzia³, ¿e ¶niadanie podaj± o ósmej, a wyra¼nie s³ysza³ zgrzyt wózka, na którym kucharz przewozi³ posi³ki. Z³odziej rozejrza³ siê, lecz nigdzie nie wypatrzy³ stra¿nika. Przekupiony pracownik wszed³ do celi, odda³ swój strój i klucze Tamakowi, po czym poszed³ dalej rozwoziæ jedzenie. Przebrany Tamak szybkim marszem dotar³ najkrótsz± drog± bez stra¿ników do kuchni. Na tym odcinku trasy przyda³y mu siê plany tego wiêzienia wbite do g³owy. Pomyli³ siê tylko raz, gdy skrêci³ nie w ten korytarz co trzeba. Stra¿nik zauwa¿y³ go, lecz my¶la³, ¿e jest to jeden z kilkudziesiêciu wiêziennych kucharzy. Tamak szybko cofn±³ siê do w³a¶ciwego korytarza i znalaz³ siê w kuchni. Z tego pomieszczenia wychodzi³a szeroka pochylnia na odpadki. Prowadzi³a na kompostownik na zewn±trz wiêzienia. Tamak zdj±³ z g³owy czapkê kucharsk±, lecz bia³y fartuch zostawi³ na sobie, by choæ trochê go ochroni³ przed resztkami jedzenia. Wrodzone poczucie humoru kaza³o mu pomachaæ do kucharzy. Wcisn±³ siê w w±sk± rynnê i poruszaj±c siê jak d¿d¿ownica, wydosta³ na zewn±trz. Mia³ ochotê krzykn±æ „wolno¶æ!”, ale przed otworzeniem ust powstrzyma³ go zdrowy rozs±dek oraz smród gnij±cego jedzenia. Zrzuci³ z siebie brudny fartuch i pogna³ w stronê ¶mig³owca.
Z³odziej obejrza³ siê na oddalaj±ce siê Astam, w którym z pewno¶ci± wrza³o z powodu znikniêcia z³odzieja. By³ z siebie zadowolony. Jednocze¶nie podziwia³ i szanowa³ Fikarsa. Nie tylko wywi±za³ siê z zawartej umowy. Kiedy dowiedzia³ siê, ¿e Tamak zosta³ aresztowany, wys³a³ Tropiciela, aby czeka³ na niego w ¶mig³owcu. ¯o³nierz przetransportowa³ z³odzieja do lasu na granicy pañstw i odlecia³. Tamak zdawa³ sobie sprawê, ¿e nie mo¿e zostaæ w swoim kraju. Czu³ ¿al, poniewa¿ opuszcza³ ojczyznê nie wiedz±c, czy wróci. Jednocze¶nie by³ podniecony i chciwy nowych wyzwañ. Uk³adaj±c plan nastêpnej bezczelnej kradzie¿y, przekroczy³ granicê dziel±c± pañstwa i ruszy³ ¶cie¿k± przez las.

Aleksandra Rostek, lat 14
Warszawa, 03.01.2012

źródło:

http://www.portalliteracki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

/>
amak By³ Przedzieranie Ponadto Tamaka ¶ciga³a Tropicieli, />Po Obliczy³, ¿e By³ Nie Zaledwie Kiedy ¿eby ¿e />Tamak Zdawa³o ¿e ¶mig³owca Nie Wystarczy³o Comanche. Tamak Nie Tropicielem, ¶mig³owiec Tamak ¿adnej ¿e Tropiciele, Dlatego Tamak Zdecydowa³, ¿e Comanche />Tamak ¿eby Pierwszy Ba³ Jednocze¶nie ¿e />¦mig³owiec Teraz Tamak Ju¿ ³upami, Cz³owiek Tamaka. Opiera³ Zdawa³ Podszed³ Tamaka />- Jak Tropicielem, Jednak />- Mam Tamak. Jego Ale Tropiciel />- Nie. Pomogê Jestem ¶ciga. Odwo³am />- Dlaczego ¿e Tropiciela? Tamak Jednak Tropiciel />- Nie Wybieraj, />Tamak ¿e Kiwn±³ />- P³aæ />- />- />Mê¿czyzna Tamaka Wsiedli ¶mig³owca. Tropiciel />- Nazywam Fikars. Kapral Fikars. />- Nie ¿o³nierzem. Nie />- Oczywi¶cie, ¿e Chyba, ¿e />Tamak />Obudzi³ Fikars Tamakowi ¿e Tropiciela ³upami. Zda³ ¿e />Mê¿czy¼ni Fikars />- Jeste¶my Id¼ Zejd¼ Mo¿esz ³±czy />Nie Fikars ¶mig³owca Tamak By³ ¿e Kluczy³ ¿eby ¶ledzi. Jestem Tamak. Obejrza³ Stwierdzi³, ¿e Jego ¦mia³o ¶rodka. />Od By³ Zastawi³ Czu³ Ostatnio Przegryza³ Mimo ¿ycia, Nie />Po Tamak Dwóch Trzeci />- Jeste¶ Tropicieli. />Jednak Tamak Fikars Musia³ Z³odziej ¿e Tamak ¿e />Stró¿e Tamak />- />- Jedziemy Astam. Tamak Uczy³ />- Nie />
/>
amak Uzna³, ¿e Wed³ug Je¶li ¿o³nierza Fikarsa. Przez Teraz />8 Tamak ¿e ¶niadanie ósmej, Z³odziej Przekupiony Tamakowi, Przebrany Tamak Pomyli³ Stra¿nik ¿e Tamak Prowadzi³a Tamak Wrodzone Wcisn±³ Mia³ „wolno¶æ!”, Zrzuci³ ¶mig³owca. />Z³odziej Astam, By³ Jednocze¶nie Fikarsa. Nie Kiedy ¿e Tamak Tropiciela, ¶mig³owcu. ¯o³nierz Tamak ¿e Czu³ ¿al, Jednocze¶nie Uk³adaj±c ¶cie¿k± /> />Aleksandra Rostek, 14 />Warszawa, 03.01.2012

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci