24 godziny temu
Rynek podręczników ma się coraz gorzej. I trudno mieć nadzieję, że niebawem zmieni się coś w tym sektorze na lepsze. Sytuacja jest tym gorsza, że na wiele przyczyn tego stanu rzeczy uczestnicy rynku, a zwłaszcza księgarze i hurtownicy, mają wpływ niewielki albo żaden. Przyjrzyjmy się zatem najważniejszym zagrożeniom czyhającym na handel podręcznikami, zarówno w bliskiej – tegorocznej – jak i w odleglejszej perspektywie.
Zła prasa
Fatalna jest prasa wokół sprzedaży podręczników. Jak co roku dziennikarze biją na alarm, że podręczniki drożeją i rodziców na nie nie stać. Padają nawet sumy, jak np. w felietonie Piotra Goćka „Za droga droga do szkoły” na portalu „Rzeczypospolitej”: „Te liczby szokują – minimum 300 zł za komplet książek dla pierwszoklasisty w podstawówce, 400-500 zł za zestaw dla gimnazjalisty, a 600-700 zł, gdy wysyłamy dziecko do liceum”. Ten felieton jest bardzo symptomatyczny, bo pojawiające się tu kwoty zostały uzyskane w ten sposób, że zsumowano ceny najdroższych dostępnych nowych podręczników potrzebnych w danym segmencie nauki. Tymczasem nawet w tym roku, kiedy ceny z powodu wzrostu VAT -u i kosztów produkcji podniosły się o ponad 10 proc. i zestaw dla pierwszoklasisty to realny wydatek rzędu 200-250. A czy jest w naszym kraju choćby jeden licealista, który kupił podręczniki za 700 zł? Do wszystkich przedmiotów, nowe, najdroższe? Oczywiście poetyka takich felietonów wymaga, aby zaczynać je przymiotnikiem „szokujące”, czytelnik zapamięta właśnie ten przymiotnik i podane tu wyższe kwoty. Jeśli jeszcze przemnoży je przez liczbę 5.361.500 polskich uczniów wszystkich segmentów, dojdzie do wniosku, że podręczniki to żyła złota. Piotr Gociek nie pisze też o tym, że najubożsiuczniowie mają bardzo wiele możliwości pozyskania podręczników zupełnie lub prawie za darmo: szkoły i placówki pomocy społecznej dysponują zasobami używanych książek dla nich, są różne fundusze i programy pomocowe, na czele z tegorocznym rządowym programem „Wyprawka szkolna”, na który przeznaczono 94 mln zł. Mimo to podręcznikom towarzyszy fatalna fama, do której rzeczywiście przyczyniły się wymienione przez Goćka agresywne działania marketingowe i chciwość wydawnictw, nieumiejętność stworzenia przez władze oświatowe stabilnego systemu i trwałych programów nauczania. Fama, która ma bardzo wymierne skutki finansowe i przekłada się także na zjawiska niekorzystne dla rynku, o których będzie jeszcze mowa.
źródło:
http://rynek-ksiazki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Rynek że Sytuacja że żaden. Przyjrzyjmy – –Zła
Fatalna Jak że Padają Piotra Goćka „Za „Rzeczypospolitej”: „Te – 400-500 600-700 Ten że Tymczasem VAT 200-250. Oczywiście „szokujące”, Jeśli 5.361.500 że żyła Piotr Gociek że „Wyprawka Mimo Goćka Fama,
Komentarze::
Dodaj komentarz
Powiązane wiadomosci
- Wędrówki po księgarniach Nowego Jorku
- EM&F kupił wydawnictwo Buchmann
- "Rynek książki w Polsce 2010. Papier"
- Pełnia liścia
- Już jest!
- Już jest!
- Ugoda z Google
- Nie jest tak źle!
- Edytorstwo i Rynek Książki
- Czytelnictwo a wydawnictwo
- "Rynek książki w Polsce 2008. Who is Who"
-
WAKACYJNA PROMOCJA TYGODNIA!
Rozmowy o rynku książki 4, 5, 6"