24 godziny temu
Po tylu latach pracy wydałeś książkę, tak oczekiwaną na świecie? Co czujesz? Ulgę?
To chyba trochę tak, jakby urodzić dziecko. Jesteś szczęśliwa, że już po wszystkim, wdzięczna, że dziecko jest zdrowe. A jednocześnie masz takie dziwne tęskne uczucie, że tyle czasu je nosiłaś, stanowiło cząstkę twojej osoby, a teraz jest samodzielne. A po pewnym czasie zaczynasz myśleć: hm, może zrobię to jeszcze raz (śmiech). Na razie jednak staram się trochę odpocząć. Pracowałem nad „Zaginionym symbolem” siedem dni w tygodniu, przez sześć lat i chcę teraz trochę użyć życia – chodzę do kina, właśnie się przeprowadzamy do nowego domu. W tej chwili zatem nie piszę za dużo. Czułem ogromną presję, chciałem mieć pewność, że czytelnikom „Zaginiony symbol” spodoba się tak samo jak „Kod Leonarda da Vinci”, albo nawet bardziej. Przygody Langdona musiały więc trochę przypominać te wcześniejsze, a jednocześnie trochę trzeba je było unowocześnić. Jestem szczęśliwy, że udało mi się tego dokonać. Czytelnicy – przynajmniej tu, w Stanach – wydają się zadowoleni.
Kod Leonarda da Vinci wywołał sporo protestów na świecie. Nie uważasz, że nowa książka może zbić argumenty dotychczasowych przeciwników?
Gdyby moje książki sprzedawały się w nakładzie 10 tys. egz., w nikim nie budziłyby takich gorących negatywnych uczuć. Taka już jest ludzka natura. Niektórzy ostro krytykują nawet książki Joanne K. Rowling, ukochane przecież przez dzieci. W chwili gdy odnosisz sukces, stajesz się łatwym celem dla pseudokrytyków, tak to już jest i na to trzeba być przygotowanym. Pogodziłem się z tym.
Czytałam, że nie ma takiej dziedziny nauki jak symbologia. Dlaczego ją wymyśliłeś, skoro tak bardzo starasz się, by twoje książki jak najmniej odbiegały od rzeczywistości. Sięgasz po tyle faktów i prawdziwych postaci, a twój główny bohater specjalizuje się w dziedzinie, która tak naprawdę nie istnieje? Czy zetknąłeś się już z zastrzeżeniem, że skoro symbologia nie istnieje, to i większość naukowych debat pojawiających się w książce jest nieprawdziwa?
Wszystkie zabiegi, których dokonuję w moich książkach, są zamierzone – mieszanie faktów z fikcją literacką również. Wybór, co jest faktem, a co fikcją, nie jest przypadkowy. Robert Langdon w rzeczywistości nie istnieje i fakt, że zajmuje się nieistniejącą dziedziną nauki, ma przypominać, iż jest on postacią fikcyjną.
źródło:
http://rynek-ksiazki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Po świecie? Ulgę?To Jesteś że że że (śmiech). Pracowałem „Zaginionym życia – Czułem że „Zaginiony „Kod Leonarda Vinci”, Przygody Langdona Jestem że Czytelnicy – Stanach –
Kod Leonarda Vinci świecie. Nie że Taka Niektórzy Joanne Rowling, łatwym Pogodziłem
Czytałam, że Dlaczego Sięgasz Czy że
Wszystkie – Wybór, Robert Langdon że
Komentarze::