24 godziny temu

Bluźnierczymi majakami zgniłego inteligenta znad Wisły” ironicznie nazwał Tadeusz Konwicki swoje „Wschody i zachody księżyca”, pisane w „karnawale” Solidarności, z charakterystycznym dla tego pisarza — w jego największych osiągnięciach — szwunkiem czy, jak kto woli, biglem. Powstał bardzo ciekawy zapis stanu psychicznego Polaka roku 1981, tegoż inteligenta, który nagle znalazł się w centrum światowych wydarzeń. Światowych, gdyż „cały nasz układ słoneczny lęka się sowieckiej inwazji na Polskę. Oczywiście termin »inwazja« jest umowny. Rosjanie nie muszą naszego kraju najeżdżać. Oni tu są, siedzą wygodnie, żyją dostatnio od trzydziestu pięciu lat. Otorbili się w garnizonach, bazach, fortecach, usadowili się w administracji państwowej, w aparacie bezpieczeństwa, a także w środowisku artystycznym. Świat po prostu lęka się zamachu stanu i ostatecznej sowietyzacji Polski. Świat ciągle jeszcze wierzy, że komunizm radziecki powolutku uczłowieczy się, zeuropeizuje i zatrzyma się w stadium łagodnej, dobrodusznej egzotyki z niedźwiedziami, blinami i kawiorem. A ten niedźwiedź będzie tańczył sobie z Krakowiakiem, a ten Krakowiak przegryzać będzie blinami z kawiorem i zapijać płynem zwanym russian vodka”.

źródło:

http://rynek-ksiazki.pl

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

0cm 0cm 0pt" New Bluźnierczymi">Roman">Bluźnierczymi Wisły” Tadeusz Konwicki „Wschody „karnawale” Solidarności, Powstał Polaka 1981, światowych Światowych, „cały Polskę. Oczywiście »inwazja« Rosjanie Oni żyją Otorbili środowisku Świat Polski. Świat że łagodnej, Krakowiakiem, Krakowiak "urn:schemas-microsoft-com:office:office" />

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci