24 godziny temu
Dawno temu odwiedzałem znajomych na głębokiej amerykańskiej prowincji. Naprawdę głębokiej – Marshfield w Missouri było dziurą i inaczej nazwać się jej nie dało. Któregoś dnia znajomi zabrali mnie na spotkanie z sąsiadem. Emigrant z Węgier, mieszkał tam od 1956 roku, był uznaną lokalną złotą rączką – fucha bynajmniej niełatwa, bo w takich zdanych na siebie i sąsiedzką pomoc rejonach każdy właściwie wszystko potrafi. Elmer jednak potrafił więcej, miał bodaj dyplom inżyniera i ewidentną smykałkę do techniki, o czym zaświadczały przeróżne graty oczekujące naprawy albo przeglądu. Na podwórzu, w szopach, w stodole, jakichś budkach i w samym domu rozstawione były lodówki, pralki, kosiarki, piece, szafy grające, bandyci jedno- i wieloręczni, motocykle, samochody, przyczepy, motorówki… Elmer, jak mi powiedziała jego żona, jeździł tylko do klientów odebrać zepsuty sprzęt, w domu już nie mieszkał, o jakichkolwiek wakacjach nawet nie rozmawiał, prawdę mówiąc w ogóle nie chciał z nikim rozmawiać. Co najgorsze, zaczął traktować swą rozległą posiadłość jako rodzaj muzeum, którego był kuratorem i jedynym gościem.
źródło:
http://rynek-ksiazki.pl
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Dawno Naprawdę – Marshfield Missouri Któregoś Emigrant Węgier, – Elmer Elmer, żona,
Komentarze::