24 godziny temu
Idylla taka trwała dość długo — prawie rok — do czasu, kiedy rakiety przestały wracać z lotów. […] Drugim był Wilmer. Tego, prawdę powiedziawszy, mało kto lubił; właściwie nie było do tego żadnego ważnego powodu — za to sporo drobnych. Nie dawał nikomu skończyć — zawsze musiał wsadzić swoje trzy grosze. Śmiał się głupkowato w najbardziej niestosownych okolicznościach — a im więcej tym kogoś denerwował, tym głośniej się śmiał. Kiedy nie chciało mu się fatygować lądowaniem docelowym, siadał zwyczajnie na trawie obok lądowiska i wypalał ją razem z korzonkami i ziemią na głębokość metra. Kiedy natomiast jemu ktoś wlazł na ćwierć miliparseka w rejon patrolowy, z punktu składał raporty — choćby to był kolega z Bazy. Było jeszcze trochę rzeczy zupełnie drobnych, o których wstyd nawet mówić — wycierał się w cudze ręczniki, żeby jego dłużej był czysty — ale kiedy nie wrócił z patrolu, wszyscy odkryli, że Wilmer to najporządniejszy chłop i kolega.
Stanisław Lem, Opowieści o pilocie Pirxie, Patrol
źródło:
http://my.opera.com
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
— — […] Drugim Wilmer. Tego, żadnego — Nie — Śmiał — śmiał. Kiedy Kiedy ćwierć — Bazy. Było — żeby — że Wilmer Lem, Opowieści Pirxie, Patrol
Komentarze::
Dodaj komentarz
Powiązane wiadomosci
- Czytanie zakazane
- Politpoprawność cenzuruje walczących z rasizmem
- Wieszczu, deszczu!
- Opowieści do poduszki i kot myszołap
- „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa” na DVD już w kioskach
- Od fantastyki do nauki — metalowa pianka
- Kim był Józef K.? Czyżby zagadka rozwiązana?
- Stanisław Lem — animowany „Kongres futurologiczny”? Ciężka to będzie bajka…
- Nadchodzą czasy awangardowych poetów
- Odszedł ojciec Kajka i Kokosza
- …dobrze widzi się tylko… nosem?
- Męczące czytanie przed zmierzchem, czyli autopsychoanaliza to nie epika