24 godziny temu
Pewnego ranka Józef K. obudził się i zamiast kucharki Anny zobaczył nieznanego, ubranego na czarno mężczyznę. Oznajmił on Józefowi, że jest aresztowany. K. ubrał się i szybko udał się do drugiego pokoju. Przy otwartym oknie siedział drugi mężczyzna, czytając książkę. Józef zażądał wyjaśnień i widzenia się z gospodynią, panią Grobach, jednak nieznajomy powiedział jedynie, że K. jest aresztowany i nie wolno mu opuszczać pokoju. Ponieważ ma czekać na wyniki toczącego się dochodzenia związanego z jego osobą, powinien zachować spokój i oddać na przechowanie swoje osobiste rzeczy. Audytor Bernis usiadł i z goryczą potępiał nieporządki panujące w prowadzeniu śledztwa. Między nim a kapitanem Linhartem już od dawna panowały naprężone stosunki, konsekwentnie podtrzymywane z obu stron. Jeśli do rąk Bernisa dostał się jakiś papier należący do Linharta, to Bernis zaprzepaszczał go tak doskonale, że nikt nie mógł go odszukać. Linhart robił to samo z papierami Bernisa. Wzajemnie gubili swoje załączniki.
[…] Józef przestał się opierać i ruszył raźno przed siebie, nadając kierunek dalszemu marszowi. Uznał, iż musi do końca zachować godność, spokój i rozsądek. Nie chciał pozwolić, aby mówiono o nim, że na początku chciał zakończyć swój proces, a teraz - u jego końca - pragnie rozpocząć go od nowa. Pogodził się ze swoim losem. Nie chciał nawet zatrzymać się przed policjantem, któremu on i jego dwaj milczący towarzysze wydali się podejrzani. Niedługo potem K. i jego oprawcy znaleźli się poza miastem w starym, pustym kamieniołomie. Tutaj rozebrali Józefa i zaczęli przygotowywać go do egzekucji. Posadzili go przed wielkim kamieniem tak, by głowa skazańca znalazła się ponad górną krawędzią skały. Następnie jeden z katów wyjął z pochwy długi, rzeźnicki nóż. K. siedział na ziemi, nie zmieniając swej pozycji. Kątem oka zobaczył, że w budynku stojącym przy kamieniołomie otworzyło się okno, poprzez które wyjrzał jakiś człowiek. Józef zastanawiał się przez chwilę, kim ten człowiek jest i czy mu współczuje. Chciał żyć, ale nie mógł się oprzeć przeznaczeniu. Nie wiedział, za co umiera i kto jest jego oskarżycielem. Jeden z mężczyzn chwycił go za gardło, drugi zaś wbił ostrze noża w jego serce.
Każdy, kto nie uciekał na widok książek, powinien z marszu rozpoznać ten fragment. Tak, to początek „Procesu” Franza Kafki, onirycznej i absurdalnej powieści o (zależnie od interpretacji) opresji totalitarnego państwa, samotności, nieumiejętności wzięcia odpowiedzialności za własne życie, itd. Dzieje Józefa K. który usiłuje dowiedzieć się, o co jest oskarżony, błąkając się po sądach, urzędach i nie otrzymując znikąd pomocy, mogą się zaiste przyśnić w najgorszym koszmarze. Kim był Józef K.? Kogo metaforą, alter ego?
Nikt nigdy nie znalazł odpowiedzi na to pytanie i może ona nie istnieje. A może jednak…?
(Papiery dotyczące Szwejka znaleziono w archiwum sądu wojennego dopiero po przewrocie, z taką relacją: „Zamierzał zrzucić maskę obłudnika i publicznie wystąpić przeciwko osobie naszego monarchy i naszego państwa.” Papiery te były wsunięte w akta dotyczące niejakiego Józefa Koudeli. Na okładce był krzyżyk, a pod nim data z adnotacją: „Załatwione”.)
Tak, tego też nie sposób nie znać, to fragment „Przygód dobrego wojaka Szwejka” Jaroslava Haška. Czy wspomniany mimochodem Józef Koudela może być kafkowskim Józefem K.? A może to tylko przypadek? Zestawmy fakty:
• Obaj autorzy: Jaroslav Hašek i Franz Kafka urodzili się w tym samym roku, w tym samym mieście (1883, Praga czeska).
• Obaj musieli tak samo doświadczać absurdów Austro-Węgierskiej biurokracji. Groteska przygód Szwejka opiera się na rzeczywistych wydarzeniach (przypisek autora do fragmentu o gubionych załącznikach: „trzydzieści procent ludzi, którzy siedzieli w garnizonie, spędziło tam wszystkie lata wojny bez jednego przesłuchania”). Kto nie wie, dodam, że książka i film „C.K. Dezerterzy” to również nie wymysł autora, lecz prawdziwe wydarzenia.
• Mogli się więc znać. Czy się znali? Nie wiem, ale Max Brod, przyjaciel i promotor Kafki, popularyzował również twórczość Haška, co uprawdopodobnia takie przypuszczenie.
• Kalendarium:
– 1914-1915 — Fraz Kafka pisze „Proces”,
– 1921 — pierwsze wydanie pierwszego tomu przygód Szwejka, zawierającego powyższą humoreskę,
– 1923 — umiera Jaroslav Hašek, „Przygody dobrego wojaka Szwejka” kończy ktoś inny,
– 1924 — umiera Franz Kafka,
– 1925 — „Proces” zostaje wydany pośmiertnie.
Zatem Hašek mógł, przynajmniej teoretycznie, znać, zobaczyć niewydany jeszcze „Proces”. Mógł mu go pokazać sam autor, lub też Max Brod mógł choćby o nim opowiedzieć. Taka drobna, intertekstualna aluzja to całkiem prawdopodobna rzecz. Oto zagadka dla miłośników wertowania biografii…
Przypomnijmy jeszcze, jak skończył nieszczęsny Józef K.
Józef K., kończąc swoje życie, pomyślał, że umiera jak pies.
Wspomniany przez Haška krzyżyk i adnotacja „Załatwione” na okładce papierów Józefa Koudeli wydają się być tutaj jak najbardziej pasujące.
źródło:
http://my.opera.com
Aktualna ocena::
3
Wyślij odnośnik znajomym::
Tags:
Józef Anny Oznajmił Józefowi, że Przy Józef Grobach, że Ponieważ Tak, „Procesu” Franza Kafki, (zależnie życie, Dzieje Józefa Kim Józef K.? KogoNikt A
Bernis śledztwa. Między Linhartem Jeśli Bernisa Linharta, Bernis że Linhart Bernisa. Wzajemnie
(Papiery Szwejka „Zamierzał Papiery Józefa Koudeli. „Załatwione”.)
Tak, „Przygód Szwejka” Jaroslava Haška. Czy Józef Koudela Józefem K.? Zestawmy
• Obaj Jaroslav Hašek Franz Kafka (1883, Praga
• Obaj Austro-Węgierskiej Groteska Szwejka (przypisek „trzydzieści Kto że „C.K. Dezerterzy”
• Mogli Czy Nie Max Brod, Kafki, Haška,
• Kalendarium:
– 1914-1915 — Fraz Kafka „Proces”,
– — Szwejka,
– — Jaroslav Hašek, „Przygody Szwejka”
– — Franz Kafka,
– — „Proces” Hašek „Proces”. Mógł Max Brod Taka Oto
Przypomnijmy Józef K.
Józef Uznał, Nie że Pogodził Nie Niedługo Tutaj Józefa Posadzili Następnie Kątem że Józef Chciał żyć, Nie Jeden K., życie, że Haška „Załatwione” Józefa Koudeli
Komentarze::
Dodaj komentarz
Powiązane wiadomosci
- Co to i skąd to? czyli tysiąc pięćset słów o fantasy
- Wieszczu, deszczu!
- Od fantastyki do nauki — metalowa pianka
- Wiktoriańscy nieumarli dżentelmeni
- Historyjki za Miedziaka
- Poezja z (Euro) Paradyzji
- Ratatujcie nas przed takim dziennikarstwem
- Odszedł ojciec Kajka i Kokosza
- Ksiądz Jan Twardowski – poetycki ewenement
- …dobrze widzi się tylko… nosem?
- Nabazgrolone przygody problematycznego detektywa
- Kapuścińskiego podróże z mistrzem