24 godziny temu


Nazwiska Andrzej Drzewiński i Andrzej Ziemiański są dobrze znane miłośnikom polskiej fantastyki. Kojarzone są też dobrze, z fantastyką może nie wybitnie ambitną, ale ciekawą, wciągającą, sprawną warsztatowo. Ot, po prostu solidna rozrywka. Niedawno wygrzebałem w starociach ich pierwszą wspólną powieść, z roku 1989 „Zabójcy Szatana”. Pamiętałem ją mgliście, czytałem jako dziecko, sądząc z roku wydania, miałem wówczas trzynaście lat, może nieco więcej. Fabuła ulotniła mi się z pamięci, poza strzępkami czegoś z żołnierzami, dżunglą i ogólnym wrażeniem chaosu, niezrozumienia i zniechęcenia.

Już to nie świadczy dobrze o książce. Dla kontrastu, o dwa lata wcześniejsze debiutanckie opowiadanie Marka S. Huberatha „Wrocieeś Sneogg, wiedziaam…” pamiętałem po latach niemal słowo w słowo… Inna sprawa, czy to dobrze, solidnie mi nadwichnęło bowiem dziecięcą psychikę… Ale dość dygresji.

Kontrast między odniesionym przed laty wrażeniem, a dzisiejszymi dokonaniami autorów, których cenię, zmotywował mnie do odświeżenia sobie „Zabójców Szatana”…
...

źródło:

http://my.opera.com

Oceń informacje:

Aktualna ocena::

3

Wyślij odnośnik znajomym::

Tags:

Andrzej Drzewiński Andrzej Ziemiański Kojarzone Ot, Niedawno „Zabójcy Szatana”. Pamiętałem Fabuła żołnierzami,

Już
świadczy Dla Marka Huberatha „Wrocieeś Sneogg, Inna Ale

Kontrast
„Zabójców Szatana”… ...

Komentarze::


Dodaj komentarz

Twój podpis:
Twój komentarz
adres WWW:
Aby dodać komentarz należy wypełnić pola komentarz i podpis.
Twój komentarz zostanie wyemitowany po zatwierdzeniu jego treści przez moderatora.


Powiązane wiadomosci